Rok temu staliśmy z Tomaszem w strefie startowej poznańskiej edycji Wings for Life. Niesamowite przeżycie, unikalna biegowa atmosfera – co staraliśmy się oddać w naszej podwójnej relacji.

W tym roku nie startowaliśmy, ale kibicowaliśmy przed telewizorami z całych sił znajomym startującym w biegu, a gdy oni zostali złapani przez ruchomą metę, podziwialiśmy wyczyny naszych ultrabiegaczek i ultrabiegaczy.

I wiecie co, bieg Wings for Life jest na tyle wyjątkowy, że i samo kibicowanie było pasjonujące. Poczytajcie tekst o tych, którzy pobiegli we wczorajszym biegu.

Czym jest Wings for Life?

Przede wszystkim bieg jest wyjątkowy, bo startuje równocześnie w 25 lokalizacjach na świecie. Nikt nie wie gdzie ten bieg się zakończy – nie ma założonego dystansu, jego uczestnicy kończą bieg w chwili, gdy wyprzedza ich samochód-meta. Za kierownicą samochodu zawsze zasiada znany kierowca – w Polsce był nim Adam Małysz.

Wings for Life jest biegiem charytatywnym, całość opłat startowych przeznaczana jest na badania nad urazami rdzenia kręgowego.

W Polsce bieg startuje z poznańskiej Malty a kończy się… kończy się gdzieś w okolicach 80 kilometra.

Wspólnymi siłami na całym świecie, we wszystkich edycja biegu zebrano już 13,8 miliona euro i pokonano dystans 2,8 miliona kilometrów.

W tegorocznej edycji wystartowało ponad 86 tys. biegaczy.

Można biec wirtualnie – Wings for Life Selfie Run

W biegu można uczestniczyć też wirtualnie, dzięki aplikacji Wings for Life. Jest się wtedy uwzględnionym w ogólnoświatowym rankingu z zaznaczeniem, że bieg odbywał się wirtualnie. Taki bieg odbyła Ewa z blogu Przygodayvette.pl

TvetteW tu  link do jej krótkiej relacji.

Na całym świecie pobiegło ponad 50 tys. selfie runnerów.

Samochód pościgowy

Rok temu bardzo dokładnie obejrzeliśmy sobie samochód pościgowy. I nawet strzeliliśmy sobie przy nim fotki, choć Adama w środku wtedy jeszcze nie było.

Paweł i Tomek przed startem Wings for Life

Za kierownicą powyższego samochodu ponownie usiadł w tym roku Adam Małysz. Samochód rusza pół godziny po starcie biegaczy z początkową prędkością 15 km/h. I co pewien określony w regulaminie czas przyspiesza – aż do 30km/h. Co ciekawe, myślałem, że auta pościgowe mają zmodyfikowane układy regulujące prędkość. Że kierowca tylko naciska guziczek i wszystko (poza kręceniem kierownicą) dzieje się samo.

A tu nic podobnego – Adam Małysz w jednym z wywiadów mówił, że prędkość była regulowana przez niego za pomocą pedału gazu – dopasowywał się do wskazań elektroniki. W taki niskim zakresie prędkości 15-30 km/h nie działa tempomat.

Ostatnia biegaczka i ostatni złapany biegacz zwycięża w danym kraju. W związku z tym, że bieg trwa równocześnie we wszystkich miejscach startu, ostatni rywalizujący toczą swoisty korespondencyjny pojedynek o tytuł najlepszej biegaczki i najlepszego biegacza na całym świecie.

To co jest najtrudniejsze w tym biegu, to szybkie bieganie na ultraodległości. Tu nie wystarczy być szybkim na dystansie maratońskim. Tu trzeba praktycznie udowodnić wytrzymałość biegową połączoną z szybkością. Aż do osiemdziesiątego kilometra (i dalej).

Jak szybko trzeba biec?

Na tej stronie można policzyć z jakim tempem należy biec aby osiągnąć założony dystans zanim Adam Małysz zdejmie nas z trasy.

