Przeglądałem właśnie archiwalne zdjęcia w moim starym telefonie. I natrafiłem na nigdzie dotąd nie publikowane zdjęcia z moich przygotowań do mojego drugiego oficjalnego biegu – w tym pierwszego biegu przebierańców.

III Bieg po moczkę i makówki był biegiem ze wszech miar wyjątkowym – co pilnie opisałem w relacji. Dziś jednak – wobec zbliżającej się jubileuszowej, piątej edycji tego biegu – wpadłem na pomysł, że podpowiem Wam, jak przygotować biegowy kostium Szejka Arabskiego.

Kostium, który z pietyzmem będziecie przechowywać, bo może się jeszcze Wam przydać przy innych, nie tylko biegowych, okazjach. Jak zrobić Szejka Arabskiego poradnik czas zacząć!


Dobre biegowe przebranie

Najpierw odrobina teorii. Na czym polega fenomen dobrego biegowego przebrania?

Najważniejsze jest aby w przebraniu dało się biegać! I to przez niebagatelne 10km, w nieprzewidywalnych zimowych warunkach. W grudniu mogło być mroźno, mógł sypać śnieg, mogło wiać porywistym wiatrem, mogło być błoto. 10km to niebagatelny dystans, nic nie może z kostiumu odpaść, urwać się czy uwierać.

Kostium musi być wytrzymały, aby po 10km biegu można było w nim udzielać wywiadów, wyglądać korzystnie na zdjęciach, nie zmarznąć po skończeniu biegu. Bułka z masłem, prawda?

Przebranie to nie tylko ubiór ale również „wniknięcie w psychikę” kreowanej postaci. Jeśli nie myślisz jak Szejk Arabski, jeśli nie masz w głowie ułożonej pięknej historii skąd się wziąłeś w tych pięknych biegowych plenerach – nikt nie wyemituje z Tobą wywiadu i nie wyróżni Twojego przebrania! Myśl, ujrzyj oczyma duszy wielbłądy oraz palmy kołyszące się przy oazie, przypomnij sobie o woli Allaha. I graj, niczym aktor swoją popisową rolę.

Kostium

Z czego składa się kostium Szejka Arabskiego.

Arafatka (gutra albo kefija)

Czyli arabska chusta do przykrycia głowy. To ją właśnie kojarzymy z filmów z Arabami. Wymarzył mi się czerwony – kontrastowy – kolor chusty. Po przekopaniu wszystkich możliwych szuflad i szaf, wykopaniu chust i materiałów okazało się, że teściowa pożyczy mi swoją czerwoną chustę! Pozostała kwestia prawidłowego umocowania jej na głowie – ale od czego internet:

Agal czyli sznur

Pewnym problemem okazało się stworzenie ozdobnego sznura do przytrzymania gutry na głowie. Nie dysponowałem sznurem do przywiązywania wielbłądów – wziąłem polarowy czarny kołnierz, zwinąłem bardzo ciasno i … owinąłem go czerwonym plastikowym sznurkiem do wieszania prania. Efekt był profesjonalny!

Szejk bwotr.pl

Galabija

Czyli najtrudniejszy do wykonania element stroju. Tu potrzebowałem pomocy osoby władającej supermocą i maszyną do szycia, czyli Siostry mojej Małżonki. Z wielką nieśmiałością poprosiłem o przygotowanie tanim kosztem „sutanny” czy też galabii.

Wspólnie przekopaliśmy pół internetu i ustaliliśmy krój, kolor i fason. Po wizycie w lokalnym „grosiku” staliśmy się, za kilka złotych polskich, właścicielami poszwy na kołdrę w kolorze białym. Która oczywiście została przemyślnie zszyta, dorobiono do niej szerokie rękawy, no i ma otwór na głowę.

aniol

Przez chwilę przeszło mi przez myśl, że może jednak iść w kierunku jasnego światła na końcu tunelu… Nie. Na biegu przebierańców Anioł mógł być tylko jeden – takie przebranie miał mieć mgr inż. Anioł, co szczegółowo opisałem oczywiście we wspomnianej relacji, bo to również była całkiem wesoła historia.

Zgodnie ze wschodnim przysłowiem:

„Nie galabija zdobi Szejka, ale dyskretne drobiazgi”,

(z księgi przysłów Abdulaha Ibn Kossullaha)

(złośliwi twierdzili, że to nie w celu ozdoby ale abym wiedział „gdzie jest przód”) – z przodu mojej szaty pojawił się naszyty ozdobny pasek materiału i rząd czterech guzików.

Cyfra cztery oczywiście nie była dobrana przypadkowo, chodziło tu o mistyczną orientalną symbolikę czterech stanowickich okrążeń, które staną się udziałem Szejka, podczas biegu w Stanowiach.

No i Bismallah! Byłem gotów!

Detale

Teraz czas było zadbać o pewne detale po których każda dopingująca mnie osoba pozna od razu – „to prawdziwy Szejk Arabski!”.

