Audiobooki

„Wiatr”, Marcin Ciszewski (audiobook)

Wiatr Marcina Ciszewskiego

Bez wątpienia, zgodnie z regułami blogowania, powinienem Was trzymać w niepewności, a najważniejsze stwierdzenie tej krótkiej recenzji powinno paść w ostatnim zdaniu. Ale nie, tym razem odwrócę reguły gry i napiszę, że:

 „Wiatr” Marcina Ciszewskiego jest kolejnym świetnym audiobookiem do biegania.

I tu mógłbym postawić dużą kropkę i udać się na kolejny trening biegowy (a czytelników odesłać na stronę Audioteki.pl w celu zaopatrzenia się właśnie w ten audiobook) ale napiszę o nim coś więcej. Zawsze jest tak, że po przesłuchaniu audioboka żyje on jeszcze w mojej głowie przez kilka dni, z przyjemnością przypominam sobie co ciekawsze wydarzenia i fakty, spieszę więc przetransferować moje przemyślenia na jeszcze wciąż pustą stronę bloga.

Trzeci, choć pierwszy

Marcin Ciszewski wykonuje przedziwną woltę w tej części opowiadań o przygodach komisarza Jakuba Tyszkiewicza. Według kolejności pisania jest to trzecia część, natomiast według chronologii jest to część pierwsza, wprowadzająca głównych bohaterów na scenę wydarzeń.

Swoją drogą to ciekawy pomysł, wyjaśniający zdarzenia z kolejnych części, a więc z „Mrozu” oraz z „Upału„, które już miałem przyjemność przesłuchać podczas ubiegłorocznych treningów.

Bohaterowie „Wiatru”

Z tej części cyklu przygód czarno na białym dowiadujemy się szczegółów wojskowej przeszłości Jakuba Tyszkiewicza oraz Staszka Krzeptowskiego. Na scenę wkracza również Ben Barlow w towarzystwie swojej pięknej żony Włoszki – Fransi (czyli Franczeski). Poznajemy też historię włączenia w zespół Tyszkiewicza genialnego informatyka Antoniego Smotrycza. Ta wiedza bardzo się przyda w następnych tomach, jeśli rzecz jasna ktoś zacznie słuchanie audiobooków od „Wiatru”.

Niepoślednią rolę odgrywa również żona Jakuba – Helena, znana w świecie artystka, a przy tym świetna narciarka, co w „Wietrze” ma bardzo istotne znaczenie, akcja rozgrywa się w sporej części na trasie zjazdowej.

Marcin Ciszewski zaludnia karty powieści intrygującymi postaciami na użytek tej części: jedną z nich jest znany bokser Atom, który w decydującym momencie swojej kariery usunął się w cień. To dzięki niemu postaci pojawiają się w tym samym miejscu i czasie.

Warto też zwrócić uwagę na małżeństwo prawników i pewnego milczącego lekarza – ogólnie im mniej autor pisze o danych postaciach, tym pewniejsze, że odegrają w powieści ważniejszą rolę.

Akcja

Zima, wieczór sylwestrowy w Zakopanem. Ekipa niekoniecznie znanych sobie wzajemnie imprezowiczów zbiera się, aby pojechać kolejką linową na Kasprowy Wierch, to tam spędzą noc witając Nowy Rok.

Mają ze sobą pełne wyposażenie: narty, zapasy pożywienia, ba, wiozą ze sobą nawet swoje nagłośnienie. Wiatr co prawda wieje coraz mocniej, wjazd na górę będzie ryzykowny, ale zapowiedź świetnej zabawy w zupełnie od(z)jazdowej lokalizacji rekompensuje niewygody.

Równolegle czasowo Antoni Smotrycz przygotowuje się do romantycznej kolacji z atrakcyjną policjantką, dba o najdrobniejsze detale, przeprowadzając uprzednio fachowe rozpoznanie na temat jej upodobań kulinarnych – dlaczego od samego początku słuchania tej historii domyślam się, że niestety na tym froncie złośliwy autor skieruje wydarzenia na absolutnie nieromantyczne tory?

