Bieganie i oddychanie w zimie

Coraz częściej znajomi pytają mnie, jak to jest z bieganiem w zimie. Bieganiem, a przede wszystkim z oddychaniem. Jak to jest, że po biegu w ujemnej temperaturze natychmiast nie jestem chory i nie mam zapalenia gardła.

To pytanie też mnie intrygowało, zanim zacząłem biegać i też od niego zacznę. Na całe szczęście wpadła mi w ręce (a właściwie wygrałem w konkursie) książka Jerzego Skarżyńskiego – jednego z naszych najbardziej utytułowanych biegaczy. On udzielił jednoznacznej odpowiedzi. Tak na marginesie – wszystkim biegaczom polecam wizytę na jego stronie. Warto.


Oddychać nosem czy ustami?

Dzieciom zawsze mówi się (sam tak mówię), że na zimnie należy oddychać nosem. Do tego nie powinno się zasłaniać ust/nosa szalikiem czy kominem polarowym, żeby nie zaburzać cyrkulacji powietrza i nie wdychać „mokrego” powietrza. Tymczasem jak ma oddychać biegacz? Oczywiście, że ustami! Posłuchajcie autorytetu czyli przywołanego przeze mnie wcześniej Jerzego Skarżyńskiego:

I rzeczywiście. Tak się składa, że od dzieciństwa miewałem problemy z chorobami układu oddechowego. W tym częste zapalenia gardła. A trzy lata temu moje migdałki zawarły pakt z panią doktor, że jeszcze jedna poważna infekcja i zostaną wycięte. Stąd moja duża ostrożność (i podejrzliwość) podczas wybiegań w chłodne dni. Na to wszystko nakłada się też moja astma. Więc teoretycznie zimne powietrze trafiające bezpośrednio przez usta powinno mnie zabić albo przynajmniej uszkodzić. Ale…

Zgodnie z radą Jerzego Skarżyńskiego, biegałem nie zważając na zmienną pogodę i spadające temperatury. Próbowałem oddychać tylko nosem, ale umówmy się – ilość wdychanego powietrza nie była satysfakcjonująca.

Oddychałem i oddycham podczas biegu ustami. Świadomie. Zawsze i z całych sił. Pochłaniam każdą wolną cząsteczkę powietrza. Podczas porywistych wychładzających wiatrów jak i podczas mroźnych nocy. Rekordowo biegałem przy -8’C (odczuwalne -12’C) i co? I…. nic! Żadnego bólu. Żadnego palenia, pieczenia. Przypomnę tylko – biegałem regularnie hartując i przyzwyczajając organizm do tego faktu.

Biegałem też wiele razy cierpiąc na uporczywy katar. Uwierzycie, że po biegu (który dogłębnie oczyszczał mi nos i zatoki) katar bardzo szybko znikał? Ponoć to kwestia „wygrzania” wirusów, które nie lubią podwyższonej temperatury.

W chłodne dni, przy zimnym wietrze, korzystam z komina polarowego, który osłania mi gardło. Sam nie wiem czy to jest skuteczna ochrona ale noszę go i używam. Również dlatego, że przy porywistym wietrze naciągam go na usta/nos i ułatwiam tak sobie oddychanie. Inni biegacze korzystają z buffa lub rozmaitych chust wielofunkcyjnych – pewno kiedyś przetestuję.

Jeden ze znajomych nie używa niczego – uważa, że skoro gardło w środku „daje sobie radę”, to po co je podgrzewać z zewnątrz? Tu nie jestem przekonany, ale nie wykluczam, że jest to dobra metoda.

Jak się ubrać w zimie

Kiedyś już opisywałem pewną stronę – warto na nią zajrzećsprawdzić i dopasować ubiór do warunków panujących na dworze. Wystarczy skorzystać z bielizny termicznej, włożyć kilka oddychających warstw, które chronią przed wiatrem, ale też zatrzymują ciepło przy ciele. 

Kolejny wspaniały link na temat zimowego biegania – mroźne endorfiny – wg tego artykułu należy ubierać się tak, jakby na dworze było o dwadzieścia stopni cieplej (!), niż w rzeczywistości. Plus fajna tabelka temperaturowa, z zaznaczonymi strefami zagrożenia odmrożeniami – polecam. To dla tych, którzy szybko biegają, bo ja jednak preferuję zasadę „dziesięciu stopni więcej”. W moim wypadku tak jest OK.

Jeszcze kilka moich porad:

  • ubierajcie się tak, jakby na dworze było o dziesięć stopni więcej. To działa!
  • po wyjściu z domu powinniście odczuwać lekki chłód. Po pierwszym kilometrze i tak będzie wam ciepło,
  • przy porywistym wietrze warto ubrać lekkie rękawiczki. I tak je zdejmiecie po drugim kilometrze, ale mogą się przydać przy powrocie, gdy wiatr będzie wiał jeszcze mocniej. Ale pamiętam, że tylko przy jednym treningu ich nie zdjąłem – gdy była ujemna temperatura i wiatr,
  • czapka – lekka, polarowa, przy mocnym wietrze dobrze chroniąca uszy. Choć to też kwestia indywidualna. Może lepsza będzie opaska na głowę? Ostatni bieg kończyłem bez czapki bo mi było zbyt ciepło (a było +3’C),
  • pamiętajcie o dobrym uszczelnieniu okolic nerek, często bluza podjeżdża do góry, odsłaniając koszulkę biegową – potrafi wtedy zimna „do środka” nawiać.

Dlaczego warto biegać w zimie

Na koniec zachęcę do biegania zimowego. Budujemy naszą formę na kolejny biegowy rok. Uodparniamy się na niesprzyjającą pogodę. Poza zupełnie zwariowanymi warunkami, śmiało napiszę, że bieganie zimowe to czysta przyjemność. Leżący i skrzypiący pod nogami śnieg. W okresie świątecznym przyjemność z obserwacji kolorowych świateł przystrojonych domów. Zerknijcie na mój filmik na Instagramie, ładne prawda?

Im trudniejszy bieg – deszcz, chlapa, błoto – tym większa satysfakcja z ukończenia biegu.

A do tego ta urocza świadomość, że od wiosny nogi będą nas same niosły, że bieg będzie jeszcze większą przyjemnością, będą długie ciepłe dni  – a my gotowi do realizacji nowych wyzwań.

Bieganie i oddychanie pełną piersią w zimie? Jak najbardziej tak!


Jeżeli spodobał Ci się ten tekst, lub jeśli masz do niego uwagi – zapraszam na fanpage bloga – zostaw komentarz, polub profil lub napisz do mnie prywatną wiadomość.

Będzie mi bardzo miło, jeśli udostępnisz tekst dalej, korzystając z  poniższych ikonek.