Harcbieg V – Święto Niepodległości


Po raz czwarty uczestniczyłem w Harcbiegu, po raz drugi był to bieg z „Radliniokami w biegu” – dzięki czemu mój proces socjalizacji, jako dotychczas samotnego biegacza – postępuje.
Harcbieg jest bardzo ważną akcją – całe wpisowe z biegu (11zł albo więcej) jest przekazywane komuś, kto tej pomocy potrzebuje. Ten bieg niósł pomoc Arturkowi.

Jak donoszą organizatorzy – zebrano kwotę ponad 6600zł – w biegu zadeklarowało udział 475 osób z całej Polski: 283 osoby indywidualnie i 192 osoby w zespołach. Plus jeden pies, Rubio, za którego wniesiono również opłatę startową.

Piękny jesienny las, grono biegaczy, swobodne „leśne” tempo, biegowe rozmowy, wspaniały medal i poczęstunek na mecie – to krótkie zdanie zawiera w sobie całość relacji. Pozostaje mi tylko … wklejenie zdjęć. Co czynię poniżej.


11 listopada to nasze święto narodowe i dzień wolny od pracy. Myślicie że chciało mi się opuścić domowe pielesze i „iść jechać biegać”? Niektórzy futrzaci domownicy jeszcze próbowali drzemać, a ja?

AryaUbrałem krótkie biegowe spodenki, koszulkę, po chwili namysłu wziąłem również bluzę, wiatrówkę – mogło być różnie. Wg termometru za oknem 14’C a wg zmysłu wzroku – leje. To był stan na godzinę 9.00

O 11. zameldowałem się na parkingu, gdzie reszta ekipy czyniła już przygotowania przedbiegowe.

Ekipa

Na środku parkingu, w najbardziej okazałej kałuży z błotkiem stał stelaż z którego wyzywająco celował w nas obiektyw aparatu. Do stelażu dopłynął Darek i wykonał serię zdjęć.

my

Zsynchronizowaliśmy zegarki ustalając wspólną godzinę startu: 11.11. I ruszyliśmy pięknymi ścieżkami leśnymi przebiec zadeklarowane 10km. A właściwie 11km „z ogonkiem” .11. Ostatecznie pobiegłem w samej koszulce – było wystarczająco ciepło i bezwietrznie. Śmiesznie tak – połowa listopada i taka fajna pogoda.

Jeśli dobrze policzyłem, było nas 15 osób. Myślę, że jedna z największych grup biegowych deklarujących udział w piątej edycji Harcbiegu. Leśna ścieżka kluczyła, pod nogami szurały liście… Ej, moment, ścieżki były … odgarnięte! Jakim cudem? Otóż ponoć o „przebiegi” ścieżek dba dwóch panów, którzy przechodzą porannie przez las odgarniając liście.

EfektTak zupełnie w ramach dobrego uczynku. Więc biegliśmy i nie ślizgaliśmy się na warstwie liści, za to ślizgaliśmy się na błotku podeszczowym. Sylwia i Darek załatwili nam godzinną przerwę w opadach. Jak? To tylko oni wiedzą. Ale Radlinioki tak mają, że im to nawet niebo sprzyja.

drzewo

Bieganie po lesie jest wspaniałym przeżyciem. Raz – czyste i pachnące lasem powietrze. Dwa – miłe dla oka widoki.

drzewo1Trzy – mijamy się z innymi osobami, które przedkładają aktywne formy wypoczynku nad leniwy świąteczny wypoczynek. To również motywuje do biegu.

biegniemy

Każdy biegł w swoim tempie, może poza Darkiem i Krzyśkiem, którzy sporą część dystansu przebiegli tyłem, robiąc wszystkim uczestnikom fotki „stąd i stamtąd”.

droga Czasem zatrzymywaliśmy się na chwilkę, żeby zebrać całą grupę, pilnując, żeby nikt w lesie nie zagubił się.

biegacze

Kto wypatrzy biegaczy?

Trasa była różnorodna – zahaczała również o Marklowice, wokół zbiornika wodnego, gdzie Dzień Niepodległości świętowali wędkarze.

Pole

Tempo konwersacyjne sprzyjało pogaduchom o biegach,

Czekamyktóre były, które będą i o samych ciekawych okolicznych miejscach, gdzie warto wybrać się pobiegać. Oczywiście, walczyliśmy też o jak najlepszy czas! (chyba? eee, nie, chyba nie tym razem)

ZakretyI tak się zagadaliśmy, że ani obejrzeliśmy się gdy minęła biegowa godzinka i zbliżyliśmy się do jedenastego kilometra.

Gaduly1Żeby ciekawie zakończyć dystans, spróbowałem zatrzymać odliczanie na 11,11km. I co? Gdy nacisnąłem spust aparatu… przeskoczyła ostatnia cyferka. Złośliwie! Na 11,12! Ponoć poznać faceta nie po tym jak zaczyna, ale jak kończy. Straszne, prawda?

To czego mi się nie udało dokonać, bez problemu zrobiła Sylwia, jej odległość to równe 11,11km…

Na parkingu czekała nas niespodzianka nr 1. Ręcznie przygotowane przez Sylwię i Darka – imienne medale. Jeden z medali trafi również do organizatorów Harcbiegu.

