Bieganie

Pierwszy start – poradnik

pierwszy start

Myślę, że to ostatni moment, żeby przygotować ten mały poradnik przedstartowy, bo jeszcze wciąż dobrze pamiętam ten pierwszy dzień, gdy wysiadłem z auta na rybnickim parkingu i pełen obaw ruszyłem w kierunku biura zawodów. Żeby odebrać mój pierwszy pakiet startowy. I przebiec mój pierwszy bieg na 10km.

Finisz X bieg barbórkowy w Rybniku

Od tego czasu szuflada zapełniła się medalami, na blogu pojawiło się ponad dwadzieścia (!) relacji i ku mojemu przerażeniu widzę, że rozniosłem wirusa biegania. Całkiem niewinne osoby zostały zarażone bieganiem! A nawet zapisały się na pierwszy start w zawodach na 10km i z powodzeniem ten bieg ukończyły.

Przede wszystkim nie obawiajcie się startu. Bo udział w oficjalnym biegu nie jest skomplikowany. Dla Waszej wygody opiszę Wam kilka detali organizacyjnych – jeśli o nich pomyślicie przed biegiem, w spokoju skupicie się na radosnym osiągnięciu Waszej pierwszej mety. To co, zaczynamy?


Zapisujemy się na nasz pierwszy bieg

Mało jest biegów, które odbywają się po raz pierwszy. Wiele z nich to kolejna edycja. Ot, taki bieg Fiata, w którym startuję 29. maja, to XXIV edycja. Dlatego bez problemu znajdziecie portal Waszego wybranego biegu. Bardzo często zapisy następują na stronie firmy mierzącej czas. Datasport.pl czy sts-live.pl. Rejestrujecie swój profil, imię, nazwisko, rok urodzenia (to ważne, bo ta rubryka przypisze Was do kategorii wiekowej), miasto, klub. Portal zazwyczaj pozwala Wam od razu na dokonanie płatności online lub też mailem dostaniecie numer konta do przelewu. Polecam przeczytanie regulaminu i przestudiowanie informacji dodatkowych na portalu biegowym. Od Waszej pewności uczestnictwa w biegu zależy czy dokonacie od razu opłaty czy poczekacie jeszcze jakiś czas.

Portale mierzące czas dają też opcję wpisania numerów telefonów – to na wpisany numer (numery) otrzymacie po przekroczeniu linii mety Wasz czas i miejsce w klasyfikacji OPEN/kategorii wiekowej. Jeśli więc chcecie, aby uspokoić kogoś z rodziny, że wszystko ok – wpiszcie w konfigurację nr telefonu wybranych osób.Powinny otrzymać to samo powiadomienie co i Wy.

Opłata startowa

Bardzo często organizatorzy stosują taktykę opłaty rosnącej. Najtaniej jest opłacić bieg z dużym wyprzedzeniem. Później opłata rośnie (najdrożej jest opłacić start w biurze zawodów) ale tu uwaga. Jest możliwe, że zostaniecie w pewnym momencie zdjęci z listy startowej – za brak opłaty. Więc uważajcie na terminy wniesienia opłat.

Koszulka

Bardzo, bardzo często w ramach opłaty, lub osobno za niewielką dopłatą, można kupić koszulkę. Ważny jest jej wymiar – czasem można doczytać w regulaminie jej dokładne rozmiary w centymetrach. Niestety bywa, żetemat rzucony jest absolutnie „na żywioł”. Mam w szafie sporo „zbyt małych L-ek” i „zbyt dużych M-ek”, które nijak na mnie nie pasują. Czasem na miejscu można przymierzyć i zamienić, czasem nie wystarcza danych rozmiarów i wszyscy dostają koszulkę w wymiarze XL. Przemyślcie czy koszulka Was interesuje i kupcie, albo nie. Jeśli wymiary koszulki są podane w Wy nadal nie wiecie, którą wybrać – zmierzcie Waszą ulubioną koszulkę. Wszystko się pięknie wyjaśni.

Fanpage/wydarzenie na Facebooku

Bardzo warto znaleźć i śledzić Fanpage lub wydarzenie na facebooku. To tam się pojawią informacje o biegu, utrudnieniach w ruchu, parkingach, godzinie startu, zmianach, możliwości odkupienia pakietu w ostatniej chwili itp. Niestety fanpage są prowadzone w różny sposób. Od totalnego braku informacji do odpowiedzi po kilku-kilkunastu minutach.

