Zegarek Geonaute 200s


Zegarek Geonaute 200s to wpis o tym, jak pojawił się damski egzemplarz zegarka sportowego w rodzinie. A było to tak…  Przetestowałem kilkukrotnie mój zegarek Geonaute 110 na basenie. W tym raz, będąc tam z rodziną. I o dziwo okazało się, że mój nabytek wzbudził w Małżonce chęć zakupu podobnego. Od słowa do czynu dzielił tylko czas jazdy do sklepu na „D”.


Kupujemy zegarek Geonaute 220s!

Jeszcze w sklepie przetestowałem wszystkie funkcje i ustawienia: godzina – wyświetla, data – również; budzenie – działa; stoper – takoż; timer – odlicza; podświetlenie – też. Transakcji dokonaliśmy błyskawicznie, szybki powrót do domu i … Się zaczęło.

Jak się pewno czytelnicy domyślają, zegarek wymaga po zakupie ustawienia. Do zegarka dołączona jest instrukcja, w której jest cała masa piktogramów informujących co (i jak długo) należy przytrzymać, żeby uaktywnić daną opcję. I tu pojawiły się rozbieżności pomiędzy męskim a damskim sposobem myślenia.

Męski sposób myślenia jest leniwie prosty

Skoro już otwarłem instrukcję (czego oczywiście z reguły nie robię, tylko tak długo uderzam przedmiotem o ścianę, aż się sam nastawi), to ją czytam.

No dobra, macie mnie. Zajrzałem jedynie na początek instrukcji, żeby odkryć logikę (jeśli jest) producenta.

W przypadku mojego zegarka już raz temat przerabiałem i dużo czytania nie było. Więc mój zegarek ustawiłem i skonfigurowałem, nie przerywając picia napoju chmielowego, o znikomym składzie procentowym. Po konfiguracji udałem się do lodówki, w celu kontynuacji procesu pochłaniania płynów. Trudności nie zarejestrowałem na żadnym etapie moich poczynań, może poza tą, że wyrzucenie opakowania po zegarku (wraz z instrukcją) obnażył konieczność wyniesienia śmieci do śmietnika. Samo życie.

Kobiecy sposób podejścia do instrukcji jest niezwykle zawiły

Otóż jeśli producent sprzętu ma szczęście (coś jak wygrać w totka) i wstrzeli się w pewną wizję konfiguracji sprzętu, to jest dobrze. Jeśli nie, to … no właśnie, to wtedy facet ma pecha, bo to on musi wysłuchać litanii epitetów pod adresem biednego twórcy instrukcji. I sprzętu. I sam już nie wiem czego, bo akurat byłem zajęty czymś innym skomplikowanym, chwilowo odmawiając pomocy. Oczywiście jakiekolwiek próby tłumaczenia, że jakaś (pewna i absurdalnie niewielka) doza logiki w instrukcji została użyta, świadczyły na moją niekorzyść.

Ale co się okazało? Po kilku minutach, gdy zakończyłem to, czym się zajmowałem i ruszyłem na pomoc to … zegarek był już w pełni skonfigurowany i ustawiony. Więc po co te nerwy? Dało się? Dało…

Tak, teraz dopiero mogę przejść do testu zegarka.

Zegarek Geonaute 220s – test

Zegarek robi dokładnie to co powinien, wskazuje godzinę, datę, mierzy czas a nawet potrafi go wstecznie odliczać. Jest wodoszczelny, czyli da się w nim pływać, nurkować w basenie.

A jakie są różnice w porównaniu do mojej, testowanej już na tym blogu, wersji Geonaute 110?

Otóż zegarek Geonaute 200s jest mniejszy (bo to kobieca wersja „s”), jest w innym kolorze, ma wsteczne odliczanie (timer) i w inny sposób rozwiązane podświetlenie tarczy. W 110tce podświetlana jest cała tarcza poza cyferkami. W Geonaute 200s podświetlane są cyferki. Mnie się bardziej podoba rozwiązanie z 200s a Małżonce z 110.

Zegarek wart zakupu, w niewygórowanej cenie. Polecam.

Zegarek Geonaute 220s oraz zegarek Geonaute 110

Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.