Ani się obejrzałem a tu z moim Polarem ćwiczymy już ponad pół roku. Zakup nastąpił w połowie czerwca, Polar M400 z paskiem pulsometru Polar H7 (w ofertach opis „Polar M400HR”) wiernie towarzyszył mi podczas czterech półmaratonów, kilku biegów na 10km, jednego biegu górskiego oraz niezliczonych treningów. Pływałem z nim na basenie, pływałem również w morzu, bacznie obserwując jego wskazania.

Polar m400 smartwatchDo tej pory opisałem w dwóch częściej jak Polar sprawuje się jako smartwatch,


POLAR m400 monitor aktywnosci

oraz jak działa jako monitor aktywności.


Teraz czas na najważniejszą część: jak bardzo użyteczny jest podczas biegów, jak i podczas treningów.

Opiszę moje odczucia z użytkowania tandemu – zegarka wraz z pasem pulsometru.

Żeby przedstawić wszystkie funkcje Polara M400 musiałbym czytelników odesłać do instrukcji. Trudno tu dywagować nad wszystkimi ustawieniami, ekranami, opcjami – przedstawię go krok po kroku co z nim i jak robię, gdy startuję w zawodach. I podczas treningu.

Ważne, że Polar M400 wciąż jest produktem rozwijanym – urządzenie jest wyposażone w Bluetooth, moduł GPS, akcelerometr – to otwiera szerokie pole do nadziei dla użytkowników (i popisu dla producenta).

Dwa przykłady, zazdrościłem Tomkowi w jego Suunto informacji o czasie regeneracji po biegu. Po kilku miesiącach taka funkcjonalność pojawiła się w Polarze – na portalu. Podobnie w ubiegłym tygodniu pojawiła się informacja o kadencji. 

Pas pulsometru H7

Prosty, dość elastyczny pas z elektrodami, na którym znajdują się dwa zatrzaski do wpięcia elektronicznego modułu BT.

zapiecie polar pulsometr h7 bluetooth

Sygnał oczywiście jest kodowany, więc nie ma żadnych obaw co do zakłóceń z innych pulsometrów podczas zawodów. Pas oczywiście jest regulowany, zapina się go „zahaczką”.

zapiecie polar pas pulsometru

Pewną trudność na początku sprawia wyregulowanie jego długości – musi być dość ciasno przyciągnięty, ale z drugiej strony nie może ograniczać oddechu. Moduł BT jest dość spory, mamy świadomość jego obecności, ale też nie jest uciążliwy podczas biegu.

polar moduł Bluetooth pulsometr

Sparowanie modułu z Polarem jest bezproblemowe, tylko przy pierwszym użyciu musimy go zgrać z zegarkiem. Przy każdym następnym wpięciu do paska jest automatycznie wykrywany przez zegarek i (tu ciekawostka, której nie testowałem) – może być używany ze smartfonami (w końcu to jest Bluetooth).

Pasek nie wymaga namaczania przed treningiem. Teoretycznie powinien być, ale sporadycznie go namaczam, w końcu podczas biegu i tak szybko pokrywa się wilgocią. Znajomy również potwierdza, namoczenie elektrod to teoria.

jak prać pasek pulsometru Polar

Pasek może być prany, po odpięciu modułu, który wystarczy wytrzeć do sucha.

Portal i aplikacja Polar Flow

Portal Polar Flow (pod adresem flow.polar.com) umożliwia skonfigurowanie zegarka, a nawet ułożenia pojedynczych treningów oraz sczytanie danych treningowych, ich wizualizację ale też uaktualnienie danych GPS (szybsze namierzanie satelitów) oraz aktualizację oprogramowania zegarka.

Synchronizacja Polar Flow M400 z komputerem

Aplikacja na smartfony pozwala na przesłanie danych na portal od razu po treningu. Kończymy trening, uruchamiamy aplikację w zegarku, naciskamy na nim guzik i rozpoczyna się mozolny (niestety tą drogą to czasochłonne) transfer danych.

Zegarek jest w pełni konfigurowalny przez portal Polar Flow. To oznacza, że to my decydujemy co pojawi się na poszczególnych przełączanych ekranach zegarka. Pierwszym i najważniejszym jest wybór naszych rodzajów aktywności – poniżej mój wybór.

Następnie konfigurujemy szczegółowo każdą z nich, co ma się wyświetlać po przełączeniu przycisku wyboru. Ustawienia dla „biegania”

Bieganie profil polar flow edycja

Moje podstawowe cztery ekrany (na osiem możliwych) to poniższe:

Takie bogactwo ustawień ma swoje dobre i złe strony. Dobre, bo metodą prób i błędów świetnie sobie wszystko dopasowujemy, złe – bo warto trochę czasu poświęcić na konfigurację a nade wszystko – przemyślenie – co ma na wyświetlaczu podczas treningu się pojawić. I to jest skomplikowane.

