WOŚP: Policz się z cukrzycą – 5 lat później


Dokładnie pięć lat temu stanąłem na rynku w Wodzisławiu w ramach akcji WOŚP: Policz się z cukrzycą. Tak jak dziś bieg wystartował o godzinie 14:00, zupełnie inną trasą, biegliśmy przez park i rynek, dziś cieszyliśmy się biegiem na niespełna 4 kilometry na Trzech Wzgórzach. Nie musieliśmy dzięki temu biec po bruku, ani po schodkach, które tak dobrze zapamiętałem z tamtej edycji.

Również wtedy bieg wspierał Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, na której cele przeznaczone było wpisowe.

Policz się z cukrzycą

O wspieranej przez WOŚP akcji: Policz się z cukrzycą, można przeczytać na stronie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

” Jak podaje Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), w 1985 r. było na świecie 30 mln diabetyków, zaś w 1998 roku już 140 mln. Szacuje się, że obecnie choruje ok. 175 milionów ludzi na całym świecie. Prawie 160 milionów choruje na cukrzycę typu 2. Wiąże się to z coraz powszechniejszą otyłością, która może nawet w 80% przyczynić się do powstania i rozwoju choroby.”

Jednym z elementów redukujących ryzyko wystąpienia cukrzycy jest aktywność fizyczna. Stąd też niedzielny bieg w ramach działań WOŚP.

Przed startem

Wodzisławskie Trzy Wzgórza są wspaniałym miejscem wypoczynku, ale i terenem idealnym do organizacji zawodów biegowych. Sami spójrzcie na tę kolorową panoramę:

Policz się z cukrzycą - Trzy Wzgórza
Trzy Wzgórza, jedna z najciekawszych koncepcji zagospodarowania terenów pomiędzyosiedlowych

Wzgórza wielokrotnie gościły rozmaite biegi organizowane przez wodzisławski klub KS Forma. Jakoś do tej pory nie miałem okazji startować na terenie Trzech Wzgórz, choć dobrze znam te wszystkie ścieżki i dróżki nie tylko biegowe. Czasem, przy dłuższych wybieganiach biegnę z Pszowa na wodzisławski rynek przez tamtejsze tereny.

Dziś trasa miała liczyć cztery kilometry, była dość wymagająca ze względu na kilka podbiegów wybijających z biegowego rytmu.

W biurze zawodów byłem na 50 minut przed startem. Bez problemu odebrałem numer startowy i serduszko WOŚP. Od lat tak samo czerwone i po prostu piękne.

Biuro zawodów - policz się z cukrzycą
Centrum administracyjne Trzech Wzgórz i biuro zawodów

Limit zawodników ustalono na 120 startujących, w puli niewykorzystanych zostały już raptem trzy miejsca — ja na całe szczęście byłem zapisany internetowo, opłatę uiściłem do wystawionej skarbonki WOŚP.

Wróciłem do auta przebrać się, gdy wyszedłem na rozgrzewkę, spotkałem Edytę i Grzegorza Połomskich (Połomscy Team), którzy sprężystym krokiem zmierzali do biura zawodów. Dla samego tego spotkania warto było wybrać się do Wodzisławia pobiegać.

Chwilę później ruszyłem na rozpoznanie trasy, starając się dobrze dogrzać drogi oddechowe, to była moja jedyna szansa, żeby mnie zimne powietrze nie zatrzymało podczas zawodów. Sobotni trening niestety jasno pokazał mi moje astmatyczne miejsce w szeregu – ledwo-ledwo przebiegłem 9 km w tempie wyjątkowo zapowietrzonego ślimaka.

start biegu policz się z cukrzycą
start już na nas czekał…

Podczas trzykilometrowej rozgrzewki mój oddech szybko uleciał wraz z porywami wiatru. Zimne powietrze jest fajne, ale w lodówce czy klimatyzacji. To biegowe niestety nie jest kompatybilne z moim układem oddechowym.


Sport i rekreacja - sprawdź na Ceneo

Jeszcze seria skipów i ćwiczeń oddechowych i byłem gotów do startu.

przed startem biegu policz się z cukrzycą
bieg zgromadził spore grono biegaczy

Start!

Chwila rozmowy z Edytą i Grzegorzem, chóralne odliczanie od dziesięciu do zera i … ziu! Pomknęliśmy na trasę.

