Bieganie, W trybach Inżynierii Biegania

W trybach Inżynierii Biegania – sierpień

Sierpień w trybach Inżynierii Biegania

Spójrzcie na tego Bookworma w trybikach Inżynierii Biegania. Wciągnięty w bieganie bez reszty!

Sierpień to mój dotychczas najmocniej przepracowany biegowo miesiąc. Pięć treningów w tygodniu przełożyło się na satysfakcję z osiągniętej „życiówki” podczas II Rudzkiego Półmaratonu Industrialnego.

II Rudzki Półmaraton Industrialny relacja

O tym dlaczego i jak trenuję pod okiem rybnickiej Inżynierii Biegania poczytacie wybierając kategorię: „W trybach Inżynierii Biegania„. Teraz wspomnę tylko, że to już czwarty miesiąc trenowania. I że po kolejnym odcinku na tym blogu pojawi się niezwykła biegowa relacja. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem.


Życiówka w Rudzie Śląskiej

Zacznę od tego, co mnie najbardziej ucieszyło, czyli świetny sierpniowy start w półmaratonie w Rudzie Śląskiej. Z jednej strony byłem pełen obaw jak urlopowe „niedobieganie” przełożyło się na moją formę. Z drugiej czułem się dobrze i byłem żądny walki. Przy tym pojawiło się świetne „okienko pogodowe” z wieczornym chłodem – nie pozostało mi nic innego niż pobiec tak, żeby poprawić o 114 sekund poprzedni wynik z Półmaratonu Bytomskiego.

Co mi ten start uświadomił?

    1. Że przy dobrej, przemyślanej strategii biegu (czego zabrakło przy starcie w Półmaratonie Księżycowym w Rybniku, bo tam niepotrzebnie biegłem z pacemakerem) mogę powalczyć z dotychczasowym rekordem, nawet na trasie z podbiegami i zbiegami. Tu były trzy okrążenia – więc znajomość profilu trasy bardzo się przydała. A plan wypalił.
  1. Wystarczyło mi sił na mocniejszy finisz, a po przekroczeniu linii mety szybko się zregenerowałem – nie występowałem w roli zombie, jak to drzewiej bywało (vide start w PZU Cracovia Półmaraton).

Dla samej tej radości za metą  warto było zapukać do wrót szeroko otwartych dla biegaczy przez Inżynierię Biegania.

Jak trenowałem?

Krótko pisząc – ciężko i wytrwale.

treningi_sierpien

Pięć wybiegań w tygodniu to jest obciążenie – nawet nie fizyczne, ale czasowe. Mogłem sobie na to jeszcze w tym miesiącu pozwolić, bo junior jeszcze nie miał szkoły, w tym zajęć dodatkowych. Jeśli w miesiącu samo bieganie (a gdzie tu rozgrzewki czy rozciąganie po biegu) zajmuje ponad 28 godzin (godzina dziennie bez mała) to jest to wyzwanie organizacyjne. Szybciej się ściemnia i stałem się na powrót „night runnerem”.

czasaktywnoscisierpien

Ale… Wszystko się da pogodzić, tylko trzeba chcieć. I należy mieć wyrozumiałą Małżonkę. Czy już Wam pisałem, jaką mi fajną niespodziankę ostatnio zafundowała?

Tygodniowy grafik miał ustalony rytm: poniedziałkowe 12km, środowa praca nad szybkością, czwartek, piątek i niedziela to czas dłuższych wybiegań. I tak jakoś nabiegałem 280km. Kolejny miesięczny rekord. Choć to nie o rekordy chodzi.

Z przyjemnością zauważyłem, że jestem tak rozbiegany, że dystanse 14-16km nie robią na mnie większego wrażenia – czyli następnego dnia nie jestem jakoś szczególnie zmęczony – choć wykres obciążenia obliczany przez portal Polar Flow świadczy o czymś innym.

obciazenie_sierpien

Jeśli przyjrzycie się wykresowi, to jeden jedyny dzień jestem jednak poniżej poziomu „duże zmęczenie”. Bo rozbolała mnie łydka.

Kontuzja, rolowanie i … zajęcia wyrównawcze

W pierwszej chwili się wystraszyłem. Ból był narastający podczas biegu, obstawiałem, że znowu coś się dzieje z moim ścięgnem achillesa. Bolało przy podbieganiu, na równym nie było tak źle. Niemniej porwałem atlas anatomiczny i zacząłem analizować z czego to też moja łydka się składa. Nie… To nie był achilles!

