Interwałowa przygoda


Bieganie to nieustanna przygoda. Tylko czasem, dla uśpienia czujności biegacza, niektóre z wybiegań są spokojne, sielskie, można sobie chmurki pooglądać, delektować się zapachem pól, łąk i … obornika. Ostatnio bardzo często biegam pewną polną drogą bo raz, to idealna 10km pętla. Dwa – każdego dnia zauważam podczas biegu na niej coś innego – a to światło inaczej pada, i inaczej układają się cienie, a to znowu skoszono zboże lub też złożony od miesięcy obornik dokądś odpełzł. Poczytajcie o pewnym moim bieganiu interwałowym.

nawózZostawiając zastanawiające ślady. Ale o tym już pisałem. Czasem śmieszne zdarzenia czekają już za rogiem. Nie trzeba nigdzie dalej jechać czy biec.


Się trenuje

Jak już pisałem w cyklu W trybach Inżynierii Biegania”, po urlopie powróciłem do intensywnego trenowania wg ułożonego planu. Większość wybiegań to coraz dłuższe dystanse biegane w powolnym tempie. Budowanie wytrzymałości i przestawienie organizmu (i przede wszystkim mózgu) na tryb długodystansowy. Przedtem nie wyobrażałem sobie biegania kilku dni pod rząd. Teraz biegam tak często, że ból zmęczonych mięśni jest stanem normalnym, a licznik kilometrów kręci się coraz szybciej. Treningi nie są nudne, bo zawierają urozmaicenia – krótkie szybkie akcenty (rytmy) oraz krótsze i dłuższe interwały, czyli powtarzalne określoną ilość razy odcinki biegane w założonym przez trenera czasie.

Na wczoraj miałem zaplanowane 8 km spokojnego biegu i 5 interwałów 200 metrowych, z kilkuminutową przerwą pomiędzy każdym z nich. Każde z 200m miałem przebiec w czasie 45 sekund. Oczywiście kto mnie kiedykolwiek widział ten wie, że absolutnie nie wyglądam na sprintera, że nie przepadam za dynamicznymi dystansami, bo jeśli zbyt ambitnie zacznę, no to mam później spory problem z utrzymaniem tempa. 100m jeszcze może być, od 200 wzwyż zaczyna się zabawa. Te 45 sekund to taka moja maksymalna prędkość przelotowa na 200m. Więc gdy przystąpiłem wczoraj do interwałów głowiłem się jak do tematu podejść.

interwały wykresy

Bardzo lubię rozmaite wykresy, szczególnie takie, w których jest dużo kolorowych kreseczek

Po raz pierwszy od zakupu zegarka biegowego Polar M400 wkodowałem wreszcie trening 5x200m + przerwy, więc nie musiałem się przed startem bawić na miejscu w ustawianie interwałów. Był to strzał w dziesiątkę, bo programowanie przez portal Polar Flow wprowadza zupełnie inny ekran wyświetlający się podczas zaprogramowanego treningu. Wyświetlana jest na bieżąco prędkość i czas – tego mi właśnie było trzeba podczas biegu. Nie używałem też stref tętna, w moim wypadku nie miały znaczenia, jak i stref tempa – tu znowu nie chciałem przeprogramowywać dotychczas ustawionych „półmaratońskich” stref.

Interwencja

I właściwie tu dopiero zaczyna się przygoda. Moim ulubionym miejscem treningów interwałowych jest pewna uliczka w moim miasteczku. Ostatnio uliczka ta zyskała całe 300m nowego asfaltu (jak się śmieję – ktoś podejrzał moje treningi biegowe i voila – spełnił moje marzenia o płaskiej nawierzchni bez dziur).

droga biegowaWięc biega się rewelacyjnie. Nogi same niosą a asfalt wydaje się miękko sprężynować…

Przy drodze stoi sobie masz telefonii komórkowej.

Budka BTS

(fot. z Maps Google)

Ogrodzony płotem, na szczycie którego są dwie warstwy drutu kolczastego. Nigdy ten punkt nie był w kręgu moich zainteresowań ale podczas przerwy między interwałami mój zmęczony mózg usilnie starał się zdekodować „niezgodność z wzorcem”. Myślałem i myślałem i …

licznik BTS

No tak. Dlaczego ze skrzynki z licznikiem „wyrwały się” drzwiczki? Ciekawa sprawa, płot cały, kłódka na drzwiach pomieszczenia wisi, a licznik odkryty, kręci się, tylko wspomniane drzwiczki spoczywają obok, niczym student po odświętowaniu zaliczonej sesji. Czyżby ktoś kradł prąd? A może testował nieznaną broń grawitacyjną? Może przekonał drzwiczki do samobójczego odłączenia się od reszty skrzynki? Wyobraźnia działała na pełnych obrotach, ale głównym stymulatorem były ciemne chmury kłębiące się na horyzoncie. Tropikalne opady, które ostatnio nawiedzają Śląsk, bezwarunkowo zalałyby wnętrze budki.

bieganie interwałowe zapis Polar M400 GPSTak wygląda zapis GPS bieganych interwałów. Około pkt. nr 4 znajduje się rzeczony BTS

Na drzwiach ogrodzonego budyneczku znalazłem numery do centrum operatora i próbowałem się dodzwonić na którykolwiek (poza policją i strażą pożarną) numer. Nic z tego. Ale tuż przed ostatnim interwałem ktoś jednak oddzwonił – z jeszcze innego numeru, więc ostatecznie szybko przedstawiłem w czym rzecz – uprzedziłem też, że mam całe 2% naładowania telefonu więc zaraz zniknę z sieci telefonicznej. Osoba okazała się bardzo kompetentna, choć musiałem przeliterować nazwę miejscowości bo łącza (i mój aparat paszczowy) rzadko przekazują w sposób zrozumiały nazwę miejscowości: „P”, „S”, „Z”, „Ó”, „W”. I ulica Chrószcza. Dziś pobiegnę sprawdzić czy ktokolwiek interweniował czy może teren „jest pod prądem” po ostatnich opadach.


