Prezenty dla biegacza


Spóźniłem się z tym wpisem przed Mikołajem. Ale pod choinkę jeszcze zdążycie kupić prezenty dla biegacza czy dla biegaczki. Zaskoczył mnie ostatnio kolega pytając, co ma kupić biegającemu bratu. Oczywiście nie do końca wiedział, co brat ma, czego nie. Zamyśliłem się i przygotowałem mu listę „śmiało kup” i „rozeznaj czy ma i ewentualnie kup”. Zaznaczyłem mu też to, z czego korzystam i co się sprawdziło. Tak więc sezon świąteczny czas zacząć, prezenty dla biegacza to nie lada wyzwanie!

(A jeszcze większe to zakup prezentu dla biegaczki — w czym pomagam w osobnym tekście — Co kupić biegaczce pod choinkę). 


Jeśli nie wiecie czego biegacz może potrzebować – przypatrzcie się jego fotografii.

Co kupić biegaczowi

Biegacz potrzebuje stroju do biegania i biegacz potrzebuje gadżetów.

Prezenty dla biegaczy:

1. Pakiet startowy na wybrany, wymarzony bieg

Popatrzcie, poorientujcie się, zapytajcie jego biegowych kolegów, koleżanek, lub po prostu biegaczy. Koszt wpisowego na popularną „dyszkę” czy półmaraton to zazwyczaj 30-70zł, czasem już wliczając w to stylową koszulkę. Trudno jednak jest zadysponować czyimś wolnym czasem zgadując czy w dany weekend będzie mógł pobiec, czy nie. Więc może, żeby było oryginalnie, a żeby nie dawać pieniędzy do koperty, dać kartę przedpłaconą kunsztownie opakowaną z nakazem opłacenia startu w ciekawym miejscu w interesującym biegu? W niektórych bankach można coś takiego kupić, działa jak prepaid, jest przywiązana do konta, które można doładowywać. Testowałem, fajna sprawa.

2. Książki o bieganiu

Jednak tu potrzeba minimum wiedzy o biegaczu. Każdego można sprawdzić na serwisie enduhub.com — wpisujecie imię i nazwisko, ew. numer startowy danego biegu — pstryk, jeśli biegacz nie zastrzegł danych, znajdziecie dystanse, które lubi, znajdziecie też dystanse, w których jeszcze nie startował — i o takich możecie książki kupić.

Gdy już wiecie, na jaki dystans delikwent będzie popylał (albo wręcz przeciwnie — jeszcze NIE popylał) proszę możecie kupić coś takiego: Maraton dla bystrzaków — sam się uśmiałem, gdy to zobaczyłem. Zgodnie z podobną zasadą możecie kupić Maraton zaawansowany. Taka nobilitacja; ) Tu polecę też album, który wygrałem w jednym z konkursów: Od rekreacji do maratonu. Siedziałem i z pasją analizowałem poszczególne mięśnie nogi. U mnie co prawda nie występuje znakomita większość, ale co popatrzyłem, to moje. Wiedzy nigdy zbyt wiele.

Bym zapomniał o najważniejszej (dla mnie) pozycji — Jerzy Skarżyński – „Biegiem przez życie”. To od tej książki zaczęło się moje bieganie. Pamiętacie metodę „biblijną”, tak często stosowaną w powieściach? Nadchodzi trudny moment, ksiądz bierze Biblię i „otwórzmy na chybił trafił i przeczytajmy co Bóg chce nam powiedzieć”. Tak i ja robię ze Skarżyńskim. Cokolwiek mi biegowo nie dolega, Skarżyński to opisał. Od zniechęcenia, po kontuzje.

3. Ubrania biegowe

Trudny temat, bo wypadałoby znać wymiary biegacza. O kupnie butów nawet nie wspominam. Ze spodenkami, koszulkami, bluzami też jest podobny problem — choć pewno można wymienić na inny rozmiar. Ale to wymaga ujawnienia paragonu i ceny prezentu.

Większość ubrań (bieliznę termiczną, spodenki, wiatrówkę, koszulki, skarpety treningowe) mam z Kalenji (tak jak i buty), softshell z Quechua i bardzo z nich jestem zadowolony. Wszystko do kupienia w Decathlonie.

Jeszcze w kwestii skarpetek. Mnie polecono to i ja polecam — skarpety Moose. Bardzo dobrze leżą na stopie i się nie przesuwają — używam ich do półmaratonów, po których moja stopa różnie wygląda. Miałem parę długich dyskontowych skarpet biegowych — swoje wytrzymały, ale teraz niestety rozciągnęły się, a achilles w zimie nie lubi chłodu.

