VIII Bieg o Puchar Burmistrza Pszowa – relacja


17. stycznia 2016 roku o godzinie 11.00 stanąłem na linii startu VIII Biegu o Puchar Burmistrza Pszowa. Długi czas się wahałem czy brać w tym biegu udział – ze względu na brak formy, wywołany sporadycznymi wybieganiami. Stan okolicznego powietrza zniechęcał przez poprzedni miesiąc do jakiejkolwiek aktywności. Cotygodniowe leśne wycieczki biegowe to było niestety mało, żeby przebiec trasę z oczekiwaną prędkością.

Ale z drugiej strony, jak to, nie pobiec w jedynym biegu w ciągu całego roku, który jest rozgrywany w lesie, w którym biegam właściwie „od zawsze”? Zagryzłem zęby i wkroczyłem do sklepu Monsun w Wodzisławiu aby dokonać opłaty startowej. I dobrze, że długo się nie wahałem, bo wkrótce zabrakło miejsc. Ale do tego wrócę na końcu relacji.


VIII Bieg o Puchar Burmistrza Pszowa – trasa

Niewątpliwą zaletą pszowskiego biegu jest wspaniała lokalizacja. 8 z 12 kilometrów biegu to tereny leśne, wiodące przez wspaniały bukowy las. Tuż obok grodziska Gołężyców. Trasa jest zróżnicowana, kilka lekkich podbiegów i zbiegów, jeden ostry podbieg i jeden długi zbieg (właśnie od rozwidlenia prowadzącego do wspomnianego grodziska).

Bieg o puchar burmistrza Pszowa trasaPodczas biegu możemy obserwować wspaniałe okalające trasę wąwozy, kilkukrotnie las otwiera się ukazując pola okolicznych wsi. Spostrzegawczy mogli również ujrzeć skuty lodem zbiornik przeciwpożarowy, paśniki, budki dla ptaków – całą leśną infrastrukturę.

Pogoda

W ubiegłym roku dzień przed biegiem spadł deszcz, rano był mrozik, który częściowo skuł błoto i obszerne kałuże. W tym roku pogoda była bardziej sprzyjająca, spadł śnieg, mróz był dużo wyższy – dzięki czemu nie było ryzyka utopienia się w błocie – prędzej poślizgu na którejś z licznych kałuż na pierwszym kilometrze leśnej trasy. Wiał chłodny wiatr, który był dokuczliwy tylko w drodze powrotnej (klasyczny „wmordewind”).

Biuro Zawodów

Znając teren, wiedziałem, że nie ma co próbować zaparkować pod OSP Krzyżkowice, skorzystałem z szerokiego pobocza ulicy Lubomskiej. I poszedłem dopełnić formalności. Gościnna sala OSP zamieniona była w biuro zawodów. Szybko znalazłem się na liście, podpisałem stosowne zgody i odebrałem numer startowy, który równocześnie stanowił kupon obiadowy.

Biuro zawodów VIII biegu po puchar burmistrza Pszowa

Czyli nie oddam numeru, nie dostanę posiłku. Unikalne rozwiązanie, ale bardzo skuteczne. W biurze można było napić się herbaty i poczęstować ciasteczkiem – bardzo miły akcent.

No to startujemy

Na starcie sami znajomi, albo z widzenia, albo już całkiem zaprzyjaźnieni.

Przed startem VIII Biegu o Puchar Burmistrza PszowaŁukasz z Pszowa, „Radlinioki w biegu” a więc Iza, Artur, Sylwia, Darek, Damian, Radek z Wodzisławia,

Radlinioki w Biegu na biegu w PszowieMałgosia z Orzesza.Małgorzata na biegu pszowskim

Z Izą ustaliłem, że wystartujemy razem, a później „się zobaczy”. W oko mi wpadł jeszcze stojak na medale, póki co „łysy”.

stojaczek na medale bieg w pszowie

Ustawiliśmy się przed dmuchanym startem,

start VIII Biegu o puchar burmistrza Pszowa

wysłuchaliśmy krótkiej przemowy prezesa „Formy”, oddano „strzał próbny” a później odliczyliśmy start i na strzał oddany przez panią Burmistrz raźno skoczyliśmy do przodu. 30 sekund po biegaczach do boju ruszyli „kijkarze” –  na krótszy dystans, 5km.

Bieg

Nie stałem z przodu, ale i tak chwilę po starcie któryś z niecierpliwych biegaczy mnie podeptał. No grunt to się ustawić z tyłu i przypomnieć, że się chce należeć do elity biegowej na początku. Biegliśmy równo z Izą, dając się wyprzedzić innym biegaczom. Atrakcję jednego z gospodarstw stanowił… kucyk i osiołek! Niestety nie zatrzymałem się, żeby zrobić zdjęcie, a gdy wracaliśmy – już ich za płotem nie było.

