Audiobooki

Kruger – tom 1. – Szakal (audiobook)

Szakal Kruger Audioteka.pl

To już kolejny wieczór wybiegam ze słuchawkami na uszach, ciesząc się na kolejne kilometry trasy, wybieganej w spokojnym,  konwersacyjnym tempie. Tyle tylko, że ja nie mam z kim konwersować, bo biegnę sam. Choć też nie do końca, bo najbliższą godzinę spędzę w towarzystwie postaci powołanych do życia przez Marcina Ciszewskiego na kartach powieści kryminalnej „Kruger. Szakal” – tom pierwszy, czytanej przez Jarosława Łukomskiego.

Kruger Szakal recenzja


https://pixabay.com/pl/czytanie-ksi%C4%85%C5%BCki-audio-e-book-1176161/

Nie tak dawno opisywałem zalety słuchania audiobooków jak i aplikacji Audioteki. Oczywiście, jak każdy facet, winę ponownie zrzucę na kobietę – Zaniczkę, która mnie w temat wkręciła z iście kobiecym sprytem.

A czy mi to wyjdzie na dobre? Pewno tak, bo kilometry mijają niepostrzeżenie a ja zagłębiam się w świat historii sensacyjnej rozgrywającej się w okresie międzywojennym,  na terytorium odradzającej się Polski. Autor z wykształcenia i z zamiłowania jest historykiem, co daje mu niesamowitą swobodę w osadzaniu w tle wydarzeń historycznych, szerzej nie znanych, które gdzieś tam wspomniane były podczas lekcji historii, ale bez związku przyczynowo skutkowego: dlaczego, po co i która ze stron konfliktu co o walce o wolność myślała. Jakoś tak się utarło głosić, że nasi przodkowie nic tylko walczyli o wolność, w przerwach śpiewając patriotyczne piosenki i ostrząc kosę osadzoną na sztorc.

… a to nie tak było. Postaci w „Szakalu” żyją pełnią życia, mamy historię pewnego napadu na bank i dalekosiężnych skutków tego skoku, który miał być kolejną drobiazgowo zaplanowaną i przeprowadzoną akcją. Jest dwóch chłopaków świetnie wytrenowanych fizycznie i psychicznie przez pewnego starszego pana. Są wątki miłosne, rodzinne, niewytłumaczone zbrodnie i wielkie fortuny.

Akcja rozwija się bardzo powoli ale gdy już jesteśmy pewni, że wiemy co będzie dalej, następuje gwałtowny zwrot akcji. Autor miesza wątki i przewraca je poprzez częste retrospekcje  – a są to przeskoki w czasie i przestrzeni. Kraków, Lwów, Warszawa. Spojrzenie od strony Polaków, Ukraińców i Rosjan, choć również Niemców. Pod koniec tomu pierwszego „Krugera” czekają na nas kolejne niespodzianki i zbliżenia pewnych wątków – autor wyraźnie gra ze swoimi czytelnikami, on zna wynik gry. My możemy tylko się go domyślać.

Wyjątkowo polubiłem „Krugera” za niedopowiedzenia. Za to, że coś co jest oczywiste, nie musi być wyjaśniane niczym Amerykaninowi w kinie, tak żeby na pewno dotarło to do niego, poprzez popcorn i colę. Umiejętne zawieszenie głosu i chwila ciszy – to też jest środek artystyczny równoważny kilkudziesięciu zbędnym słowom.

I to przechodzę do lektora – Jarosława Łukomskiego. Jego głos intryguje, prowadzi nas przez kolejne wydarzenia, miękko opisuje detale otaczającego świata, przeprowadza przez chwile napięcia i uderza w odpowiednie rejestry podczas licznych chwil zastanowienia i opisów. Nigdy nie przeszkadza, czasem mam wrażenie, że wręcz wycofuje się dając słuchaczowi możliwość własnej projekcji świata opisanego w książce.


„Kruger. Szakal” Marcina Ciszewskiego ma swój unikalny rytm i klimat. Wydarzenia, plastyczne postaci, retrospekcje, walki we Lwowie, przestępcy i zwykli ludzie wciągnięci w wir wydarzeń, to wszystko na niespełna dziesięciu godzinach audiobooka zapewnia rewelacyjną rozrywkę. Czy audiobook ma jakąś wadę? Tak, niestety po wspomnianym czasie się kończy. I trzeba będzie poczekać na kolejny tom.

Na koniec film Audioteki – posłuchajcie co o „Krugerze” mówi autor, lektor i …


10 Comments

  1. Jeszcze nie wypróbowałam. Bo albo biegałam w nowym miejscu, gdzie musiałam się skupić na trasie, żeby nie zbłądzić. :-) Albo w towarzystwie. Niestety towarzyskie gadanie w czasie biegania nie bardzo mi wychodzi. ;-)

  2. Iza

    A powiedź mi jak to jest z wyłapywaniem czy może zapamiętywaniem szczegółów. Zawsze mi się wydawało, że jak czytam sama, to więcej we mnie zostaje. Jak pobierałam fragmenty, to zawsze mi się wydawało, że nie umiem się wystarczająco skupić, a wręcz potrafię się wyłączyć, przy książce tego nie ma. Myślisz, że to kwestia głosu, że to on jest w audiobooku decydujący?

  3. Iza

    A powiedź mi jak to jest z wyłapywaniem czy może zapamiętywaniem szczegółów. Zawsze mi się wydawało, że jak czytam sama, to więcej we mnie zostaje. Jak pobierałam fragmenty, to zawsze mi się wydawało, że nie umiem się wystarczająco skupić, a wręcz potrafię się wyłączyć, przy książce tego nie ma. Myślisz, że to kwestia głosu, że to on jest w audiobooku decydujący?

    • Głos jest decydujący – nie może przeszkadzać, ma być tak gdzieś głęboko w tle ale musi też dużo przekazywać. Bo np. głos lektora filmowego musi być bezosobowy z lekkim oddaniem uczuć. Inaczej irytuje zbyt dużym zaangażowaniem. Tu też aktor musi umieć oddać emocje, ciszę, ale nie narzucać się zbytnio. Z książką to u mnie jest tak, że uwielbiam akcję – więc przewijam sobie opisy. I tak mam od dzieciństwa. Dzięki temu książki po prostu połykałem do perfekcji wyszukując i przeskakując „spowalniacze” – np. w „Panach Samochodzikach” tego było dużo. A tu gdy biegnę nie mogę przewinąć bo nie chce mi się w komórce grzebać. I to chyba zaleta, bo po coś te opisy w końcu są. Za to gubię nazwiska, czasem mi się mylą postaci. Ale to tylko na początku. Do tego przy audiobooku nie wiem czemu koduje mi się tekst i kojarzy z trasą, z danym miejscem. Przedziwne uczucie, gdy sobie kojarzę ponownie miejsce z akcją ;)

  4. kurtka na wacie, genialny pomysł biegać z audiobookiem na uszach. Ja bardzo lubię słuchać gadania w trakcie biegania i często biegałam z radiem Tok Fm na uszach, ale audiobook jest jeszcze lepszy!

  5. W sumie nie zakładałam, że do biegania można słuchać czegoś innego niż muzyki, ale to niegłupi pomysł. Takie przyjemne z pożytecznym.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Theme by Anders Norén