Biegam na złość ZUS


Biegam na złość ZUS. I dobrze mi z tym. A ten wpis zawierać będzie filmy z treściami nie dla osób poniżej 18 lat i dla osób wrażliwych na widok śmierci i krwi. Uwaga, mogą się nawet pojawić wnętrzności (mechaniczne co prawda ale ja wiem czy już nie ma takiej jednostki chorobowej wg ZUS?).

PIP

Po tym wstępie, który ograniczył grono czytających do pewno jakiś 2 osób, mogę już w spokoju pisać.

Zadziwiająco często znajomi zadają mi pytanie:

Po co biegasz?

Moja odpowiedź nie zmienia się.

Biegam na złość ZUS

Bardzo staram się, żeby na blogu nie pojawiały się kwestie polityczne. Nie wiem ile jeszcze wytrzymam, więc przewinę tu to co obelżywego chciałem napisać (bo być może któraś z zacnych pań dotrwała do tego momentu – ostrzegam, to ostatnia możliwość przejścia na bezpieczniejsze strony). Ale mam świadomość, że mogę choć tyle zrobić dla siebie i rodziny, że będę dbał o swoją formę. Co prawda może też być jak w tym starym dowcipie:

Wiesz, miałem brata bliźniaka, nie pił, nie palił, nie biegał za kobietami , prowadził zdrowy tryb życia. I co? I zmarł. Kiedy? W wieku lat dwóch.

Niemniej nadzieje na dłuższy żywot dzięki aktywności fizycznej są.

Nie tak dawno znany i lubiany (w pewnych kręgach) krytyk filmowy polecił mi film „Edge of Tomorrow”. Teraz mi w głowie zaskoczył trybik, no przecież to jest wypisz wymaluj idealna ekranizacja wizji ZUS, gdy już pacjent przestanie przynosić w zębach składki. Tyle tylko, że ja właśnie po każdej próbie ZUS będę robił to co Tom Cruise (tak od 0:14) taki właśnie Hard to kill:

Nie powiem, rodzina martwi się, że biegam. Mój dobry kolega Anioł znalazł na to bardzo mądre stwierdzenie:

Powiedz niedowiarkom, że od biegania będziesz miał takie silne serce, że na twoje setne urodziny ZUS będzie musiał przyjechać Cię dostrzelić.

A biegam z czystego samolubstwa. Nie będę tu linkował i cytował naukowo udowodnionych zalet aktywnego trybu życia. No dobra, trochę ewentualnym sceptykom pomogę zalety biegania

Biegam, bo lubię

Bo widzę jak się zmieniam i fizycznie, i psychicznie.

Przy swobodnym bieganiu biegam dla przyjemności. To jest połykanie kolejnych kilometrów, to są ciekawe wycieczki biegowe. Poznaję okolice, ciekawe zakątki, zapomniane uliczki. Zawsze byłem ostatnim łamagą lokalizacyjnym, nazwy ulic czy „co gdzie jest” w mieście było dla mnie abstrakcją. Znałem chyba tylko parkingi. I najbliższe sklepy. Teraz, po zwiększeniu zasięgu biegowego, poznaję cztery okoliczne miejscowości. Fajnie tak :)

Wytapiające się sadełkoZmieniam się fizycznie, podczas biegania, gdzieś tak po 20 minutach wysiłku zaczynam słyszeć skwierczące, wypalające się sadełko. Pssssss lecą kalorie.

A ja sobie biegnę martwiąc się straszliwie, które kolejne części garderoby będą ze mnie spadać. Może poza dżinsami, które jakoś w udach coraz ciaśniejsze.

stress-624220_640Zmieniam się psychicznie, bieganie to jest relaks dla umysłu. Brak aktywności to brak obrony przed stresem i ponurymi myślami. Czujecie czasem ten uścisk strachu od którego boli cała klatka piersiowa? Bieganie czyści organizm ze stresu. Przez zmęczenie, przez solidne dotlenienie, przez przesuwanie granic swoich możliwości. Też dzięki poznawaniu nowych zakręconych ludzi. W jakimś sensie zaczynam też doceniać to co robię, bo mam wpływ na siebie, swoje zdrowie.

A jak ze zdrowiem? Fajnie. Drobne infekcje udaje się szybko zwalczyć, „katarki” wytrzymują do jakiejś pół godziny biegania. Potem wynoszą się w sposób dosyć eksplozyjny. Zmieniłem sposób żywienia (organizm sam się dopomina zwiększonych dawek kalorii po treningu ale też dobitnie daje znać, żeby więcej nie wrzucać. Bo się nie będzie komfortowo biegało). Przedtem po jedzeniu byłem przymulony. Teraz nie. Jem mniej i bardziej wybiórczo.

Oczywiście obawiam się kontuzji ale też nie mam aspiracji zostania Kenijczykiem i bicia rekordów na siłę. Staram się pamiętać o rozgrzewce przed biegiem i o rozciąganiu po biegu. I oczywiście o odpoczynku. Czasem z całego biegania właśnie odpoczynek podoba mi się najbardziej :)

Gdy już będę emerytem

Bo tak, zamierzam dożyć tego momentu, choć pewno będzie to w okolicach moich 90tych urodzin, to dalej będę biegał, a co. Jak powiedział mój brat, patrząc na moje wyniki, przez najbliższe „dwie kategorie wiekowe” nie mam szansy stanąć „na pudle” w swojej kategorii. Ale spokojnie, poczekam, przeżyję, poćwiczę i będę gość.

Podczas sobotniego biegu Korfantego obok mnie startowało wielu biegaczy w dość szlachetnym wieku. Panie, panowie – szybcy jak myśl, wytrwali jak te lata, które przeżyli. Ich ZUS omija szerokim łukiem, tak jak niektórzy z nich wyprzedzali mnie na trasie. ZUS zgrzyta tylko zębami wypłacając emerytury. Też taki będę!

Wciąż mam w pamięci spotkanie w lesie pewnego miłego pana, który biegnąc pod górę (z której ja zbiegałem) bez śladu zadyszki powspółczuł mi wysiłku – wyglądałem widać jak nasza scena polityczna – jedna wielka litość brała ;)

Wracając do „biegania na złość ZUS” o tak będzie sobie ta instytucja mogła z biegowym gronem stuletnich emerytów pogrywać (jest tu ktoś, kto nie lubi Christophera Lamberta?)

 Piszę cały czas o bieganiu ale każda aktywność, może poza tą typowo barową, daje nam jakąś szansę na zachowanie zdrowia na długie lata. Patrzę ostatnio w endomondo a tu jeden ze znajomych „kijkarzy” machnął 21km w 2h 45 minut. Nooo, szacun. Po 2 kilometrach to ja bym kijki wyrzucił gdzieś w krzaki a tu 21km :) Cudo.


Jeżeli spodobał Ci się ten tekst, lub jeśli masz do niego uwagi – zapraszam na fanpage bloga – zostaw komentarz, polub profil lub napisz do mnie prywatną wiadomość.

Będzie mi bardzo miło, jeśli udostępnisz tekst dalej, korzystając z poniższych ikonek. 

Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

5 komentarzy

  1. halmanowa pisze:

    Ja biegać na złość ZUS nie będę… ale od stycznia zaczynam fitness w osiedlowym domu kultury, a co! Już jestem zapisana, także ten… :D

  2. BasiaK pisze:

    Nie wiem czy bieganie na złość komuś to dobra motywacja, ale jeśli w grę wchodzi ZUS to jest bardzo dobra motywacja. :-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.