Testy

Polar M400 jako monitor aktywności

POLAR m400 monitor aktywnosci tytuł

Część druga mojego testu zegarka Polar M400HR – dziś jako monitora aktywności dobowej.

Tak jak obiecałem, test będzie się składał z trzech części:

1. Polar w roli smartwatcha (mądrego zegarka). Polar m400 smartwatch

2. Polar jako monitor aktywności dobowej.

3. Polar jako zegarek sportowy z pulsometrem H7

Polar test


Na wstępie ogólna refleksja, którą warto przeanalizować, a którą sobie uświadomiłem testując Polara. Dwa lata temu, prócz zmiany diety, wprowadziłem większą dawkę ruchu do swojego życia. Zbojkotowałem windy, ograniczyłem używanie samochodu do bliskich przejazdów. Częstsze wyszukiwanie okazji do pokonywania dystansów pieszo i do spacerów. Dopiero później wprowadziłem do „diety” bieganie. I uważam, że prowadzę aktywny tryb życia.

Polar ze swoim monitorem aktywności to zweryfikował. W sposób bardzo brutalny. Obrazkowy i logiczny.

Jak to działa?

Podstawą działania monitora jest wbudowany akcelerometr, który „czyta” nasze ruchy i na ich podstawie ocenia rodzaj naszej aktywności, którą wykonujemy podczas całej doby. Oczywiście, aby mógł to uczynić, powinniśmy nosić zegarek cały czas na ręku. Poniżej film pokazujący „jak to działa” – obejrzyjcie początek, to najlepsza ilustracja na co możemy w przypadku Polara liczyć:

Przy konfigurowaniu urządzenia (portal Polar Flow) wybieramy trzy poziomy aktywności dobowej. Różnice są spore.

Spójrzcie, tak to wygląda:

Polar m400 test aktywność dobowa wybór

Polar m400 test wybór poziomu intensywności

Poziom3 wybór wysiłku w pracy

Późniejsze podsumowanie opisane przez aplikację jest następująco:

Polar m400 test ekran podsumowania dnia

Faza snu

Przez kilka dni spałem z zegarkiem na ręku. Prawdę pisząc miałem dużo większe oczekiwania po monitoringu tego, jak w nocy śpię. Rozdział tylko i wyłącznie na głęboki i na płytki sen niczego do tematu nie wnosi. Ot po prostu informacja.

Ja wiem, że śpię jak zabity. Czasem  sen mi przerywa aktywność kotów, którym nad ranem muszę nasypać pierwsze śniadanie.

Potestowałem i jestem pewien, że więcej nocy z zegarkiem na ręku nie spędzę. Bo i po co? Jedyna informacja, to ile czasu spałem i ile czasu spałem w głębokim śnie.

Polar m400 test podsumowanie dnia

Faza aktywności dziennej

Tu zegarek pokazuje do czego jest stworzony. Gdy rytmicznie ruszamy ręką, na pasku wyświetlacza pojawiają się punkciki, które wytrwale zapełniają poziomy „pojemnik” aż do 100% założonej aktywności. I nie jest łatwo go zapełnić zwykłą domową, biurową aktywnością Nawet chodzeniem.

W dni treningowe bez problemu „wyrabiam normę” ruchu na 200-250%. Przy dłuższych wybieganiach osiągam nawet ponad 300%. Co z tego, gdy w dni „biurowe” bywa, że ledwo, ledwo pasek osiąga 40-50%.

Sama aktywność podzielona jest na jeszcze więcej zakresów:

Polar m400 test poziom aktywności dziennej

Na samym wykresie wygląda to tak:

Polar m400 test przegląd aktywności - wykres kołowy

„Serduszko” jest opcją rozwijalną, gdzie znajdziemy wszelkie informacje nt. naszego treningu – w tym przypadku biegowego.

Motywowanie

Zegarek co pewien, gdy wykryje nasz dłuższy bezruch, motywuje do działania. Wydaje z siebie głośne piknięcie i na ekranie pojawia się poniższy komunikat.

Polar M400 smartwatch czas aby się ruszyć

Mało tego, taką „naganę” mamy wpisywaną do akt. Późniejszy raport dzienny zawiera zliczone ostrzeżenia.

Znaczniki ostrzeżeń Polar m400ZnacznikZaznaczę tylko, że zegarek doskonale wie, kiedy jest założony na ręku, nie powoduje fałszywych alarmów, gdy leży odpięty na biurku.

Jako ciekawostkę podam, że motywował mnie do większej aktywności podczas jazdy po autostradzie. Na głos powiedziałem „I co ja ci teraz biedaku na to wymyślę”? Nie, nie zatrzymałem się, gnałem dalej.

Monitor czy motywator?