Przygotowania do startu

Dieta

Przed każdym startem bardzo uważam co jem. Dzień przed biegiem to czas, kiedy unikam jak ognia wszelkich ciężkostrawnych potraw, surówek warzywnych o dużej zawartości błonnika. Dobrze wiem, ile czasu pewne potrawy pełzną przez mój układ pokarmowy. Najgorsza możliwa sytuacja to kolka – u mnie najczęściej związana jest właśnie z jakimś przedstartowym błędem żywieniowym.

W dzień startu, jeśli bieg jest w okolicach południa, jem białe pieczywo, dżem, miód. A przed samym startem, jeśli jestem głodny, dojadam bananami.

Sprawa wybitnie komplikuje się przy wieczornym starcie – bo trzeba jeszcze zjeść obiad. Moim zdaniem wystarczy jeść lekko i niewiele – nie będzie problemu podczas biegu. I oczywiście sporo pić. Choć picie wody wiąże się z częstszymi wizytami w toi-toiu.

Co gdzie schować

Zazwyczaj mam ze sobą:

  • Dowód osobisty (konieczny do odebrania pakietu startowego),
  • Prawo jazdy, dowód rejestracyjny,
  • Karta płatnicza, kilkadziesiąt pln, ewentualnie drobne,
  • Pakiet małych agrafek,
  • Woda
  • Żele energetyczne (jeśli to półmaraton)
  • Etui na komórkę
  • pasek do przypięcia numeru startowego
  • Komórka (naładowana)
  • Słuchawki,
  • Klucz do mieszkania, samochodu.

I teraz popatrzcie, właściwie to wszystko musicie zabrać ze sobą na bieg. W biurze zawodów każdego biegu jest depozyt ale… Ja chcę mieć czym do domu wrócić, więc jakoś to wszystko upycham do etui pod komórkę, zabezpieczając uprzednio małym woreczkiem foliowym.

Czasem korzystam z pasa z bidonami (a tam jest kieszonka). Mam też niewielkie etui, które można przyczepić do sznurówek.

Saszetka biegowaPatentów i akcesoriów jest sporo – testujcie i wybierzcie Wam najbardziej pasujące. Jeśli się ma osobę towarzyszącą – problem znika, wszystko można przekazać kibicowi. Może z uwagą, że warto zostawić sobie telefon i mieć namiary na tę osobę – jakoś po biegu trzeba się odnaleźć.

Aha. Przed wyjściem z domu sprawdźcie oczywistą oczywistość. Czyli czy macie ze sobą … buty biegowe. Raz już wyszedłem bez nich z domu. Ale wróciłem.

Odbiór pakietu startowego

Znalezienie biura nie jest trudne, zazwyczaj w jego kierunku sprężystym krokiem zmierza rzesza ludzi. W biegowych butach. Poznacie ich bez problemu.

Jeśli da się odebrać pakiet dzień przed – punkt dla nas. Brak kolejki i wszystko przebiega sprawnie. Wchodzimy do biura zawodów i podchodzimy do stanowiska albo wg alfabetu, albo wg przyznanych już numerów startowych. Zawsze gdzieś jest też wywieszona alfabetyczna lista uczestników – tam odnajdziemy numer (choć to też zazwyczaj przychodzi w informacji mailowej).

Jeśli przyjeżdżamy w dzień zawodów, weźcie poprawkę na kolejki.

8. Cieszyński Fortuna Bieg biuro zawodów

Biura zawodów są czynne do ok. godziny przed planowanym startem. Choć i tak pracują dłużej. Na miejscu może być duża kłębiąca się kolejka – musicie rozpoznać wg jakiego klucza kolejka ta stoi (stanowiska wg liter alfabetu startujących czy przyznanych numerów). Widzieliśmy już nieraz osoby przeskakujące pomiędzy kolejkami po odstaniu swojej tury, bo ich nazwisko było na „Ż” a stali do „A-F”.

Biuro zawodów

Przy stoliku podpisujecie odbiór pakietu, najczęściej zaświadczając o dobrym stanie zdrowia i upoważniając organizatora do wszystkiego, co sobie wpisał małym drukiem (np. zgoda na publikację swoich zdjęć z danymi osobowymi).Tu też może nastąpić moment wyboru wielkości/wymiany koszulki.

