Półmaraton Żywiecki – przedstartowo


No i stało się. Półmaraton Żywiecki przyciągnął i mnie. Mój kolega Tomasz, będzie z miesiąc temu, w niezwykle skuteczny acz podstępny sposób zachęcił mnie do wzięcia udziału w pierwszym półmaratonie. Dyskretnie przemilczał fakt, że ten półmaraton nie jest „po płaskim” ale jest prawie 400m podbiegów. W końcu kilka miesięcy temu tenże kolega objawił się w stroju anioła. Podczas sławnego biegu „po moczkę i makówki” w Stanowicach. Co opisywałem tu. Czyli anielsko-kuszące zdolności posiada.


Ale wróćmy do marudzenia :) Więc jeśli wystarczająco długo pokopiecie w internecie, to dowiecie się, że jest to jeden z trudniejszych półmaratonów w Polsce. Że dwa ostatnie podbiegi w okolicach 17stego i 19stego kilometra są wyczerpujące. Że jest limit czasu na dobiegnięcie a więc jeśli się nie zmieszczę w 2h30 minutach, to nie zostanę sklasyfikowany. Więc? Pozostaje zmieścić się w czasie. I cieszyć się pięknymi widokami podczas samego biegu.

Do biegu zostały mi jeszcze dwa tygodnie, w głowie buduje się powoli wymyślna strategia biegu (podbiegi podbiegać a zbiegi wykorzystywać do zbiegania). I myślę, że będzie dobrze, choć jakiś złośliwy chochlik cały czas mi przypomina podsumowanie misternego planu w wykonaniu Siary Siarzewskiego:

W każdym razie, bez walki się nie poddam. Znalazłem kilka rewelacyjnych relacji z poprzednich edycji tego półmaratonu a oto one:

1. http://eko-idea.blogspot.com/  (relacja z naprawdę cudnymi fotkami)

2. http://triszerpa.pl/ (relacja z mapką pokazującą czym są podbiegi w tym biegu)

3. http://www.pawelbiega.pl/ (też całkiem miła relacja)

4. http://www.runnerka.pl (a tu relacja kobieca)

Do biegu na dziś zarejestrowało się ponad 2000 biegaczy. Więc będzie z kim się ścigać :)


PS I po półmaratonie. Moją relację można przeczytać o tu.

XVI Półmaraton Żywiecki 2015, bwotr.pl

Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.