Bieganie rano. Poranny pierwszy raz


Bieganie rano to dla mnie bardzo ciężki temat. Kiedyś musiał być ten pierwszy raz. Zazwyczaj biegam wieczorami a nawet nocą. Sporadycznie udaje mi się biegać przedpołudniowo. Ale żeby tak rano, przed pracą? Zbyt szybko trzeba wstać, nierealne. 

Ale korzystając z tygodnia przedstartowego, gdy planowo nie robię żadnych ciężkich treningów, postanowiłem pójść biegać rano. Czasu wyliczyłem na akurat półgodzinną, 5 kilometrową przebieżkę. Do tego chciałem wypróbować przyswajanie hydrożelu przez pusty, wygłodzony żołądek. Zupełnie na czczo. W niedzielę podczas półmaratonu w Żywcu będę musiał zjeść takie dwa, w tym jeden z kofeiną – wolałem nie ryzykować i spróbować co i jak.

Poranne wstawanie, koszmar. Ubranie przygotowane już wieczorem, szybciej poszedłem spać, ale już o 4.30 zgłodniały koty – musiałem wstać i nakarmić, bo zamierzały dokonać włamania do pojemników z chrupkami. Pokrzepione śniadankiem koty już o 4.45 obudziły mnie dzikimi galopadami. Nic, dospałem do 5.30 i zwlokłem się w kierunku przygotowanych uprzednio ciuchów biegowych.

Szybko i po cichu ubrałem się, nie budząc rodziny, zapiąłem pas z bidonem z wodą (brać wodę na 5km to absurd, ale coś wolałem mieć do spłukania ewentualnego absmaku po żelu), wrzuciłem żel do kieszonki. Wyszedłem z mieszkania, zamknąłem drzwi i … no tak. Lewy but z Lidla, prawy z Decathlonu. W ciemnościach przedpokoju mi się wymieszały. Jak się okazało później, to nie było jedyne zaskoczenie ubiorowe tego dnia.

Ale ostatecznie, już przed godziną szóstą rano ruszyłem na trasę.

Bieganie rano widok na poleSzybkie zbiegnięcie z górki i zakręciłem na pola.

Bieganie rano widok na osiedleBiegło się arcyprzyjemnie w kierunku wschodzącego słońca. Na niebie krążyły rozmaite ptaki krzycząc, śpiewając i wydając różne inne ptasie odgłosy. Cudo. Dolinka, podbieg a tu wbiegając na szczyt ujrzałem jakiś ruch na polu po prawej stronie. Trzy sarny przestały skubać rośliny na polu i uciekły w kierunku lasku. Piękny widok :)

bieganie rano sarny

Dobiegłem do połowy dystansu, czas wracać. Rzut oka na mgły spowijające Wodzisław.

bieganie rano mgły

Po kolejnym kilometrze przeszedłem do marszu, w celu spokojnej aplikacji hydrożelu. Otwarłem, wycisnąłem zawartość saszetki do ust, fuuuuj jakie to … niedobre? Dwa łyki i po wszystkim. Żadnych absmaków, mało tego, nie trzeba popijać. I czy to był smak coca coli czy ślimaków w sosie czosnkowym – nie podejmę się zgadywać. Mogę biec dalej i obserwować przebieg sytuacji żołądkowej.

Jak również widok na pszowską hałdę oraz szczyt hałdy rydułtowskiej.

Na całe szczęście po konsumpcji żelu nic się nie wydarzyło, organizm grzecznie przyjął 70ml hydrożelu a w nich dawkę  102kcal o smaku coca coli z dodatkiem 100 mg kofeiny. I 300mg sodu. Mogę z nadzieją patrzeć w niedzielne bieganie i użyć żeli w celu uzupełnienia minerałów, kalorii i animuszu.

Do tego doceniłem poranne bieganie. Cisza, spokój, wreszcie coś widzę (w nocy takiego komfortu brak), bardzo ładne widoki i przyjemny chłodek. I tak oto minął mój pierwszy raz w tempie bardzo, bardzo niestartowym :)

Gdy wróciłem do domu, okazało się, że tak szybko i sprawnie się ubrałem, że koszulkę biegową założyłem na lewą stronę. Musiałem ciekawie wyglądać. Choć sarnom i ptakom chyba było wszystko jedno ;)

Bieganie rano dystans

Tak więc bieganie rano? Dlaczego nie!

Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. Bookworm pisze:

    Dziękuję, dziękuję :) Ja nowy z tym wszystkim jestem, więc bazuję na tym, co bardziej doświadczeni mi podpowiedzą. Buty ostatecznie założyłem prawidłowe :) w dwóch różnych zbyt często bym wpadał w poślizg…

  2. Zabieganna pisze:

    W koszulce na lewą stronę zdarzyło mi się biec, ale w dwóch różnych butach jeszcze nie, ale wszystko przede mną. Hydrożeli nie testowałam, choć samo połączenie wydaje się dość praktyczne. Stosowałam jedynie zwykłe żele energetyczne i różnie bywało, dlatego warto zwrócić uwagę na markę, a czasami nawet na smak. Mam nadzieje, że doświadczenie z treningu pomoże na trasie półmaratonu.

    Powodzenia! :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.