Rozbieg 11. tygodnia i linkowe party


Kolejny skok w kolejny tydzień. Startujemy, szkoda czasu! Będzie głównie o bieganiu. Ale jak zawsze polecam ciekawe teksty – liczę, że coś dla siebie znajdziecie. A do tego na końcu linkowe party. Trwające od poniedziałku do czwartku.


Na początek uśmiech. Wpadłem przez absolutny przypadek na kanał tej filigranowej dziewczyny. Co ona robi? Popatrzcie. To jest niewiarygodne!

A teraz, gdy już jestem pewien, że głodni nie jesteście, zapraszam na deser, ciąg dalszy rozbiegu znaczy się.

Bieganie

Dla mnie ten tydzień to nieustanna walka o … wybieganie. Jedno wczesnoporanne, drugie testowe na prędkości startowej. Wyniki … no pewno dam radę odległość przebiec, ale w jakim czasie? Za tydzień Półmaraton Żywiecki. Co rano się budzę i zadaję to samo pytanie. „Jak będzie?„. Bo tak było rok temu.

Przedwczoraj Marek z blogu drogadotokio.pl wrzucił informację, że pobiegnie jako (pierwszy w historii biegu!) pacemaker (swojsko zwany „zającem”) na 50:00 w Biegu Korfantego. Zaproponował i zaakceptowano jego propozycję. Że też nikt wcześniej na to nie wpadł? Szuka biegaczy do poprowadzenia grup na inne czasy, może ktoś coś? Zmartwiłem się o tyle, że sam niestety w Korfantym nie wystartuję – tydzień później już jestem zapisany na „dychę” w Cieszynie. A biegłbym właśnie w jego grupie. I kto wie, może bym pobił swój „personal best”?

Kim jest pacemaker? Na to pytanie najlepiej odpowie tekst Piotra z blogu piotrfit.pl. Szkoda, że pacemakerzy goszczą najczęściej tylko przy dużych imprezach i sporadycznie przy „dychach”. Tacy uciekli mi podczas „połówki praskiej” (na 1:50 a później na … 2:00!) bardzo długo uciekałem przed nimi przy półmaratonie królewskim (1:50) ale mnie „capnęli” niestety i wyprzedzili o 2 minuty.

Ale cieszę się też, że udało mi się błyskawicznie Marka skontaktować z Piotrem, który ma duże doświadczenie w prowadzeniu grup – dzięki temu kolejnych dwóch fajnych biegaczy się poznało a Marek będzie bogatszy o doświadczenie Piotra. „Bieganie connecting people”, czyż nie?  Sam pamiętam i bardzo jestem wdzięczny panu Markowi – pacemakerowi na 50min podczas biegu w Bielsku. TYLKO dzięki niemu zrobiłem życiówkę. Choć na 2km przed metą wyplułem organy oddechowe i umarłem. Może w tym roku będzie możliwość podziękowania mu? A może gdzieś kiedyś też jakąś grupę dam radę poprowadzić?

Prawie zapomniałem, że o „zającu” napisała też Blogierka. Choć zwiodła chyba każdego, kto jej choć trochę nie zna o czym jest jej wpis.

Pacemakerzy bieg FIATa

Tomek czyli niezastąpiony mgr inż. Anioł dzielnie uczynił 11. krok na drodze do Paryża. