Audiobooki, Bieganie

Biegam i słucham – audiobooki i Audioteka

https://pixabay.com/pl/czytanie-ksi%C4%85%C5%BCki-audio-e-book-1176161/


Nie tak dawno zrozumiałem, że mój blog ma bardzo trafną nazwę. „Mól książkowy w biegu”. Choć wciąż jestem zabiegany, to bardzo lubię pochłaniać książki. Ale „mól” nabrał ostatnio również innego znaczenia – otóż takiego, który pochłania tekst nie tradycyjnie – oczami, ale słuchającego, jak się domyślacie – uszami.

Od pewnego czasu nie pisałem żadnych recenzji książek – bo trudno jest i biegać, i czytać, i jeszcze pisać o bieganiu oraz o książkach. Dopiero ostatnio zmobilizowałem się do napisania recenzji książki, która aż „wołała” o to. O Aleksandrze Dobie, polskim podróżniku.

W międzyczasie jednak muszę przyznać, że zacząłem biegać i słuchać trzech audiobooków. Wkrótce opiszę każdy z nich.

Zanim to jednak nastąpi, napiszę to i owo o mojej drodze do słuchania audiobooków – bo wszystko zaczęło się od klątwy, którą rzuciła na mnie Renata czyli Zaniczka. Dziękuję Ci droga zaklinaczko!


Droga do audiobooka

Długi czas „książka czytana” kojarzyła się mi z emerytami, którzy siedzieli przy magnetofonie i słuchali nagranych książek na kasetach magnetofonowych. Na nich była z reguły nagrana literatura klasyczna – czyli porzućmy nadzieję na coś, co by mogło mnie zainteresować.

Pamiętam też radiowe emisje „słuchowisk” – nie ciągnęło mnie ku temu. Nuda. Brak akcji. Gadające głowy. Odcinek 1198 i nadal to samo. Ale też kiedyś radiowa „Trójka” emitowała przed „powtórką z rozrywki” odcinki książek – stąd kojarzę „Psy Wojny” Fredericka Forsythe’a.

Pewnego dnia z głośników radiowych zdaje się, że RMFu, popłynął cudowny głos Piotra Fronczewskiego czytającego „Tożsamość Bourne’a”. Najcelniejszą opinię o tym, co się działo wtedy w okolicach radioodbiorników znalazłem tu. Do dziś pamiętam „ciary”  na plecach, gdy Piotr Fronczewski czytał słowo „Bourne” a brzmiało to „BerrrRRRRRRrrrrn„. Każdy późniejszy powrót do tego cyklu przywoływał wspomnienie oczekiwania na radiowy głos znanego aktora.

Młodzież słucha

Z audiobooków korzysta też mój syn, gdzieś wykopaliśmy którąś z lektur nagraną na płycie. Z wielkim zdziwieniem odnotowaliśmy, że młody przyniósł ze szkoły – jako jedyny w klasie –  „celujący” ze znajomości tej lektury. Której słuchał literalnie „w kółko”, aż my jej mieliśmy dość.

Mój syn ma tego pecha, że ma złośliwego tatusia. Który w celu sprawdzenia poziomu wiedzy zadał mu kilka podchwytliwych pytań, które zostały błyskawicznie rozbite w proch i pył, a riposta rozłożyła tatusia na łopatki. Otóż ja, wychowany na Kubusiu Puchatku nie wiedziałem co dostał Puchatek na urodziny i kto zorganizował jego przyjęcie urodzinowe! 

Tu z pomocą przy rozszerzeniu dziecięcych zasobów audio przyszła Ewa z Przygoda Yvette – wskazała mi skąd ściągnąć legalne audiobooki, w tym ten z Przygodami Tomka Sawyera. Dziękuję! Już też znamy te odcinki na pamięć, toto w domu leci na okrągło.

Bieganie i audiobooki? „Ale bezsens!”

Następnym w kolejce do przerabiania Bookworma w AudioWorma był mgr inż. Anioł. Biegowy druh i wynalazca. Sobie biega i słucha audiobooków. Bo muzyka podczas biegania go nudzi. Aha, sobie powiedziałem znacząco, coś w tym musi być, ale w końcu on to jest certyfikowany maratończyk, ma długie, kilkugodzinne wybiegania i wtedy mu się nudzi. Ja takie wybiegania mam sporadycznie więc…

Audioteka

Na trop Audioteki.pl naprowadziła mnie Renata czyli Zaniczka. Przeczytałem jej „10 razy tak dla audiobooka” i… nie przekonało mnie to. Bo ja jestem Niewierny Tomasz i dopóki nie sprawdzę sam, to bywam uparty i odporny na przekonywanie.

Los jak wiadomo bywa bardzo przewrotny, przez zupełny przypadek na mój telefon trafił darmowy audiobook: „Zły” Tyrmanda. Była promocja w paczkomatach no i oczywiście z niej skorzystałem. Ale tu zawieszę streszczenie akcji, bo nie godzi się klasyki potraktować „po łebkach”.

Zainstalowałem na telefonie bardzo prostą aplikację „Audioteka”, która zsynchronizowała zawartość konta internetowego z dotychczasowym brakiem książek w telefonie. Prosto łatwo i przyjemnie. I to był strzał w dziesiątkę.

audiobooki na audiotece

Po instalacji okazało się, że mam też dostęp do darmowych próbek każdej książki – mogę odsłuchać rozdział, albo i więcej – zanim zdecyduję się ją zakupić. Taki „Ojciec Chrzestny” jest klasą samą w siebie (2 godziny darmowego słuchania). Podobnie „Lśnienie” – również dwie godziny darmowego słuchania! To nie jest zwykłe nagranie, to jest słuchowisko z częstym podziałem na role! Darmowe fragmenty są ważne o tyle, że są lektorzy, których głos jest dla nas przyjemny. Niestety, niektórych „nie trawimy” i już. Warto przed zakupem posłuchać i dokonać wyboru.

Jeśli chcecie uprościć sobie życie bez instalacji aplikacji, możecie też posłuchać darmowych części audiobooków (choćby tych wspomnianych) na youtube. Polecam!

Nie będę Wam opisywał historii mojego życia z audiobookiem, wypiszę tylko cztery przykłady totalnego zasłuchania:

Biegam i słucham audiobooków

Każde wybieganie, które jest dłuższe niż pół godziny i nie wymaga utrzymywania wytężonego tempa, jest okazją do wysłuchania ciągu dalszego wybranej książki. Akcja wspaniale nakłada się i miesza z moim wysiłkiem, głębiej odciska się w mózgu, zaczynam wręcz kojarzyć w którym momencie trasy biegowej co działo się w książce. Głos lektora (dobrego lektora) potrafi na tyle zaciekawić, że ma się duże opory z wyłączeniem książki po treningu.

Zauważyłem też, że zaczynam sobie audiobooka… reglamentować. Bo gdy się skończy… to co?

Audiobook i maratoński trening

Kilka ostatnich miesięcy to był okres wytężonego trenowania do maratonu, w nim nadeszły długie, nużące, kilkugodzinne wybiegania. Bardzo często to jedynie ciekawe audiobooki podtrzymywały moją gasnącą chęć trenowania. Czekałem, co wydarzy się w kolejnym rozdziale nowych audiobooków. Planowałem sobie, że założone 20km wybiegania podzielę na etapy według poszczególnych książek. Najpierw dokończę rozpoczęty dzień wcześniej rozdział (lub dwa, no ewentualnie trzy) audiobooka, później wrzucę bardzo dynamiczną akcję z pewnego już znanego kryminału, w którym lektor cudownie interpretuje kulminacyjne momenty – a na koniec, gdy już będę padał na nos, spróbuję czegoś nowego – bo pobrałem darmową próbkę jednej z superprodukcji Audioteki.

Aż trudno w to uwierzyć, ale wielokrotnie tak byłem zasłuchany w akcję, że odsuwałem biegowe zmęczenie aż gdzieś poza piętnasty kilometr. Wokół sznur samochodów, omijani piesi, uciekający spod nóg chodnik – a ja zatopiony gdzieś w świecie wykreowanym przez dźwięki efektów specjalnych, podłożoną muzykę i intrygujący głos lektora. Wszystko oczywiście pod kontrolą i przy zachowaniu zasad bezpieczeństwa. Audiobook jest jednak jest dużo bezpieczniejszy dla biegacza niż słuchanie energetyzującej muzyki, która bardziej znieczula – podczas gdy audiobook wyczula i wzbogaca otoczenie biegacza.

Gotuję i słucham

Telefon leży na stole, aplikacja jest włączona w układzie głośnomówiącym, a ja mam obie ręce wolne. Takich cudów to z książkami nie ma. Co prawda nie mam możliwości prostego przewijania opisów i opisów retardacyjnych ale tak w gruncie rzeczy, to przecież autor po coś je do książki wprowadził, nieprawdaż?

Kieruję i słucham

Jeżdżę na stosunkowo krótkich trasach – do pół godziny. To za mało, żeby się zasłuchać w płytę, ale wystarczająco, żeby wysłuchać kawałek rozdziału książki. Nie słucham już radia, w którym nieustająca popowa sieczka przerywana blokami reklam o infekcjach intymnych i rozpalaniu konarów, wyleczyły mnie z „delektowania” się muzyką. A tak? Głos lektora uspokaja mnie za kierownicą. Słuchanie lektury nie jest też tak absorbujące, by ingerowało w moją zdolność do bezkolizyjnego prowadzenia pojazdu.

Siedzę i słucham

Wczoraj czekałem w samochodzie na odbiór syna z zajęć pozalekcyjnych. Na zewnątrz lał deszcz, strzelały gromy, nie działał internet. Ja siedziałem i słuchałem kolejnego rozdziału zakupionej w Audiotece.pl książki. Jedynym moim zmartwieniem było czy aplikacja wystarczająco duży kawałek książki ściągnęła, bo chwilowo nie było opcji dogrania. Wystarczyło. Ale z auta wychodzić mi się nie chciało.

Na czym słuchać?

Ja słucham na telefonie komórkowym. Ale pewno można na każdym urządzeniu, które pozwala na odtwarzanie głosu z pliku cyfrowego. Tablet, komputer, odtwarzacz mp3. Jeśli znajdę jakiś fajny sprzęt, to oczywiście go polecę. Póki co pokażę co poleca wspominana już Zaniczka:


A wkrótce… wkrótce pojawią się tu recenzje audiobooków. Bo skoro biegam i słucham, to mam więcej czasu na pisanie. Dziś biegam, mam w planie 10km spokojnego wybiegania… Zgadnijcie czego będę słuchał?


29 Comments

  1. Audioteka

    Po przeczytaniu takiego wpisu od razu mamy ogromny zastrzyk energii do dalszej pracy, dzięki! :)

    • Audioteka

      Czyżby Kasacja na promocji dnia? ;) Na pewno będziemy zaglądać!

  2. Audioteka

    Po przeczytaniu takiego wpisu od razu mamy ogromny zastrzyk energii do dalszej pracy, dzięki! :)

    • Z przyjemnością pisałem tekst, z przyjemnością słucham kolejnych audiobooków (wczoraj skorzystałem z kolejnej promocji), to nie jest koniec moich o nich tekstów, mogą więc Państwo spokojnie dalej tak fajne dzieła tworzyć :) a w wolnych chwilach zaglądać o mnie i czytać „surowe” recenzje :D

  3. Uwielbiam, uwielbiam i jeszcze raz uwielbiam! A dopiero co było to dla mnie rzeczą niecodzienną, jedną z pierwszych jakie opisałam w wyzwaniu #12niecodziennych. Zaczęło się od darmowego audiobooka z inpostu a teraz już nabyłam karnet za 19,90 miesięcznie! Już nie umiem żyć bez audiobooków, a „Ojciec Chrzestny” mnie zauroczył. „Lśnienia” trochę się boje słuchać, bo kiedyś czytałam i okropnie się bałam, pozostanę przy czymś lżejszym – następna w kolejce jest „Diuna” – jedna z moich ulubionych lektur :)
    Pozdrawiam i cieszę się, że Tomek Sawyer zadziałał.
    P.S. Kupiłam „Przygody Hucka Finna”, ale wersję papierową ;)

    • Też lubisz Diunę? :) No ja teraz muszę dosłuchać co kupiłem i „się zobaczy” co dalej :D Jeszcze raz dzięki za Tomka i miłej lektury Hucka :)

  4. Babok

    Pierwsze audiobooki kojarzą mi się z moją babcią, w czasach kiedy nie mogła już sama cieszyć się książkami. Nie bardzo potrafiłam głośno i wyraźnie czytać, tak aby zrozumiała, więc czasem zdarzało się, że siedziałam z nią i włączałam jej rzeczoną klasykę do wspólnego posłuchania. Lata minęły i jakoś nie dawno na nowo zaprzyjaźniłam się z tą formą za sprawą blogów rękodzielnych, na których audiobooki dość chętnie towarzyszyły handmadowym eskapadom. Zaś w obecnej pracy to już w ogóle słuchanie książek okazało się wybawieniem dla mojego umysłu i nie raz dzięki nim udało mi się przetrwać nudny, monotonny dzień procesowego klikacza, zwłaszcza po tym jak mi youtube zablokowali ;) i zostałam tylko z plikami na telefonie.

    Czy w audiotece po tym jak sobie wybierzesz książkę i zechcesz ją zciągnąć płacisz za nią z komórki czy profilu na komputerze czy ta książka jest na jedno urządzenie i czy do słuchania przez komórkę musisz mieć wł wifi być online ?

    Pozdrawiam serdecznie po sobotnio-niedzielnym odpoczynku od internetowego świata :)

    • Z tego co ja widzę, to słuchasz na czym chcesz, będąc podłączona po prostu pod audiotekę (pewno nie można równocześnie słuchać w 2 miejscach, ale nie testowałem).Masz swoje konto (półkę) z audiobookami. W komórce masz masę ustawień jak to ma być ściągane (czy rozdział, czy offline tylko, w które miejsce) a jest widzę też opcja ściągnięcia całośći (plik ma swój watermark czyli odcisk cyfrowy). Podsumowując płacisz raz i masz na czym chcesz :)

  5. Doceniam audiobooki, jednocześnie podczas biegania nie potrzebuję tego.
    Wolę ciszę i spokój dla swoich myśli.
    Jednak jak ktoś lubi z muzyką biegać, może wypróbować tę formę czytania ;)
    W końcu to bardziej rozwijające ;)

  6. Nie potrafię przekonać się do tego słuchania. Chciałam, próbowałam i nadal nic, po prostu nie umiem. Książki czytam szybko, bardzo i do szału doprowadza mnie narzucone przez kogoś tempo poznawania historii. Nie potrafię skupić się na opowieści na tyle, żeby dać się porwać (czytając, odpływam). W dzieciństwie też nie przepadałam za taką formą spędzania czasu, co chyba wynikało z problem ze skupieniem uwagi.

    Żeby nie było, że jestem przeciwna – nie, nie jestem. Dobrze, że czytelnikowi daje się wybór, że ma możliwość „przyjęcia” historii w inny sposób. Ja po prostu tak nie potrafię :)

    • Mnie w historię wciąga timbr głosu aktora. Trochę jakbym słuchał sztuki. Na niektóre głosy reaguję awersją do lektury – takich nie potrafię słuchać. I czytania „standardowego” nie mógłbym porzucić. I bardzo żałuję, że kupując audiobook nie dostaje się gratis e-booka, bo czasem coś by się doczytało i … Nie ma :(

  7. Pewnie! Słuchanie ma wiele zalet! Ja słucham audiobooków jak jestem na siłowni, w podróży, podczas sprzątania, gotowania, a najbardziej lubię przy zmywaniu. :D Klasyczne czytanie zawsze będzie dla mnie nr.1, ale mimo tego słuchanie ma swoje zalety! ;)

    • Fajnie to porównałaś, właśnie tak to jest. Czytanie jest priorytetem a to są hm…. może nie klony ale odmiany czytania. W każdym razie śmiało polecamy :) Trochę się czasem czuję jak „odkrywca oczywistego” ale… Może ktoś skorzysta na moich „odkryciach” :)

  8. Artur

    Byłem zagorzałym przeciwnikiem audiobuków. Ich zaistnienie wywołało we mnie taka falę oburzenia, że tylko cud uratował mnie przed powołaniem antyaudiobukowego ruchu religijnego lub co najmniej partii. „Co za lenistwo” myślałem, „Zdrada wartości intelektualnych” sądziłem „Narzucona interpretacja” przemykało mi przez głowę… Wszystkich, absolutnie wszystkich, którzy słuchali zamiast czytać mieszałem z błotem… Aż nadszedł ten dzień, w którym moja własna żona sięgnęła po audiobuka. Potem po kolejnego, następnego. Audiobuk zazcął usypiać synka gdy mnie nie było w domu, towarzyszyć jej podczas długich biegów… I wtedy uświadomiłem sobie, że to wspaniały wynalazek. Mało tego. Przypomniałem sobie jak sam bardzo lubiłem w dzieciństwie słuchowiska, bajki nagrywane na taśmy czy płyty. Świetnie, że piszesz o tym jak, gdzie i kiedy słuchasz książek. To zmienia zupełnie moją świadomość. Audiobuk to przecież nie tylko obowiązkowa pozycja przed snem lub zabijacz czasu w nurzącej podróży. Pozdrawiam i dziękuję :)

  9. Byłem zagorzałym przeciwnikiem audiobuków. Ich zaistnienie wywołało we mnie taka falę oburzenia, że tylko cud uratował mnie przed powołaniem antyaudiobukowego ruchu religijnego lub co najmniej partii. „Co za lenistwo” myślałem, „Zdrada wartości intelektualnych” sądziłem „Narzucona interpretacja” przemykało mi przez głowę… Wszystkich, absolutnie wszystkich, którzy słuchali zamiast czytać mieszałem z błotem… Aż nadszedł ten dzień, w którym moja własna żona sięgnęła po audiobuka. Potem po kolejnego, następnego. Audiobuk zazcął usypiać synka gdy mnie nie było w domu, towarzyszyć jej podczas długich biegów… I wtedy uświadomiłem sobie, że to wspaniały wynalazek. Mało tego. Przypomniałem sobie jak sam bardzo lubiłem w dzieciństwie słuchowiska, bajki nagrywane na taśmy czy płyty. Świetnie, że piszesz o tym jak, gdzie i kiedy słuchasz książek. To zmienia zupełnie moją świadomość. Audiobuk to przecież nie tylko obowiązkowa pozycja przed snem lub zabijacz czasu w nurzącej podróży. Pozdrawiam i dziękuję :)