Sprawdziłem. Ktoś był, bo drzwiczki naprawione – mój mały sukces! Tylko czemu one takie jakoś osmalone – czyżby to był piorun?

Budka po naprawie

A interwały?

Dziękuję, pomyślnie ukończyłem. Obawiałem się czy uda mi się wstrzelić w tempo 45sek na 200m, poniższa tabela napawa mnie dumą. Wszystkie 5 podejść zaliczone!

interwały tabelka 5x200m

Tabelaryczny zapis interwałów 5x200m

I pozostaje mi trenować wytrwale dalej, czekając na kolejne ciekawe zdarzenia towarzyszące.


A teraz Wy pochwalcie się Waszymi „dziwnymi przypadkami” przy bieganiu.


Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

14 komentarzy

  1. BasiaK pisze:

    No powiem Ci, że pełna profeska. To już nie jest amatorskie bieganie. To już dawno nie jest amatorskie bieganie. :-) A to że jesteś świetnym obserwatorem też już wiem od dawna.:-) Tu objawiła się jeszcze troska o mienie wspólne. Obstawiam, że nie każdy by się tym zainteresował, a już mało kto by zadzwonił. A może powinnam bardziej wierzyć w ludzi. :-)
    Ja na swej drodze biegowej spotkałam jedynie rolników, którzy straszyli mnie dzikami. Dzika do tej pory nie spotkałam. :-)

  2. Blogierka pisze:

    Mnie fascynują te treningi! Jak się uda to będę wiedziała więcej.
    Mega szacun za treningi w taki upał- mi się ie chce :)

  3. Justyna Rolka pisze:

    Ty nie wyglądasz na sprintera? Ależ owszem, wyglądasz jak przystojny i sympatyczny sprinter, z prawdziwego zdarzenia;) Dosyć, że biegasz to jeszcze jesteś czujny jak łasica, no i zawsze pomocny:) Ideał!

    • Bookworm pisze:

      Dziękuję za bardzo miłe słowa, a jednak zaprzeczę a wszystko przez to, że posiadam w domu taki szklany ekranik co mnie co rano informuje wizualnie jak wyglądam :D Tak, czujny jestem, dobrze to ujęłaś, a z tą pomocą to się już tylko hamuję, żeby na siłę nie przeprowadzać staruszek na siłę przez jezdnię ;)

  4. Takie dziwne przypadki są najlepsze, chociaż bywają… niezręczne. Ja sobie truchtam po ulicy, która wije się wśród drzew – taka mała asfaltowa droga w lesie. I powiem jedynie tyle, że komuś przeszkodziłam – szybko się zebrali/ubrali :)

    Jedno mnie tylko nurtuje, komu chce się tak w lesie, o 5.30 nad ranem, tyłek na wierzch wystawiać? :P

    • Bookworm pisze:

      5:30 – podziwiam godzinę biegania :D Ja chyba też kilkukrotnie trochę poprzeszkadzałem „parkom”, ale to wieczorami, auta zaparkowane w bocznych leśnych odnogach – jakoś nie przypuszczam, żeby pary damsko-męskie rozmawiały o poezji :D (chociaż… kto wie?)

  5. Zaniczka pisze:

    Przez pół postu zastanawiałam się czy tytuł mnie nie obraża :) Z tym asfaltem to trochę podejrzane, może czyta Cię jakiś urzędnik odpowiedzialny za drogi :)

  6. Tylko Ty potrafisz stworzyć atmosferę rodem z Archiwum X. Czekam na wiesci co sie stalo z drzeiczkami.

    Do interwalow mam sentyment. Oboz kadry 6dni po 3lub4 jednostki treningowe dziennie. W końcu niedziela,upragnione wolne po 40minutach rozruchu na stadninie. Wychodzę ze stolowki widze trenera. Dostaje indywidualne zaproszenie na interwalki 8*400m … slodko,dzien jak co dzien – z pamiętnika judoczki :-)

  7. Piotr Stanek pisze:

    Dziwne przypadki podczas biegania?
    Pamiętam sprzed bardzo niedawna.
    Biegnę w Bielsku, przedmieścia, ulicą pod lekka górkę i zaraz potem tak samo w dół.
    Zielone małe pola, domy przy ulicy. Biegnę i widzę na środku asfaltu coś ruszającego się.
    Biegłem w miarę szybko, zatem szybko miałem to przed oczami.
    Węża. dość długiego i BARDZO szybkiego. Tak szybkiego, że przeleciał (przebiegł?) w czasie, gdy

    lekko zwolniłem zdziwiony i minąłem go środkiem drogi, gdy był już po nią.
    Asia przypuszcza, że mogła to być żmija, ja skłaniam się ku zaskrońcowi.
    Co jak co, było to naprawdę zwinne i szybkie zwierzę ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.