W pakiecie najbardziej Was interesuje numer startowy (z wklejonym czipem) i … agrafki. II BMW Półmaraton Praski pakietCzasem są luźno wrzucone w reklamówce, czasem trzeba je pobrać z kubeczka. Zwróćcie też uwagę na kupon na posiłek po biegu. Zazwyczaj jest malutki i łatwo go zgubić. Jeśli go zgubicie, to nie wszystko stracone, ale o tym później w części dotyczącej posiłku. Możecie też go sprytnie podpiąć agrafką pod numer startowy i po problemie.

Jeśli nie ma doklejonego czipu w numerze, dostaniecie taki, który wplata się w sznurowadła i oddaje za linią mety.

XI Bieg Barbórkowy w Rybniku czip

Moja porada: bierzcie ze sobą na bieg swoje niewielkie agrafki. Bo może Wam zostać zestaw czterech agrafonów, największych jakie widzieliście w życiu.

Przypięcie numeru

Niby prosty temat. Kartka z 4 dziurkami (choć bywają takie numery, że nie ma otworków) cztery agrafki. Nie podrzyjcie sobie kartki przy próbach przypięcia. Nie uszkodźcie czipa. Numer trzeba sobie równo przypiąć, lub przypiąć do paska startowego.

info o numerze

Temat komplikuje się, gdy jest możliwość, że podczas biegu zmienią się warunki a my biegniemy w wiatrówce czy bluzie, którą chcemy podczas biegu zdjąć. Numer musi być przypięty w widocznym miejscu. Z punktu widzenia sprzętu pomiarowego jest obojętne czy numer jest na brzuchu, plecach, na udzie czy w plecaku biegowym. Z punktu widzenia regulaminu – niekoniecznie. A pamiętajcie też, że jeśli bieg obsługuje serwis Fotomaraton, to ich oprogramowanie skanuje widoczne (od przodu) numery biegaczy, przyporządkowując do nazwisk startujących. Tak więc – miłej zabawy z montowaniem.

numer startowy na pasku

Ja oczywiście od pewnego czasu polecam moje marathonclips, ale kto jeszcze ich nie ma – musi sobie radzić jak powyżej.

Marathonclips logo bwotr bookworm on the run

Rozgrzewka

Czyli numer przypięty, depozyt oddany, my mamy trochę czasu do startu. Możemy iść do toi-toia, możemy pogadać ze znajomymi, zawrzeć nowe znajomości, obejrzeć wszystkie ciekawostki przygotowane przez organizatorów. Wreszcie możemy się rozgrzać, przygotować mięśnie i ciało do dalszego wysiłku.

rozgrzewka przed biegiem

Sektory startowe, pacemakerzy

Jeśli przy rejestracji przyporządkowano nas do sektorów, znajdujemy swój i jesteśmy gotowi do startu.

strefa startowa

Możemy też rozejrzeć się za pacemakerami, czyli biegaczami biegnącymi na konkretny czas. Zazwyczaj mają przyczepione baloniki, aby być z daleka widocznymi. Jeśli chcemy im towarzyszyć, podejdźmy, posłuchajmy z jaką strategią pobiegną. Możliwe, że pobiegną równym tempem, lub „negative Split” czyli na początku wolniej, pod koniec szybciej.

To właśnie na ich rewelacyjną pomoc możemy liczyć na trasie – przypomną na którym kilometrze są wodopoje, po której stronie ulicy. Uprzedzą o podbiegach i ich długości. Przed metą „wypuszczą” Was tak, że zdążycie zrealizować Wasz wymarzony czas.

Pacemakerzy bieg FIATa

Jeśli nie ma sektorów, spokojnie ustawcie się w środku czy z tyłu stawki. Wasz pierwszy raz ma polegać na tym, że po prostu dobiegniecie do mety.Dzięki czipowi nie jest istotne Wasze miejsce w stawce na starcie. Wasz czas (netto) liczy się nie od strzału startera ale od momentu przekroczenia przez Was startu. I rzecz jasna – mety.

A tu ciekawostka, tak poznać można było czas, na który prowadzą pacemakerzy w Maratonie w Wenecji.

baloniki Venice Marathon pacemaker

Start

Przed biegiem wysłuchacie przemówień, to ostatni moment, żeby sprawdzić czy telefon jest dobrze przymocowany, czy zegarek ma zresetowany stoper czy aby na pewno nie musimy jeszcze raz iść do toi-toia. To ostatni moment na zrobienie sobie wspólnej fotki przedbiegowej. Uwaga – brak tej fotki wywoła u Was smutek po biegu!I jest nie do naprawienia!