Pytałem innych biegaczy – też je widzieli, to nie to, że uzyskałem stan hiperwentylacji i miałem „wizje”. Po raz kolejny sprawdziła się zasada – masz coś sfotografować – sfotografuj. Bo później będziesz żałować, że tego nie zrobiłeś.

Po drodze wyprzedziło nas dwóch biegaczy z psami – jeden z wesołym terrierem, drugi – z husky’m. Oba psy były przeszczęśliwe wbiegając do lasu. Z huskym, to już kiedyś, właśnie w tym lesie się spotkałem, podczas treningu.

bieg o puchar burmistrza pszowa

Po wbiegnięciu w las już wiedziałem, że to niestety nie będzie mój dobry występ. Pomimo pełnej dawki leków, mróz skutecznie przyblokował moją wentylację. Trudno. Nie mogłem więc biec na 100%, z tego co podglądałem na pulsometrze, tętno nawet nie sięgało 170ud/min. Ale po to trenowałem w każdych możliwych warunkach, żeby natychmiast przestawić się na tryb spokojniejszego biegu.

bieg o puchar burmistrza pszowa las

Kolejne kilometry mijały, mi biegło się coraz trudniej, cały czas namawiałem Izę, żeby wreszcie ruszyła do boju a nie czekała na mnie. Dopiero sztuki tej udało mi się dokonać około szóstego kilometra, po najdłuższym leśnym zbiegu, na którym wyprzedziliśmy jedną dziewczynę z kontuzją.

podbieg w Pszowie - bieg burmistrzaNie potrzebowała pomocy, ale pomstowała na swój start z bolącą nogą.  Iza sobie znanym sposobem zrobiła mi niespodziewanie fotkę.

VIII Bieg o Puchar Burmistrza Pszowa

Tak więc zostałem sam, włączyłem sobie Spotify i biegłem dalej, obserwując sobie ciekawe zimowe widoczki i uroki trasy.

VIII Bieg o puchar burmistrza pszowa

Bieg zabezpieczali chyba nie tylko strażacy ale również … koło łowieckie. W krzakach, bądź przy trasie co kilkaset metrów można było zaobserwować uzbrojonych myśliwych. Przy jednej z grup jeden z biegaczy zażartował: „ale nie będziecie do nas strzelać?”. Głos miał dość niepewny. Nie powiem, żeby negatywna odpowiedź nas tak jakoś szczególnie uspokoiła. A Wy widzicie gdzie się myśliwy schował?

VIII Bieg o puchar burmistrza pszowa

Trudna zagadka widzę, rozwiązanie – poniżej:

VIII Bieg o Puchar Burmistrza Pszowa 2016 - myśliwy

Na początku ostatniego podbiegu dobiegłem do Kasi, która – jeśli się nie mylę – wcześniej mnie wyprzedziła. Ostatni podbieg tej trasy jest wyjątkowo „złośliwy”, bo pierwszy etap jest stromy, później wydaje się, że się dociera na szczyt – ale to nie jest prawda, kawałek jest nawet z górki, ale późniejszy zakręt i kolejny podbieg męczy. Ta więc raźno żeśmy zdobywali marszobiegiem górkę.

Na chwilę się zatrzymaliśmy, wtedy ujrzeliśmy sylwetkę szybko nas doganiającą.

VIII Bieg o puchar burmistrza pszowa - podbieg widziany z góryPo chwili dotarł do nas kolejny biegacz z numerem 13. I tu uśmiechnęliśmy się – był to bardzo krzepki siwy pan. Zaskoczył nas dwoma informacjami – że ma 79 lat (!) i że biega od … maja! Szybka wspólna fotka z Kasią

VIII Bieg o puchar burmistrza pszowa i … pognał dalej. Zapytał tylko czy zdjęcia będą w internecie. Automatycznie potwierdziłem ale mi się przypomniało, że przecież bieg nie ma strony oficjalnej, nie ma w internecie „wydarzenia”, tak więc jak mu zdjęcia mam dostarczyć?

VIII Bieg o puchar burmistrza pszowa 2016

Próbowałem go dogonić (a tymczasem wybiegliśmy z lasu), niestety, nie byłem w stanie. Wiatr wiejący w twarz odciął mi możliwości szybkiego zasysania tlenu. Kasia dzielnie mi towarzyszyła – do mety zostały niecałe dwa kilometry. Wkrótce do Kasi dołączył jej trener, który już swój medal otrzymał i czekał jak też jej pójdzie ten bieg.

