„Sokół” Dominika W. Rettingera to jedna z lepszych pozycji sensacyjnych ostatnich lat. Wciągająca niczym solidny zwój folii bąbelkowej. Gwarantowana rozrywka na 16 godzin słuchania.

Choć już na wstępie przyznam, że…

Dawno nie miałem tak mieszanych uczuć po wysłuchaniu audiobooka. Dlatego ta recenzja będzie miała nietypowe zakończenie. Nie chcę przyszłym słuchaczom zdradzić szczegółów książkowej akcji i losów bohaterów, dlatego ostatni akapit będzie ukryty. Kliknięcie uwolni moje niewielkie zastrzeżenia co do fabuły – punkt po punkcie. Ale to dopiero na końcu tekstu.

Muszę jednak obiektywnie przyznać, że 16 godzin audiobooka sam nie wiem kiedy upłynęło. To było kilka długich wybiegań. A kulminacyjna akcja tak mnie przykuła do słuchawek, że nie pytajcie mnie co robiłem i którędy biegłem podczas ostatnich siedmiu kilometrów wybiegania. Po prostu nie wiem. Słuchałem akcji z zapartym tchem. Kilometry mijały aż do ostatniej kropki thrillera. I bardzo żałuję, że mi się „Sokół” skończył. Może będzie ciąg dalszy?

sokół czas


Akcja

Polski Kontrwywiad Wojskowy trafia na ślad grupy terrorystycznej przygotowującej zamach na wielką skalę. Terroryści zostają namierzeni, a sytuacja wydaje się opanowana. Do czasu. Kilka lat wcześniej pułkownik Karol Siennicki natrafił w Afganistanie na ślad podwójnego agenta. „Sokół”, oficer wywiadu wyszkolony przez PRL-owskie służby, po transformacji ustrojowej zapadł się pod ziemię. Wygląda jednak na to, że nadal działa, a złapanie go jest jedyną szansą na ocalenie setek tysięcy ludzi.

(Audioteka.pl)

Miarą jakości akcji jest dla mnie zawsze to, jak trudno jest oderwać mi się od lektury – czy w tym wypadku – oderwać od słuchania. Na Dominiku Wieczorkowskim-Rettingerze – jako autorze tego thrillera – można polegać. W końcu to nie tylko autor książek, to uznany scenarzysta i reżyser. Wie co lubią czytelnicy i w wypadku „Sokoła” dostarcza im wszystkich możliwych książkowych przyjemności.

Jest tu niesłychanie skomplikowana intryga, dość głębokie retrospekcje ale też nagłe zwroty akcji i nieoczekiwane zakończenie – o którym jeszcze kilka słów napiszę. Jest też kilka wątków miłosnych – tych, które mają szansę na happy end, taki, w którym występuje femme fatale i  gdzie wyczuwamy zbliżającą się katastrofę.

Bohaterowie…

… mają charakterek, są naszkicowani ostrą, wyraźną czasem aż nazbyt jaskrawą kreską. Funkcjonariusze służb specjalnych nie są tu superbohaterami skopiowanymi z zachodnich filmów akcji, są w permanentnym niedoczasie, są oszukiwani, są obiektem intryg politycznych, podejrzeń, zdrad, strzela się do nich, chodzą głodni, naspidowani, niewyspani i przemarznięci – podczas lektury ze zdziwieniem odnotowałem rosnące dla nich współczucie. Okrutny ten autor. Czego nie zaplanują, to się im wali, niczym podminowane C4 domki z kart. Do tego mają całkiem uzasadnione przeczucie, że w ich agencji działa „kret”. A tu na horyzoncie straszliwe zagrożenie na skalę Czernobyla czy Fukuszimy.

Prócz „służb”, jest pewien bogaty przedsiębiorca, który oczywiście jest po imieniu z premierem. Są też byli agenci służb specjalnych, świetnie wyszkoleni, którzy pracują w firmie ochroniarskiej, która przypomina organizację paramilitarną. Są kibole szkoleni gdzie? W Rosji proszę szanownych słuchaczy. Jest prawie rozwiedziony dziennikarz. Znajdziemy też pewnego geniusza, który ma na sumieniu niejeden grzech i który – jak to w takich powieściach bywa – gardzi zwykłymi śmiertelnikami i zamierza wprowadzić własny porządek. Jest obłędnie ponętna kobieta, która w pewnym momencie znika, pozostawiając osłupiałemu partnerowi nawet swoje osobiste rzeczy. Mamy też Rosjanina (taki lokalny demon zła i postępu), jednego pierdołkowatego geja starej daty . Autor wkręcił w intrygę kilku fundamentalistów islamskich, zdolnych do poświęcenia życia, w nadziei na spotkanie Allaha, po ostatecznej detonacji. A gdzieś czai się też tytułowy „Sokół”.

Czy uda się go biednym, umęczonym funkcjonariuszom namierzyć i zapobiec katastrofie?

Lektor

Tu właśnie mam największy problem – pierwszy raz się tak zdarzyło, że lektor początkowo wręcz przeszkadzał mi w odbiorze audiobooka. Dlaczego? Bardzo trudno to wyjaśnić. Nie neguję faktu, że Jakub Wieczorek ma miły dla słuchacza, głęboki i ciepły głos. Wiem, że jest uznanym lektorem, że dubbingował filmy. Ale coś mi tu „zgrzytało” w jego interpretacji, może niezbyt dokładna intonacja, może poprzez zbyt mało wyraźne akcentowanie pauz i zbyt słabe zaangażowanie głosu w czytaną akcję.

Gdzieś od trzeciej godziny audiobooka przyzwyczaiłem się do jego głosu. I gdy zacząłem przesłuchiwać audiobooka jeszcze raz, to już nie miałem do niego zastrzeżeń. Ale pierwsze wrażenie było jednak dla mnie zastanawiające. Za to od początku doceniałem zmiany w głosie lektora podczas odtwarzania kwestii charakterystycznych postaci. Niemniej gdy Jakub Wieczorek wracał do czytania akcji jako narrator – znowu coś „haczyło”. Zresztą. Oceńcie sami na tym niewielkim fragmencie.

Mając konto na Audiotece, możecie również pobrać darmowo 1,5h „Sokoła” aby sprawdzić czy intryga (i lektor Was wciągnie).


Pomimo moich gdybań w kwestii lektora, audiobook jest wart zakupu i przesłuchania, śmiało dałbym mu cztery i pół gwiazdki w pięciopunktowej skali. Ta utracona połówka byłaby za moją „listę zastrzeżeń”.

Lista zastrzeżeń – uwaga spoilery!

Wiem, czepiam się. Ale jednak takie drobne mankamenty chwieją wiarygodnością akcji. Wiem, że zawsze czynnik omylności ludzkiej i uczuć wprowadza element nieoznacznoności i katalizuje niewiarygodne na pozór wydarzenia. Ale skoro nawet ja zwróciłem na nie uwagę – to coś jest na rzeczy.

Na początku tekstu autor umieścił podziękowania dla dwóch specjalistów, którzy bez wątpienia przeczytali tekst. Więc może to ja się zbytnio czepiam? Czyli jeśli chcecie poznać szczegóły akcji, kliknijcie w rozwijalne „plusiki”.

Zakończenie
Litościwy autor
Pierwszy bieg w automacie
Reanimacja w aucie
Słabość autora do pistoletów maszynowych
Tylko Afgańczyk zaprogramuje ruską rakietę
Szturm na domek z terrorystami

Dziękuję Audiotece.pl za udostępnienie mi tego audiobooka.

Audioteka.pl