W trybach Inżynierii Biegania – maj


Miesiąc temu w tekście Inżynier w trybach Inżynierii Biegania opisywałem co wpłynęło na moją decyzję o zgłoszeniu się do rybnickiej Inżynierii Biegania po PLAN. Ani się obejrzałem, pierwszy miesiąc współpracy minął szybko niczym Kenijczyk polskich biegaczy w kolejce po czeki za wygraną. Co się w tym miesiącu zmieniło w moim bieganiu, pełen zdziwienia, opisuję poniżej.

Tekst jest w założeniu pierwszą częścią cyklu. Tomek czyli mgr inż. Anioł opisywał w swoim cyklu przygotowania do maratonu w Paryżu. A ja cóż mogę opisywać nie mając aż tak ambitnego celu? Opiszę moje cykliczne spostrzeżenia, to jak przemieniam się w lepiej biegającego totalnego amatora. Jeśli oczywiście taka przemiana zajdzie. Ale to już ocenicie Wy.


Jak często, jak bardzo?

Najpierw rzut oka na intensywność i regularność biegania. Treningi w poniedziałki, środy i soboty – ten rytm zaburzony jedynie trzema startami w zawodach – o których za chwilę.

Polar Flow Treningi

Treningów i startów łącznie było 14 (31 sesji bo rozdzielam na poszczególne komponenty rozgrzewkę, trening właściwy i powrót). Statystycznie to wygląda tak:

Podsumowanie

Poziom obciążenia wg mojego zegarka Polar oraz przy użyciu serwisu Polar Flow:

Maj

Pierwszy „pik” to Wings for Life w Poznaniu. Jak widać byłem dość zmęczony ale nie na tyle aby w środę nie wystartować w Biegu Ogniowym. W poziom „zmęczenie” wróciłem dopiero po 10km biegu w Bielsku Białej.

Jak widać niespecjalnie się przemęczałem w tym miesiącu – bez wątpienia zyskałem świeżość i brak kontuzji.

Starty w zawodach

Wings for Life w Poznaniu (15,25km)

Start w gruncie rzeczy udany, choć uciekając przed Adamem Małyszem chciałem przebiec dłuższy dystans. Nie byłem przygotowany do upału, chyba też trochę odpuściłem środek biegu, bo nogi niosły dobrze, tylko ta temperatura i wysokie tętno…

Żorski Bieg Ogniowy 5km (22:55 – życiówka)

Najbardziej zadowolony jestem z tego wyniku wykręconego w Żorach na 5km. Po pierwsze dlatego, że nie lubiłem (bo już lubię) krótkich dystansów, po drugie że wykręciłem czas, którego się absolutnie nie spodziewałem. Dla mnie to wielka radość i po prostu sukces. To uczucie, gdy się gna niczym chart, gdy podłoże przepływa płynnie pod nogami a nogi… a nogi same niosą nas do mety – bezcenne.

XXIV Bieg Fiata w Bielsku Białej 10km (49:35)

Wynik, z którego bardzo się cieszę, bo dopiero po raz trzeci w życiu zszedłem poniżej cyfry 50:00 na mecie. No i rezultat lepszy niż rok temu (49:52). Łatwo nie było bo zaduch był przeokropny. Nogi niosły dobrze, bez problemu trzymałem tempo poniżej 5min/km, oddechowo również było w porządku, ale zmęczenie upałem zrobiło swoje. Po drodze znalazłem czas na picie wody, gubienie pulsometru, więc pewien zapas jeszcze był.

Trzy różne dystanse, trzy różne podejścia, jedna „życiówka”, cieszę się. Na ile moje wyniki były zasługą Inżynierii? Oceniam, że mają w nich swój bardzo duży udział. Moja głowa musiała odblokować zrozumienie, że potrafię biegać szybko – choć póki co na krótkim dystansie. A gdy już ten krótki dystans „łykam”, to trzeba go wydłużyć.

Jakie są zalety „biegania na plan”?

Dla mnie to wyjątkowo komfortowa sytuacja „mieć całościowy plan”, dlatego że ustawiam sobie tak sprawy domowe, żeby mieć czas na trening. Przedtem dopasowywałem treningi do układu dnia co powodowało często rezygnację z biegania. I co? No i miałem dwa – góra trzy wybiegania w tygodniu. Teraz działam inaczej – wcześniej planuję zajęcia tak aby mieć czas na przewidziany trening. I co jeszcze?

