Deszczowa, jesienna noc, która zapada już przed godziną siedemnastą, wjeżdżam na ostatnią prostą drogi prowadzącej do mojego miasta. Reflektory z trudem wgryzają się w deszcz, czerń mokrego asfaltu pochłania światło, niewiele pomaga doświetlenie poboczy lampami przeciwmgłowymi.

Jazda w takich warunkach to chwilami zgadywanka w teatrze cieni podświetlanych przez reflektory aut jadących z naprzeciwka. Jadę więc powoli, poniżej prędkości przepisowej. W świetle świateł mijania auta z naprzeciwka widzę cień, auto w ostatniej chwili przeskakuje częściowo na mój pas ruchu, omijając ubranego na czarno pieszego, który poruszał się prawą stroną drogi, omijając błotniste pobocze. 

Zjeżdżam na prawo i jeszcze bardziej zwalniam, słyszę klakson zirytowanego kierowcy, który napomina w ten sposób pieszego, który o mały włos nie zginął pod kołami. 

Ja już takich pieszych podczas dzisiejszego powrotu z pracy ominąłem trzech. W zimie będzie jeszcze gorzej, na chodnikach pojawią się zaspy śniegu odrzucanego przez pługi, piesi będą zmuszeni wchodzić na jezdnię — na której z racji czarnego ubioru nie będą widoczni.

Tymczasem wystarczy kilka złotych, aby życie pieszego nie zależało od refleksu kierowcy. 

Siła odblasków

Od prawie ćwierć wieku jestem kierowcą, doświadczenie pozwala mi na przewidywanie sytuacji i zagrożeń, które mogą wystąpić na drodze. I ze smutkiem muszę stwierdzić, że dziesiątki pieszych mogłyby żyć dzięki zwykłym opaskom odblaskowym, które kosztują kilka złotych za sztukę, które zakłada się jednym ruchem i które są widoczne ze stu metrów, nawet w niesprzyjających warunkach pogodowych.

Tylko problem w tym, że zazwyczaj noszą je ci, którzy zazwyczaj są dobrze widoczni, czyli biegacze. 

Biegacz śweci nie tylko przykładem

To, co zachwyciło mnie już przy kupnie pierwszych ubrań i gadgetów biegowych, to wszyte w ubrania i buty odblaski. Dosłownie każda część ubioru wierzchniego ma wszyty odblask. Buty, spodenki, pasy biegowe, etui na telefon, koszulki, bluzy i czapki. Tak ubrany biegacz jest widoczny w świetle reflektorów z daleka, przypomina często biegnący świecący szkielet, tyle wstawek odblaskowych jarzy się z dużej odległości. 

Opaski odblaskowe

Nie znam biegacza, który nie używałby obecnie dodatkowych odblasków. W wielu pakietach biegowych otrzymuje się opaski odblaskowe do biegania, zresztą kosztują one kilka złotych, są wygodne w noszeniu no i są widoczne z wielu stron. 

Gdy ruszam na bieganie, to już automatycznie na kostce lewej nogi ląduje zaaplikowana opaska odblaskowa samozaciskowa, druga na prawym bicepsie — dzięki temu wiem, że „jestem odblaskowy” z praktycznie każdej strony, niezależnie jak ułożę rękę i nogę podczas biegu. 

Ale to nie wszystko.

Kamizelka odblaskowa

Już w drugim sezonie biegowym znalazłem bardzo prostą kamizelkę odblaskową dla biegaczy. Na wzór kołnierzyka, przekładanego przez głowę z odblaskiem z przodu i z tyłu. Do zakupu zainspirował mnie pewien starszy pan, który na każdy spacer po zmroku ubierał samochodową kamizelkę odblaskową. Poszukałem czegoś takiego i znalazłem w sklepie z akcesoriami biegowymi. 

W tym roku podczas wyprzedaży znalazłem lepszą wersję: kamizelka odblaskowa do biegania– siateczkowa, leciutka, zapinana na rzepy po bokach, jarząca się w odblasku czołówki, z którą biegam w nocy.

I tu gładko przechodzimy do tematu „aktywnego” oświetlenia biegacza, które moim zdaniem jest najistotniejsze. 

Pomrugam ci LEDami kierowco

Dawno, dawno temu dostałem od zaprzyjaźnionej pary blogerów fajny prezent, otwieram kopertę a tam… opaska odblaskowa z diodami LED. Służy mi bardzo dobrze do dziś — wielokrotnie zmieniałem w niej baterię i wciąż wytrwale mruga na czerwono. I powiem Wam, że nic tak nie przykuwa uwagi kierowców, jak mrugające rytmicznie czerwone światełko. 

Gdy jadę w nocy, pulsujące światło natychmiast zwraca moją uwagę. Jest widoczne nawet z kilkuset metrów, gdy jeszcze nie wiem czy to mruga światło roweru, czy właśnie opaska biegacza. 

Często jest tak, że gdy biegnę z włączoną opaską LEDową, to z kilkuset metrów kierowca włącza światła drogowe, sprawdzając co też się przed nim znajduje. Gdy mam założony odblask, to już nie zdąży mrugnąć, bo wykrywa mnie dopiero z kilkudziesięciu metrów. 

W domu mam kilka opasek, bo są nieocenione. Kosztują raptem kilkanaście złotych, również są odblaskowe (więc jeśli ktoś zapomni włączyć lub skończy się bateria, nadal są użyteczne), wygodniej się je mocuje na ręku (rzepy bądź zapięcia), bardzo często są też wodoodporne. 

Weźmy przykład z dzieci

Tak, to właśnie nasze dzieci są najlepiej wyekwipowane w odblaski. Każda ciepła dziecięca kurtka, każde zimowe buty mają odblaski. Podobnie tornistry, na których z każdej strony producent umieścił materiał odblaskowy. 

Dzieci lubią też rozmaite odblaskowe gadżety, opaski odblaskowe na rękę, czy inne wesoło dyndające odblaskowe słoniki i serduszka na tornistrach. 

Tymczasem my dorośli ubieramy się na szaro-czarno i jedynym jaśniejszym elementem podczas naszych spacerów po zmroku bywają jednorazowe reklamówki, gdy wracamy ze sklepu. 

Zrób prosty test

Chcesz poznać siłę opasek odblaskowych? Załóż choć jedną opaskę odblaskową na ramię bądź przyczep ją do paska torby i stań przy nieoświetlonym przejściu dla pieszych. Kierowca zauważy Cię z daleka, nagle niczym za dotknięciem magicznej różdżki, przejście przez jezdnię stanie się prostsze.

A to dlatego, że pieszy ubrany niczym ninja, oczekujący na przejście przez jezdnię, staje się widoczny z odległości, która uniemożliwia bezpieczne zahamowanie pojazdu.

Warto to przemyśleć i zwiększyć swoje bezpieczeństwo za pomocą odblasków. Pomyślmy też o naszych bliskich, którzy wciąż mogą uważać, że skoro sami widzą światła nadjeżdżającego pojazdu, to są doskonale widziani przez kierowcę — a tak niestety, w przeważającej części przypadków nie jest.