Co możemy wrzucić na ekran, który pozwala na wyświetlanie od 1-4 parametrów (kolejne możemy wrzucać na następnych „pulpitach” – max 8 – czyli łącznie możemy mieć 32 parametry).

Czas (6 parametrów)

Środowisko (8 parametrów)

Dane osobiste (11 parametrów).

Dystans (4 parametry)

Prędkość (10 parametrów)

 

Kadencja (9 parametrów)

Z czego niektóre tylko działają z zegarkiem, część wymaga posiadania odrębnego sensora.

 


Jak to wygląda w praktyce? Krótki rzut oka na to co robię podczas zawodów oraz podczas treningów.


Zawody

Dzień przed zawodami podłączam Polara do komputera. Szybko sobie wszystko aktualizuję i zegarek doładowuje się na 100%. Wprowadzam dystans biegu: 10km albo półmaraton, dzięki temu, po aktywowaniu tej opcji po starcie, będę znał szacowany czas dotarcia na metę. Sprawdzam czy automatyczna rejestracja okrążeń jest ustawiona na 1km.  Dzięki temu będę miał pełną statystykę każdego kilometra. Sprawdzam też głośność powiadomień. Przeglądam strefy prędkości – podczas biegu będę mógł „zablokować” strefę, czyli zegarek powiadomi mnie gdy zwolnię lub przyspieszę poza zadany zakres.

Przed startem wpinam moduł do pasa pulsometru, sprawdzam naciągnięcie, przełączam na „Bieganie” i czekam aż zegarek złapie fix. Na ekranie widzę rosnące z emocji tętno.  Strzał startera, mijając linię startu uruchamiam rejestrację. Jeśli zależy mi na estymacji czasu, ustawiam też estymację czasu na mecie. Na jednym z ekranów będzie się pojawiał mój czas, jaki osiągnę na mecie przy utrzymaniu obecnej prędkości.

Co chwilę zerkam na ekran monitorując tempo pierwszych kilometrów, żeby nie pobiec zbyt szybko. Później będę mógł nakazać zegarkowi przypilnowanie mojej prędkości w ustawionym wcześniej zakresie. Nie jest to co prawda „pacemaker” ale również użyteczna funkcja.

Na głównym ekranie mam trzy wskazania: bieżącą prędkość (min/km), średnią prędkość od początku biegu (min/km) oraz przebiegnięty dystans. Celując w założony wynik pamiętam jaka winna być średnia.

Co kilometr zegarek piszczy wyrzucając na ekran podsumowanie „okrążenia”. Średni czas, tętno, który kilometr, średnia kadencja.

Co pewien czas – zależnie od samopoczucia oraz od podbiegów – zerkam na ekran monitorując puls oraz estymowany czas, który osiągnę na mecie. Im bliżej finiszu, tym trudniej liczyć w głowie samemu – ta funkcja jest niesłychanie przydatna. Szkoda tylko, że nie da się jej wystartować automatycznie a trzeba ręcznie.

Mijając linię mety zatrzymuję czas. Przytrzymuję guzik na dłużej – informując, że to koniec zapisu. Przeglądam dane: czas netto, średnie wszystkich kilometrów, dane pulsu, kadencji, spalone kalorie itd. Na spokojnie przejrzę to w domu, po zgraniu parametrów. Odpinam pasek, wypinam z niego moduł pomiarowy.

Po powrocie myję dokładnie zegarek i wycieram do sucha ukryte pod klapką złącze USB. Piorę ręcznie w mydle pasek, odkładam do wyschnięcia. Przeglądam dane.

Trening

Treningi wyglądają podobnie do biegu w zawodach. Ale zegarek tu pokazuje swój „pazur” niesłychanie wspomagając trenowanie. To z czego korzystam i jestem niesłychanie zadowolony to:

Interwały

Można je wprowadzać dwojako – na podstawie czasu, na podstawie dystansu. Czyli ustawiamy np. 1 minuta/30 sek  lub 600m/300m. Po wystartowaniu zegarek odliczy czas, bądź odległość i zasygnalizuje zmianę tempa czy biegu/marszu. Zresztą możemy sobie ustawić cały program na dany trening – ale to już z poziomu portalu Polar Flow.

Blokady stref prędkości/tętna

Kolejna rewelacyjna funkcja – dzięki niej możemy zrobić trening w zadanym przez trenera zakresie intensywności. Ma być na przykład 70-80% naszych możliwości 15km (tętno 160-175ud/min), świetnie – programujemy zakres tętna i biegniemy w danej strefie. Zegarek nas skarci za każde wyjście z niej. Do tego na wyświetlaczu, na jednym z ekranów mamy zadany przedział tętna wraz z naszym odczytem, wiemi ile jeszcze mamy „miejsca”, żeby nie wyjść poza skalę.To samo możemy ustawić ale wg zaprogramowanego tempa. Ma być 10km na 5.15- 5.30min/km – spoko. Wbiegamy w tę strefę, blokujemy ją i zegarek nas skutecznie przypilnuje.