Bardzo szybko okazało się, że trasę rozpoznałem świetnie, ale podczas zawodów biegniemy ją odwrotnie. Różnicy wielkiej nie było, bo ja już po pierwszych 500 metrach uznałem, że bez dodatkowej pary płuc, to raczej szans na utrzymanie tempa 4:30 min/km nie mam. Żwirowy podbieg, zakręty, kolejne podbiegi — zapowiadała się świetna biegowa zabawa. Tak się też przeprogramowałem, ciesząc tym, że jeszcze mnie ława startujących nie wyprzedza.

Rozśmieszyły mnie wskazania tętna mojego „genialnego” Polara m430, otóż jego zdaniem biegłem z tętnem spacerowym. Tak to jest z pomiarem tętna z nadgarstka. Dopiero drugie okrążenie pokazało prawdę i tylko prawdę — grzałem przed siebie w najwyższym zakresie tętna, powyżej 170 uderzeń na minutę. I dobrze, czasem trzeba trochę wyciągnąć kopytka, żeby nie zapomnieć, jak się biega…

Zapis mojego tętna — zaczęło być wyczuwalne przez elektronikę dopiero po połowie trasy.

Meta!

Tempo na wyświetlaczu zegarka skakało do tego stopnia, że nie byłem w stanie oszacować realnego tempa. Jedno było pewne, przede mną wciąż biegły dwie dziewczynki, które wcale nie wydawały się zmęczone, bo bez zbytniej zadyszki rozmawiały ze sobą. Cóż, ja byłem zdolny już tylko do upartego powiększania deficytu tlenowego, zasysając powietrze nawet porami skóry.

meta biegu policz się z cukrzycą
tak wyglądała jeszcze wyludniona meta będąca zasadniczo startem

Jak bardzo mogłem, przyspieszałem, meta była niedaleko… już! Z ulgą zatrzymałem stoper, który zmierzył 3,77km trasy przebiegniętej w średnim tempie 4:36min/km! Więc było źle, ale nie beznadziejnie! Za linią mety trafiłem na Grzegorza, przybiliśmy sobie piątkę, a chwilę później namierzyła mnie moja Mama, która postanowiła mi pokibicować, korzystając z faktu, że bieg był rozgrywany u podnóża osiedli, na których się wychowywałem.

Jeszcze pamiątkowa wspólna fotografia i mogę wracać do domu.

Edyta i Grzegorz Połomscy Team
Z fotką to było tak, po cichu podkradłem się, gdy Edyta i Grzegorz robili sobie selfiaka, no i cyk — popsułem im ujęcie!

Jeszcze niski ukłon w stronę jednej z zawodniczek, która wzięła udział w dzisiejszym biegu, biegnąc z wózkiem z córką. Pogratulowałem jej z całego (nie tylko WOŚPowego) serca, dwukrotne przebrnięcie z wózkiem przez szutrowy kilkudziesięciometrowy podbieg było wyzwaniem, pewno większym, niż przybiegnięcie na linię startu z Rydułtów.

bieg z wózkiem policz się z cukrzycą

Warto jeszcze wspomnieć, że dwa pierwsze miejsca w kategorii kobiet zajęły dziewczynki, które tak dzielnie biegły przede mną. Bieg zgromadził pokaźną liczbę młodzieży, co cieszy i pozostawia nadzieję, że i młodzież potrafi cieszyć się bieganiem.


A ja? Może nie tak źle pobiegłem, sklasyfikowano mnie na dwudziestej pozycji. Grzegorz był czternasty (o minutę! przede mną), a Edyta wbiegła na metę, jako piąta kobieta.

Wyniki zawodów można znaleźć pod tym linkiem.

Gratuluję i dziękuję organizatorom (MOSIR Wodzisław) za tak sprawne i skuteczne przygotowanie i przeprowadzenie zawodów. Trzy Wzgórza, tak jak pisałem, to świetne miejsce na wszelką biegową aktywność, na każde zawody można przyjechać autem i dogodnie zaparkować, na miejscu jest infrastruktura (toalety, ogrzewane pomieszczenie), w lecie jest też gastronomia, no i wiele szerokich biegowych ścieżek i dróżek. Nic tylko biegać, rolkować, jeździć na rowerze (tylko pływać, póki co, nie ma gdzie).

I tak oto 12 stycznia 2020 roku, w pięć lat po starcie w podobnych zawodach, policzyłem się, myślę, że skutecznie z cukrzycą (w ramach WOŚP); a z moją „kochaną” astmą policzę się w terminie późniejszym, w lecie, gdy zejdzie smog i zimny wiatr. Zabiegam ją wtedy na śmierć!


A poniżej znajdziecie link do bardzo fajnej galerii na portalu tuwodzislaw.pl.

Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.