Katowice Business Run 2016 – relacja


Niedziela 4. września, godzina 11.00. Pełnia słońca, na błękitnym niebie ani jednej chmurki. Stoję w strefie zmian A, za mną Arek asystujący mi tak, żebym na pewno wypatrzył Pawła biegnącego w drugiej zmianie. W tym roku nie ma problemu, strefa zmian jest przejrzysta, nie ma tłoku a same zmiany przebiegają bardzo sprawnie. Widać ostatnią prostą i nadbiegających uczestników. „Jest! Podbiegnij do niego” – woła Arek. W dwóch skokach dobiegam do Pawła, wyciągam rękę, łapię mocnym chwytem białą pałeczkę z numerem 29, zawracam i uruchamiam stoper. Przede mną 3,8km czyli kilkanaście minut biegu na najwyższych obrotach.

Ale to właśnie dla tych minut przejechaliśmy dziś z Tomkiem 60km. Oddaję więc mgr. inż. Aniołowi głos.

15 czerwca, 1 sierpnia, 3 sierpnia, 10 sierpnia, 1 września. Daty mocno poprzedzające start biegu, a jednak dla mnie to właśnie w te dni rozgrywały się najważniejsze akcenty tego przedsięwzięcia. To jedyne zawody, których nie rozgrywam na trasie ale głównie miesiącami poprzedzającymi start. Charytatywny cel tej imprezy jest bowiem dla mnie najistotniejszy. Rozpoczynam więc kampanię wśród przyjaciół, współpracowników, rodziny. Tak by w ramach towarzyszącej biegowi sztafetowemu akcji „Pomagam bardziej”, zebrać jak najwięcej środków dla beneficjentów Fundacji Jaśka Meli „Nowe horyzonty”. Zwycięstwo w dwóch poprzednich edycjach w Katowicach zobowiązuje. Chciałem by i w tym roku moi Internetowi i Mobilni nie mieli sobie równych w tej klasyfikacji.


Poland Business Run

Ten bieg to bieg sztafetowy na dystansie 5 x 3800m, który odbywa się  w siedmiu polskich miastach, w których pobiegło łącznie 17 tysięcy biegaczy!

info

Dotychczas zebrano 985tys. złotych z opłat startowych, 156 tys. złotych w ramach akcji „Pomagam bardziej” – te środki zostaną przeznaczone, poprzez Fundację Poland Business Run, na „postawienie na nogi” osób po amputacjach – to nie są czcze słowa w ustach Jaśka Meli – posłuchajcie:

Do tej pory ta akcja pomogła wrócić do normalnego życia aż 67 osobom. 5 z nich dzięki biegowi w Katowicach.

infokatowice

W Katowicach pobiegło 2000 biegaczy aby pomóc Paulinie Zabłockiej Januszowi Rokickiemu – reprezentantowi kraju na Igrzyskach Paraolimpijskich w Rio w pchnięciu kulą, który nagrał nawet film z podziękowaniem:

Przed biegiem

Na miejsce startu dojechaliśmy jak po sznurku dzięki temu, że to Tomek zapewnił niezawodny transport swoim charakterystycznym rydwanem. Udaliśmy się do parku – śladem dziesiątków biegaczy ubranych w charakterystyczne, otrzymane w pakiecie startowym, koszulki Katowice Business Run.

A propos pakietu, jak na bieg charytatywny przystało – nie było w nim wiele fantów. Głównie makulatura (i soczek Tymbark) – a w niej… Kupon na depilację. Gdy go ujrzałem, niewiele brakowało, żebym się udusił ze śmiechu.

pakiet

Wracając do koszulki – oczywiście też taką miałem – wyglądało to profesjonalnie – jak wyznawcy nowej religii ubrani w szaty liturgiczne, ciągnęliśmy na miejsce obrzędów, które miały się rozpocząć o godzinie 10.30.

wchodze

Po wejściu do Parku rozstałem się z Tomkiem, ale byłem pewien, że go w każdej chwili namierzę – jego drużyna była wyposażona w odlotowe pomarańczowe czapki widoczne z dużej odległości. Zresztą, jego anielska pozytywna aura jest wyczuwalna z daleka.

