Bieganie w lesie – w poszukiwaniu śladów wiosny

 


Bieganie w lesie to zawsze bardzo kusząca opcja. Dziś wybrałem się do krzyżkowickiego lasu w poszukiwaniu śladów wiosny. Co prawda wiosna ma jakieś egzystencjalne rozterki czy przyjść, czy nie, ale nie poddałem się zimnu i wiatrowi i pojawiłem się w leśnych ostępach. Jeszcze w poniedziałek biegłem w krótkich spodenkach, w czwartek niby też, ale dziś już temperatura spadła to 3’C. Więc wiosna w odwrocie.

Co w tym lesie jest?

Bieganie w lesie jest pełne niespodzianek. Wbiega się do znajomego lasu, który żyje własnym życiem. A tu wycięte drzewa, a tu jakieś nowe osuwisko, w jeszcze innym miejscu topniejący śnieg zasilił strumyk, który spływa z głośnym ciurkaniem. A do tego w lesie tylko od nas zależy, której ścieżce pozwolimy się prowadzić. Zawsze też możemy zawrócić i pobiec w odwrotną stronę. I gwarantuję wam, że droga wtedy wygląda zupełnie inaczej.

Leśne wybiegania mają też to do siebie, że jeśli tylko nie biegniemy z nosem wbitym we własne buty, to doświadczamy całego bogactwa przyrody. Gdy spojrzymy w korony drzew zauważymy ptaki lub ciekawie rosnące pojedyncze wyjątkowo wysokie drzewa. Poniżej sceneria jak z horroru. Tylko brakowało czarnych ptaków leniwie obserwujących przebiegającą w pobliżu ofiarę…

Bieganie w lesie - groźne drzewa

Zawsze też las kusi do zatrzymania. Wyrównania oddechu i rozpoczęcia sesji terapeutycznej.

Szum wiatru. Trzeszczenie drzew. Śpiew ptaków i ciurkanie wody w strumieniu. Wystarczy użyć swoich zmysłów. Wystarczy zwolnić, przestać gonić za kolejnymi kilometrami. Wyciszyć się i postarać się zrozumieć życie lasu. Bo takie jest bieganie w lesie…

Człowiek tu był

W lesie jest cała masa tajemniczych budowli wzniesionych przez człowieka. A to paśnik dla zwierząt,to znowu budka lęgowa dla ptaków.Bieganie w lesie - budka lęgowa

Bywają też ambony dla myśliwych. Albo ślady bytności… harcerzy?

Bieganie w lesie - szałas

Dwa tygodnie temu biegłem dokładnie tą samą trasą i była sobie tylko siatka ogradzająca niewielkie poletko. A tu proszę, ktoś przewidujący postawił solidną drewnianą drabinkę. Dziki po niej na pewno nie przejdą, człowiek, i owszem.Bieganie w lesie - drabinka

Las, w którym biegam, podlega nieustannej przebudowie. Wycinane są stare, chore drzewa, sadzone są nowe. Gdy przebiega się przez taki obszar na wiele metrów od miejsca wycinki roztacza się bajeczny zapach drewna i żywicy.

Bieganie w lesie - wycinkaMiejsca ścinki są w specjalny sposób oznaczone – ja biegam w czasie weekendów, podczas których w lesie nikt nie pracuje – stąd znaki są, ale pracujących leśników nie. Zdjęcie oczywiście pochodzi z zimowej sesji, nie marcowej. Bieganie w lesie - zakaz wstępu

Kończąc temat wyrębu – zafascynował mnie taki wielki pień. Kiedyś rosło sobie olbrzymie drzewo, ktoś dużym nakładem sił – patrząc po rzazach – wyciął je. Taki znak przemijania i cyklu leśnego życia.Bieganie w lesie - pień

Niezwykle urokliwe jest jeziorko, taki mały zbiornik przeciwpożarowy. Zarośnięty rzęsą, o dosyć zniszczonym dopływie, ale za to czytelnie oznaczony nową tabliczką. Oby ten las nigdy nie doświadczył pożaru…

Bieganie w lesie - jeziorko

I tu kończy się wycieczka biegowa. Pobiegałem, zmęczyłem trzy razy podbiegi na najostrzejszej górce. Przebiegłem łącznie 12km, ale nie to było istotne. Spędziłem bardzo miło na łonie przyrody ponad godzinę. Podziwiając uroki leśnych ostępów.

Czy znalazłem ślady wiosny? I tak, i nie. Było zimno, ptaki wolały spać niż śpiewać. Drzewa uznały, że mają jeszcze czas i że nie będą zielenić się. Trawa też jeszcze ma czas. Zajrzę do lasu za dwa tygodnie.

Bo za tydzień zmierzę się z półmaratonem w Żywcu, tam lasu nie będzie. Za to będzie piękne jezioro – relacja wkrótce :)

Bieganie w lesie – galeria

Poniżej galeria, kliknięcie na fotkę pozwala ją powiększyć. Miłego oglądania :)

A ja pewno jeszcze nieraz opiszę bieganie w lesie. Bo to fajne bieganie jest.

[Best_Wordpress_Gallery id=”6″ gal_title=”Na tropach śladów wiosny”]

Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.