Przykładowo aby pokonać:

10km – biegniemy godzinę i 10 minut w tempie 7:00 min/km

15km – biegniemy godzinę i 30 minut w tempie 6:00 min/km

21km – biegniemy godzinę i 52 minuty w tempie 5:20 min/km

30km  – biegniemy 2 godziny i 26 minut w tempie 4:52 min/km

42km – biegniemy 3 godziny 8 minut w tempie 4:28 min/km.

Po drodze oczywiście korzystamy z punktów żywieniowych rozmieszczonych co ok. 5km (mapa biegu).

Śledzenie biegaczy

Na stronie Wings for Life można było śledzić biegaczy w trybie online. Wyglądało to tak, jak na poniższym zdjęciu. Na górnej belce wiemy na którym kilometrze są samochody pościgowe i ilu biegaczy na całym świecie jeszcze biegnie.

Po lewej stronie wiemy ilu biegaczy wciąż jest na trasie w Poznaniu a ilu już zakończyło bieg. Na centralnym panelu możemy obserwować wybranego biegacza – niestety jedyna informacja to ta czy zawodnik jeszcze biegnie – nie znamy jego obecnej lokaty.

Transmisję z wydarzenia realizowała telewizja TVN 24, relację można też było oglądać na stronie RedBull TV. Ale o tym będzie jeszcze za chwilę.

Kibicujemy!

Kibicowałem trzem osobom:

Małogrzata – „Biegająca Babcia”

Małgorzatę czyli Biegającą Babcię poznałem rok temu, właśnie podczas biegu Wings for Life w Poznaniu. Ciekawych naszego spotkania odsyłam do ubiegłorocznej relacji.

Małgosia wyglądała wtedy tak i zapewniam Was, że to zdjęcie nie oddaje pełni dynamiki jej biegu.

Małgorzata Biegająca Babcia na trasie Wings for Life 2016

W tym roku Małgosia wzięła rewanż za rok ubiegły i przebiegła 23,5km ustanawiając swój prywatny rekord i zajmując drugie miejsce w swojej kategorii w Polsce. Gdyby przebiegła 830 metrów więcej byłaby pierwsza.

Patrząc globalnie – zajęła 16 miejsce na świecie w swojej kategorii wiekowej!

Małgosia Biegająca Babcia

Alek Suseł

Aleksander startował na wózku. Alka również poznałem na trasie ubiegłorocznego WFL. Aleksander jest jednym z najbardziej charakterystycznych i jest chyba najaktywniejszym ze śląskich biegaczy na wózku. No kto z biegaczy go nie kojarzy na tym zdjęciu z krakowskiego półmaratonu?

Aleksander Suseł

W tym roku przebiegł 14,68km. Szacun! Jak zwykle przed i po starcie kręcił filmiki, które znajdziecie na jego Facebooku.

Kamil Kunert

Kamil to człowiek – instytucja. Rybnicki ultrabiegacz, fizjoterapeuta, trener. Wynik Kamila w maratonie to 2:37:37.  Co piątek o godzinie 20.00 melduję się na jego zajęciach w rybnickim centrum Bushido, aby przez prawie dwie godziny umartwiać ciało, walcząc o poprawę mojego sposobu biegania. Jest nad czym pracować, a on ma świętą cierpliwość i nieskończoną pomysłowość co do wymyślnych ćwiczeń. No ale mając taki przykład, to się po prostu chce ćwiczyć.

Przed biegiem nagrał kilka słów o ostatnim wybieganiu przed docelowym startem. Posłuchajcie:

Pewno ciekawi jesteście ile kilometrów w tegorocznej edycji przebiegł Kamil? Jeszcze chwilę cierpliwości poproszę.

Kibicujemy!

O 13.00 wystartował Wings for Life. O 13.30 ruszyły samochody pościgowe. Ok. godziny 15.00 na trasach biegu się przerzedziło. Po trzech godzinach ze wszystkich moich znajomych biegł już tylko Kamil. Emocje rosły.