Wejście do parku było ogrodzone barierkami, to tamtędy przebiegał finisz trasy zakończony strefą zmian. W przeciwieństwie do ubiegłego roku, ta strefa zmian była szeroka i bardzo wygodna.

strefy1

Tradycyjny podział na strefy zmian – od A do F. Wszystko w cieniu drzew. Rewelacja.

strefy

Wyciągnąłem mój niezawodny telefon i zaobecniłem się u kapitana mojej drużyny, który akurat zmierzał na odprawę kapitanów. Później dorwałem Tomka wraz z rodziną – Tomek to mój licealny przyjaciel, który pochodzi z miasta w którym obecnie mieszkam. Dzięki niemu zacząłem biegać, dzięki niemu był możliwy zarówno mój ubiegłoroczny jak i tegoroczny start w KBR.

„Bo Tomki to fajne chłopaki” – trudno zaprzeczyć temu stwierdzeniu. Oczywiście moja rozwinięta skleroza dała znać – w aucie zostawiłem moją wodę (pieniądze również) i Tomek, czyli tym razem mgr inż. Anioł, wspaniałomyślnie mi życie uratował darowaną butelką ze zbawczym płynem. Tak to jest, regularnie ratuje mnie z rozmaitych opresji – weszło to już w jego „zestaw codziennych obowiązków”. Ma cierpliwość…

Ja w tym czasie „kompletowałem” swoją drużynę. Drużynę kumpli, z którymi wspólnie od wielu lat pracujemy w ING Banku Śląskim. Wszyscy jesteśmy pracownikami działu IT, zajmującymi się, jak sugeruje nazwa drużyny, aplikacjami bankowości internetowej i mobilnej. Biegamy na co dzień wszyscy, jedni więcej, drudzy mniej. Dwóch spośród nas ma za sobą po kilka maratonów, jeden z nas półmaraton, a dwaj koledzy biegają krótsze dystanse. W niemal niezmienionym składzie wystartowaliśmy w tej imprezie po raz trzeci. Oto drużyna Internetowi i Mobilni w całej okazałości :-) Mnie rozpoznacie, a moi koledzy to od lewej Mateusz, Tomek, Dawid i Rafał.

20160904_121527

Sztafety NFZ

Namierzyłem biegaczy z mojej sztafety NFZ – pamiętali mnie sprzed roku! Sławek, Paweł, Arek i Wojciech – rok temu w miejsce Wojtka w składzie była Ola, która tym razem wybrała 100% kobiecą sztafetę.

Rozpoczęły się tradycyjne, przedstartowe „heheszki” na temat legalności używania przeze mnie niecertyfikowanych agrafek do przypięcia numeru (z wrażenia dziabnąłem się w palec brocząc krwią na numer startowy), na temat biegania, pogody, rozgrzewki… Wśród ośmiu ekip NFZ przechadzał się Sławek – główny organizator, któremu serdecznie podziękowałem za ponowne włączenie mnie w skład ekip biegających. Byłem osobą „spoza firmy”, więc bardzo, bardzo doceniam ten gest. Sławek wyraźnie przeżywał fakt, że biegł na ostatniej zmianie swojego teamu, że „będzie musiał pogonić” i że „wszystko w jego nogach”. Nie rozumiałem w czym problem. Rok temu to ja kończyłem bieg, jedyną niedogodnością była konieczność zdania pałeczki pod groźbą nieotrzymania medalu. A jaką fotkę sobie wtedy (przypadkowo) strzeliłem!

Rekonesans

Poszedłem się przejść i rozgrzać. Liczba toi-toiów na metr kwadratowy wywoływała uśmiech na twarzy każdego biegacza – to jest to, co jest jednym z wyznaczników dobrego biegu. Kto biegał, ten wie. Odkryłem nawet w jednym z kątów parku cały zestaw zakamuflowanych kabin.

toitoi

Nikt z nich nie korzystał, bo większość biegaczy tak ma, że trzyma się w centrum wydarzeń. Ja natomiast zawsze muszę wleźć tu i ówdzie. Bo tak jest z blogerami.

