Tropem Wilczym III Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych Żory 2015 – relacja


Miałem dziś, czyli 1 marca 2015 roku, przyjemność i zaszczyt uczestniczyć w biegu Tropem Wilczym III Biegu Pamięci Żołnierzy Wyklętych Żory 2015. Bieg odbył się na historycznym dystansie 1963m a później na dystansie 5km. Organizatorem biegu była 16 Drużyna Harcerska „Wataha” w Żorach. 


Bieg a właściwie dwa biegi

Wciąż jestem pod dużym wrażeniem tej imprezy, rozmachu organizacyjnego i samej atmosfery uroczystości. Tę relację jeszcze pewno będę uaktualniał, więc warto będzie tu za jakiś czas zajrzeć.

Sam program obchodów, które opisywałem uprzednio, przedstawiał się następująco:

Tropem Wilczym 2015 program

Imprezę rozpoczynał Honorowy Bieg Pamięci „Lalka” na dystansie 1963m, w którym mógł wystartować każdy chętny (bez rejestracji). Po godzinie miał się odbyć bieg na 5km (zgodnie z zapisami). Przewidziana też była Rodzinna Gra Terenowa – „Tropem Szarego Wilka” – w której również mógł wziąć udział każdy zainteresowany.

Pakiet startowy

Bez problemu dotarłem na parking i udałem się po odbiór pakietu startowego. Warto tu wspomnieć, że centralnie została ograniczona liczba uczestników do 300 a chętnych niestety było dużo więcej. Niemniej i tak bieg na 300 osób był sporym wyzwaniem organizacyjnym – był to jeden z większych biegów w całej Polsce!

Świecką tradycją jest, że zawsze w obcym dla mnie mieście pytany jestem o drogę. Tak było i teraz, pewne miłe małżeństwo zapytało mnie o drogę do biura zawodów. Udaliśmy się razem w tym kierunku. Jak to w historiach tego typu bywa, jeszcze nie wiedziałem, że spotkałem jedną z najciekawszych osób całej imprezy. Ale o tym za chwilę.

Odbiór pakietu nie do końca był taki prosty – przed namiotem organizatorów ustawiła się spora kolejka. Z tego też powodu start pierwszego biegu odbył się z niewielkim opóźnieniem.

Ale – jak to zwykle na imprezach biegowych bywa – stanie w kolejce z biegaczami jest wspaniałą okazją do pogaduch na każdy temat. Ubioru (prawie wszyscy mieli przynajmniej jeden element ubioru ze znanego sklepu sportowego w Żorach, pogody (po porannych zamgleniach słońce powoli wychodziło zza chmur) i samej uroczystości. Kolejka szybko posuwała się naprzód i w końcu otrzymałem upragniony pakiet startowy.

I tu powrócę do tematu miłego małżeństwa pytającego o drogę. W kolejce za mną stał, wraz z małżonką, pan Kazimierz Płachecki z Cieszyna. Jak się dzisiaj (dzień po biegu) dowiedziałem był to najstarszy uczestnik biegu. Wyglądał na dobre 10 lat mniej niż podał. Pełen werwy pan w sile wieku. Który uprawiał kiedyś lekką atletykę a w latach 80tych zaczął biegać. Z pamięci podawał czasy swoich maratonów. Później przeszedł na podawanie czasów starszego od niego o 10 lat maratończyka, który np. przebiegł maraton w Ameryce Południowej. Jeszcze kilka opowieści z górskich wspinaczek w Europie. I biegów górskich. I poważnej kontuzji i rehabilitacji. Szacunek kolejki przed i za panem Płacheckim wyraźnie wzrastał. I tak to jest w biegowym światku. Każdy biegacz żywi olbrzymi szacunek dla osób, które ciężko wykuwają swoją formę i zdrowie w codziennej walce ze swoimi słabościami. Nie wiem jak wy, ale ja takich opowieści mogę słuchać bez przerwy :) A na czym zakończyliśmy rozmowę? Na pięknie miasta Krakowa.

Ale wróćmy do pakietu startowego. W pakiecie była koszulka upamiętniająca Inkę (to w tej koszulce wszyscy uczestnicy żorskiego biegu pobiegli), kilka gadgetów oraz materiały informacyjne Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Tropem Wilczym Bieg Pamieci Zolnierzy Wykletych pakiet startowy, Żory

Niespodziewany gość

Zebraliśmy się przed startem a tu zaskoczenie. W gronie startujących pojawił się … gen. Roman Polko, który przecież miał wystartować w biegu w Gliwicach! Generał jest jednym z ambasadorów tego biegu. Co ciekawe – gen. Polko dzień wcześniej pobiegł w biegu Piastów (51km!) więc, jak mówił, bieg traktował jako rozbieganie mięśni ;)

Po chwili zdziwienia „skąd ja tę twarz znam”, ustawiła się do niego kolejka chętnych na wspólne fotografie. Nie powiem, nie dość, że generał, to maratończyk a jeszcze całkiem „swój chłop”. Ale czas już był ustawiać się na linii startu do biegu na 1963m.