Zarost

Tak jak pisałem we wstępie. Gdy zacząłem myśleć tak jak Szejk, zrozumiałem, że kwestia zarostu jest niezwykle istotna. Nolens volens poczłapałem posuwistym krokiem do łazienki, ująłem maszynkę do golenia i uformowałem zarost w kształtny owal.

Ciemne okulary przeciwsłoneczne

Co prawda wzrok Szejka nawykł do palącego słońca pustyni, ale piękno polskich kobiet bez wątpienia mogło oślepić żonatego przecież szejka – skromnie należało zawęzić jego pole widzenia. Na okulary trafiły czarne nakładki polaryzacyjne. Wyglądałem jak autentyczny Szejk Arabski! Gorzej z moim postrzeganiem otoczenia, ale tu liczyłem na pomoc samego Allaha.

polowa

Pozdrowienie arabskie

Czyli Salaam Alejkum. Na które odpowiada się Alejkum Salaam. Oczywiście z prawidłową wymową. Przecież będą dopingować mnie wielotysięczne tłumy, które w niejednym arabskim kraju spędzały wakacje. Jak tak, bez stosownego pozdrowienia?

Pamiętałem jeszcze, że pozdrowieniu winien towarzyszyć charakterystyczny gest – ręka winna spocząć na sercu, czole i nad głową… Chwileczkę… Gdzieś ten gest widziałem. Wiecie który to był film? „Trzynasty Wojownik” z Banderasem! Piękna scena, piękne pożegnanie, wspaniały gest.

Czy zauważyliście również jak piękną kefiję i agal nałożył Banderas?

A gest przećwiczyłem i zapamiętałem. I podczas biegu pozdrawiałem nim publiczność oraz fotografów.

pozdro

III Bieg po Moczkę i Makówki w Stanowicach

Wystartowałem w tym niezapomnianym biegu jako Szejk Arabski.

Szejk po moczkę i makówki

Przed, podczas i po biegu bawiłem się świetnie. Dziękowałem Allahowi , że podczas przygotowań przećwiczyłem różne sposoby wiązania kefii. Bardzo silny wiatr rozwiewał mi ją co chwilę, wtedy zawijałem ją od przodu, chroniąc również twarz. Przed obiektywami fotografów rozpuszczałem ją, pozwalając jej malowniczo powiewać. Odczułem też co to znaczy „dostać wiatr” w galabiję, gdyby nie rozcięcia, to bym musiał ją „podkasać”, tak mocno hamowała na otwartych terenach mój bieg.

Bieg po moczkę i makówki

Bieg po moczkę i makówki – Szejk vs wiatr

Bieg oczywiście ukończyłem, choć kilka razy bardzo dziwnie się czułem, gdy słyszałem zdziwione krzyki mieszkańców: „O, Arab!”. Dostałem też niezłego przyspieszenia, gdy współbiegacze postanowili „gonić Araba”. Nooo, ja wam dam, kochani…

Kostium Szejka

Przyjacielski bieg sylwestrowy z klubem Forma

Niespełna dwa tygodnie później wystartowałem w tym przebraniu jeszcze raz. W Wodzisławiu Śląskim. Tym razem biegłem w warunkach zimowych, co jeszcze bardziej podkreśliło zalety kostiumu – było mi w nim ciepło, przybysz z ciepłych krajów w zimowym otoczeniu mini stoku narciarskiego, robił furorę,

Bieg przyjacielski Forma Wodzisław

nawet ponoć jakieś wyróżnienie miałem otrzymać, ale prawdę pisząc nie doczekałem się momentu dekoracji…

Szejk i ratrak

No co, nigdy nie widzieliście Szejka i ratraka na tym samym zdjęciu?


I tak oto, niewielkim kosztem – rzędu kilkunastu złotych (koszt poszwy, guzików) przeistoczyłem się dwukrotnie w Szejka Arabskiego – ku uciesze własnej oraz publiczności. Bardzo polecam to przebranie, bo jest proste w przygotowaniu i wygodne jako strój biegowy.

Jeśli jednak szukacie jeszcze innej inspiracji, to przypominam, że na blogu jest również poradnik, Jak stworzyć Meksykanina.

Jak zrobic Meksykanina

Jest też również przepis jak stworzyć najlepsze przebranie biegowe. Sprawdzone – bo jest to przebranie na I miejsce podium.

W każdym razie, jeśli skorzystacie z poradnika, miło mi będzie jeśli w komentarzu opiszecie swoje wrażenia – a może pochwalicie się fotką?

Choć zawsze też możecie przebranie po prostu kupić. Ale to już zupełnie inna historia…



Jeżeli spodobał Ci się ten tekst, lub jeśli masz do niego uwagi – zapraszam na fanpage bloga – zostaw komentarz, polub profil lub napisz do mnie prywatną wiadomość.

Będzie mi bardzo miło, jeśli udostępnisz tekst dalej, korzystając z którejś z poniższych ikonek.