Znalazłem catering:

papu

Znalazłem również „punkt wydawania medali”.

medale-i-woda

Na niebie nie było ani jednej chmurki, skwar się lał nieustająco. Zapowiadały się trudne warunki biegowe. Tymczasem na starcie ustawiali się biegacze pierwszej zmiany. Trudne zadanie przed nimi, bo jako jedyni doświadczą tłoku – 400 osób wystartuje w dość podobnym tempie. Później liczebność rozłoży się, im dalej w park – tym luźniej.

Krótkie biegi – w tym wypadku 3,8km – są trudne, w każdym razie dla mnie. Od początku trzeba być przygotowanym na maksymalny wysiłek, tu nie ma czasu na „rozkręcanie się”. Tętno od razu powinno wskoczyć na 90% i na pełnym gazie należy wytrzymać aż do mety. Dlatego wolę dłuższe dystanse – jest czas na pokazanie wytrzymałości, jest czas na przeliczenia, na przemyślenia, na łyczek wody tu i tam, na jakieś żele.

Pożartujemy?

Zastanawiałem się przed biegiem czy nie zrobić dowcipu i nie stanąć na linii startu z plecakiem biegowym z camelbakiem i żelami energetycznymi oraz powiewającą w powietrzu rozpiską, w której minucie biegu co przyswoić… Żart by mógł nie wypalić, słońce grzało tak, że każdy łyk wody byłby mile widziany.

Kolejnym moim genialnym pomysłem był start w butach trailowych, w końcu podłoże miało być „parkowe”. Oczywiście Tomek obśmiał moje pomysły w sposób nader kulturalny ale dobitny. Przepastne serwery CIA oczywiście skrzętnie wszystko zapisały:

heheszki

Cóż, humor nade wszystko.

To, że żartujemy przed tym biegiem bierze się również stąd, że ten dystans jest taki… niewiadomo jaki :-) Nigdy nie wiem jak go biec. W „trupa” od początku ? Czy może jednak zachowując nieco sił na finisz ? Ale jaki finisz ? W maratonie do którego po raz kolejny się przygotowuję właśnie 3-4 ostatnie kilometry to finisz !

Ale to nie oznacza, że jest to dla nas bieg łatwy. Właśnie przez wysokie tempo jakie należy utrzymać przez kilkanaście minut. Cały czas z prawie maksymalnym tętnem, łapiąc oddech i wyciskając z siebie ile się da.

Koncentracja

 W ramach rozgrzewki potruchtałem wokół terenu, rozgrzałem stawy, wykonałem kilka szybkich przebieżek – uuuuch ciężko będzie, pot już się z człowieka leje. Inna rzecz, że fajny ten park w Katowicach jest. Nawet coś jakby taka niby plaża była?

bahama

Wszedłem do mojej strefy zmian, robiąc po drodze zdjęcia Tomkowi i jego ekipie znajdującej się w strefie C. Znam już ją z ubiegłego roku, zresztą w ekipie Tomka był jeszcze jeden znany mi z innych biegów Tomasz!

znienacka

Wyczekałem aż wystartuje druga zmiana mojej sztafety i miałem jeszcze przynajmniej kwadrans na zajęcie się sobą i koncentrację na biegu. Przed moim startem pojawił się Sławek, który potwierdził profil trasy, który wcześniej podał mi mój brat, który niestety w tym roku nie mógł wystartować. Sławek ostrzegł mnie też o błocie w jednym miejscu – bardzo mu po biegu byłem wdzięczny, bo błoto było wyjątkowo wredne, ani ominąć ani przeskoczyć – przez cały dzień po biegu można było rozpoznać kto startował w KBR po zachlapanych błotem nogach i plecach. I co, i co, kto się śmiał z mojego pomysłu startu w butach trailowych??

W mojej drużynie taktyka była ustalona od samego początku. W końcu ćwiczymy ją co roku. Rozpoczynają na trzech zmianach koledzy trenujący nieco mniej. Dla Nich to współzawodnictwo również między sobą. Każdy z nich chce być w tej trójce najlepszy i przyprowadzić sztafetę na jak najwyższej pozycji. Później na czwartej zmianie miałem przejąć pałeczkę i nadgonić ile tylko się uda, wypuszczając najbardziej doświadczonego z naszych biegaczy na ostatnią zmianę. Naszym celem był wynik lepszy niż przed rokiem, a więc zmieszczenie się w pierwszych 10 procentach startujących drużyn.