No i mamy to, co do ostatnich minut audiobooka stanowi zagadkę: kto i czym naraził się potężnej organizacji, która wyśle do Zakopanego elitarne oddziały komandosów, aby przejęły i (być może) zneutralizowały zdrajcę, który w imię zasad postanowił zatrzymać tkany w zaciszu tajnych gabinetów misterny plan.

Zupełnie spokojny początek

I wszystko byłoby świetnie i wspaniale, gdyby nie fakt, że pierwsze dwie godziny są  przegadane i przekombinowane. Teoretycznie coś się dzieje, wiemy i czujemy, że pewne tematy trzeba słuchaczowi przedstawić, tyle tylko, że akcja nabiera tempa dopiero około trzeciej godziny słuchania. Gdybym zaczął słuchanie cyklu przygód komisarza Jakuba Tyszkiewicza od tej części, to bym się zniechęcił tak długim wprowadzeniem.

„Wiatr” jako jedyna część nie zaczyna się trzęsieniem ziemi (po którym napięcie rośnie), a do tego przyzwyczaiłem się w „Upale” i na „Mrozie”. Autor zmienia konwencję, budując wytrwale przez kolejne rozdziały olbrzymi domek z kart, dodając kolejne piętra i dobudowując ryzykowne konstrukcje.

Jak się pewno domyślacie intryga jest mocno posadowiona w rzeczywistości politycznej, choć na moje oko liczba wątków jest zbyt rozbudowana i odrobinę przekombinowana.

Możemy jednak być spokojni, że zaskoczeń nam nie braknie, pociski będą latać pomimo wiatru i śnieżycy bardzo gęsto, liczba denatów też osiągnie stosowny dla thrillera poziom, będzie czas i na technikalia, i na humor, a akcja wciągnie nas tak, że nie będziemy w stanie się od niej oderwać.

Sam finał rekompensuje wszelkie początkowe dłużyzny, zatrzymuje dech w piersiach (co podczas mojego astmatycznego biegania nie jest zbytnio wskazane). Bardzo spodobało mi się też otwarte zakończenie, ale do tego już musicie dotrzeć sami.

Lektor – Krzysztof Banaszyk

Jak zwykle bardzo mocną stroną audiobooków Audioteki jest lektor Krzysztof Banaszyk, który czytał również „Mróz” tegoż samego autora.

Genialnie odtwarza i akcentuje liczne dialogi w gwarze góralskiej, co jest zrozumiałe – gdzież jeśli nie w Zakopanem znajduje się prawdziwy matecznik góralski, tym razem w powieści mamy nie tylko Staszka Krzeptowskiego ale i jego wielopokoleniową rodzinę, oczywiście posługujących się gwarą.

Co ciekawe, na końcu audiobooka autor podaje, że do pewnego momentu nie brał pod uwagę aż takiego nasycenia gwarą góralską kart powieści, na całe szczęście ostatecznie w audiobooku delektujemy się genialnie zinterpretowanymi przez lektora frazami gwary góralskiej.


Jak zwykle przed zakupem „Wiatru” Marcina Ciszewskiego zachęcam do przesłuchania darmowego fragmentu dostępnego na stronach Audioteki, tam też zakupicie kompletny audiobook zapewniający prawie jedenaście godzin przedniej rozrywki – mi ten audiobook wiernie towarzyszył podczas kilku dłuższych wybiegań – naprawdę żal się z nim rozstawać, dopóki się nie przesłucha całości.

 

2 Comments

  1. Nieidealna Anna

    Ten głos oraz otoczka Zakopca naprawdę kuszą. Możliwość przesłuchania darmowego fragmentu jest nie do przecenienia. Od razu wiem czy coś mi podeszło, czy też nie..

  2. Dorota Wójcik

    Buzia mi się cieszy, bo miałam kontakt z autorem, fajny, ciepły człowiek, a jego książki dobrze się czyta, choć w tym przypadku słucha :)

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Theme by Anders Norén