Polar M400HR świetnie spełnia swoją funkcję nie tyle jako monitor aktywności, co może bardziej nawet jako motywator do aktywności. Mnie jego popiskiwania motywują. Tak samo jak powolutku zapełniający się pasek aktywności. Mam wrażenie, że temu paskowi wciąż mało i mało…

Monitor aktywności jest stworzony dla takich osób jak ja – pracujących w biurze, siedzących przy biurku wiele godzin, prawie bez ruchu.

Smutne podsumowanie

Nie, nie chodzi mi tu o nic związanego z Polarem M400, który jest świetnym produktem. Chcę powrócić do myśli, którą podałem na wstępie testu.

Mnie wskazania monitora aktywności przeraziły.

Tego nie da się inaczej nazwać. To jest jak cios w splot słoneczny. Lub nokaut. I owszem, bardzo się cieszę, gdy na wyświetlaczu po bieganiu pojawia się komunikat, że wykonałem 200 czy 300 procent normy. Ale jest to jedynie osłoda faktu, że w „zwykły dzień” ledwo wyrabiam jej połowę!

I teraz filmowo oddalmy kamerę, patrząc na całą populację, która nie jest aktywna. Która siedzi, tak jak ja, za biurkiem, potem przed komputerem  – w domu, na kanapie przed telewizorem. Byłem jej częścią przez wiele lat.

Nawet nie chodzi o wyczynowe uprawianie sportu. Agresywną pracę w fitness clubie. O morderczych wyprawach w góry nie wspominając. Ale … Popatrzcie, teraz przebiegam podczas jednego treningu więcej niż poprzednio … w rok? A wciąż nie uważam się za sprawnego, wytrenowanego, wystarczająco aktywnego. Na dodatek monitor aktywności to w „regeneracyjne dni” potwierdza!

Niemniej nie chcę myśleć do jakiego stanu bym się doprowadził za kilka lat, gdybym nie postawił na aktywniejszy tryb życia.

I właśnie dla tych wniosków warto kupić ten cholerny zegarek i aktywować monitor czy nawet bardziej „motywator” aktywności.


Jeżeli spodobał Ci się ten tekst, lub jeśli masz do niego uwagi – zapraszam na fanpage bloga – zostaw komentarz, polub profil lub napisz do mnie prywatną wiadomość.

Będzie mi bardzo miło, jeśli udostępnisz tekst dalej, korzystając z poniższych ikonek. 

18 Comments

  1. Asia | Króliczek Doświadczalny

    Skoro Ty byłeś załamany wskazaniami swojego zegarka, to ciekawe co ja bym na nim zobaczyła…
    Myślę o jego kupnie głównie właśnie dla roli motywatora i wierzę, że to może zadziałać.

  2. Skoro Ty byłeś załamany wskazaniami swojego zegarka, to ciekawe co ja bym na nim zobaczyła…
    Myślę o jego kupnie głównie właśnie dla roli motywatora i wierzę, że to może zadziałać.

    • Tak, to działa. Szczególnie, że dopasowuje się jego wskazania podczas konfiguracji, do prowadzonego trybu życia. Znajoma blogerka kiedyś opisała co się dzieje z naszym ciałem podczas całodniowego „bimbania” fizycznego w biurze. Warto, bardzo warto jednak ruszać się, rezygnować z windy, samochodu itp., bo nawet prowadzenie kilkugodzinnej aktywności podczas treningów ledwo zrównoważy błogie lenistwo ruchowe :)

  3. Nieidealnaanna

    Musze ci posłodzić bo udało ci się stworzyć naprawdę genialny wpis. Dlaczego? Po pierwsze żadna elektronika i nowinki techniczne mnie nie interesują, a tu naprawdę się wciągnęłam i zainteresowałam tematem. Brawo. Po drugie twoje rozważania o aktywności fizycznej skłoniły mnie do refleksji an temat kobiet, które gadają takie głupoty: „ja to przy dziecku si,e nabiegam, w domu na odkurzaczu i przy kurzach się zmęczę”. No Kurdę ile razy trzeba to tłumaczyć, że taka „aktywność” to żadna aktywność fizyczna?! Po trzecie – nie bądź dla siebie taki surowy, twoje zmiany są imponujące i pamiętaj krok po kroku zdobędziesz swoje szczyty formy, 3mam za to kciuki :) Po czwarte trochę prywaty ode mnie: do końca ciąży chodziłam na siłownię i korzystałam z bieżni, rowerka i orbitreku, czyli jednym słowem strefa cardio. Były to wizyty bardzo przyjemne, relaksik i takie emeryckie tempo. Ale muszę ci powiedzieć, że stałam się inspiracją dla innych, gdyż już z pokaźnym brzuchem w zaawansowanym stadium :D jeden z trenerów personalnych przyciągnął do mnie dwóch „Misiaczków z piwnym brzusiem” i przemówił do nich coś w stylu: jeśli kiedyś zabraknie ci motywacji do treningu, popatrz na tą panią i przypomnij sobie jej trening. Ona mimo 9mc ciąży jest na treningu co drugi dzień i spędza tu godzinę… Misiaczki spalili buraka, ja się uśmiechnęłam i stwierdziłam, że warto było bo w końcu mam jakąś własną anegdotkę do opowiadania to się dzielę ;)