(Fot. S.D. Krause)

(Fot. S.D. Krause)

Myślicie, że to koniec niespodzianek?

czym chata

Radlinioki przygotowały też poczęstunek! Jeśli dalej tak z Harcbiegami będzie, to na kolejną radlińską edycję, trzeba będzie dosadzić lasu w Radlinie, żeby wszyscy chętni się w tym lesie zmieścili.

mniam

Seria fotek podsumowujących nasze bieganie, obowiązkowe „jaskółki” i … odjazd!

(fot. D. Krause)

(fot. D. Krause)

Z tego co podsłuchałem, Krzysiek jeszcze chciał „dobiegać” 21km, Sylwia i Darek, nasi organizatorzy  Onipojechali uczestniczyć w kolejnej imprezie charytatywnej – tym razem w maratonie pływania. Wspaniała akcja, po 24h pływania przepłynięto … 1.748 km i 750 metrów. 


Idea Harcbiegu jest już powszechnie znana – warto w relacji uwzględnić, że Piąty Harcbieg część znajomych przebiegło w Krostoszowicach – Edyta zgrabnie wskoczyła tam przy okazji na drugie miejsce podium w kategorii kobiet Open, na pierwsze w kategorii K30. To znaczy pół dystansu przebiegła na zawodach a drugie pół przebiegła później, łącznie osiągając zadeklarowane 10km. Gratuluję i podziwiam wytrwałość :). Tam też biegł Artur, mąż Izy, który zameldował wykonanie zadania jeszcze podczas końcówki naszego biegu.


Trudno w to uwierzyć, ale 200m za parkingiem o szyby auta zadudnił deszcz. Idealna synchronizacja czasowa.

DeszczW godzinę po przesłanym raporcie otrzymałem potwierdzenie zaliczenia dystansu. Do zobaczenia w Radlinie… już wkrótce?

Radlin_logo

Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

18 komentarzy

  1. Monika Dudzik pisze:

    Super! Gratuluję udziału w takiej imprezie!
    P.S. Po czym poznać blogera-biegacza? Po tym, że w trakcie biegu robi zdjęcia na bloga.

    • Bookworm pisze:

      Dziękuję :) Śmieszna sprawa, bo w biegu w Wiśle startował też jeden z biegaczy z tego zdjęcia, nie widziałem go ale on mnie tak – skojarzył ten fakt dopiero po przeczytaniu mojej relacji z Wisły, nawet pamiętał w którym miejscu mnie wyprzedził ;)
      A zdjęcia – tak, właśnie tak z tymi zdjęciami było. Choć sporo innych biegaczy sobie fotki też robiło – niestety w sieci ich nie znalazłem :)

  2. Blogierka pisze:

    Świetna inicjatywa, pozytywnie ludzie, bieganie po lesie, zacne medale i szamka- no taka recka nie mogła się nie udać ;).
    ps.Mimo że świetne zdjęcia to moje ulubione jest to ostatnie ;)

  3. Bieganie po lesie to zupełnie inna bajka niż klepanie kilometrów po asfalcie. Aż pozazdrościłem Ci tego biegu. Może w niedzielę wyskoczę znowu potruchtać trochę po lesie pod Lublinem. :)

  4. Iza pisze:

    U nas (co oczywiste) ;) święta nie było, przynajmniej narodowego, bo chyba imienin syna nie mogę pod to podciągnąć ;) Ale oglądałam polską telewizję i pamiętam, że wśród najróżniejszych informacji była również wzmianka o biegach, które tego dnia odbywają się w kraju i pomyślałam – pewnie też biegasz :) i miałam rację. :D Fajnie jest mieć rację. ;)
    Podziwiam chęć wygramolenia się spod kołdry i przywdziania sportowego stroju. Mnie nawet ten poczęstunek by nie zmotywował. ;) Może imienny medal – mam rok na zastanowienie. ;)

  5. BasiaK pisze:

    Hmmm, tak patrzę na te fotki i się zastanawiam… bo tak, na pierwszej fotce Cię nie ma, na drugiej fotce Cię nie ma, na trzeciej… aaa, to główne zdjęcie jest, a może nie? Szybka zabawa w „znajdź różnice” – to samo, ok. Następne fotki – nie ma Cię… i tu już się zaniepokoiłam. Czy na pewno wziąłeś udział? Na szczęście wypatrzyłam Cię na zdjęciu „Kto wypatrzy biegaczy” :-) No i potem na tym z medalami. Uff, byłeś tam. :-) Pamiętaj, zaopiekuj się medalem, żeby znów nie było medalowego morderstwa. ;-) Ostatnie zdjęcie ewidentnie świadczy o tym, że od Radlinioków bije dobra energia. :-) I te łakocie, i te medale. Już ich lubię. :-) Następnym razem biegnę biegnę z Wami… zaraz, przecież ja nie biegam! Tak to jest jak się czyta o mega pozytywnych ludziach.:-D

  6. Justyna Rolka pisze:

    Cudownie, spełniasz swoją pasję a przy tym pomagasz innym…Jesteś takim dobrym i ciepłym człowiekiem, podejrzewam, że i wspaniałym kumplem i pomocnym kompanem w biegowych wojażach:) Brawissimo!

    • Bookworm pisze:

      Dzięki, ciepły to ja faktycznie jestem – non stop mokry przez to spalane sadełko ;)
      Ja sobie Twój komentarz wydrukuję i jakoś przemycę na ten ostateczny sąd, może będę miał mniejszy kociołek ze smołą – ale serio, serio – daleko mi do innych – spójrz na Sylwię i Darka – oni to są dopiero, hoho :D Ale fajnie, bo trochę ich światła odbija się i ode mnie czyniąc pozory, że to ja tak, tentego ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.