15 kroków do Paryża, Bieganie, Gościnnie

15 kroków do Paryża – tydzień szósty

paris 6 tydzien

Tyk, tyk, tyk… z każdą chwilą coraz mniej czasu do startu w Paryżu. Powiem szczerze, że już się nie mogę doczekać, głód wyzwania jest większy z każdym dniem. Każdy opisany wcześniej tydzień przygotowań zostawił po sobie ślad i bardzo chciałbym już sprawdzić, czy praca przyniosła efekt :-)

A tu jeszcze….

56

dni :-)


Jak co tydzień, opowiem jak przebiegały moje przygotowania, a potem trochę ponudzę o różnych biegowych sprawach :-)

Poniedziałkowy masaż sportowy, tradycyjnie postawił mnie na nogi, po dłuższym bieganiu w poprzedni weekend. We wtorek byłem w Poznaniu, ale na szczęście w hotelu dorwałem bieżnię, więc udało się przebiec 8 km w tempie 5.40 i zrobić kilka krótkich podbiegów.

W środę wróciłem tak późno, że dopiero o 22.00 udało mi się przebiec 7 km, ale powoli, w tempie ponad 6,15. Czwartek był nieco bardziej intensywny, 12 km oraz 6 sprintów „na maksa” na koniec. Zauważyłem, że mój „maks” się przesuwa, bo wcześniej nie udawało mi się rozpędzać do tempa 3.15 :-)

Aha… i jeszcze trochę mi krwi upuszczono tego dnia, żeby zrobić pełną morfologię i zmierzyć różne dziwne parametry, których oczekiwał trener. Już tego samego dnia wiedziałem, że wyniki są dobre, nie wskazują na przemęczenie, a poziom żelaza i ferrytyny daje znać, że są jeszcze rezerwy :-)

Piątek to obwodowe ćwiczenia na siłowni i chwila odpoczynku od biegania przed intensywnym weekendem. Sobota była preludium, 12 km biegu jako wstęp do niedzielnego długiego wybiegania.

Niedzielna 30-stka była pierwszym większym krokiem do maratonu. Do takiego dystansu zawsze podchodzę z respektem. Zwłaszcza gdy mam biec wolniejszym od maratońskiego tempem, co oznacza ponad 3 h na nogach.

Zapakowałem więc 2 hydrożele energetyczne, 1 baton, dwa litry wody miałem w Camelbaku na plecach i… w drogę :-) Nie ukrywam, że takie biegi traktuje też nieco krajoznawczo, zwłaszcza na pierwszych 20 km, gdzie miałem zadanie utrzymywać niskie tempo około 6,30.

Pobiegłem więc wsiami i lasami, pogoda była przecudna, więc załączam kilka fotek. Miejscami było błotniście, potem już słonecznie, a spotkana po drodze wiejska pasieka urzekała, bo poczułem się jakbym się cofnął o 30 lat wstecz…

20160207_104137 20160207_105804 20160207_105949 20160207_110651 20160207_115435

Po przebiegnięciu 20 km musiałem włączyć trzeci bieg i przyśpieszyć do tempa około 5,35. I o dziwo stało się to z lekkością, nic mnie nie wstrzymywało, biegłem zgodnie z planem, a ostatni kilometr przyśpieszyłem do 5,20. Czułem, że dziś mógłbym już przebiec maraton. Choć jeszcze nie w oczekiwanym na mecie czasie. Narazie skończyło się jednak na 3 godzinach i 3 minutach biegu. Poczułem wielkie zadowolenie, że praca z trenerem przynosi efekty :-)

Praca z trenerem

I właśnie o pracy z trenerem chciałem dziś kilka słów więcej napisać. Skąd w ogóle wziął się ten pomysł ?

Gdy zacząłem przygodę z bieganiem i miałem już jako takie doświadczenie z pierwszych pokonanych kilkuset kilometrów, jako umysł analityczno-matematyczny zacząłem studiować metodologię. Zapoznałem się z kilkoma pozycjami książkowymi, które mnie, nowicjusza miały wprowadzić w ten nowy, nie odkryty dla mnie świat !

