W trybach Inżynierii Biegania – czerwiec


W trybach Inżynierii Biegania” część czerwcowa. Wczorajszymi pięcioma kilometrami zamknąłem kolejny miesiąc planowego biegania z Inżynierią Biegania. Dla przypomnienia – w poprzednich odcinkach opisywałem dlaczego zacząłem biegać wg ustalonego przez trenera planu oraz jak minął mi pierwszy miesiąc trenowania. Dziś piszę o czerwcu, zdecydowanie bardziej przebieganym miesiącu niż poprzednio.


Jak często, jak intensywnie?

Pierwsze wrażenie, gdy otrzymałem plan, to było „ups, jak ja temu dam radę i czy aby na pewno to dam radę wybiegać”. Szczególnie obawiałem się ostrego tygodnia przed startem w Zawoi – do tej pory myślałem, że przed startem się wypoczywa. Myliłem się. Tu miałem założony bieg w poniedziałek, środę, czwartek, w piątek i w sobotę – start na 23,5km (w tym 1400m w pionie).

Czerwiec_plan

Dałem radę a nawet mi się to spodobało. Rzut oka na podsumowanie miesiąca.

Suma

15 jednostek treningowych (niektóre składają się z kilku części, które zapisuję jako osobne treningi)  i 2 starty.  Przebiegnięte w miesiącu 180km (właściwie 185km bo 5 na hotelowej bieżni) dziwi mnie niesamowicie. Aż tak nie czuję ich w nogach, jak się tego obawiałem. To daje średnio przebiegnięte dziennie 6km! Zdradzę Wam po cichu, że to jest jedynie niewielka część tego, co miesięcznie biega Tomek, który przygotowuje się do kolejnego maratonu w październiku. Więc ja się cieszę moim wybieganiem a jednocześnie podziwiam tych, którzy biegają planowo jeszcze więcej.

Jak to wyglądało wg przewidywanego przez serwis Polar Flow skumulowanego zmęczenia?

Czerwiec_zmeczenie

Bieg w Zawoi na Babią Górę to dobre 5 dni dochodzenia do siebie. Jakoś tak było, że po biegu jeszcze sporo się nachodziłem (w tym po schodach) i było OK. Dobę po biegu zmęczone mięśnie zaczęły boleć, pomimo użycia wałka i kąpieli regeneracyjnej w soli. Miały prawo – ale rozbieganie już w poniedziałek bardzo dobrze mi zrobiło.

Starty w biegach

Babia Góra – 23,5km i 1400m

11. czerwca start na 1/2 Sky Marathon Babia Góra. Ponad cztery godziny na trasie, przy zmiennej pogodzie, na podejściach i długich, bardzo długich zbieganiach. To one właśnie solidnie dały mi w kość, ale to było bardzo, bardzo fajne przeżycie. Znowu przesunąłem kawałek dalej swoje granice możliwości, zaznajomiłem się z bólem (po raz pierwszy zrozumiałem co to znaczy biegać na bardzo zmęczonych nogach) i bardzo konkretnym zmęczeniem. Jak było na biegu możecie poczytać w naszej relacji:

Regatta 1/2 Sky Marathon Babia Góra - relacja

Półmaraton Księżycowy – Rybnik

Skłamałbym, gdybym napisał, że nie czaiłem się na pokonanie „życiówki” z Bytomia. Czyli miałem minąć linię mety przed 1:49:29. Nie wyszło, na mecie zameldowałem się z czasem 1:51:06. Jak to na trasie było poczytać możecie w kolejnej relacji:

Rybnicki Ksiezycowy Relacja

Tylko Bytom był „płaski” a Rybnik to trzykrotne spotkanie z podbiegami. Które za trzecim razem pokazały, że jeszcze brak mi odpowiedniej wytrzymałości do utrzymania założonego tempa pod koniec dystansu, przy podbiegach. Ale z drugiej strony osiągnięty czas w półmaratonie jest moim drugim najlepszym wynikiem na  dystansie 21km, „Żywców” nawet nie porównuję, bo tam były konkretne podbiegi, na Praskim w Warszawie była tragedia nie wynik (asfalt, upał, duszno), Cracovia prawie o minutę gorsza (i dużo gorszy mój stan na mecie), rok temu w Rybniku ledwo złamałem granicę dwóch godzin. Więc się wynikiem cieszę i trenuję dalej.

Podsumowanie

Nadal cieszy mnie bieganie wg ułożonego przez Inżynierię planu.  Tak jak to wypunktowałem ostatnio – głowę mam wolną od planowania ile i jak pobiec. Po czerwcu nie napiszę, że „biegam mniej” niż poprzednio, bo to rekordowy miesiąc jeżeli chodzi o przebiegniętą odległość. Ale realnie biegam wolniej, większość wybiegań jest na niskiej prędkości. No i wszystko jest zaplanowane.