A Kamil biegł i biegł. Cała moja rodzina siedziała przed telewizorem oglądając transmisję w TVN 24, która niestety była przerywana reklamami i informacjami niezwiązanymi z WFL.

Gdy na poznańskiej trasie zostało już tylko 10 biegaczy emocje sięgnęły zenitu. I nie wiedzieliśmy niczego więcej prócz tego, że Kamil biegnie gdzieś wśród tych 10, a po chwili już tylko dziewięciu najlepszych biegaczy. Był już też w setce najlepszych biegaczy na świecie!

Ja też biegałem, tyle że pomiędzy komputerem w kuchni a telewizorem w pokoju porównując informacje o rywalizacji. Jakoś nie wpadłem na to, żeby przenieść komputer przed telewizor. Równocześnie komentowaliśmy sobie na Messengerze z Tomkiem bieżącą sytuację w Wings for Life.

Niestety przy cyfrze 7 pojawiła się informacja, że Kamil zakończył bieg – że dogoniła go meta. Siódme miejsce w Polsce, 48 na świecie! Brawo! Dokonał czegoś niemożliwego z punktu widzenia zwykłego biegacza amatora.

Wg kalkulatora biegł ponad 4 godziny z tempem 4:02 min/km. Gdybym ja takie tempo utrzymał w biegu na pięć kilometrów, bym poprawił życiówkę o trzy minuty! A on pokonał 62,88km! I pewno by biegł dalej, tylko niestety meta go dogoniła…

Na TVN 24 właśnie skończył się blok reklamowy i… rozpoczął się wywiad z Kamilem w samochodzie TVN. Niestety jakość łącza była tak słaba, że realizator po chwili przerwał połączenie. Upewniłem się czy u Tomka w „jego TVN” też relacji brak i wkurzyłem się konkretnie na jakość przekazu i transmisji.

Niech ich gęś krótkodystansowa kopnie z taką realizacją i organizacją!

Emocje związane ze startem Kamila dobiegły końca, ale wciąż Polacy byli na trasach Wings for Life na całym świecie. W ogólnej rywalizacji Polacy byli bardzo wysoko.

Rywalizację wygrał ostatecznie Szwed Aron Anderson ścigający się w Dubaju, który pokonał 92,14 km i został Globalnym Zwycięzcą Wings for Life World Run.

Startujący we Włoszech Bartek Olszewski czyli Warszawski Biegacz był drugi w globalnej rywalizacji – przebiegł 88,24 km wygrywając „Bitwę o Mediolan”, gdzie pokonał ubiegłorocznego Globalnego Zwycięzcę Giorgio Calcaterrę. 

Startująca w Santiago w Chile Dominika Stelmach przebiegła 68,21 km i została Globalną Zwyciężczynią Wings for Life.  To był jej trzeci start w Wings for Life, trzecie zwycięstwo  w trzeciej lokalizacji i to na trzecim kontynencie. Wcześniej wygrywała w Poznaniu (2015) i w Melbourne ( 2016) roku. W Wielkiej Brytanii wygrał Jacek Cieluszecki a w Poznaniu drugi raz z rzędu wygrał Tomek Walerowicz, który przebiegł 85,14 km – ustanowił tym samym rekord trasy w Poznaniu. Każdy ze zwycięzców lokalnych ma zagwarantowany start w przyszłorocznej edycji Wings for Life w dowolnej lokalizacji – stąd przyszły rok zapowiada się jeszcze ciekawiej niż obecny.


Relację (sprzed telewizora) kończę humorystycznym akcentem. Adam Małysz ma wiele talentów, znamy go jako herosa skoków, odważnego rajdowca w Dakarze, ale co powiecie o tym, co nam pokazał podczas relacji realizator transmisji?

To co, widzimy się za rok na starcie kolejnej edycji Wings for Life?