Zdjęcie przed startem

Chóralne odliczanie i … start! Stoicie dalej? Tak, bo setki biegaczy przed Wami muszą ruszyć! Przychodzi czas na Was, powoli, powoli, później  szybciej biegniecie, łapiecie rytm i tak, to jest Wasz bieg! Jeśli to bieg uliczny, pilnujcie bycia w środku (szerokość) ulicy. Po skręceniu w wąską uliczkę, szczególnie taką, w której po bokach są auta robi się ciasno, trzeba przeskakiwać na chodnik, omijać lusterka – nie jest to wygodne. Środek w tym czasie spokojnie pobiegnie dalej.

Fotki

Tak jak wspomniałem, jeśli bieg jest obsługiwany przez serwis Fotomaraton, Wasze fotki będą powiązane z numerem startowym. Przeczytajcie też mój tekst o tym, co zrobić, żeby być na oficjalnych biegowych fotkach.

Fotki, bieganie, wodzisław

Zresztą, uśmiechajcie się do każdego fotografa. Pokazujcie kciuk – ustawiony do góry. To też działa.

Pierwszy kilometr

Na początku uniesie Was entuzjazm. Nie poczujecie i nie zapamiętacie pierwszego kilometra. Dopiero po tym tysiącu metrów spostrzeżecie, że … biegniecie zbyt szybko. Skorygujcie tempo na komfortowe i skupcie się na przyjemności biegania. Jeśli jest upał, biegnijcie zacienionymi fragmentami. Obserwujcie osoby wokół, słuchajcie czy ktoś nie prosi o „lewa wolna”, „prawa wolna” – to ktoś stara się przebić do przodu. Złapcie komfortowy rytm i po prostu biegnijcie.

Wodopoje, kurtyny i gąbki

Przy biegu na 10km nie są aż tak istotne, ale jeśli czujecie pragnienie podbiegnijcie do wystawionych stolików, celując w środek wodpoju. Przy początku będzie się kłębił tłum biegaczy. Zazwyczaj na początku punktu wystawiona jest woda, później izotoniki (wolontariusze wołają też „izo”!)., na końcu banany/czekolada. Pijcie tylko wodę, chyba, że jesteście pewni, że ten rodzaj izotoniku Wam nie spowoduje sensacji żołądkowych. Pijcie małymi łyczkami, możecie przystanąć, zejść na bok, spokojnie się napić. Resztę wody możecie sobie wylać … na głowę, na kark, na czapkę, buffa czy ochłodzić ręce/nogi. Być może w pakiecie otrzymaliście gąbki, możecie je moczyć w specjalnych miskach, schować pod czapkę itd. Po zaspokojeniu pragnienia biegnijcie dalej – do mety jest coraz bliżej!

punkt z wodą

Podczas upalnych biegów możecie też liczyć na kurtyny wodne – przebiegnięcie przez nie to czysta przyjemność. Tak samo jak skorzystanie z natrysków przygotowanych przez mieszkańców wzdłuż trasy – karchery i węże ogrodowe przynoszą ulgę. Czasem też do akcji włącza się Straż Pożarna.

II BMW Półmaraton Praski kurtyna wodna

(a mówili, że w Warszawie tęczy już nie ma?)

Kryzys

Jeśli złapie Was kryzys, stracicie oddech, zwolnijcie bądź przejdźcie do marszu. Oczywiście Wasz umysł tylko czeka, żeby Wam wyświetlić projekcję tego, jak bardzo cierpicie, jak bardzo niewiarygodnym jest, że dotrzecie do mety. Spokojnie. Zwykłe przyhamowanie i zbicie tętna o tych kilkadziesiąt uderzeń na minutę zmieni perspektywę myślenia. Odzyskacie wiarę. A może nawet po chwili przyspieszycie. Wokół Was każdy będzie toczył podobną walkę. Znajdą się też dobre dusze, które Was zmotywują, pocieszą, podpowiedzą że do mety nie jest już daleko. Że to ostatni podbieg. Że później już jest tylko z górki. To bardzo pomaga uwierzcie mi. Nieraz mi tak ktoś pomagał, sam też pomagałem i cieszyłem się, że dobre słowo na trasie działa!