Przeczytałem więc o metodzie Danielsa, Hansonów, Gallowaya i Skarżyńskiego. Poznałem też zdanie Tima Rogersa o planach biegowych. Chciałem po prostu biegać mądrze i nie zrobić sobie krzywdy :-)

ksiazki o bieganiuEfekt był taki, że wiedziałem więcej, lecz jednocześnie byłem zdezorientowany. Oczywiście pewne zasady przedstawiane w tych lekturach były spójne, jednak każda metodologia zwierała inne przepisy i plany biegowe, często sprzeczne ze sobą.

Szybko stwierdziłem, że Daniels jest za trudny, bo bardzo matematyczny, Galloway nudził mnie przerwami „chodzonymi”, na Hansonów nie miałem czasu bo zalecali biegi bardzo długie i powolne. Najbardziej trafiali do mnie Skarżyński i Rogers, ale mimo to czułem, że to wszystko jest zbyt uniwersalne.

Ostatecznie każdy człowiek jest inny, ma inne możliwości i preferencje. Próbowałem więc z tych metod ułożyć coś dla siebie. Sam przygotowywałem plany treningów. I tak przebiegłem prawie 3000 km i wystartowałem w kilkunastu zawodach na różnych dystansach, w tym w dwóch maratonach.

Potem jednak stwierdziłem, że się zatrzymałem. Biegałem dużo, ale czasy osiągane w zawodach były bardzo zbliżone do siebie.  A jak opisywałem we wstępnym wpisie cyklu, do maratonu w Budapeszcie przygotowywałem się na tyle źle, że w końcu nie byłem w stanie w nim wystartować.

Wtedy moja sportowa złość, została wsparta radą kolegi ultra-maratończyka by zasięgnąć porady fachowca. Polecił mi krakowskiego trenera Krzysztofa Janika, który jego i kilku znajomych, od dłuższego czasu przygotowywał do startów w zawodach.

Krzysiek jest trenerem lekkiej atletyki, współtwórcą akademii BiegamBoLubię, jednym z redaktorów portalu bieganie.pl, a sam w przeszłości był średniodystansowcem.

Maksyma którą przekazuje to : „Biegaj mądrzej, biegaj szybciej….” Więcej o jego działalności na portalu http://runningperformance.pl/. Znajdziecie tam wiele ciekawych wskazówek i trochę teorii. Można też użyć dla siebie kalkulatora treningowego :-)

Nawiązaliśmy współpracę online. Za comiesięczną, niezbyt wygórowaną (uwzględniając ile czasu i energii wkładałem w bieganie) opłatą, otrzymuję plany biegowe, korzystam z rozmów telefonicznych, jesteśmy w stały kontakcie mailowym.

Każdego dnia wypełniam dzienniczek, o którym już wspominałem. Przesyłam dane z zegarka biegowego. Piszę gdy czuję się dobrze i gdy coś idzie nie tak. Odpowiedzi otrzymuję natychmiast. Czasem robię badania krwi. Czuję się „zaopiekowany” :-)

Oczywistym jest, że dopiero gdy wypełnię plan w Paryżu, będę mógł powiedzieć, że osiągnąłem cel. Ale już dziś czuję, że to co robię jest logiczne. Czuję energię, której wcześniej czasem mi brakowało. Biegam z dużo niższym tętnem niż rok temu i wiem, że mam zapasy mocy by biegać szybciej.

Zapewne takich trenerów w Polsce jest wielu. Moje doświadczenia dotyczą tylko Krzysztofa Janika. Ale z pewnością mogę takie rozwiązanie polecić tym, którzy czują, że sami nie potrafią już z siebie wycisnąć więcej.

Myślę, że niezależnie od etapu biegania, w którym jesteśmy, niezależnie od celów i ambicji, dobrze jest robić coś „z głową”. Czasem wystarczy dobrze dobrany biegowy plan znaleziony w internecie czy w książce, a czasem dobrze jest mieć obok siebie fachowca, który odciąża z myślenia, czy robię coś dobrze czy źle… wystarczy go tylko słuchać :-)

Pisząc te słowa, dziwię się wciąż, że po dzisiejszym długim biegu nie czuję nawet bólu nóg, który kiedyś był nieodłącznym dodatkiem kilkugodzinnych wybiegań….


18 Comments

  1. Niesamowite…jestem pod wrażeniem i własnie mi czapko zwiało na myśl o 3 godzinach biegu. Trzy godziny to mi film oglądać, a co dopiero trenować. Szacun!

