15 kroków do Paryża, Bieganie, Gościnnie

15 kroków do Paryża – tydzień siódmy i ósmy


Minęły dwa tygodnie od ostatniego wpisu opisującego moje maratońskie przygotowania do startu w Paryżu. To był nieco inny czas, niż poprzednie tygodnie, więc i wpis będzie nieco inny.

Od dziś do startu pozostało

42

dni, a wiec zaczyna się ostatni miesiąc treningów, potem próba generalna na półmaratonie w Żywcu, następnie trochę odpoczynku i głodu biegania przed samym startem :-)


Tydzień, po moim ostatnim wpisie zaczął się tradycyjnie od poniedziałkowej regeneracji podczas masażu sportowego. We wtorek przebiegłem 15 km w tempie 6,30 nadal jako regenerację po niedzielnej 30-stce. Środa jak zawsze była dniem ćwiczeń obwodowych na siłowni. W czwartek była 3 km rozgrzewka, a potem dość szybkie 10 km w tempie 5,00. Piątkowy bieg na 8 km w tempie 6,00 był zaś ostatnim treningiem przed przerwą na ferie.


W piątek dopełniłem również pewnej ważnej procedury przedstartowej. Uzyskałem mianowicie certyfikat medyczny.

Organizatorzy maratonu w Paryżu nie idą na łatwiznę, prosząc uczestników jedynie o oświadczenie o dobrym stanie zdrowia. Oczekują natomiast certyfikatu wystawionego przez lekarza.

Byłem pewien, że takie zaświadczenie uzyskam w placówce medycznej, której pacjentem jestem. Udałem się zatem do lekarza pierwszego kontaktu. Tu spotkała mnie niespodzianka. Miła Pani doktor oświadczyła, że taki dokument mogę uzyskać jedynie od specjalisty medycyny sportowej. Była tak uprzejma, że zaraz z gabinetu zadzwoniła do takiego specjalisty i poprosiła bym notował… przed wizytą u niego konieczne okazało się bowiem odwiedzenie laryngologa, okulisty, kardiologa, wykonanie próby wysiłkowej oraz badań krwi i moczu. Nie ma co, ładny przegląd :-)

Chwilę zastanawiałem się po co okulista ? Ale, któryś z kolegów wyjaśnił mi, że jeśli na trasie maratonu stał będzie na przykład znak drogowy, to dobrze żebym go zobaczył zawczasu :-) przyjąłem więc to wyczerpujące uzasadnienie i czy prędzej umówiłem się na stosowne wizyty lekarskie.

I tak w ciągu paru dni… laryngolog – examination passed, okulista – również zaliczony, kardiolog i próba wysiłkowa potwierdziły bardzo dobrą wydolność. Przy okazji badań krwi trener dołożył trochę parametrów do zbadania. Wszystko wyszło nad wyraz dobrze, co ucieszyło mnie o tyle, że mimo intensywnych treningów i diety nie popadłem w anemię :-)

Z pakietem wykonanych badań stanąłem przed ortopedą, który po przeprowadzeniu rutynowego wywiadu i kilku prostych badań wystawił mi, ważny przez pół roku certyfikat o zdolności do uczestniczenia w zawodach sportowych wymagających dobrego zdrowia i wydolności.

Z perspektywy czasu myślę, że wymóg ten jest słuszny, bo takie badania nie jednemu biegaczowi mogą uratować zdrowie…


Później zaczęły się ferie. Czas, w którym oddałem się innej mojej pasji – narciarstwu zjazdowemu. 8 dni bez biegania, w tym 2 w podróży, a 6 intensywnie spędzone w ruchu w górach :-)

Jeździłem ostrożniej niż zwykle, chroniąc nogi przed kontuzjami, jadłem też mniej niż przywykłem, żeby nie wrócić cięższym niż wyjechałem :-) no i…. mocno powstrzymywałem się od pysznego piwa, co było zdecydowanie dużym wyrzeczeniem :-)

Z tego tygodnia w pamięci pozostały widoki, wspomnienia zjazdów, wizyt w wysokich górach, czy w pałacu lodowym na Dachsteinie. Lubię ten sport, wolność, prędkość i monumentalne wysokie szczyty, czy widok chmur w dole… Podzielę się kilkoma fotkami stamtąd.

