Kolejne zimowe wybieganie


Krzyżkowicki las przyciąga jak magnes. Cały tydzień czekałem na spotkanie z tym lasem. Może inaczej: sześć dni odpoczywałem, aby siódmego wziąć się za bieganie. Konkretne bieganie.


Przyczyn odpoczynku było wiele

Tydzień wcześniej przebiegłem „bieg domowy” w Pszowie i jakoś kolejne wieczory tak się poukładały, że nie poszedłem biegać. Jak nie sprawy rodzinne, to pojawiał się taki smog, że traciłem ochotę na nocne bieganie w tym dymie. Spójrzcie. Ostatnie kratki pokazują wartości PM10 z tego tygodnia, z Wodzisławia. Normą uśrednioną jest 30. U nas w Pszowie bankowo było dużo, dużo więcej. 

Pył zawieszony w WodzisławiuJeszcze w sobotę rano nic nie zapowiadało zmiany pogody – ale od popołudnia zaczął padać śnieg i to w dużych ilościach. Spokojnie poczekałem więc do niedzieli, rano wskoczyłem do auta i pojechałem do Krzyżkowic. Trasa dojazdowa do lasu była przejezdna tylko dzięki pługowi, który z dużym zamiłowaniem rozgarniał zwały śniegu na boki.

Zaparkowałem, zapiąłem sprzęt (no jak tu biegać bez endomondo w dzisiejszych czasach, no i bez spotify?) krótka rozgrzewka

i … do lasu!

A w lesie śniegu po kostki. Całe szczęście miejscami widać było ślady biegaczy, kijkarzy i jakiś wielkich psich łap… Stąd wiedziałem, że jeśli stąpnę w ślad biegacza, to wpadnę w podśniegową kałużę. A jeśli w ślady kijkarza, to poślizgnę się na błocie. Albo i nie ;)

Cudownie biega się po lesie, gdy wszędzie leży śnieg. Trochę gorzej biega się, gdy wieje wiatr i sypie śnieg. To bardzo dziwne uczucie wciągać do płuc płatki śniegu, to bardzo dziwne uczucie, gdy do oczu pada śnieg (tak, tak, śmiejecie się z tego ale ja miałem założone szkła kontaktowe i biegłem bez okularów przeciwsłonecznych – które wziąłem, ale których nie użyłem). Stąd ten śnieg w oczach… A moich wspaniałych opisywanych już „optymistycznych okularów” niestety nie wziąłem…

I tak sobie mijały kilometry. Tu przystawałem, tam robiłem zdjęcie. Gdzie się dało ćwiczyłem bieganie z pełną prędkością – to wielka przyjemność zerwać się do szybkiego biegu i starać się ten pęd jak najdłużej utrzymać. Wybiegłem sobie też z lasu w kierunku Lubomi i ..

nagle dostałem serię smsów…

Roaming Lubomia

Że co? No to się przynajmniej wyjaśniło, dlaczego Spotify zamilkło – ciekawe czy Endomondo też padnie. Nie powinno…

Zawróciłem i pobiegłem dalej zwiedzać krzyżkowicki (i lubomski też) las. Śniegu było sporo – niektóre drogi zupełnie nietknięte ludzką stopą. Fajnie tak biegać w de facto letnich butach w zimowym lesie:

I tak sobie biegałem, biegałem, dobiegałem już do parkingu, gdy pojawił się sławny dylemat biegacza… Czy niecałe 9km to jest dosyć… I jeden głos mówił: „tak, to absolutnie dość, wracaj się grzać do domu”, drugi głos mówił: „eeee, nawet się nie zmęczyłeś – idź jeszcze pobiegaj…”. Jak myślicie którą opcję wybrałem? :D

Czy tylko ja tu widzę biegacza?

Czy tylko ja tu widzę po prawej biegacza?

Tak, zawróciłem na pięcie i ruszyłem na powrót w las. Żal było kończyć bieg… Kolejne kilometry mijały, jedne wolniej, inne szybciej. Wreszcie dobiegłem do parkingu. 16,5km zimowego biegu. Dość, wystarczy.Tak sobie po biegu rzuciłem okiem na endomondo i na przebiegniętą trasę… Czy tylko ja tu widzę… biegacza?

Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

6 komentarzy

  1. Hai Le pisze:

    To nie biegacz. To tancerz jest hip-hopowy.
    A że smog…, w Pekinie jak jest 400 to ludziki zakładają maski i biegają. A wygodniccy bez, bo maska strasznie grzeje.

  2. No fajnie tak biegać w letnich butach w śniegu. Ja dużo chodzę. Nauczyłam się mieć buty na mniej śniegu i na więcej śniegu ;) Chociaż pewnie do biegania trudniej o takie buty… :)

    • Bookworm pisze:

      Są i buty do biegania w zimie/terenie ale w gruncie rzeczy to kwestia dobrych skarpetek. I tak po kilku kilometrach biegu stopy nie są znowu takie mokre, tylko porządnie rozgrzane. Przy marszu aż takiej ilości ciepła się nie odprowadza zewnętrznie ;) No i masz rację, ja też na „zwykły śnieg” mam zwykłe zimowe buty a na sanki z dzieckiem to już porządniejsze, bo inaczej śnieg się wierzchem wsypuje ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.