Kilkaset metrów przed metą przyspieszyłem, żeby z radością wbiec na metę i odebrać z rąk Przewodniczącego Rady medal. Bardzo ładny medal.

VIII Bieg o puchar burmistrza pszowa 2016 medal i numer

Cóż. Ten bieg po prostu ukończyłem, bez walki o świetny czas. Podczas większości biegów moje średnie tętno oscyluje ok. 179ud/min. Tu niestety mroźna pogoda ograniczyła moją wydolność oddechową astmatyka. Trudno.

Czas VIII Bieg o Puchar Burmistrza Pszowa

Biegać można zawsze

Wkrótce znalazłem Pana Tadeusza – biegacza z numerem 13. Gorąco mu pogratulowałem biegu i uczestnictwa. Przy okazji zapisałem mail jego syna Bartłomieja, na który później przesłałem zrobione zdjęcia. Pan Tadeusz rzeczywiście biega od maja. Wcześniej nie uprawiał żadnego sportu, zajmował się działką. Szczupła, wysportowana sylwetka, szeroki uśmiech – wspaniały biegacz. Trudno było uwierzyć w jego wiek, jak i w to, że nie był nigdy wcześniej aktywnym sportowcem. Być może w tym roku biegowym spróbuje dłuższego dystansu. Przy rozdaniu nagród otrzymał wyróżnienie dla najstarszego uczestnika biegu.

Pies a właściwie sunia

Ponoć bardzo nieśmiała i nigdy nie daje się sfotografować en face. Nie i już.

VIII Bieg o puchar burmistrza pszowa 2016

Ale że mnie się sfotografować nie da? Mnie? Zastosowałem pewien trick i …

VIII Bieg o puchar burmistrza pszowa 2016

… jakieś pytania? Oczywiście 12km spacerku dla huskiego to jest lekka przebieżka – więc biegiem ruszyli w kierunku okolicznego miasta. Pewno kolejne 8 km albo i więcej.

No i po biegu

Wiał zimny wiatr, ale postanowiłem spróbować co dobrego można zjeść po biegu.

VIII Bieg o puchar burmistrza pszowa 2016 Otrzymałem solidną porcję bigosu, bułkę, gorącą herbatę. I dodatkowy napój.

VIII Bieg o puchar burmistrza pszowa 2016 - poczęstunekWiatr przenikał do szpiku kości, stąd szybko pochłonąłem specjały, pożegnałem się ze znajomymi i pobiegłem do auta aby wkrótce znaleźć się pod gorącym prysznicem

Tak oto kolejny bieg przebiegłem „po raz drugi”. Wg pomiaru naręcznego z dużo gorszym czasem niż rok wcześniej. A relację z mojej pszowskiej przygody 2015-  sprzed roku – możecie przeczytać pod tym linkiem.

VII bieg o puchar burmistrza Pszowa, medal wynik


Bieg był świetnie zorganizowany – dzięki urzędowi miasta w Pszowie i wodzisławskiej „Formie”.

Forma

Trasa dobrze oznaczona, nic tylko biegać i się tym biegiem cieszyć. Jedynym mankamentem, na który wskazywali mi znajomi, był niewystarczający limit uczestników. 135 osób w sumie dla Nordic Walking i dla biegaczy było zbyt niską liczbą – znajomi zarówno biegacze jak i „kijkarze”, którzy nie zdążyli się zapisać, byli mocno rozczarowani szczupłością dostępnych miejsc.

Trudno się z nimi nie zgodzić, to już ósma edycja biegu, który zdobył rozgłos i renomę. Urokliwa trasa (choć dosyć trudna ze względu na zimowe warunki), w oddaleniu od dróg mogłaby pomieścić wielu więcej biegaczy. Dlaczego zachowano ubiegłoroczny limit? Nie wiem. Może to brak zainteresowania miasta taką formą promocji. Spójrzcie, to jest zdjęcie na kilka chwil przed startem. Tłumu na starcie nie ma. To byli prawdopodobnie wszyscy uczestnicy.

VIII Bieg o puchar burmistrza pszowa 2016

Ja w każdym razie gorąco polecam zarówno uczestnictwo w dziewiątej edycji biegu za rok, jak i zachęcam do wycieczek biegowych w ten leśny zakątek Krzyżkowic –  dzielnicy Pszowa. Jeśli tam się któregoś niedzielnego poranka pojawicie, niewykluczone, że spotkamy się.


Nazajutrz po biegu, korzystając z wspaniałej pogody biegowej, pobiegłem w zupełnie inną stronę Pszowa – na Kalwarię Pszowską.