Kolka, skurcz

Niektórzy nie mają z nimi problemów. Gdy nas złapie kolka lub skurcz podczas biegu, nie ma się co zastanawiać „dlaczego” tylko dobrze jest zwolnić, pomasować bolące miejsce. Zrobić „taniec brzucha”, rozluźnić mięśnie, oddychać głęboko. Czasem boli na tyle, że da się biec. Czasem trzeba chwili przerwy. Kolka i skurcz mijają, po chwili biegniemy dalej.

Odliczanie kilometrów

Mała praktyczna uwaga – zazwyczaj każdy kilometr jest wyraźnie oznaczony albo chorągiewką, albo palikiem, ewentualnie jest znak na asfalcie.

oznaczenia kilometrów Rzadko to się zgadza ze wskazaniami zegarków z GPS. Do sprawdzana tempa wystarcza zwykły zegarek czy stoper. Jeśli naszym rekordem na 10km jest godzina, to każdy kilometr to 6 minut. Zerknięcie na zegarek co kilometr mówi nam dużo o trzymanym tempie. Endomondo gada samo, no a zegarki biegowe pokazują wszystko. Włącznie z częstotliwością oddechów.

Meta

Na kilometr przed metą już widzimy biegaczy wracających z medalami. Wiemy, że za kilka minut i na naszej piersi zawiśnie podobny rekwizyt. Przyspieszamy albo staramy się linię mety przekroczyć dziarskim biegiem. Bywa różnie. Wreszcie widać nadmuchany stojak z napisem META

II BMW Półmaraton Praski meta– przyspieszamy, słyszymy doping i … tak! Zegar z jakimś abstrakcyjnym czasem. Uwaga, to jest czas brutto (od momentu strzału startera), Wasz czas będzie lepszy. Przebiegamy linię mety. Dokonaliśmy tego! Możemy zatrzymać stoper. Rozglądamy się gdzie dają medal i czy jest woda. Pamiętajcie, że skończyliście forsujący bieg, nie warto kłaść się na ziemię, warto jeszcze przez chwilę pochodzić, rozciągnąć się, dać organizmowi przestawić się w tryb wypoczynku.

Medal

Ustawiamy się w kolejce do wolontariusza i po chwil mamy swój pierwszy medal! Chociaż… Może się niestety tak zdarzyć, że medali … zabraknie.

stojak z medalami Cieszyn

Ostatnio to prawdziwa plaga biegowa. Medali dziwnym trafem jest zbyt mało. Żywiec, Cieszyn… Ale nie ma się co martwić – zostanie nam dosłany pocztą lub będzie do odbioru – warto dopytać o to jeszcze na miejscu. W międzyczasie już pewno przyjdzie sms z informacją o Waszym wyniku netto i miejscu OPEN/w kategorii. Gratuluję wyniku!

SMS z wynikiem biegu

Posiłek

To co, rozglądamy się za znajomymi, wydłubujemy ukryty kupon na posiłek i idziemy z niego skorzystać. Stajemy w kolejce i już po chwili delektujemy się kaloriami pobiegowymi. Uwaga, jeśli zgubiliśmy kuponik, może i dostaniemy posiłek – w końcu medal mamy i numer startowy też. Posiłek to też czas na dodatkowe pogaduchy.

grochowka po biegu

Powoli też dociera do Was fakt, że to już koniec i Wasz pierwszy bieg został pozytywnie zakończony.

„Nigdy więcej”

To co, idziemy po depozyt, przebieramy się lub ubieramy się tak, żeby się nie wychłodzić. W międzyczasie dociera do nas fakt zmęczenia. Tego, że co za kretyn nas na ten bieg zapisał. Że to umrzeć można a do tego się spocić. Że „nigdy więcej”. Ten stan może potrwać nawet kilka minut! Spokojnie. Ten stan szybko przechodzi w … „to kiedy znowu”? Oczywiście życzę Wam żebyście zakończyli bieg pełni endorfin i od razu zaplanowali wspólny start ze znajomymi.