Start!

Stałem, czekając aż nadbiegnie mój imiennik, ale miałem też asystę Arka, który w odpowiednim momencie wypchnął mnie, abym dobrze dał zmianę poprzednikowi. Pognałem na trasę. Przygoda rozpoczęła się.

Sam bieg trwał na tyle krótko, że wspominam go jako zestaw obrazów zatrzymanych w kadrze. Alejki parkowe. Kilka wąskich miejsc, na których trudno było wyprzedzać innych biegaczy. Błoto, które wybiło mnie na chwilę z równego rytmu biegu. Tunel, w którym straciłem sygnał GPS. Ostry nawrót. Jakiś fotograf, który strzelał fotki innym ale nie mnie. Wąziutka kładka, która też mnie na chwilę spowolniła. Mostek. No i finisz, na którym próbowałem wyprzedzić jeszcze kilku biegaczy, na końcu którego czekał na mnie Arek…

Podczas biegu miałem problem, bo zaczął znowu mi się zsuwać pasek pulsometru, co doprowadzało mnie do szewskiej pasji. Był ściśle dopasowany i ściągnięty na starcie natomiast po pierwszym kilometrze „spływał z potem”. Stąd jego odczytu niestety nie mam na końcu, liczyłem, że potwierdzę, wzorem roku poprzedzającego, mój HRmax. Jak wygląda wykres tętna, gdy się biegacz żegna z paskiem pulsometru? O tak!

tempo

Moje emocje z kolei rozpoczęły się już w momencie startu Rafała na pierwszej zmianie. Oczekiwaliśmy go z niecierpliwością, nie wiedząc do końca jakiego czasu się spodziewać, bo trasę tą pokonywaliśmy po raz pierwszy. Skończył z czasem 18:03 przyprowadzając sztafetę na 127 miejscu, gdyż wiele drużyn na pierwszej zmianie ustawiło swych liderów.

Zaraz po nim ruszył Dawid walczący tak równo, że Jego na mecie przywitaliśmy z czasem 18:04. Zajmowaliśmy wtedy 93 miejsce. Mateusz ruszył ostro, ja rozgrzewający się już wtedy przy trasie, zdążyłem tylko krzyknąć coś pokrzepiającego, by po paru minutach ustawić się tłumie oczekujących na przejęcie pałeczki. Dobry czas Mateusza 17:41 pozwolił nam awansować na 73 miejsce. Jednak do 40 sporo jeszcze brakowało.

Ruszyłem mocno, pierwszy km zrobiłem w 4:06, później dużo zakrętów, lekkich podbiegów, mostków, błotka sprawiło, że tempo nieco spadło i zakończyłem swoją zmianę w 16:09. Wyprowadziłem drużynę na obiecujące 46 miejsce. Przekazując pałeczkę drugiemu w naszej drużynie Tomkowi byłem pewien, że dorzuci dużo od siebie. 

I tak się stało ! Na ostatnie zmianie czas równe 16 minut i oczekiwane 36 miejsce na 365 sztafet stało się faktem. Byliśmy zadowoleni z wyniku sportowego i oczekiwaliśmy na potwierdzenie rozstrzygnięć klasyfikacji charytatywnej.

Smacznego

Po oddaniu pałeczki poszedłem skorzystać z cateringu. Odebrałem po drodze medal, wodę i … banana! Pierwszy raz w życiu dostałem po biegu banana! Całkiem zacny pomysł organizatorów.

Blisko naszego miejsca postoju był wspomniany przeze mnie punkt cateringowy. Do wyboru był wegetariański gołąbek lub gulasz (bogracz?), skorzystałem z drugiej opcji i ze smakiem uzupełniłem kalorie.

mniam

2xZwycięstwo!

Wkrótce w to miejsce dotarł Tomek wraz ze swoją ekipą. Ale nim to nastąpiło, gruchnęła wieść, że pierwsze miejsce w sztafecie zajął Wydział Biegowy NFZ #1 czyli drużyna, w której startował Sławek – główny organizator, który przyjął mnie do ekipy NFZ #7, który też świetnie zorganizował i skoordynował start tylu ekip tej instytucji!

Już po chwili witaliśmy zwycięski team, skaczący z radości i wciąż nie potrafiący uwierzyć w zwycięstwo.