Ręczne okrążenia

Zegarek rejestruje automatycznie zadane okrążenia (standardowo 1km) co przekłada się na obliczenia wszystkich statystyk dla zadanego zakresu. Ale równolegle możemy używać „ręcznych okrążeń” przy np. treningu podbiegów. Rewelacyjna opcja, rozpoczynam podbieg pod górkę (naciskam guzik) – u góry naciskam ponownie – mam czas podbiegu (i inne uśrednione dane). Zbiegam na miejsce startu podbiegu – i tak zadaną liczbę razy. Za każdym razem porównuję sobie czas i tempo. W domu i tak to przejrzę dokładnie na wykresach.

„Prowadź do domu”

Jeszcze jedna istotna funkcja. Podczas długich wybiegań lubimy odkrywać nowe ścieżki. Bywa, że pobiegniemy daleko w las i … klops. „Chyba przybiegliśmy stąd. A może stamtąd?”. Nie ma problemu. Uaktywniamy funkcję powrotu na miejsce skąd wystartowaliśmy (początek rejestracji) i na jednym z ekranów pojawia się gustowna strzałka, która podczas biegu kieruje nas (w linii prostej) podając stosowny namiar (i odległość!). Mnie już nieraz wyprowadziła z różnych dziwnych miejsc. W tym raz w Hiszpanii do miejsca zaparkowania pojazdu…

Na wodzie i pod wodą

Zegarek jest wodoszczelny, co potwierdził producent (w internecie były spory co do tego faktu). Używałem go na basenie (w ramach testów), używałem też podczas pływania w morzu. Niestety sygnał GPS traci się po zanurzeniu ręki w wodzie. Być może, jeśli ktoś płynie kraulem, coś z tych danych później odczyta.

Lodowisko

Czułość GPSa testowałem tez na lodowisku, które jest przykryte dachem, ale boki są odsłonięte. I o dziwo GPS poradził sobie bez problemu podając cały czas prędkość i znacząc kolejne okrążenia.Na ile to było dokładnie – nie wiem.

Lodowisko Pszów gps Polar m400

Kadencja

Polar M400 jest prostszą wersją „kombajnu” Polar V800. Co pewien czas producent wypuszcza aktualizacje oprogramowania zegarka. Od momentu mojego przejścia z IOS na Androida i skonfigurowania powiadomień przestałem pilnie śledzić informacje co zawiera aktualizacja. Po jednym z treningów automatycznie zaktualizowałem oprogramowanie. I patrzę dzień później po treningu na ekran zegarka a tam… kadencja!

kadencja w Polar m400

Czyli częstotliwość stawiania kroków na minutę (dzielona przez dwa). W grafikach pojawił się dodatkowy wykres. Jestem pod wrażeniem.

Podświetlenie

Mała rzecz a cieszy. Ekran jarzy się na niebiesko przez 10 sekund od naciśnięcia. Ale jest opcja włączenia podświetlenia na stałe. Podczas nocnego treningu rzecz nie do przecenienia. Ekran świeci się na tyle jasno, że można go też użyć przy bieganiu poboczem drogi – przyciąga uwagę kierowców.

Ekran też można zablokować aby uniknąć przypadkowego naciśnięcia któregoś z guzików.

Zużycie baterii

Ok. 2h biegu z włączonym GPSem wyczerpuje pasek naładowania o niecałą połowę. Przypuszczalnie bez problemu Polar M400 zarejestruje maraton. Czy dłuższe dystanse również? Tego pewno jeszcze długo nie będzie dane mi przetestować.

Bateria bez włączonego GPSa ma wytrzymać ok. miesiąca bez naładowania. Trudno mi to przetestować, bo kilka razy w tygodniu biegam z włączonym GPS, co znacząco drenuje baterię.

Zmęczenie

A jeszcze na koniec możemy rzucić okiem jak długo powinniśmy odpoczywać.
Regeneracja wg Polar Flow


Podsumowanie

Zakup Polara M400  z paskiem pulsometru był trafny. Wszystko działa tak, jak powinno a producent zapewnia użytkownikowi miłe niespodzianki czyli dodatkowe funkcjonalności oprogramowania. Używam Polara i polecam.


Jeżeli spodobał Ci się ten tekst, lub jeśli masz do niego uwagi – zapraszam na fanpage bloga – zostaw komentarz, polub profil lub napisz do mnie prywatną wiadomość.

Będzie mi bardzo miło, jeśli udostępnisz tekst dalej, korzystając z poniższych ikonek.