Już w chwili zakupu moich pierwszych butów biegowych pojawiła się myśl: po czym poznam, że moje buty do biegania wymagają zmiany na nowe?

I dopiero po trzech latach znalazłem odpowiedź na to pytanie. Otóż buty trzeba zmienić wtedy, gdy zaczynamy się czuć w nich niekomfortowo. Gdy tylko zacznie nam powracać tytułowe pytanie podczas pierwszych kilometrów wybiegań, możemy spokojnie rozglądać się za promocjami na buty do biegania.

W moim przypadku decyzja o zmianie butów była prosta – zakup miał nastąpić po sezonie biegowym i po maratonie w Wenecji; ale buty trzymały się całkiem dobrze, były wygodne, stąd pewne odłożenie zakupów w czasie, dopiero długie treningi przed kolejnym maratonem (ponad 700 intensywnych kilometrów) doprowadziły mnie do momentu, w którym musiałem zmienić buty, bo wyraźnie czułem utratę amortyzacji i pojawiło się wrażenie “pływania” stopy w bucie, który już jej nie trzymał.

I tak oto w poprzednią niedzielę przebiegłem maraton w Walencji (dzięki za trzymanie kciuków!) w nowych butach biegowych (choć należycie wcześniej rozbieganych – ok. 200 km już mają zaliczone). Otarć czy ran na nogach nie stwierdziłem, odciski zniknęły w ciągu kilkunastu godzin.

nowe buty do biegania

Nowe buty do biegania mają swój urok, któremu się nie oprze nawet kot

Kiedy zmienić buty do biegania?

Nikt bez znajomości parametrów biegacza (waga, teren po którym biega, prędkość biegu) niczego mądrego nie będzie w stanie doradzić w kwestii zmiany butów do biegania na nowe. Producenci oczywiście zalecają pewne wartości z przedziału 600-800 km, do których każdy biegacz podchodzi sceptycznie – wiadomo – marketing napędza sprzedaż, która winna być jak najczęstsza, tyle nowych modeli czeka na półkach na swoich biegających właścicieli.

Podobnie też wypowiadał się guru biegowy Jerzy Skarżyński – jego zdaniem granica przebiegu butów, po której nie ma już w nich amortyzacji, to jest właśnie wspomniane 800 km.

Tu pojawia się kolejne pytanie: czy każdy z biegaczy potrzebuje nieustannie mocnej amortyzacji i skąd ma wziąć środki na kilkukrotną wymianę butów podczas sezonu.

Czynnik ludzki

Wróćmy do pierwszego akapitu – “bieganie niekomfortowe” to chyba najmądrzejszy weryfikator konieczności zakupu nowych butów do biegania. Dla jednych wystąpi wtedy, gdy przez dziurę w bucie ujrzy ciekawie wyglądające na świat czubki swoich palców. Bądź wtedy, gdy podeszwa zacznie się robić przezroczysta po przebiegnięciu już nie setek, ale tysięcy kilometrów.

Na drugim krańcu tego kryterium braku komfortu biegają esteci, którzy zdenerwują się, bo ich ukochane buty do biegania straciły tę świeżość i blask, gdy nie będą w stanie ich doprać i przywrócić do pierwotnego wyglądu. To nie będzie pięćset albo i sześćset kilometrów przebiegu, bliżej jakieś dwieście.  

Morderstwo butów w terenie

Warto mieć też na uwadze czynniki gwałtownie postarzające buty podczas eksploatacji. Zauważyłem, że każdy trening w trudnych warunkach to swoisty test wytrzymałościowy dla butów do biegania. Pół biedy, gdy są to buty trailowe, przeszywane, wzmacniane szczególnie na czubach. Takim butom niestraszne są wielokilometrowe górskie wyzwania, przetrwają śnieg, błoto i kamienie.

Jednak gdy biegniemy w zwykłych butach “szosowych”, to wystarczy że lunie deszcz, wpadniemy w kałużę, pobiegniemy na skróty błotnistą leśną ścieżką i buty zaczynają cierpieć. Z natury rzeczy są wykonane z lekkich, mniej wytrzymałych materiałów. A ten, gdy jest namoczony, to gorzej znosi przeciążenia, bieżnik łapie kamienie, wpadająca i wypływająca woda pozostawia trudne do usunięcia ślady i zacieki. Teoretycznie mycie i suszenie powinno przywrócić parametry buta, ale zazwyczaj okazuje się, że materiał odrobinę rozciąga się i choć może nadal dobrze trzyma stopę, to coś już zaczyna się z konstrukcją buta dziać. No i po kilku takich treningach nasze podejrzenia przechodzą w pewność – trzeba nam nowego obuwia.

Rotacja butów do biegania

Mając na względzie powyższe, do treningów używam kilku par butów, zostawiając sobie tę  najnowszą parę na starty w zawodach i na najdłuższe, spokojne wybiegania, gdy chcę w pełni skorzystać ze świeżej amortyzacji.

 

Te najstarsze czekają na mniej sprzyjającą pogodę, to je wkładam na stopy, gdy mam podejrzenia, że wrócę z treningu w mokrych butach. Niech sobie później spokojnie schną, ja mam w zapasie inną parę czy dwie, bardziej reprezentacyjne, które w pewnym sensie oszczędzam. Aż do chwili, w której zadam sobie tytułowe pytanie i cała historia powtórzy się, a na półce wyląduje pachnąca, nowa para butów.


A Wy kiedy decydujecie się na zakup nowych butów do biegania?