Tak. Widzę, że tekst bardzo się rozdmuchał, ale wiecie co – zostawię go takim, jaki jest. To są moje przemyślenia o drobnych detalach które być może, po lekturze tego tekstu, przypomną Wam się podczas przygotowań i oszczędzą stresu przedstartowego. Bo i z przygotowaniami i z samym startem poradzicie sobie świetnie a na metę wpadniecie dużo szybciej, niż się spodziewaliście. Szczęśliwi! Po Waszym pierwszym biegu.


 

42 Comments

  1. Jacek eM: dizajnuch

    „skupcie się na przyjemności biegania” – i już wiem, że w dalszym ciągu jestem odporny na wirusa i wolę rower :D

  2. Dodam jeszcze, że jeśli na bieg jedzie się samochodem, trzeba wziąć pod uwagę, że może wystąpić problem ze znalezieniem miejsca do parkowania (zajmuje to trochę czasu i grozi spóźnieniem na bieg). Polecam też śledzić wszelkie zmiany w ruchu, bo można się zdziwić. To też jest istotne przy podróżowaniu komunikacją miejską w dużych miastach. Moja koleżanka żeby zdążyć na bieg przebiegła najpierw trasę którą miała dojechać komunikacją, bo autobusy puszczono objazdami i spóźniłaby się na bank. :-)
    Ech, wspomnienia ożyły. :-)

  3. Ekstra! Podkreśliłabym jeszcze z pięć razy, że startowanie ze „swoich” stref czasowych jest naprawdę fajne i wszystkim ułatwia życie (start).

    • nooo, masz rację :) Bardzo mnie zawsze ciekawi czemu niektórzy tak bardzo nie są w stanie domyślić się, że im bardziej się jest z przodu, tym bardziej ryzykuje się bycie zadeptanym przez szybszych :)

  4. Iza

    Przyznam, że jak na pierwszy raz, to jednak może to przytłoczyć. Nagle samo przypięcie numeru wydaje mi się zadaniem z serii tych podchwytliwych, gdzie możliwe dobre dobre odpowiedzi to a,b,c i d. ;)
    PS. Ja w szkole podstawowej wyszłam kiedyś z domu bez tornistra i dopiero dzieci pod szkołą zaczęły mnie wypytywać, gdzie go zostawiłam. A Igorek odwrotnie, z tornistrem wyszedł, bez tornistra wrócił, bo zapomniał, że miał. ;)

    • Iza

      O tak , lista to dobry pomysł. Listy zawsze są dobrym pomysłem. :D

  5. Iza

    Przyznam, że jak na pierwszy raz, to jednak może to przytłoczyć. Nagle samo przypięcie numeru wydaje mi się zadaniem z serii tych podchwytliwych, gdzie możliwe dobre dobre odpowiedzi to a,b,c i d. ;)
    PS. Ja w szkole podstawowej wyszłam kiedyś z domu bez tornistra i dopiero dzieci pod szkołą zaczęły mnie wypytywać, gdzie go zostawiłam. A Igorek odwrotnie, z tornistrem wyszedł, bez tornistra wrócił, bo zapomniał, że miał. ;)

    • Oj, historie tornistrowe są mi już ze szkoły znane. Sam też należę do zapominalskich :) Już wiem, przygotuję checklistę :D do zaznaczania…

  6. Dobry tekst Pawle.

    Także polecam, wręcz obowiązkowo czytanie regulaminu. Wielu niespodzianek można uniknąć.

    W tym temacie kiedyś też napisałem post.

  7. Masz dar do pisania :) bardzo ale to bardzo, czułam jakbym tam była ;)

  8. Świetny tekst Pawel! :)
    ps. I zawiążcie buty :D
    pps. A peacemakerzy to są biegacze od organizatora czy zwyczajni uczestnicy?

  9. normalnie się wzruszyłam, zupełnie jakbym przeżywała własny pierwszy start

  10. Fantastyczny tekst. Aż mi się zatęskniło za bieganiem :)

  11. barbarian_de_softy

    Bardzo konkretny wpis chociaż osobiście wolałbym „Jak przetrwać od 2 do 10km podczas biegania 10”;) Ciągle mam z tym problem, chociaż szykuję się w październiku na mój pierwszy półmaraton… już sobie współczuję głupoty;)

    • Artur

      Trzymam kciuki! Skoro ja dałem rade dychę, to nie wątpię, że dasz radę 21! Uwierz. Wiem co piszę :P

