Bieganie, Testy

Test maski filtracyjnej Naroo F5s

Test maski do biegania Naroo F5s

Przebiegłem w masce Naroo F5s sto kilometrów w naszym lokalnym smogu (którego poziom rzadko spada poniżej 100% normy), czas więc napisać kilka słów na temat wygody biegania w tej masce.

To już test trzeciej maski do biegania na tym blogu, pierwszą poddaną ocenie była maska Totobobo, drugą opisał Tomasz, a była nią maska Respro Cinqro.

Co znajdziecie w teście? Moje odczucia i spostrzeżenia, szczególnie bacząc na to, że jestem okularnikiem oraz noszę zarost – a te dwie kwestie często ograniczają użycie masek. Przy tym jestem też astmatykiem, to również stanowi pewną przeszkodę – nie lubię mieć przyblokowanego oddychania podczas biegu.

Grafiki, poza moimi zdjęciami, pochodzą ze strony polskiego dystrybutora i zostały zamieszczone w tekście za jego zgodą.

Test zaczynam od krótkiego filmu z mojego Facebooka, na którym możecie zobaczyć jak wygląda okularnik w masce:

Naroo F5s początek testu maski do biegania

Początek testu maski kupionej w NAROO MASK Polska – maska filtrująca F5s. Wczoraj spokojne pierwsze pomaratońskie rozbieganie – niecałe 6km przy zmiennym tempie. Wczoraj nie było dużego smogu – raptem 100% normy PM10 i PM 2,5, to zasługa porywistego wiatru i relatywnie wysokiej temperatury. Sam test opublikuję, gdy nakręcę trochę kilometrów w masce, najbardziej mnie interesuje problem wilgoci przy ujemnych temperaturach a takich póki co nie ma. No i planuję trochę zabaw z zakresami prędkości i tętna, wczorajsze bieganie potraktowałem jako przyzwyczajenie się do nowego nabytku. Chciałbym aby test był jak najpełniejszy, jeśli macie jakieś pytania, wątpliwości, chcecie wiedzieć jak się maska sprawuje w jakiś określonych okolicznościach – piszcie w komentarzach czy w wiadomości prywatnej. Niemniej do morsowania w masce póki co mnie nie namówicie, testy destrukcyjne również odpadają.Jedno co mi się nasuwa już teraz, to niekoniecznie dobrym pomysłem może być pojawianie się w tej masce w okolicach banków, nie wiem czemu, ale ochrona może być lekko nerwowa widząc delikwenta w tę maskę wyposażonego… Jeśli chodzi o dostępność i ceny, zerknijcie na Ceneo: https://www.ceneo.pl/47509396#crid=144781&pid=10013#smog #nightrunners #blogerzybiegają #bwotr

Publié par Bookworm on the run sur vendredi 24 novembre 2017

 

Naroo F5s

Marka Naroo pochodzi z Korei, ta firma produkuje maski wielofunkcyjne oraz opaski kompresyjne.

Maska Naroo F5s jest dwustronna, można jej używać albo jako maski filtracyjnej, albo jako maski przeciw pyłowi/promieniowaniu UV. Czyli pierwsza strona – na smog, druga strona –  obracamy ją o 180 stopni i mamy ochronę przed wiatrem, kurzem, owadami – idealnie na rower, lub gdy jest ciepło, a z różnych powodów chcemy zasłonić twarz, zachowując łatwość oddychania.

(grafika: Naroo.pl)

Tworzywo, z którego jest wykonana to:  poliester 46%, nylon 42%, poliuretan 12%.

Filtracja

Za filtrację w masce Naroo F5s odpowiada tworzywo o nazwie MICRONET, które wg japońskich (oraz koreańskich) instytutów badawczych zatrzymuje 99% zanieczyszczeń z zakresu 1,7-2,6 mikrona, jest to więc maska filtrująca PM 2,5 oraz PM10. Maska chroni również przed promieniowaniem UV (UPF 50+).

(grafika: Naroo.pl)

Maska nie posiada wymiennych filtrów, za to się ją pierze, najlepiej ręcznie – filtracja działa, jak mnie zapewniono, do 1000 prań (przy codziennym użyciu na trzy lata).

(ze strony Naroo.pl)

Zakładanie maski

Zakładanie maski na twarz jest bardzo proste, intuicyjne i szybkie, bo maska jest w istocie krótkim (20x12cm) kominem, który naciągamy na twarz, zaczepiamy za uszy.

Maska zasłania nos, usta, część szyi i karku. Ma wszytą blaszkę, dzięki której możemy dopasować ją do grzbietu nosa. A tak wygląda na grafice poglądowej na bardzo twarzowym modelu:

(grafika: Naroo.pl)

Jest bardzo wygodna, nie miałem problemów z bieganiem w okularach i ze słuchawkami na uszach, mój krótki zarost nie stanowił jakiejkolwiek przeszkody w uzyskaniu szczelności maski.

Możemy ją traktować jako buff czy komin do zasłonięcia szyi, a w bardziej zanieczyszczonych obszarach błyskawicznie zakładać i to stanowi jest olbrzymią zaletę. Tu nie ma żadnych dyndających pasków, zaczepów czy gumek.