Kalwaria Pszowska nocąJeśli będziecie gdzieś w tych okolicach – również polecam jej odwiedzenie, podobnie jak samej pszowskiej Bazyliki.

Pobiegowo

Relacje z biegu autorstwa Kasi Marondel możecie przeczytać również na portalu festiwalbiegowy.pl.

Wkrótce na stronie maratonypolskie.pl, pod tym linkiem, pojawią się wyniki biegu.


Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

18 komentarzy

  1. Blogierka pisze:

    Starszy Pan mnie zawstydził! Nie ma wymówek- trzeba biegać i już! :)
    Zacna relacja Panie Wormie i ja się dziwię że mimo astmy i tych biegów które nota bene eksploatują ciało- na następny dzień wkładasz buty i znowu zasuwasz. W tym szaleństwie jest metoda? ;)
    ps. No dobra- Huski wygląda na wkurzonego! Coś mu uczynił? ;)

  2. O ile zdjęcie nie kłamie to ten podbieg mógł dawać wam (zawodnikom) w kość. Gratuluję udziału w takiej fajnej imprezie. Aha i zdjęcie zaczajonego pana w lesie rządzi. :)

    • Bookworm pisze:

      Dziękuję :) Dał – pobawię się niedługo fajnym portalem, który wizualizuje w 3D zapisane trasy biegów, w tym wg wskazań urządzeń naręcznych oraz wskazań Google – bardzo ładnie ta trasa wygląda :)
      Panów zaczajonych (i niezaczajonych) było sporo, ale ten fajnie wyszedł ;)

  3. Justyna Rolka pisze:

    Jestem Ciebie dumna:) Jakby ktoś próbował myśliwskich poczynań na Twojej osobie, lub na Twoim otoczeniu, będzie miał ze mną do czynienia!!!

  4. Zaniczka pisze:

    Paweł jak się biega po sniegu? nie ślizgasz się? P. Tadzio – super postać. Sunia magiczna jak się wabi?

    • Bookworm pisze:

      Sunia nie wiem :( Ale ładna, prawda? Coś w sobie te husky mają :)
      W lesie po śniegu się biega całkiem fajnie, bo się nie ślizga – porowate podłoże. Można ewentualnie wpaść w głębszy śnieg, lub błoto – zależnie od temperatury. Natomiast bieganie po chodnikach na śniegu (czy po ulicy), to już jest inna para kaloszy ;) – trzeba uważniej stawiać stopy i biec wolniej (w każdym razie ja), bo dużo łatwiej się poślizgnąć. Ale prawdziwe piruety to kręci się na lodzie. Aha, ze 2 tygodnie temu na leśnym zakręcie w lewo lewa noga uciekła mi na prawo podcinając prawą. To co wtedy wywinąłem chciałbym widzieć. Noty za styl: 10. Noty za lądowanie… -10 ;)

  5. Iza pisze:

    Pan Tadeusz zawstydza. Bo skoro można zacząć biegać w tak pięknym wieku, to znaczy, że wymówek nie ma. :) Kolejny raz zaimponowałeś mi postawą. I muszę przyznać, że jak czyta się Twoje opisy i ogląda zdjęcia, można zrozumieć magię biegów. :)

  6. Gratuluję Pawle udanego biegu, dobrej zabawy a zdjęcia bomba :) Też tak sądzę, że „sfocić” daną rzecz trzeba od razu bo później może przestać istnieć a pieski widzę zadowolone :)

  7. BasiaK pisze:

    Ty po prostu musiałeś pobiec w tym biegu, bo my fani byśmy Ci tego nie darowali. :-P A ja fanka bardzo Cię za to podziwiam. Mróz wiatr astma – niezły zestaw. A do tego jeszcze smog, który wcześniej utrudniał lub wręcz uniemożliwiał treningi. Łatwo nie było, ale dałeś radę. Relacja jak zwykle obrazowa i ciekawa, a pan Tadeusz to po prostu mnie zawstydził. No bo jak to? Taki wiek. I sobie biega, od maja. A wcześniej nic. Dla niego też wyrazy uznania i podziwu. Zresztą dla wszystkich. Szacun dla wszystkich biegaczy. :-) Ps. Nie widzę gdzie na zdjęciu schował się myśliwy. :-P

  8. viviwege pisze:

    Po takiej zachęcającej relacji, w przyszłym roku pakiety startowe rozejdą się jeszcze szybciej niż w tym!

  9. Barbara Mocek pisze:

    Przekaż,proszę,pozdrowienia panu Tadeuszowi.I suni…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.