Przed samym biegiem wysłuchaliśmy z dużym wzruszeniem krótkiej przemowy jednego z ostatnich Żołnierzy Wyklętych – Stanisława Leśko – żołnierza AK, który w tym roku skończy 93 lata. Pan Leśko nigdy nie został zdekonspirowany, ujawnił się dopiero w roku … 2007, w wolnej Polsce.

Tropem Wilczym Bieg Pamieci Zolnierzy Wykletych, Żory, 2015, weterani

Honorowi Goście – pan Kazimierz Płachecki, pan Stanisław Leśko, pan Jerzy Nowak

Starty biegów

Bieg wystartował – trasa była świetnie oznaczona i trochę błotnista. Po kilkunastu minutach lekkiego biegu, przerywanego pogaduchami, dotarliśmy do mety, pod żorską strzelnicę. Kto biegł tylko na dystansie 1963m otrzymał medal, a my przeszliśmy na miejsce startu – tym razem do biegu na 5km.

Kolejny bieg zgromadził całe rodziny z dziećmi, które dzielnie zmierzyły się z niemałym dla nich dystansem.

Zza chmur ostatecznie wyszło słońce i zrobiło się po prostu gorąco. I kolejny wystrzał, kolejny start i pobiegliśmy. Drogi leśne były dość wąskie, stąd wyprzedzanie chwilami było problematyczne. Trasa była po raz kolejny perfekcyjnie oznaczona (a było kilka zakrętów) i po niecałych 30 minutach spokojnego biegu i ostrzejszego finiszu zameldowałem się na mecie. Za linią mety czekały na nas piękne medale:Tropem Wilczym Bieg Pamieci Zolnierzy Wykletych, Żory, 2015, medalTropem Wilczym Bieg Pamieci Zolnierzy Wykletych, Żory, 2015, medal

Oraz gorąca herbata i przepyszna grochówka! (tu pozdrawiam super-kucharza wydającego posiłki, to był po prostu Mistrz ciętej riposty). Z gracją podłączał kolejne termosy z herbatą i dyrygował wydawaniem talerzy grochówki. I opowiadał, śmiał się, dogadywał – trudno się było z nim (i grochówką!) rozstać. Tropem Wilczym Bieg Pamieci Zolnierzy Wykletych, Żory, grochówka

Kolejna okazja do rozmów, gratulacji, podziękowań i pożegnań – i czas na powrót na parking.

Niestety, nie było mi dane wziąć udziału w pozostałych atrakcjach przewidzianych na ten dzień.

Leśna opowieść

Nie wiem czy też tak macie, że po biegu pewne obrazy zostają wam przed oczyma. I wracają przez długi czas po imprezie – nawet nie trzeba zamykać oczu.

Biegłem tuż za znajomym z Rybnickiej Grupy Biegowej, który „pilotował” w biegu na 5km młodego chłopaka. Szkoła biegowego życia – „zwolnij, trzymaj równe tempo, tu omiń lewą stroną kałużę, uważaj gałęzie, teraz przyspiesz, wyrównaj oddech, omijaj, za mną”. Mijały kolejne kilometry gdy wtem usłyszałem opowieść o Żołnierzach Wyklętych. Tempo 5,55min/km a prowadzący swobodnie opowiada „młodemu” o co walczyli bohaterowie, jak beznadziejną prowadzili walkę i jak ona się skończyła. Ja byłem jedynie w stanie wydyszeć krótkie komunikaty o mijających kilometrach. A tu, w rytm leśnych kroków, wplatała się opowieść kogoś, kto dokładnie wiedział co ten wyjątkowy bieg znaczy.

Jeszcze jeden obrazek, to dzielnie walcząca z kolejnymi setkami metrów dziewczynka. Zaczerwieniona twarz z wysiłku, szybki oddech i to zacięte spojrzenie. I doping osób biegnących obok. Piękny widok.

Tropem Wilczym Bieg Pamieci Zolnierzy Wykletych, Żory, 2015, jedyny śniegAlbo taki widoczek – a na nim jeden z najmłodszych biegaczy i jedyne miejsce w całym lesie ze stosem śniegu :) Piękny wiosenny las a tu, tuż przy linii mety, stos śniegu i uciecha dla najmłodszych.

A może taki obraz – biegnąca cała czteroosobowa rodzina. „Radlinioki w biegu”. Dwoje dzieci i biegający rodzice, wprowadzający syna i córkę w biegowy świat. Przybiegli sporo po głównej grupie, ale to właśnie ich radość na mecie była największa.

Inna leśna opowieść, to ta, dlaczego gen. Roman Polko wybrał Żory a nie Gliwice. Podczas biegu na 1963m całkiem spore grono biegaczy rozpoczęło dyskusję nt. generała. Gdzie biegał, jak biegał i czy teraz należy go dogonić, czy przegonić. Większość dyskutujących to byli starzy wyjadacze tras biegowych, którzy znają generała z innych śląskich biegów bardzo dobrze. Więc tak sobie biegliśmy, snując przeróżne ciekawe hipotezy a generał w tym czasie pewno dawno już relaksował się za linią mety pierwszego, krótszego biegu.

