Widoczność biegacza nocą


Biegam najczęściej w nocy. Dla własnego bezpieczeństwa ubieram odblaski, ale również opaskę z trzema czerwonymi diodami LED. Jeśli wiem, że będę biegał poboczami dróg, to zakładam mini kamizelkę odblaskową. Na każde nocne wybieganie zabieram silną, niewielką latarkę. Każdy z elementów ubioru też posiada wszyte/wklejone odblaski ale są one niewielkie i po prostu im nie ufam. A mój dobry kolega triathlonista biega z latarką „czołówką” z diodą o mocy 7W – to prawie „reflektor lotniczy”. Kolega twierdzi, że jego córki mają prawo do posiadania ojca jak najdłużej, więc biega oświetlony niczym choinka.

Widoczność biegacza nocą

Postawmy się na miejscu kierowcy. Jedzie w nocy z prędkością tradycyjnie przekraczającą dozwoloną, z niewyregulowanymi reflektorami. Ubiory biegowe są zazwyczaj czarne, z wszytymi odblaskami. Choć odblaski często są widoczne tylko z przodu oraz z tyłu, a co z bokami, gdy przebiegamy przez drogę? No i z jakiej odległości nas kierowca zobaczy? 30-50m?

Poza tym widząc światła pojazdu mamy złudne wrażenie, że też jesteśmy widziani. Nic bardziej błędnego.  Spójrzcie na ten filmik, który był kręcony w idealnych warunkach, czyste odblaski, brak mgły, deszczu.

Na jednym z forów motoryzacyjnych kiedyś znajomy pochwalił się, że jadąc pewnej ciemnej nocy autem uratował kobiecie życie, bo jej nie przejechał. Była ubrana na czarno, uniknął potrącenia w ostatniej chwili. Zatrzymał się przy niedoszłej denatce i z góry na dół „opitolił”. Po czym zaprosił do auta i zawiózł do docelowej wsi, udowadniając, jak bardzo idący poboczem ludzie są niewidoczni. Kobiecina była w ciężkim szoku

bo ona myślała, że kierowcy to tak nas widzą kiedy my ich światła widzimy!

Odblaski bardzo często można otrzymać w ramach „gratisów” i promocji – a to w marketach, przy promocjach w salonach samochodowych itp. Koszt zakupu latarki też jest niewielki – dbajmy o naszą widoczność – a co za tym idzie o życie.


Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.