Polecam też coś takiego jak komin polarowy. Do używania w chłodne i wietrzne dni. Większość biegaczy poleca buff czy chusty. Dla mnie komin polarowy ma tę zaletę, że mogę go poluźnić (główna zaleta), naciągnąć na twarz; rewelacyjnie odprowadza wilgoć i grzeje jak i chroni przed wiatrem. A kupiłem jeden z najtańszych – markowy pewno by bardziej cieszył oko, ale… W nocy  i tak marki nie widać.

4. Gadżety

Temat absolutnie nieskończony, tak jak i pieniądze, które można na gadżety wydać.

Pasy biegowe — na jeden bidon (ale uwaga, bo w dużych płyn chlupie co niektórych irytuje), na dwa bidony, z saszetką mniejszą, większą rozbudowane i modułowe. Im droższe, tym bardziej przydatne i „wypasione”

Opaski na telefon – wypadałoby znać jednak rozmiar telefonu, stronę z której wpina się słuchawki, zwróćcie uwagę na ochronę przed wodą z jednej strony, z drugiej przed potem – no i na siłę rzepu. Oraz to, czy jeśli rzep się rozepnie czy pasek wyskoczy czy nie.

Słuchawki do biegania – miałem i bardzo chwaliłem Koss KSC 75. Znajomy jeszcze bardziej chwali Koss porta pro. Cokolwiek wybierzecie, pamiętajcie, żeby kabel był wystarczająco długi, nie były dokanałowe (bo się odetnie biegacza od odgłosów otoczenia), były możliwie wodoodporne — bardzo wygodna jest też regulacja głośności na kablu. No, można też podejść do tematu bezprzewodowo — znajomy ma, poleca jabrę, ja nie tak dawno kupiłem słuchawki Avantree (używam, polecam, znajomy kupił po moim poleceniu, też sobie te słuchawki chwali.

Skakanki, ławeczki, hantle, ekspandery — czyli wszystko co rozumiemy pod pojęciem sprzętu do ćwiczeń dodatkowych, wzmacniających. Oczywiście kupujcie, jeśli jesteście pewni, że delikwent czy delikwentka ma gdzie ćwiczyć i chować sprzęt.

Mały aparat fotograficzny — przez pewien czas robiłem zdjęcia komórką. Ale telefonu używam też do odtwarzania muzyki. Odplątanie się z kabla słuchawkowego, wyjęcie z futerału – to wszystko zabiera czas i energię. Tymczasem mały aparacik w futerale na pasie umożliwia szybkie wyjęcie i zrobienie ciekawych zdjęć. Mój wybór padł na Nikon Coolpix L31 – mały, na dwa paluszki, a nie na dedykowany akumulatorek — w dobrym oświetleniu wychodzą fajne zdjęcia. Używam, polecam – temat do przemyślenia – przy wyższym budżecie można znaleźć pewno coś lepszego.

Wieszak na medale — można zrobić samemu, kawałek drewna, uchwyty/haczyki. Można kupić choćby na portalu aukcyjnym. Ważne, żeby uchwytów było dużo, bo bieganie wciąga. Widziałem podczas większych biegów całe stoiska z tego typu wyposażeniem. Popatrzeć, wybrać najśmieszniejszy — kupić i dopilnować, żeby biegacz wieszał nań swój dorobek medalowy. I nie są to czcze słowa, zerknijcie jaki ja otrzymałem wieszak na medale.

Camelbak czyli plecaczek na wodę do picia lub sam plecaczek biegowy. Idealne na dłuższe wybiegania i treningi.

Zegarek sportowy, pulsometr? Zegarek ze stoperem może być dowolny, ładny. W testach znajdziecie u mnie na blogu opis zegarka Geonaute 110 i innych. Pulsometr — najlepiej, jeśli będzie miał kodowany sygnał, a może i z GPSem? To już duża inwestycja, ale moim zdaniem lepiej kupić (dołożyć się) raz a dobrze, niż mieć kolekcję awaryjnego sprzętu. Mam Polar M400 i sobie chwalę, ale pewno gdybym miał Garmina też bym nie narzekał. Marzeniem było Suunto  (którego używa mgr inż. Anioł), tylko to jest absolutnie nie ta półka cenowa.

5. Karty podarunkowe

Tak jak wspominałem — karty przedpłacone (ale z nimi jest trochę zachodu, bo trzeba udać się do banku, aby je wyrobić), lub karty podarunkowe — np. korzystam często z tych w Decathlonie (Sporeka). Kartę ładnie opakować, przewiązać wstążeczką i wręczyć. Jeśli nie dziś, to za miesiąc biegacz zrobi z niej użytek.