Ruszyliśmy w stronę sceny, na której udekorowano i wręczono zwycięzcom nagrody.

slawek_nfz1

Ja pozostałem jeszcze w oczekiwaniu na ekipę Tomka czyli Internetowych i Mobilnych, którzy po raz trzeci z rzędu (!) wygrali klasyfikację charytatywną, gromadząc największą kwotę na rzecz fundacji Poland Business Run.

paulina_kbr_czek

W tym roku, tak jak wspominałem na początku, biegliśmy dla Pauliny Zabłockiej oraz Janusza Rokickiego.

Paulina to ta roześmiana dziewczyna na zdjęciu – która trzyma czek z kwotą zebraną w Katowicach. Przez cały czas dekoracji zwycięzców uśmiech nie schodził z jej twarzy. Ta radość była zaraźliwa.

Gdy stojąc na scenie dorwałem się do mikrofonu, próbowałem zwrócić uwagę na to, że o ile biegowo współzawodnictwo jest do utraty tchu, o tyle charytatywnie niewiele drużyn ściga się ze sobą.

internetowiimobilnicashWygrywamy po raz kolejny z dużą przewagą, nie mając właściwie konkurencji. A przecież zebrane przez nas 2540 zł to nie fortuna.

tomasz_mowi_sie

Mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie w tym zakresie większe współzawodnictwo. Widzę w tej imprezie jeszcze duży i wciąż niewykorzystany potencjał. Postanowiłem, że podzielę się z Fundacją moimi przemyśleniami, tak aby bardziej reklamować aspekt charytatywny. Może dzięki temu za rok, więcej drużyn do ostatniego dnia będzie zbierało środki na szczytny cel.

Grzegorz

Natomiast pod sceną stał Grzegorz Kocoł. Dzięki kwocie zebranej dwa lata temu podczas KBR, został dzięki Fundacji „postawiony na nogi” – tak skutecznie, że na zakupionych protezach przebiegł cały dystans niedzielnego biegu.

internetowi_mobilni_grzegorz
To właśnie z Grzegorzem wielu biegaczy robiło sobie zdjęcia. To właśnie jemu ściskaliśmy dłoń, gratulowaliśmy i padały różne mądre słowa. Inspiracja, szacunek, wielka sprawa a czasem po prostu następował mocny uścisk dłoni, bo nie zawsze słowa są potrzebne.

Zdjęcie, które moja drużyna ma z Grzegorzem mówi samo za siebie. Jest kwintesencją tej akcji. Kiedyś beneficjent – dziś jeden z darczyńców. Żywy przykład tego, że zły los można odwrócić i nigdy nie stoi się na całkowicie straconej pozycji. Mam wielką nadzieję, że Grzegorzem i kolejnymi beneficjentami, którym akcja przywróciła sprawność, spotkamy się za rok !


Rok temu wspaniałe przemówienie miał Jaś Mela. Dziś te niecałe 4 kilometry pokonane przez Grzegorza stały się symbolem, że bieg charytatywny ma sens. Niezależnie od czasu na mecie, czy ktoś trasę przebiegł sprintem, truchtem, powoli czy miejscami szedł – każdy dołożył swoją cegiełkę do czyjegoś uśmiechu.

Jeśli jesteście ciekawi, jak podobny bieg wyglądał w Łodzi, zachęcam do przeczytania relacji Ewy na jej blogu Przygoda Yvette.

A na koniec jeszcze jeden wesoły akcent. Rok temu udało mi się zrobić wspomnianą, kabaretową fotkę, w tym roku stała się ona już tradycją.

ja

Wsparcie po starcie

Jeszcze wspomnę o zapomnianej już chyba nawet przez organizatorów akcji – „Wsparcie po Starcie”.

wsparcie

Jak to działa? Po prostu kup produkty lub usługi wybranych marek, a ich właściciele przekażą część dochodu ze sprzedaży na rzecz podopiecznych Fundacji Poland Business Run. W akcję w roli Gospodarzy zaangażowały się supermarkety Intermarche i drogerie Jasmin, a naszymi Partnerami są m.in. Perlux i Sidolux, Wawel, New Balance, Intersport, Answear.com oraz Hotel Mercure Racławice Dosłońce Conference & Spa****

Kupując produkty sponsorów biegu korzystamy z rabatów a sponsor przekazuje pewną kwotę fundacji. Szczegóły znajdziecie w regulaminie (z tego co widzę, część promocji już skończyła się a część została przedłużona). Warto o tej akcji wspomnieć i szczerze pisząc – lepiej ją w przyszłym roku rozpropagować.


Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

17 komentarzy

  1. BasiaK pisze:

    Piękne… Inicjatywa, sam bieg i relacja. Jak zwykle przeczytałam z ogromną przyjemnością i zaciekawieniem. Dobrze, że zostawiłam sobie Twoje wpisy na podróż z pracy,czas mija mi błyskawicznie. Muszę tylko uważać żeby nie przejechać swojej stacji. :-)

  2. Aga pisze:

    Bardzo lubię biegi charytatywne. To wspaniała inicjatywa. Naprawdę dobra relacja.

  3. MisCatalina pisze:

    Świetna inicjatywa! Takie akcję są fantastyczne i dopiero wtedy widać, że naprawdę chcemy i możemy pomagać innym! A Twoje bieganie – szacun! Ja jakoś ciągle inne aktywności wybieram :)

  4. MisCatalina pisze:

    Świetna inicjatywa! Takie akcję są fantastyczne i dopiero wtedy widać, że naprawdę chcemy i możemy pomagać innym! A Twoje bieganie – szacun! Ja jakoś ciągle inne aktywności wybieram :)

  5. Martoszka pisze:

    Mega fajna inicjatywa, za to pomysł z wystartowaniem z żelami czy dwoma rożnymi butami, mnie urzekł ;)
    Fajnie że można pomagać robiąc to co sie kocha.

  6. Maria Skłodowska pisze:

    Brawo TY! Wyczerpująca relacja, a po zdjęciach widzę, że uczestnicy dotarli na metę w świetnej formie. :-)

  7. Dokonałeś tego, kolejny bieg za tobą, Paweł gratuluję, to chyba jeden z najciekawszych biegów z wielką ideą i świetnym gronem? Po fotorelacji i wpisie na blogu wnioskuję, że drożynę miałeś wystrzałową :) A z tym plecaczkiem pełnym żeli, no cóż może za rok wystartujesz ?:P Naprawdę bardzo cię podziwiam, że bierzesz udział w tylu startach. Bieganie to naprawdę ogromny wysiłek dla organizmu, aż czasami przemywam oczu ze zdumienia – on znów startuje?! Kurczę no rewelacja :)

    • Bookworm pisze:

      Dziękuję, bieg bardzo ciekawy. A drużyna, wiesz, biegacze to w większości są ludzie „z wykopem”.
      Na całe szczęście nie startuję dla „ilości”, raczej wybieram te najciekawsze dla mnie biegi. Czasem regeneracja też jest potrzebna.

    • Piotr Stanek pisze:

      Anno,
      tak, bieganie to ogromny wysiłek i jednocześnie przyjemny i bezpieczny. Jeśli się wie co i jak i potrafi się.

      Przez 3-4 pierwsze lata swojego biegania brałem udział w wielu zawodach. Był rok z startami co weekend (w sezonie wiosna-lato-jesień), z życiówkami, i bez żadnej kontuzji czy przeciążenia. Tylko, że warunkiem było odpuszczenie mocniejszych treningów w trakcie tygodnia, bo regeneracja regeneracją. Teraz startuję za to w zdecydowanie mniejszej liczbie zawodów.

      • Bookworm pisze:

        Starty co weekend to już nie na moje lata :) Wolę dużo rzadziej ale w ciekawych miejscach czy wyjątkowych biegach. Choć czy są jakieś nieciekawe biegi – poza takim jednym półmaratonem lokalnie u mnie, gdzie biegnie się siedem okrążeń po 3km po najnudniejszej okolicy jaka tylko mogła być wybrana.

        • Piotr Stanek pisze:

          I właśnie ja także teraz patrzę na wyjątkowość zawodów. Bo same w sobie już nie są dla mnie wyjątkowe. I także atrakcyjność miejsca ma znaczenie.
          Szkoda życia na nudne biegi :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.