  • Trenuję a nie kombinuję – to piszę na czerwono. Wcześniej jak mi w duszy grało, tak biegałem. Czasem krócej, czasem wolniej, czasem interwały – kogel mogel i to w losowym i bardzo uznaniowym wydaniu. Teraz? Jak ma być, tak biegnę. Nawet gdy marudzę, to: Sorry. Trener kazał. I jeszcze podkreślę słowo „trenuję”. Bo mam takie nieśmiałe wrażenie, że ja rzeczywiście trenuję a nie zaliczam kolejne kilometry. Zrozumcie mnie dobrze, takie „zaliczające” bieganie też ma sens. Ale (kto by się spodziewał), że jestem typem nastawionym na rywalizację i pracę nad sobą. Na doskonalenie umiejętności biegowych. I na wysiłek. I bardzo mi to pasuje.
  • Częściej biegam wolniej. Też chcę to podkreślić. Wreszcie korzystam z zasady 20/80, że 80% biegów odbywam wolniej, 20% to ćwiczenia szybkości. Pilnuję tempa i nie kombinuję, choć sprawiało mi  trudność utrzymanie tempa 5:50-6:00. I czuję, że to zwolnienie tempa ma wielki sens, gdy się coś działo na trasie, traciłem siły, nie przechodziłem na długo do marszu tylko do wolnego biegu.
  • Treningi szybkości. Tak, tego też się muszę nauczyć, jak biegać szybciej. Pierwszy miesiąc to również ćwiczenia „rytmów” czyli szybkich 100m przebieżek, podczas których nie tyle ważna jest szybkość, co „ładne” bieganie. Rytm, praca rąk, łapanie oddechu. Pewno nie robię tego perfekcyjnie ale… sprawia mi to przyjemność. I cięższe interwały, w tempie 4:30 – po minutę, po dwie minuty. Ciekawe, że to co podczas treningu jest bardzo męczące, podczas zawodów … jakoś inaczej to odbieram. Jako coś naturalnego. A największą trudność sprawia mi odczekanie zadanych przerw trzyminutowych. Po dwóch minutach nudzę się jak kolarz nad talerzem codziennej owsianki jedzonej po raz 355 w roku.
  • Urozmaicenie. To słowo bym podkreślił trzema kolorowymi liniami. W tygodniu miałem jedno dłuższe wybieganie, jedno krótsze, trening szybkościowy ale za każdym razem inny. Podświadomie mobilizuję się przed każdym wieczorem treningowym, myślę „jak to będzie” i później wracam po treningu zadowolony do domu. Bo było ciekawie.
  • Satysfakcja. Że dałem radę, choć na papierze groźnie wyglądało to co trener przygotował.
  • Ciekawość. To słowo też musi tu paść, sam jestem siebie ciekaw, moich reakcji na treningi i tego czy trenowanie coś zmieniło na lepsze w tempie, wytrzymałości i w nastawieniu.
  • Biegam mniej! To jest trudne do uwierzenia, mam wrażenie, że biegam mniej, choć te 100km mam w nogach. Nawet jeśli po treningu jestem zmęczony, to rano już o bólu nie pamiętam. A wieczorem nie mogę się doczekać następnego dnia treningowego!
  • Rozgrzewka i rozciąganie – przedtem totalnie zaniedbywane. I – odpukać – mam wrażenie, że znacznie mniej mnie bolą nogi po porządnym rozciągnięciu się.

Podsumowanie

Po pierwszym miesiącu jestem bardzo zadowolony zarówno ze startów, jak i trenowania. Choć pozostałem ze wspomnianym lekkim niedosytem biegania. Poniedziałek – biegam, wtorek odpoczywam, środa – biegam szybko, czwartek piątek odpoczywam i tu był problem. W piątek mnie ROZNOSIŁO.

Poprosiłem na czerwiec o plan z czterema wybieganiami w tygodniu. Taki też otrzymałem. Co z tego wyjdzie i czy dam radę, to pokaże kolejny raport. Jednego jestem pewien. Zwrócenie się do Inżynierii z prośbą o plan było świetnym krokiem. Czuję się lepiej, pewniej i z uśmiechem czekam na to, co przyniosą starty w czerwcu. Jeden bieg górski i Półmaraton Księżycowy w Rybniku.


 

Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

17 komentarzy

  1. BasiaK pisze:

    Super, że plan się sprawdził. Wiem, że plan pomaga i motywuje, choć jak widzę Ciebie motywować nie musiał,skoro Cię roznosiło. :-)
    Ja już miałam wydrukowany plan jak zrobić 10 km w godzinę :-), ale na razie sobie go odpuszczam, z uwagi na pracę. Na razie będę biegać rekreacyjnie, organizm musi się przystosować do nowego trybu życia. A potem się zobaczy. :-)

  2. Paaanie, szacun za taki porządek w bieganiu! Mnie chyba nigdy nie będzie na to stać mentalnie, no ale w sumie bieganie to tylko dodatek do mojego aktywnego trybu życia. A Ty dołączasz jakieś treningi do planu poza kilometrami? Jakaś siłka, coś coś?