  12. Bardzo konkretny wpis chociaż osobiście wolałbym „Jak przetrwać od 2 do 10km podczas biegania 10”;) Ciągle mam z tym problem, chociaż szykuję się w październiku na mój pierwszy półmaraton… już sobie współczuję głupoty;)

    • Tam „głupoty”. „Jak się je słonia”? „po małym kawałku”. I tak jest z każdym biegiem. No i fajnie sobie ustawić jakiś cel. Październik jest fajny, bo – raz – jest sporo czasu na przygotowanie, dwa – nie będzie tak upalnie :)

    • Trzymam kciuki! Skoro ja dałem rade dychę, to nie wątpię, że dasz radę 21! Uwierz. Wiem co piszę :P

  13. Będę Ci jeszcze dziękować po stokroć, więc się przygotuj, bo możesz mieć dość słowa dziękuję.:) Twój poradnik bardzo ułatwi mi ten pierwszy start, zwłaszcza że jestem osobą, która lubi być przygotowana organizacyjnie. Świadomość tego, że wszystko mam dopięte na ostatni guzik bardzo mi pomoże. :) Wystarczająco będę się stresować samym biegiem. :) Bo biegowo przygotowana się nie czuję. Za to czuję, że będę tam walczyć nie tyle z nogami, co głową. :) Także jeszcze raz dziękuję. :)

    • Nie dziękuj, tylko się dobrze przygotuj :D A w razie czego – pytaj, nawet tych co obok Ciebie będą :)

  14. Właśnie. NAŁADOWANY telefon w WORECZKU foliowym. Jedna z najważniejszych rzeczy. Ja półmaraton pobiegłam „goła”, bez telefonu i potem musiałam prosić kogoś o grzeczność, żeby zadzwonić do męża :D ale spoko – nie cierpię biegać z klapiącą saszetką :)

    GENIALNY PORADNIK!

  15. Fajny tekst Pawle – na pewno pozwoli niejednemu biegaczowi na wyobrażenie sobie tego co go czeka. Pamiętam mój pierwszy start jak się stresowałam, jak pobiegłam … za szybko bo znajomy pociągnął mnie za rękę do fotki na pierwszą linię startu i tłum mnie poniósł (weź tu zwolnij gdy elita gna ;)). Pamiętam też moje „nigdy więcej ” ;) i to jak zachłysnęłam się wodą na wodopoju na drugim starcie ( a to ja nie pomyślałam, że nie pije się w biegu – za mocno się spieszyłam).

    Po prostu pierwszy startu się nie zapomina a za rok wraca w to samo miejsce z sentymentem ;)

    • Tak właśnie jest. Ten sentyment. Ja miałem też szczęście, bo coś niecoś powiedział mi brat, jak to jest. I pilnował mnie biegowy anioł – Tomek :)

  16. Nic dodać nic ująć :) Nie mam zbyt dużego doświadczenia w zawodach, ale dla mnie zawsze jest to wydarzenie wywołujące niemały stres. Tak naprawdę nie wiem dlaczego :) Twój poradnik należy wykuć na blachę i stosować bez dyskusji jako zestaw czynności do wykonania. Jak dla mnie przygotowanie jest niemniej ważne niż sam start. Dziękuję za wyczerpujące źródło informacji! Pozdrawiam!
    P.S. Piękna dedykacja. Postępy Basi i jej entuzjazm stanowią dla mnie tak samo duża motywację jak Twoje teksty i determinacja mojej żony :)

    • Dziękuję Arturku :)

    • Czy biegacze są fantastyczni, bo bieganie ich takimi czyni, czy może to naturalne, że ludzie fantastyczni z natury wcześniej czy później zaczynają biegać? :) Nieważne. Ja cieszę się bardzo, że takich ludzi na swojej drodze spotkałam, wirtualnie bo wirtualnie, ale myślę, że przyjdzie taki czas, że spotkamy się wszyscy w realu. Mam taką cichą nadzieję. :)

      • Kto wie? :D Patrząc na tempo, w jakim poznaję ciekawe, biegające osoby – wszystko jest możliwe :)

    • Dziękuję Ci za miłe słowa, wiesz, tak właściwie to Ewa już śmiało może porad udzielać :D

      • Truestory bro :) Korzystam, korzystam :) Ostatnio jak mi dała buffa to nie dyskutowałem! Polanie się woda w połowie to też jej zasługa :) Pozdrawiam!

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Theme by Anders Norén