Z kart też możecie zaryzykować wejściówkę czy karnet do klubu fitness.(lub basen!). W zimie trudno jest biegać, ale można budować formę na sezon wiosenny ćwicząc na sali. Czy to basen, czy bieżnia, czy wreszcie crossfit — każda aktywność fizyczna polepszy wejście w nowy sezon biegowy.

6. Pakiet zdjęć biegowych

Właśnie pojawiła się fajna okazja na serwisie Fotomaraton.pl — obniżki cen zdjęć. Warto zajrzeć do nich i rozważyć zakup przecenionych pakietów — przy starszych biegach rzeczywiście cena zakupu została obniżona o połowę.

Fotomaraton - promocja cen

Fotomaraton.pl

7. Maska przeciwsmogowa do biegania

Niestety im więcej jest instalowanych w Polsce czujników i mierników PM10 i PM 2,5, tym bardziej wychodzi na to, że cały obszar kraju bywa pokryty smogiem — z bardzo nielicznymi wyjątkami. Mści się tu palenie śmieci, coraz gęstsza zabudowa. Trudno biegaczowi zrezygnować z biegania na czas zimy i okresu grzewczego — warto więc zabezpieczyć jego drogi oddechowe maskami filtracyjnymi.

Ja polecam maskę Naroo F5s (koszt ok. 89zł wg portalu Ceneo).
Tomasz poleca maskę Respro Cinqro (koszt ok. 289 zł wg portalu Ceneo).

Czegokolwiek nie kupicie, a co jest dedykowane biegaczom, na pewno zatrzyma większość zanieczyszczeń znajdujących się w powietrzu i stanowić będzie świetny prezent.

Czego nie kupować?

Tak na koniec, to czego osobiście bym nie kupował biegaczowi.

Żele, odżywki, suplementy, napoje — jeśli dokładnie nie wiemy na jakiej jest diecie, czego używa podczas biegu, nie kupujmy. Przecież nie chcemy być kojarzeni z dolegliwościami żołądkowymi?

Kosmetyki dla biegaczy — to też jest bardzo indywidualna kwestia, tak samo jak i nasze alergie. Żele pod prysznic, kremy ochronne, nawilżające, pomadki, maści rozgrzewające, przeciwbólowe — to wszystko jest przydatne. Ale tolerancja na ich składniki to niesłychanie indywidualna sprawa.

Pakiety badań specjalistycznych wiem, wiem, biegacz winien przed sezonem się przebadać możliwie dogłębnie. Ale niech sam o tym zdecyduje u kogo, gdzie i w jakim zakresie. 

Diety i porady trenera  wizyty u dietetyka czy usług trenera biegowego (ułożenie programu biegowego) to bardzo unikalny pomysł i też doradzałbym ostrożność. Facet biegacz, to pewno i przyjmie a może nawet doceni. Ale w przypadku kobiety pierwszym pytaniem będzie: „uważasz, że jestem za gruba?” drugim: „że niby zbyt wolno biegam, tak?”. I uwierzcie mi, bym tego punktu nie pisał, gdybym o takim prezencie nie słyszał. 


Biegaczom życzę obfitości prezentów pod choinką a tym, którzy te niespodzianki będą kupować — sprawienia radości obdarowanym. Do czego mój miniporadnik, mam taką cichutką nadzieję, się choć trochę przyczyni.

Część linków z poradnika prowadzi do ofert na portalu ceneo.pl, z którego korzystam od zawsze — dzięki niemu znajduję najlepsze oferty cenowe. Są to linki afiliacyjne, dzięki którym zbieram pracowicie grosz do grosza, może kiedyś uda mi się dzięki nim pokryć choćby opłatę za domenę? 


Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

47 komentarzy

  1. Naprawdę dobra i ponadczasowa lista. :)

  2. Witek Michalak pisze:

    Nadal zapraszam na bieganie do Lublina. ;)

  3. Zaniczka pisze:

    O i teraz wiem co kupić szwagrowi :) dziekuje Ci bardzo za ten post. A kemrka czołowa? co o tym myslisz?

    • Bookworm pisze:

      fajna sprawa. Zajrzyj na filmik z relacji z biegu z Wisły – właśnie taką była kręcona, ale „z ręki”. Pytanie tylko jaki budżet,. pewno o to się temat rozbija – no i stabilizacja, jeśli do biegania.