    • Bookworm pisze:

      Dziękuję, dziękuję, ale wiesz, takie bieganie jest prostsze, bo już wiesz, kiedy biegasz :D
      Nie, nie dołączam siłki, czasem coś tam poćwiczę ale bez przyrządów :)

  3. Artur pisze:

    Wspaniałym zbiegiem okoliczności czytam dziś kolejny tekst o konieczności wykorzystania w życiu słowa: specjalista. Poprzedni tekst odnosił się do wpływu próby samodzielnego dekorowania mieszkania na trwałość związku :) Przecież zwrócenie się o pomoc, poradę czy jak to tam zwał, do kogoś kto jest w danej dziedzinie specjalistą jest najprostszym możliwym rozwiązaniem! Boli ząb – dentysta, pada klima – mechanik, padł blog – informatyk, bieganie – trener, odchudzanie – dietetyk… Ale to niestety nie jest takie oczywiste. Ja nie pamiętam bym sam z własnej woli tak postąpił. Najpierw muszę się nieźle połamać, żeby kogokolwiek o jakakolwiek pomoc poprosić! Nawet aikido próbowałem sam trenować! Z książką! Szczytem głupty jest ignorowanei faktów. Dziękuję Ci pawel za ten tekst. Dzięki Oli z blogu, Esnescja bliżej mi do dietetyka, a dzięki tobie do trenera. Każdego przecież to czeka. Lepiej wczęsniej się z tym faktem pogodzić.

  4. Artur pisze:

    Wspaniałym zbiegiem okoliczności czytam dziś kolejny tekst o konieczności wykorzystania w życiu słowa: specjalista. Poprzedni tekst odnosił się do wpływu próby samodzielnego dekorowania mieszkania na trwałość związku :) Przecież zwrócenie się o pomoc, poradę czy jak to tam zwał, do kogoś kto jest w danej dziedzinie specjalistą jest najprostszym możliwym rozwiązaniem! Boli ząb – dentysta, pada klima – mechanik, padł blog – informatyk, bieganie – trener, odchudzanie – dietetyk… Ale to niestety nie jest takie oczywiste. Ja nie pamiętam bym sam z własnej woli tak postąpił. Najpierw muszę się nieźle połamać, żeby kogokolwiek o jakakolwiek pomoc poprosić! Nawet aikido próbowałem sam trenować! Z książką! Szczytem głupty jest ignorowanei faktów. Dziękuję Ci pawel za ten tekst. Dzięki Oli z blogu, Esnescja bliżej mi do dietetyka, a dzięki tobie do trenera. Każdego przecież to czeka. Lepiej wczęsniej się z tym faktem pogodzić.

  5. Blogierka pisze:

    Klient idealny!! Słucha trenera, ma motywację, jest pokorny, zdolny i ambitny! :D
    A mnie fascynuje ten stricte trening biegowy i podziwiam ludzi ktorzy potrafią je ułożyć.
    Oczywiście że lepiej z planem trenować! Ti tak jakby na siłke iśc sobie powyciskac ot to co się nawinie :P
    Ja też chetnie oddala bym się w ręce inżyniera :)
    A powiedz mi- on Ci to rozpisuje czy się widujecie 3/4 razy w tygodniu? Chodzi mi o te tempówki zwlaszcza? Skad wiesz jak to ma wyglądać?:)
    ps. Nakopać Ci?!! Jak można zaniedbać rozciąganie?! To jest PODSTAWA każdego treningu! Jak chcesz trochę tych nóg używać to nie ma zmiłuj- rozciągasz i juz! :)

    • Bookworm pisze:

      Nakop! Można zaniedbać gdy się zna takich, co biegają nałogowo maratony bez rozciągania i bez rozgrzewek :) I gdy się jest leniem jak ja. Zdolny? Chyba nie, ale pokorny bankowo :)
      Co do rozpiski – mam plan na miesiąc i go realizuję punkt po punkcie rozpisane szczegółowo: tyle i tyle km w tempie takim i takim. Przy tempówkach mam zadaną odległość (np. 200m x 10) przerwa 3min. pomiędzy. i podane tempo lub po prostu że „ma być ogień” :D

      • Blogierka pisze:

        Aaa- snekju za wyjaśnienie! Ps. ja też chcę mieć inżyniera! Taki jeden co mial mi pomóc wiecznie zajęty i ja czekam jak osioł. No nic moze się doczekam ;)
        Serio znasz takich co się nie rozciągają i ich mięsniory nadal w formie ze maratony cisną?? Nadludzie. Albo do czasu raczej..

  6. Królowa Karo pisze:

    Ja jestem człowiekiem, który lubi sobie wszystko planować – planuję jadłospis, cały tydzień, każdy dzień, aktywność na blogu i treningi też planuję. Jak mam wszystko zaplanowane, to jakoś mi to lepiej wychodzi przy moim zwariowanym trybie życia.

  7. Bardzo metodyczny, a zarazem optymistyczny wpis. Mozna? Mozna i jak sie okazuje z planem tez fajnie trening sie uklada. Jako byly sportowiec przyznaje, uwielbiam rozpiske I proges, jego ocene po miesiacu itd. Nie zostaje mi nic innego jak pogratulowac przejscia na dobra strone mocy :D 3 mam kciuki za kolejne starty :-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.