Buty to dla biegacza rzecz święta, obiekt kultu. Bieganie wymusza posiadanie obuwia biegowego (żeby sobie w stopę nie wbić czegoś podczas biegania), bo nie każdy, tak jak Cejrowski, wzmocnił skórę stóp chodzeniem na bosaka. Poza tym czyszczenie bosych stóp po zakończonym bieganiu, przed wejściem do izby – no dajcie spokój. Cywilizacja – XXI wiek.

Tylko które buty kupić?

Bo ja zaczynałem od…

Buty kupujemy zgodnie z panującą modą, podkręceni reklamami, mając na uwadze kolorystykę no i oczywiście zgodnie z ograniczeniami budżetowymi.

A propos reklam, ta mnie zawsze bawi, choć wiek już swój ma:

Zaczynałem bieganie od butów z Lidla. Nawet sobie pozwoliłem na napisanie krótkiego testu tych butów, które stoją obecnie na strychu w „panteonie sławy”, na zasłużonej emeryturze. I były to buty w rozmiarze 45. Niestety w dyskontach zazwyczaj numeracja kończy się na rozmiarze 45 bądź 46. Nie wiem dlaczego, ale jest to bardzo okrutny fakt dla posiadaczy ciut większych stóp.

Kolejne buty biegowe wybrałem z Decathlonu, choć wcześniej próbowałem wygrać ich parę w bardzo interesującym konkursie.

Kalenji konkurs buty biegowe

Ostatecznie biegam w Asicsach – i podczas biegów ulicznych, i po górach też.

Sprawa się komplikuje, gdy pojawia się temat długości stopy i numeru buta. I o tym jest ten tekst.

Mój rozmiar buta to…

Ponoć organ nieużywany zanika.
Ciekawe czy gdybym chodził na rękach, to by mi stopy się zmniejszyły, czy po prostu odpadły?

Od kiedy pamiętam (a pamięć mam dobrą, tylko krótką) nosiłem but o rozmiarze 45 (rozmiarówka europejska) czyli według innej numeracji 29 (metrycznie lub centymetrycznie). A to odpowiadało znowu 11 (UK).

Bo jeżeli chodzi o zakup obuwia do biegania to nie wiedzieć czemu to wspomniane 45 się przetransferowało w 47 i buty biegowe o takim rozmiarze noszę (aczkolwiek szukam już kolejnych, w jakiejś godziwej cenie – ktokolwiek widział, ktokolwiek coś wie, niech podpowie, bo mój wąż zainstalowany w kieszeni ssssyczy, gdy mam wydać ponad 200 zł na but do biegania, podczas gdy mój poprzedni obuw biegowy nadal jest piękny, czysty i niemal pachnący nowością, tylko amortyzacja jest z niego wybiegana po jakimś – cirka ebałt – 2000 km „w nogach”).

Przy okazji szczegółowych pomiarów za pomocą ołówka i kartki naga prawda oznajmiła, że jedną stopę mam krótszą o 0,5 cm więc powinienem (metrycznie) i symultanicznie nosić buty o rozmiarze 29 oraz 29,5. Uprzedzę złośliwców – to nie jest kwestia przycięcia pazurków czy spiłowania skóry pilnikiem do metalu. I tak (uprzedzę złośliwców) wciąż jestem jednym z nielicznych biegaczy z kompletem paznokci (u rąk), bo u nóg to różnie bywa.

Bo rozmiar rozmiarowi wilkiem

A żeby nie było tak prosto, łatwo i przyjemnie, to nie liczcie na to, że dana firma utrzyma rozmiar buta nawet w tym samym modelu, tylko rok później.

Rok temu bardzo się ucieszyłem widząc na półce Decathlonu ostatnią przecenioną parę używanych przeze mnie butów Kalenji Kiprun LD. Była to nowsza wersja tych butów, które kupiłem dwa lata temu. Ja nosiłem wersję „2”, a to była wersja „3”.

Rzuciłem się na tę ostatnią parę butów, niczym niemiecki Tygrys na pluton rosyjskich T-34, gotów polec w nierównej walce z innymi ewentualnymi chętnymi – choć ich w sklepie nie było (nie ten rozmiar).

I co? I palec nie wszedł – wszystko przez nowy sposób przeszycia butów w okolicach czubka buta – i cała promocja niestety nie dla mnie. Bo maratonu z podkurczonym palcem nie przebiegnę. A większego rozmiaru, niż 47 w sklepie nie było.

A jaki numerek Ty lubisz najbardziej?

Ale to wszystko nic. Podczas ostatnich poszukiwań eleganckiego obuwia (młody będzie przystępował do I Komunii Świętej a ja, czyli ojciec, ponoć nie mogę w obuwiu biegowym wystąpić) przymierzyłem w sklepie na nogę but o rozmiarze 46 i … no miałem tyle w środku miejsca, że zaordynowałem (z wielkim niedowierzaniem) numer 44! I co? I pasuje!

Ciekawe tylko, że na nogach aktualnie mam buty tej samej polskiej firmy, aczkolwiek nie aż tak wizytowe i jest to rozmiar 45.

Reasumując: do pracy noszę rozmiar 45, wieczorem pokonuję kolejne kilometry w butach o rozmiarze 47, po leśnych i górskich ścieżkach biegam również w rozmiarze 47, a do kościoła pójdę w błyszczącym 44.

Moje fejsbukowe rozterki najcelniej podsumował Adrian z bloga Adrian.Today:

Adrian.Today


Jedyne co jest pocieszające w tym wszystkim, to że mój wiek, choć wpadłem w grupę 40+, to wciąż jeszcze jest mniej zaawansowany, niż rozmiar buta na stopie.