  4. BasiaK pisze:

    Ciągle tylko prezenty i prezenty. :P Jak będe już biegać to wrócę do tego wpisu i na jego podstawie zgromadzę SOBIE :P niezbędnik biegacza. :D

  5. To jest konkretny wpis, na konkretne potrzeby – bomba :) Bardzo fajny opis i ilustracja idealna :) Może natchniesz mnie do wpisu o prezentach dla judoczek ?:P

  6. Barni pisze:

    Zdziwiłem się na widok ostatniego podpunktu – kuzyn jest dość zapalonym biegaczem i ostatnio dość znacząco sugerował, że plan treningowy na miesiąc ułożony przez profesjonalistę byłby świetnym prezentem. Więc lekko się skonfundowałem. Ale zaraz potem doczytałem, komu taki prezent mógłby nie przypaść do gustu i zrozumiałem. Jego mama, też biegaczka, rzeczywiście nic takiego nie wspominała… ;)

    • Bookworm pisze:

      Widzisz, facet weźmie, podziękuje, skorzysta i jeszcze poprosi o więcej :) A reakcje kobiet mogą być nieprzewidywalne, będzie się chciało dobrze a … no własnie. :) Z tym, że plan na miesiąc to mało, lepiej kilka miesięcy – pod konkretny start. Widziałem takie rozpiski, jestem pod wrażeniem – od fajnej diety, poprzez ćwiczenia biegowe, na siłowni, basen, rower – ogólnorozwojówka – po prostu kompletny produkt z poprawkami wprowadzanymi na bieżąco :)

  7. Artur pisze:

    Nic dodać nic ująć :) Jako raczkujący biegacz, który dopiero co zaopatrzył się w całą stertę „niezbędnych” rzeczy chciałem coś do tej listy dodać, ale nie da rady :) Temat wyczerpany. Jako pracownik sklepu sportowego i sprzedawca z wieloletnim stażem już miałem cos dopisać, ale się nie da :) Można tylko zmieniać liczby na paragonach :) No i kolorki :D Pozdrawiam! A nie przepraszam! Wymyśliłem: rękawiczki :) :)

    • Bookworm pisze:

      Da się, da się, coś sam bym jeszcze dorzucił :D Z rękawiczkami to mam tak, że tylko przy bardzo zimnym wietrze potrzebuję, po po kilometrze to, z racji wagi, promieniuję energią jak rosyjski reaktor atomowy :)
      Fiu, fiu, pracownik sklepu sportowego – podoba mi się to :D Pozdrawiam również

  8. kobiety biegaczki nie mają obsesji grubości ;) ale jeżeli już to reakcja na książkę o bieganiu czy diecie może być taka sama jak na wizytę u dietetyka czy trenera ;) w ogóle kupowanie prezentów to ciężka sprawa czasami.

    • Bookworm pisze:

      O, ja tam książki bardzo lubię, nie traktowałbym ich „personalnie” gdybym dostał o odchudzaniu – mam lustro i brak złudzeń :D Przyjmę i tę. Wiesz, kobiety biegaczki (tak z obserwacji) są dużo pewniejsze siebie (w pozytywnym słowa znaczeniu), niezależnie od rozmiarów, kilogramów. A z prezentami to jest katorga, to fakt. Dlatego doceniam karty podarunkowe :D

  9. Blogierka pisze:

    Weszłam po inspiracje prezentową i cholera widze kolejne #musthave dla siebie! Jak żyć? :P
    Ksiązki, pulso i buty jakoś świątecznie-urodzinowo mam nadzieje skomplementować ;)

  10. halmanmonika pisze:

    Niestety, nie mam do obdarowania żadnego biegacza w najbliższym czasie, ale propozycje na prezent bardzo ciekawe. Gdybym to ja zaczynała biegać, chętnie przyjęłabym w prezencie camelbak! Zresztą tak prawdę mówiąc, to nawet na rowerowe wycieczki by mi się przydał :-) I może jeszcze pulsometr – fajna sprawa!

  11. Justyna Rolka pisze:

    Ja bym chciała dostać stojak na medale, tak dla zachęty:)) Niejednemu biegaczowi poddałeś świetnych inspiracji:)

  12. Co do prezentów i skarpet to ja nie tak dawno dostałem parę skarpet brooks i musze powiedzieć, że tak czadowych skarpet jeszcze nie miałem. Rewelacja!

    W Lublinie biegacze buffów nie potrzebują. :) Dawali je wszystkim uczestnikom ostatniej dychy do maratonu oraz w czasie styczniowej dyszki. Dzięki temu mam (i kilka setek innych osób) dwa rewelacyjne buffy. Dlatego fajnie biegać w Lublinie ;)

  13. Ehdi Mars pisze:

    fajny temat ;) ja bym chyba mogła zrobić o prezentach dla crossfitera :P a drogie to wszystko jest jak cholera. Ja ostatnio zapłaciłam 120 zł za skakankę, a nie była to nawet najdroższa skakanka ;) a jeszcze mnie zakup rollera czeka. W sumie roller dla biegacza to też dobra rzecz ;). U mnie za wieszak do medali służy klamka od okna ;).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.