Za to dni „szybkościowe” dają mi mocno popalić, przy jednym z treningów po prostu nie dałem rady przebiec w założonym tempie ostatniego kilometra. Przebiegłem go wolniej – czyli sięgnąłem granicy wytrzymałości.

Co dalej? W lipcu mam urlop, mam też już oczywiście ułożony plan, który nie wiem w jakim stopniu zrealizuję. Następny start dopiero w Rudzkim Półmaratonie Industrialnym w sierpniu, więc mogę spokojnie pracować nad jakością mojego biegania.


Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

19 komentarzy

  1. Piotr Stanek pisze:

    „a jednocześnie podziwiam tych, którzy biegają planowo jeszcze więcej.”
    a jakbyś wiedział, ile ja biegam tygodniowo i biegałem, to też będziesz podziwiał? Bo robię mniej…

  2. Blogierka pisze:

    Czapki z głów za te dystanse!
    ps. A urlop gdzie? I czy zamierzasz na nim biegać?

  3. BasiaK pisze:

    Podziwiam i zazdroszczę. I uważam że taki fachowy plan dostosowany do siebie to genialna sprawa. Bo z planem biega się o wiele lepiej, nawet motywacja do wyjścia jest większa. :-) Super Ci idzie. Gratuluję. :-)

  4. Gender Gosposia pisze:

    Kiedy czytam o Twoich metodach, planach, strategiach i widzę wykresy przypomina mi się liceum. Horror zwany WFem. Do tej pory niczego nie trenuję. Buty do biegania omijam szerokim łukiem. Kroczę przez zycie powoli i dostojnie. Gentelmani nie biegają !
    A jednak niezmiennie podziwiam Twój zapał i energię ! :D

  5. Kiedy czytam o Twoich metodach, planach, strategiach i widzę wykresy przypomina mi się liceum. Horror zwany WFem. Do tej pory niczego nie trenuję. Buty do biegania omijam szerokim łukiem. Kroczę przez zycie powoli i dostojnie. Gentelmani nie biegają !
    A jednak niezmiennie podziwiam Twój zapał i energię ! :D

  6. Agata Muszyńska pisze:

    „Głowę mam wolną od planowania ile i jak pobiec” – przyznam, że nie patrzyłam nigdy na plan treningowy pod kątem takiego komfortu psychicznego.

  7. „Głowę mam wolną od planowania ile i jak pobiec” – przyznam, że nie patrzyłam nigdy na plan treningowy pod kątem takiego komfortu psychicznego.

    • Bookworm pisze:

      Też wcześniej na to bym nie wpadł. Biegałem niestety „wysiłkowo” starając się biegać szybciej i dalej. Jeśli tak mi to nie wychodziło, miałem wręcz wyrzuty sumienia. A teraz? Większość biegania jest powolna ale kończona szybkimi akcentami. Jest dzień szybkościowy, po którym dosłownie wszystko mnie boli, organizm nie jest przyzwyczajony do takich biegowych szaleństw. I są różne miksy – bardzo, bardzo mi się to podoba :)

  8. Magda sok pisze:

    Sięganie granic wytrzymałości to jest właśnie jeden z moich celów. Zazdroszczę i inspiruję się niesamowicie widzać te liczby.. daleka droga przede mną, ale bieganie lubiłam od dawna a teraz jest to wręcz moją miłością. Wstyd się przyznać, ale jeszcze miesiąc temu w okresie maturalnym przez stres, złe odżywianie i .. no właśnie- papierosy moja kondycja sięgnęła dna. Dziś jestem w stanie przebiec 9 km bez przerwy i jestem z tego niezwykle dumna! Grunt to zamiana złych nawyków na dobre! Podziwiam i życzę zapału na dalsze kilometry ;)

    • Bookworm pisze:

      Dziękuję :) on właśnie w tej biegowej zabawie to zapał najważniejszy, bez niego to by było tylko smutne „klepanie” kolejnych kilometrów i zaliczanie startów. Ja swoje dno osiągnąłem, gdy zacząłem mieć problemy żeby zawiązać buty bez zadyszki. Więc miałem solidny grunt do odbicia się. Spójrz jeszcze na temat biegania tak – że teraz przed Tobą świetny czas na bieganie – za lat kilka, jeśli tylko zechcesz, osiągniesz w bieganiu co tylko chcesz. Mnie już kalendarz goni – na cuda nie liczę, ale właśnie na przyjemność :)

  9. Justyna Rolka pisze:

    180 kilometrów??? Jesteś niesamowity…ja ostatnio po wielkiej przerwie, wybiegałam 4 kilometry i były one dla mnie sporym wyzwaniem. Niby mam kondycję, ćwiczę intensywnie, ale bieganie jest dla mnie sztuką, którą jakoś ciężko mi wypracować…

    • Bookworm pisze:

      Dla każdego coś miłego, mnie by godzina cross fitu zmieniła w warzywo :) Więc też Cię podziwiam, starannie unikając innego niż biegowego wysiłku…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.