Podziękowania

Na koniec podsumowanie biegu przez organizatora – podharcmistrza Roberta Nowaka  drużynowego 16 DH „Wataha”, który był „dobrym duchem” całej imprezy. Nie wiem czy tylko ja miałem takie wrażenie, ale znajdował się on prawie równocześnie w kilku miejscach. A tu witał Gości Honorowych, a tu pilnował wydawania pakietów startowych, tu pojawiał się na mecie brzęcząc medalami do rozdania, wręczał medal i upominki Gościom Honorowym, gdzieś jeszcze po drodze zdążył wygłosić bardzo składną przemowę przedstartową – szacunek i podziw dla zapału i skuteczności działań :)

No i podziękowanie dla wszystkich Organizatorów. I młodzieży pilnującej, żeby biegacze nie pobłądzili, i dziewczyn wydających w pocie czoła pakiety startowe, i Kucharzowi i kuchcikom ;) i wszystkim, wszystkim wolontariuszom :)

Jeśli chcecie poczytać jak wyglądały biegi w innych miastach, zachęcam do zajrzenia na stronę FB całej akcji.

Tropem Wilczym Bieg Pamieci Zolnierzy Wykletych, Żory, 2015, odezwa

Wyniki biegu

I jeszcze jedna aktualizacja – częściowe wyniki biegu. Ze względu na ręczny pomiar i bardzo dużą liczbę biegnących organizatorzy opublikowali czasy pierwszych 20 panów i trzech pierwszych pań. I to chyba najuczciwsze postawienie sprawy.

Tropem Wilczym Bieg Pamieci Zolnierzy Wykletych, Żory, 2015, wyniki kobiety

Tropem Wilczym Bieg Pamieci Zolnierzy Wykletych, Żory, 2015 Wyniki

Więc i ja niniejszym obwieszczam, na podstawie mojego odczytu z endomondo (po raz kolejny GPS miał inne zdanie nt. długości trasy), że bieg ukończyłem z czasem brutto 27 minut 55 sekund. Po wspaniałym finiszu oczywiście, biegnąc w zaszczytnym gronie.

Tropem Wilczym Bieg Pamieci Zolnierzy Wykletych, Żory, 2015, mój wynik

Bardzo ciekawą, wyczerpującą relację z uroczystości 1. marca zamieścił portal tużory.pl (wraz z galerią).

Pełna galeria zdjęciowa jest na portalu FB organizatora biegu, ponad 200 zdjęć czeka na Waszą wizytę…

I jeszcze kilka (moich) migawek z biegu:

[Best_Wordpress_Gallery id=”5″ gal_title=”Bieg Tropem Wilczym, Żory”]

Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

5 komentarzy

  1. BasiaK pisze:

    „Każdy biegacz żywi olbrzymi szacunek dla osób, które ciężko wykuwają swoją formę i zdrowie w codziennej walce ze swoimi słabościami.” A ja żywię bardzo duży szacunek dla biegaczy, choć znam na razie tylko jednego. :) Ale dzięki Niemu dowiedziałam się, że bieganie może być pasją, może wciągać i może dawać w kość. :) Bardzo wartościowy wpis. I jak zwykle bardzo ciekawy. :)

    • Bookworm pisze:

      Basiu, każdy Twój komentarz jest lepszy od poprzedniego i aż chce się pisać, żeby zasłużyć na kolejny Twój wpis :)
      Ten bieg był wyjątkowy. Bardzo. Dziś nawet wymieniliśmy posty z hm. Robertem Nowakiem, gratulowałem mu wyróżnienia, które otrzymał za organizację tego biegu. Czekam na przyszłą edycję, jesli dobrze pójdzie może i ja przyłożę swoją niewielką cegiełkę do jego organizacji :)

      • BasiaK pisze:

        Bardzo dobrze, że takie biegi są organizowane. A jak są jeszcze dobrze zorganizowane, to tylko się cieszyć. :-) Dziękuję za dobre słowa, ale zaslugiwać nie musisz. ;-) Od pewnego czasu jestem to obecna na stałe i zostanę, dopóki będziesz w stanie pisać, a ja czytać i komentować.:-)

        • BasiaK pisze:

          No! Minęło kilka miesięcy, a ja dalej czytam i komentuję. :-P Bo ja po prostu wiem co dobre. :-D Ale jedno się zmieniło, już prawie biegam. Wiem, prawie robi różnicę. ;-)

  1. 20 września 2018

    […] Ogniowego (w którym niestety z racji wysokiej gorączki nie udało mi się wystartować) oraz Biegu Tropem Wilczym, którego żorscy organizatorzy – 16 Drużyna Harcerska „Wataha”-  niedawno […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.