20160217_111003 20160217_132006 20160218_105906 20160218_112915 20160218_113243 20160218_114536 20160218_122250


Wczoraj po powrocie poczułem… jak bardzo brakowało mi biegania :-) to jednak jest nałóg, zdecydowanie tak. I jako nałogowiec od razu dziś z rana zrobiłem pierwszy po przerwie trening, 20 km biegu, z których 15 było w tempie 6,00 natomiast ostatnie 5 km w tempie 5,10.

Przyznam, że nie było łatwo :-) mięśnie pracujące podczas jazdy na nartach to niekoniecznie te, mocno używane podczas biegania. Widać więc było roztrenowanie. Zrobiłem jednak swoje mimo mocno padającego deszczu i zadowolony wróciłem do domu :-)

Przede mną teraz bardzo intensywne tygodnie i realizacja kolejnych celów treningowych. Za tydzień we wpisie poruszę temat odżywiania przed, podczas oraz po długotrwałym wysiłku. Będzie więc trochę o suplementacji i uzupełnianiu straconych zapasów :-)

19 Comments

  1. Jesteście Wariat Panie Anioł! ;)
    A tak na serio: szacun za formę i pasję która tak Cię nakręca do działania. Oraz pełen rispekt za to że robisz to z głową- o czym świadczą wyniki badań, A taki „przegląd” powinien obowiązywać przed KAŻDYM biegiem imo.
    Narty bez jedzonka i piwa?? Katusze! ;) A zdjęcia i miejsce- cudne!
    Ja czekam zatem na wpis o żywieniu i suplementacji bo to mnie żywo interesuje.
    Pozdrawiam no i trzymam kciuki za realizację wszystkich planów przygotowawczych :)

  2. No no, niezły fotograf z Ciebie :) z niecierpliwością czekam na kolejny wpis :)

  3. Hej :)
    ciekawe z tym certyfikatem, my to załatwiliśmy u jednego lekarza.
    Za to ja regularnie badam się – krew i serce.
    Ale czemu laryngolog?

    • Bo pewno istnieje uzasadnione podejrzenie, że „wciągnie nosem konkurencję”, taki szybki będzie. Sorrki, nie mogłem się powstrzymać :D

    • mgr inż. Anioł

      Okulistę sobie wytłumaczyłem, bo badał dno oka, sprawy z ciśnieniem itd, ale tego laryngologa to nadal nie kumam :) chyba, żeby sprawdził czy się nie uduszę biegnąc :)

  4. Miło Cię znów czytać. :-) Pięknie tam miałeś. Fajnie że i nam trochę gór przywiozleś, bo ja na nizinie mazowieckiej mieszkam. Płasko jak cholera. :-) A góry uwielbiam. Taki przegląd techniczny organizmu powinien sobie zrobić każdy, przynajmniej raz w roku. Bardzo dobrze, że Cię skierowano. :-) To mówisz, że tam nic nie biegałeś, nawet trochę?

    • mgr inż. Anioł

      Nic a nic :) to chyba znak, że jeszcze całkiem mi nie odbiło :) bo jakbym po całym dniu na nartach wieczorem szedł biegać to zacząłbym się sam o siebie martwić :)

  5. Anna Choińska

    Cudowny urlop, czekam z utęsknieniem na swój. Tymczasem dziękuję za motywację do biegania, bo ostatnio mi jej brakuje.

  6. Cudowny urlop, czekam z utęsknieniem na swój. Tymczasem dziękuję za motywację do biegania, bo ostatnio mi jej brakuje.

    • mgr inż. Anioł

      Urlop lepiej mieć przed sobą niż za :) ja już o robocie zaczynam myśleć… dobrze, że bieganie zostaje na codzień :)

  7. Do naszego debiutu już coraz bliżej – trzymam kciuki za dalsze przygotowania :) P.S. przepiękne zdjęcia :)

    • mgr inż. Anioł

      Ja również trzymam kciuki :) pewnie też nie możesz się już doczekać :)

  8. Właśnie miałem Cię pomolestować o Twój stan po wypoczynku, wszystko pięknie opisałeś, wykreślam z dzienniczka wszystkie 117 pytań :)

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Theme by Anders Norén