Operacja „restart” czyli biegacz zmienia pracę


Ten tekst napisało życie. A cała operacja „restart”, podczas której Bookworm on the Run zmienił pracę, mogła zostać przeprowadzona tylko dzięki nieocenionej pomocy i wsparciu rodziny oraz przyjaciół. To właśnie Wam zawdzięczam, że przebiegłem przez ten kilkumiesięczny etap w rekordowym tempie, nie tracąc wiary w pomyślne osiągnięcie mety.

Jednak moją bardzo nieoczekiwaną obserwacją jest to, jak bardzo przydało się moje sportowe nastawienie (i doświadczenie) w całej operacji „restart”. I o tym jest ten tekst.


Pewnego razu…

Wyobraźcie sobie, że pewnego razu dzwoni telefon, a w słuchawce słyszysz miły głos kobiety z działu HR potwierdzający fakt zdobycia upragnionego stanowiska.

I w tym momencie nie jest ważne czy jest to efekt ciężkiej pracy head-huntera, czy też zwieńczenie wielotygodniowego rozsyłania CV na różne stanowiska i przechodzenia przez coraz węższe sita rekrutacji.

Po odłożeniu słuchawki wiesz już, że nic od tej chwili już nie będzie takie samo, zaczyna się stres związany z pożegnaniem poprzedniego miejsca pracy i przystosowania się do nowego.

Operacja „Restart”

Na moim poprzednim stanowisku przepracowałem prawie dwadzieścia lat. Miałem to szczęście, że praktyki uczyłem się od najlepszych, że moja praca była ciekawa, niosąca przeróżne wyzwania potwierdzające kwalifikacje, pozwalająca odkrywać nowe miejsca i poznawać ciekawych ludzi. I teoretycznie nie musiałem niczego zmieniać, mogłem pracować tam nadal przez kolejnych kilka lat, ale bez możliwości dalszego rozwoju.
Tak więc co miało się stać, to się stało — podpisałem umowę z nowym pracodawcą.

Operacja „restart” rozpoczęła się, wylądowałem w zupełnie nowym miejscu, wśród nieznanych osób, które bez problemu radziły sobie z tym, co ja musiałem opanować w bardzo ograniczonym czasie. Motywacja była silna — tygodniowy okres wypowiedzenia jest silnym bodźcem, prawda?

Ale ja, biegacz, miałbym sobie nie poradzić? Teraz, z perspektywy trzech miesięcy i przedłużonej umowy o pracę, śmiało mogę powiedzieć, że „dałem radę”.

Jak bieganie mi pomogło w zmianie pracy?

Myślę pozytywnie

Znacie klasyczny już wymóg w ogłoszeniach o pracę:

„positive attitude — you can do it”.

coach of the dark side of the moon

Jak myślisz, ile razy jako biegacz przekraczałem granice niemożliwości? Do nowej pracy przyszedłem z nastawieniem, że nie stanę się dobrym pracownikiem, jeśli nie będę sam wskakiwał w nieznane obszary, poza strefą komfortu. Nie zamartwiałem się zbytecznie myśleniem negatywnym. Martwić się mogę, gdy już napotkam jakąś podstępną otchłań rozpaczy. Ale nigdy „na zapas”.

Nauka krok po kroku

Któryś z mędrców ponoć twierdził, że nawet najdalszą podróż zaczyna się od małego kroku. Od pierwszego dnia mojego okresu próbnego wiedziałem, że będzie bardzo trudno, ale z każdym nowym dniem łatwiej, aż do kolejnego spiętrzenia trudności, które też pokonam. Tak jak niezliczone serie podbiegów aplikowane przez mojego ulubionego trenera Kamila.

Właśnie tak jest z treningami biegowymi, nie ma prostych treningów, każdy czemuś służy, choćby temu, aby przygotować się na dużo trudniejszy trening, lub zawody.

Padłeś? No to powstań i biegnij dalej…

Wiesz, ile razy nie udał mi się trening? Wiesz, w ilu zawodach biegowych biegłem już z opuszczoną głową, zasilany ostatkiem sił, tylko po to, aby ujrzeć metę, ze wstydu nie patrząc na wynik?

Pamiętasz pewno, jak zszedłem z trasy maratonu, choć wciąż była nadzieja na życiowy wynik? Każda porażka psuje humor, otwiera głowę na różne depresyjne stwierdzenia: „nigdy się tego nie nauczę”, „to już kres moich możliwości”. Na mnie pewno też to w jakimś zakresie działa, ale z doświadczenia biegowego dobrze wiem, że po złym treningu wcześniej czy później będzie ten lepszy, a po słabszym dniu w pracy w końcu będzie weekend.

Więc prę do przodu. Jeśli potykam się, wstaję.

Kategoria M40 bywa uparta

W moim zespole jestem najstarszy, są w nim osoby bez mała dwa razy młodsze niż ja, a które fachowością i doświadczeniem przerastają mnie pewno ze dwa razy. Za to wszyscy mówimy sobie po imieniu — tak jak biegacze i stanowimy całkiem zgrany i wspomagający się zespół.

Podobnie też, jak to bywa na zawodach, potrafię wyprzedzić młodszych; z „mojego naboru” dwie osoby nie wytrzymały tempa przyswajania wiedzy i zrezygnowały z pracy.

Bieganie przywraca równowagę

A gdy już miałem tak zupełnie dość intensywnego dnia pracy oraz gdy mózg mówił „stop” wieczornemu przyswajaniu nowej wiedzy — ruszałem biegać.

Potwierdzę dzięki temu zupełnie nieznany fakt, że na pewno nie da się zamartwiać, gdy tętno sięga maksymalnego. Po treningu pozostaje już tylko lodówkowe polowanie na kalorie i spotkanie z Morfeuszem.


To, co stanowi bardzo istotne potwierdzenie jakości filarów mojego biegowo-zawodowego balansu, to pasmo życiówek osiągniętych od momentu rozpoczęcia operacji „restart”.

5km – Bieg Ogniowy – 21:19
10km – Rybnik, dycha podczas Półmaratonu Księżycowego – 42:20
21km – Piotrków Trybunalski – 1:39:31.

I to jest chyba jedno z najbardziej pozytywnych zakończeń moich blogowych tekstów.

Pewno zastanawiacie się, skąd się wziął ten przemiły rogacz na zdjęciu tytułowym?
Odpowiedź jest prosta — jestem Koziorożcem, który jest o rząd wielkości bardziej uparty od muflona słynącego z oślego uporu.

Resztę dopowiedzcie sobie sami — czy to praca, czy treningi — rezultat musi być!


Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

6 komentarzy

  1. Brawo!! Pomyśl o drugim etacie kołczana motywującego :)

  2. blogierka pisze:

    Zajebiście Paweł! Pokazujesz, że w każdym monecie można zrobić dużą zmianę w pookładanym juz zyciu, zeby się rozwijać! No i bieganie idzie Ci jak widzę rewelacyjnie. Stary rok, ale Nowy Ty! :)

  3. savon pisze:

    restart powiadasz.. chyba sie upomne o prawa autorskie.. ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.