    • To ja już nie wiem co napisać od TAKICH pochwał, odpłynąłem w moją strefę komfortu i się czuję jak basza turecki w obiecanym raju :) Ćwiczyłaś pod koniec ciąży? Ciebie to chyba nic nie złamie :)
      Przypuszczalnie Twoje „emeryckie tempo” zabijało intensywnością misiów z brzuszkami :) Piękna opowieść i wiesz, to jest jedna z tych anegdot, które są bardzo, bardzo plastyczne, stymulują wyobraźnię. To się pamięta i na myśl o nich się podświadomie uśmiecha…
      Przy okazji, byłbym zapomniał, to się nie nazywa „piwny brzuszek” tylko „mięsień piwny” bądź, „pierś marynarska” – to tak w kwestii męskiej nomenklatury :D

  4. Że do mnie pijesz tym smutnym podsumowaniem? ;) No dobra, przyznaję, masz rację. W tym filmowym kadrze, wśród nieaktywnej populacji dojrzałam siebie.:) Ok. Biorę się za siebie,ale po wakacjach. Gadżet – nie powiem, przydałby się, pewnie trochę kosztuje takie cudo.

    • No wiesz co… Piszę o swoich obserwacjach i o swoim własnym przykładzie :) Leń biegowy jestem, muszę jakoś sam się motywować :)

      • To w takim razie czuję się zmotywowana tak przy okazji. ;-)
        O! Mógłbyś stworzyć jakiś post z radami dla początkujących biegaczy. Być może nie tylko ja poczułam się zmotywowana.
        :-)

        • Pomysł dobry :) Jedak mam wrażenie, że im dłużej biegam, tym więcej powinienem o bieganiu, fizjologii, żywieniu wiedzieć, bo wiem za mało. I dlatego jestem daleki od udzielania rad. Gdy się jest początkującym biegaczem, to patrzy się na tych biegających więcej i częściej jak na wyrocznie. A żeby sobie krzywdy nie zrobić, to pewno powinno się z jakimś trenerem porozmawiać? Trudna sprawa :)

  5. Kolejne statystyki do obserwacji :) Ja chyba zadowolę się obserwowaniem na zdrowy rozum mojego własnego ruchu. Chyba jestem za leniwa na nowe techniczne gadżety…

  6. Justyna

    Ja tam gadżety lubię :P Nie ważne, czy będzie pasować. Jak widzę coś takiego ciekawego, zaraz pojawia się chęć posiadania tego. Najpierw jednak Kindla sobie sprawię, bo już planuję kupić od dłuższego czasu. Ojjjejj… to mówisz, że mam trąbę? Idę się popłakać XD

  7. Ej, całkiem fajny ten monitorek! Chętnie bym sobie go kupiła. Gdzie go mogę dostać? Ja zdecydowanie mam za mało ruchu, odkąd pracuję tylko w domu. Niedługo będę gruba jak słoń :P

    • Najpierw obejrzyj go na żywo, bo jest spory, nie wiem czy na kobiecej wiotkiej dłoni będzie dobrze leżał :)
      Zanabyłem go w internecie, to była długa i skomplikowana logistycznie operacja, bo był rabat na allegro. A słonie nie są grube, tylko gdy się patrzy na ich chude trąby to takie automatyczne złudzenie powstaje :P

      • Ja tam gadżety lubię :P Nie ważne, czy będzie pasować. Jak widzę coś takiego ciekawego, zaraz pojawia się chęć posiadania tego. Najpierw jednak Kindla sobie sprawię, bo już planuję kupić od dłuższego czasu. Ojjjejj… to mówisz, że mam trąbę? Idę się popłakać XD

        • Phi, ja używam pocketbooka i uważam, że jest lepszy (a porównanie w domu z kindlem mam) ;) Ty trąbę? A mieszkasz w zoo? nie? To nie masz :D

  8. Anna Choińska

    Bardzo fajny taki Polar, chętnie bym go potestowała :)

  9. Bardzo fajny taki Polar, chętnie bym go potestowała :)

    • Jeśli ten Polar, to tylko w połączeniu z paskiem pulsometru :) Albo inny polar z modułem na stopę ;) Ale o tym będzie w ostatnim odcinku sagi :D

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Theme by Anders Norén