Bo achillesa przecież rozgrzewałem i rozciągałem porządnie po każdym wybieganiu. To było gdzieś wyżej. Tylko co?

Szybko skontaktowałem się z Radkiem, który przekierował mnie do Kamila, który jest fizjoterapeutą. Zajrzałem do niego na krótką konsultację, podczas której ten błyskawicznie wysunął rozkładany stół, na który mnie wrzucił i sprawdził, co tam w ścięgnach i mięśniach piszczy.

Nie jest źle! – odrzekł

 – ale i tak umówiłem się do niego na „zajęcia wyrównawcze”. Póki co naumiał mnie jak masować bolące okolice i – co najważniejsze – jak się rolować.

Z dużą nieśmiałością zameldowałem się w Inżynierii w stroju do ćwiczeń – Kamil przez dobrą godzinę pokazywał mi podstawy pewnych ćwiczeń – uruchamiania grup mięśniowych i rozciągania się. Po godzinie pot kapał ze mnie obficie i chyba nie było mięśnia w nogach, które by nie paliły żywym ogniem. Ale warto było. Tylko taki żal, że tylu głupot w szkole uczą a jak zadbać o własne ciało w ruchu, to już nie.

A taka fizjo-konsultacja powinna być obowiązkowym punktem programu każdego biegacza. Nawet przysiady do tej pory robiłem nieprawidłowo, nie mówiąc już nawet o niezwykle popularnej wśród biegaczy „desce”, która może bardziej szkodzić niż pomagać przy nieprawidłowym wykonaniu i napinaniu mięśni.

Przy okazji wyszło na jaw, że gdybym tak zajmował się kiedykolwiek jogą, to bym wiedział co nieco o prawidłowych postawach i osiach w których powinienem ćwiczyć.

Na marginesie – Inżyniera Biegania zaprasza na zajęcia z treningu funkcjonalnego z Kamilem w środy – śledźcie ich fanpage bądź ich stronę, naprawdę warto w tych zajęciach brać udział i to regularnie.

Pomimo ćwiczeń, podczas długiego niedzielnego wybiegania w lesie, po pierwszym okrążeniu lekki ból co prawda wrócił, ale na drugim znikł. By już tylko czasem przypominać, że kto biega, ten musi się porządnie rolować i rozciągać.


Tak oto z dumą zakończyłem biegowy sierpień, łącznie już, pod światłym kierownictwem Inżynierii Biegania przebiegłem przez cztery miesiące… 750km! I tak jak wspomniałem na początku, przede mną intensywna praca we wrześniu i przez początek października. A potem? Zobaczycie….


4 Comments

  1. A potem? Zobaczycie… Brzmi tajemniczo. :-) Przyznam, że liczba przebiegnietych km robi wrażenie. Dla mnie już od dawna jesteś profesjonalnym biegaczem, chociaż Ty pewnie podkreślisz, że amatorem. :-) Jednak śmiem twierdzić, że bieganie wcale nie jest łatwym sportem, nie wystarczy tylko wyjść i biegać. Odpowiednie treningi, odpowiednia technika, odpowiednia postawa, odpowiednia rozgrzewka, rozciąganie, rolowanie…itp.Nie jest łatwo, ale i tak lubię to. :-) A Ciebie nieustannie podziwiam. :-)

    • Bo jestem amator. Ja mam swój cel do osiągnięcia, stąd te przygotowania. bieganie rekreacyjne jest łatwe proste i powinno być przyjemne. Dla mnie to też rekreacja, ale może z trochę bardziej dokręconą śrubą. I dziękuję za podziw, który przekazuję dalej tym, których ja podziwiam :D

  2. Biegowe wpisy są jeszcze fajniejsze od kiedy opisujesz swoje doświadczenia z Inżynierią Biegania. Popatrz jak to jest, człowiek naturalnie stworzony do przemieszczania się powinien niby biegać intuicyjnie, a tu okazuje się, że dobrą technikę i wiedzę na ten temat to mało kto ma. Gratuluję wytrwałości, chęci eksperymentowania i życiówki. Do tego wszystkiego kibicuję by to biegowe hobby trwało w najlepsze. P.S coś o książkach wrzuć :)

    • Dzięki :) Wrzucę, wrzucę o książkach, ale tu kolejka wpisów do dokończenia mi się zrobiła ;) – nie o książkach.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Theme by Anders Norén