Wielokrotnie podczas nocnych wybiegań było tak, że dłuższe odcinki były przewietrzane i nie czuć było smogu, który był produkowany punktowo przez pojedyncze kominy.

Bieganie w masce:

1. Zakres konwersacyjny

Bieganie w masce, dopóki biegnie się w zakresie pierwszym, konwersacyjnym i – powiedzmy – maratońskim, nie stanowi wielkiego wyzwania. Oddychanie jest minimalnie utrudnione, ale usta przylegają do materiału, zarówno wdech jak i wydech jest lekko hamowany, ale nie zatrzymywany.

Stopniowo wydłużałem moje dystanse biegowe w masce – ostatecznie najdłuższą pokonaną odległością w masce było 14km, które zajęło mi 1,5h. I wcale nie było tak, że gdy zatrzymałem się, to z ulgą zdjąłem maskę – nie – po prostu przyzwyczaiłem się do maski.

2. Szybkie bieganie

No cóż, szybkie bieganie w masce na odcinkach kilkuminutowych jest wyzwaniem, ze względu na rosnącą częstotliwość oddechu, mnie przy wyższych zakresach po prostu „zatykało” z niedoboru powietrza. Musiałem się zatrzymać, pooddychać i kontynuować bieg w masce.

Izolacja od wiatru

Maska świetnie izoluje od zimnego, porywistego wiatru, co doceniłem już podczas pierwszych wybiegań. Przy silnym wietrze czuć lekkie podmuchy przedostające się przez materiał, ma się wrażenie, że materiał dobrze oddycha, a twarz jest zasłonięta od wiatru. Jest to o niebo lepsze rozwiązanie niż bieganie w kominie polarowym, którego używałem w poprzednich latach, aby osłonić się od wiatru, pod którym natychmiast zaczynałem się pocić.

Parowanie i wilgoć

Niestety, gdy nie wiało parowały mi okulary, co było dokuczliwe. Uważałem to za wadę maski, aż do chwili startu w Biegu Barbórkowym w Rybniku, podczas którego biegłem bez maski, za to w okularach sportowych, które… też mi parowały, ze względu na intensywność oddychania podczas zawodów. Więc jeśli biegać w okularach i w masce, to warto albo zmienić je na szkła kontaktowe, albo pokryć szkła jednym z dostępnych na rynku środkiem zapobiegającym parowaniu. I po problemie.

Wilgoć z oddechu – tej się obawiałem najbardziej po moich przykrych doświadczeniach z maską Totobobo, w której skroplona woda spływała mi strumyczkiem za kołnierz.

Tu absolutnie ten problem nie występuje, po wybieganiu maska jest oczywiście wilgotna od oddechu, być może kilka kropel wody bym z niej wycisnął, ale dotyczy to prawie każdej części mojej garderoby po dziesięciu kilometrach biegu.  Zasługą dobrego odprowadzenia pary jest to, że usta dotykają materiału i naturalnie wydmuchujemy wilgoć przez szczeliny w nim.

Dopasowanie do nosa

Niestety, maska pomimo  wszytego kształtowanego metalowego listka nad nosem po kilku kilometrach biegu zjeżdża z niego, tym samym nie przylega dokładnie do nosa, a więc nie filtruje powietrza, jeśli nabieramy powietrze nosem (bo to sobie nad nosem wpada bez filtracji). Tyle tylko, że na pewno ten fakt zależy od naszej budowy, szczególnie od długości i wielkości nosa.

Żeby było ciekawiej, druga strona maski (ta do łatwiejszego oddychania) nie ma wszytego listka na nos, który by przeszkadzał podczas używania maski stroną przeciwsmogową.

Cena i podsumowanie

Obecnie koszt tej maski to 89 zł (plus przesyłka) – kupić ją możecie w dowolnym sklepie internetowym (szukając choćby wg Ceneo). Zawsze też można napisać do dystrybutora Naroo.pl na portalu Facebook. Moim zdaniem wspomniana kwota jest jeszcze w racjonalnym zakresie ceny za maskę chroniącą nas od zanieczyszczeń podczas biegania.

Polecam maskę Naroo F5s wszystkim osobom aktywnym, które chcą się odciąć od smogu na czas treningów. Jedyną niedogodnością może być konieczność poprawiania jej na twarzy co pewien czas tak, żeby nie zjeżdżała z nosa.

Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby używać jej też na co dzień. Kilkukrotnie, gdy wysiadałem z auta na rybnickim parkingu w centrum miasta brakowało mi maski, którą z przyjemnością zasłoniłbym się od lokalnego smogu, na czas wędrowania po mieście. I myślę że właśnie to stwierdzenie rekomenduje używanie maski Naroo F5s – może stać się niezbędnym towarzyszem nie tylko biegacza ale po prostu mieszkańca Śląska.

Oto zrzut ekranu z warunków, które panowały podczas jednego z moich ostatnich wybiegań w masce:

Smog na Śląsku.

Niestety takie warunki coraz częściej panują również w środku dnia, nie tylko wieczorami czy rano, w porze w której najchętniej biegamy.


 

2 Comments

  1. Chyba mnie namówiłeś, wiesz? A jest szansa sprawdzić czy ona naprawdę tak dobrze pochłania te pyły?

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Theme by Anders Norén