Rusz się leniu

Każdy biegacz toczy nieustanną walkę ze swoim lenistwem. Zawsze pojawia się taki diabełek i na pytanie „biegać czy nie” wymyśla dziesiątki przeszkód i „obiektywnych trudności” żeby nie biegać. Często mu ulegamy, ale równie często toczymy zwycięską walkę. Dlatego lepiej nie pytać ale wskakiwać w ciuchy biegowe i do boju Polsko. Tak było dziś.

Na dworze wspaniała wiosenna pogoda. O taka:

śnieg

Ale po każdej fali śniegu było bardzo miłe słońce i czyste powietrze zachęcające do biegania. Poza tym zaraz, Święta, tyle kalorii i co? I ja nie pobiegnę? Tyle biegów „za pasem” a ja co? Jak jakiś leszcz będę w domu siedział i tłuszczem obrastał? O nie!

I się zaczęło.

devil


Jest już godzina 18.00 nie idź biegać. Świeżo objadłeś się ciasta, będzie ci się źle biegało…

Za chwilę i tak znowu będzie sypał śnieg… Zaraz, ty lubisz śnieg to inaczej – zaraz będzie lał deszcz. Ulewa!

Wieje wiatr. Bardzo nie lubisz wiatru szczególnie gdy wieje „wmordewind”. Zostań w domu…

No chyba nie pogardzisz wędliną – weź ją zjedz, bo znowu zostanie i co, zmarnuje się… 

Jeszcze nie przeczytałeś całego internetu, jutro już nie będzie na to czasu – idź sobie usiądź wygodnie przed komputerem, otwórz piwko…

Zimno jest, odmrozisz sobie uszy!

temperatura, yahoo weather 

 Jutro pobiegasz, popatrz, na prognozie jest prawie 9’C zrób sobie wolne. Zjedz coś… Może choć symbolicznie jajeczko byś wciągnął

jaja wielkanocne

Na pewno już mieszkańcy domków dorzucili śmieci do pieca, znowu będziesz się dusił… Zostań… 

smog

.

I co? I nic. Nie było sensu dyskutować. Znienacka wpadłem do szafy, porwałem ciuchy do biegania, ubrałem się i ruszyłem na podbój miasta. Jeszcze nie zaszło słońce, dlatego spróbowałem nowych tras, odkrywając industrialne okolice w świetle zachodzącego słońca.

Kopalnia, bwotr.pl

Nie wiedziałem, że takie ciekawe rysunki rysuje mi mój GPS. Oto wierny zapis trasy… Następnym razem muszę bardziej trasę urozmaicić ;)

Co to jest, endomondo

I co? Zakończyłem Święta biegowym akcentem. Udało się. Lenistwo ZERO ja JEDEN. Warto było :D

wybieganie, bwotr.pl

Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. Bookworm pisze:

    Półmaraton za tydzień? To rogata ma rację, teraz jest tydzień „ładowania się” ew. czas na luźne przebieżki :D A poza tym to trzeba się kobiet słuchać (i robić po swojemu) :P
    Trzymam kciuki w takim razie za dobrą pogodę i spokojny bieg :)

  2. Nagato pisze:

    Ta rogata… nie będę się wyrażał, siedzi w mojej głowie już szósty tydzień (tyle czasu minęło odkąd oglądałem swoje biegowe buty na stopach). Moja jest bardziej kreatywna, bo dorzuca jeszcze teksty o możliwych kontuzjach, bólach kolana/pleców i co tam jeszcze w przeszłości się nie odzywało.
    Ale dzisiaj, DZISIAJ jest dzień mobilizacji. W końcu półmaraton za tydzień, trzeba się wziąć za siebie. :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.