    • Arturze, genialnie to opisałeś! A to dlatego że mi się przypomniała jeszcze jedna rzecz. Zawsze, gdy przyjeżdżaliśmy do moich Dziadków, tuptałem do jednego z pokoi i prosiłem o puszczenie płyty z nagranymi bajkami. Sporo tego było – też w formie słuchowisk. Urok kręcącej się płyty i te głosy aktorów czytających kwestie z bajek. Czego tam nie było! :) Teraz trochę nowocześniejsza wersja jest, mp3, cd, internet ale idea ta sama.

  10. No wiesz co? Ty mnie chyba przekonałeś! Choć ja też niewierny Tomasz jestem. Czasami. :-) Trochę już znudziła mi się muzyka przy bieganiu, a taka książka może też być świetnym sposobem na oderwanie myśli od zmęczenia. A skoro wystarczy do tego telefon, który i tak zawsze mam przy sobie… Trochę mam ostatnio zaległości w czytaniu. Może to jest metoda? Zobaczymy. :-)

    • Ja mam na to taką odpowiedź: „spróbuj”. Mi się spodobało, mam też swoją ulubioną listę biegową w Spotify, ale z dużą przyjemnością wracam do lektury. Do tego „na czekanie” to idealna sprawa, szczególnie te darmowe fragmenty moich ulubionych książek.

  11. Iza

    Ja audiotekę znam za sprawą Kasi z sosnowa11, ale ciągle nie dałam się przekonać do tej formy. Niby jest ok, a jakoś mi nie idzie słuchanie. Chyba nie mam wystarczająco podzielnej uwagi. Ale skoro Ty potrafisz nawet przy bieganiu zrozumieć tekst, to ja serio zaczynam się o siebie martwić. ;)

    • Iza

      Słyszałam, że w Polsce podtopienia miejscowe. U nas ciągle pada, wszędzie wysoki poziom wód i generalnie mokro, bo gdybyś mnie zapytał o upalne czy nawet tylko słoneczne dni, to nie pamiętam kiedy ostatnie były. I u nas ma tak ten rok wyglądać. :/ A z audiobookami jeszcze potestuję, sama nie wiem, czy ja się uprzedziłam, czy zwyczajnie za małą próbkę zrobiłam. :?

  12. Iza

    Ja audiotekę znam za sprawą Kasi z sosnowa11, ale ciągle nie dałam się przekonać do tej formy. Niby jest ok, a jakoś mi nie idzie słuchanie. Chyba nie mam wystarczająco podzielnej uwagi. Ale skoro Ty potrafisz nawet przy bieganiu zrozumieć tekst, to ja serio zaczynam się o siebie martwić. ;)

    • Hm, to może to kwestia doboru lektora, lektorki. Nie wszystkie głosy nam „pasują” :)
      Gdy biegam powoli to nie potrzebuję wielkiego skupienie – mogę słuchać. Choć wczoraj było trudno, bo przejeżdżające auta zagłuszały niestety a musiałem biegać wzdłuż głównych dróg, bo te podrzedne były zalane.

      • Iza

        Słyszałam, że w Polsce podtopienia miejscowe. U nas ciągle pada, wszędzie wysoki poziom wód i generalnie mokro, bo gdybyś mnie zapytał o upalne czy nawet tylko słoneczne dni, to nie pamiętam kiedy ostatnie były. I u nas ma tak ten rok wyglądać. :/ A z audiobookami jeszcze potestuję, sama nie wiem, czy ja się uprzedziłam, czy zwyczajnie za małą próbkę zrobiłam. :?

  13. Tak jest Pawel i ja popieram audiobooki, pokochalam je zima, kiedy Zuzik odmawiala siedzenia w wozku. Dlugie spacery i ukochana „Zbrodnia i kara” poszlo w ruch. A moj maz polecil mi ta forme „czytania”wlasnie m.in. „Ojca chrzestnego” :) to dobra alternatywa dla zajetych, zmeczonych i lubiacych ksiazke :-)

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Theme by Anders Norén