    • mgr inż. Anioł

      Kwestia przyzwyczajenia :) skoro człowiek może 8 godzin w robocie wysiedzieć, to czemu miałby nie dać rady 3 na treningu :)))

  2. 30 kilosów! Panie kochany, ale czad. Ja wczoraj pobiegłem swoja odległościową życiówkę… prawie dwa razy mniejszą niż ten Twój wyczyn. Robi wrażenie. A w Paryżu będzie moc, bo widzę, że naprawdę jesteś sensownie prowadzony. Ja też korzystam z pomocy trenera, ale przekonałem się do niej bardzo szybko. Nie czytałem nawet tych podstawowych ksiązek biegowych… leniwiec ze mnie. Wolę przybiec na gotowe ;)

    • mgr inż. Anioł

      Też mam taką nadzieję, że treningi przyniosą efekt. A nie czytając wszytskiego zaoszczędziłeś nie tylko czas ale i trochę mętliku w głowie masz mniej :)

  3. Szczena mi opada z każdym razem, a od czytania o tych kilometrach czuję się zmęczona. A tu na koniec, po intensywnym tygodniu mała przebieżka-30 km. Ot tak, na luzie. Krajoznawczo. Fotki sobie cykasz. I jeszcze piszesz, że to mało, że mógłbyś więcej. A może Ty naprawdę kosmitą jesteś? ;-) Matko, jak dobrze, że Ty trenera masz i że go słuchasz, bo energię masz taką, że jeszcze do tego Paryża na nogach pobiegniesz. Ja wiem, ja sobie żartuję, bo ja naturę mam taką, co bez żartu ani rusz. Ale mój podziw dla Ciebie jest bardzo poważny. Bo widzę ile pracy trzeba włożyć w takie przygotowanie. Czekam na kolejne tygodnie i finał. :-)

    • mgr inż. Anioł

      Trafiłaś w sedno. Jestem dość narwany na to bieganie i przydaje się ktoś kto mnie trzyma w ryzach :) Ale kosmitą nie jestem, jak sie przewróciłem i strzaskałem kolana to krew była najprawdziwsza :)
      Koło domu biega mi natomiast taki, którego o to podejrzewam, bo on rano biegnie sobie do Cieszyna, a potem wraca… to około 80 km :)

      • Nie no, jak krew prawdziwa to człowiek jesteś. :-) A ten co Ci biega koło domu to może w jakieś auto wsiada gdzieś po drodze?Albo choć na rower? :-) Bo jak nie, to na bank kosmita. :-D

  4. Tak bywa, że im więcej czytamy tym mamy wrażenie, że mniej wiemy :)
    IMO rozwiązaniem jest powrót do korzeni, aka uproszczenie tego.
    Zatem prosty plan (bo bieganie jest proste przecież) ułożony na podstawie skomplikowanych zasad.

    Co do długich treningów to odchodzi się od nich i nie są za bardzo polecane. Zwłaszcza początkującym amatorom, choć nie tylko. Sam sporo o tym myślę w kontekście przygotowań do maratonu.

    • mgr inż. Anioł

      To samo mówi mi Krzysztof, dlatego w całych przygotowaniach tylko dwa biegi 30 km i nic wiecej. Choć przyznam, że mnie łatwiej przebiec długi dystans wolniej, niż np 10 km w bardzo szybkim tempie.

  5. Podziwiam! A na zdjęciach widać już, że wiosna gdzieś się już chowa.

    • mgr inż. Anioł

      Oj tak ! Na szczeście spojrzałem na prognozę wybiegając. Krótkie spodenki i cienka bluza tylko, a i tak w tym pięknym słońcu było mi za ciepło. Zdecydowanie nie było lutowo, prędzej już kwietniowo :)

  6. No to mijamy się z dniem regeneracji i masażu- u mnie to niedziela ;).
    Pełen szacun za 30km! Po pierwsze nogi by mi wysiadły i stawy po drugie umarłabym z nudów! ;)
    A co do trenowania ze specem- jestem za! Sama chętnie bym jakiegoś pomaglowała odnośnie techniki i treningu biegowego. A ten Twój widać zna się na rzeczy :)
    ps. Pracuje z Michałem Janikiem który też biega-może to rodzina? ;)

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Theme by Anders Norén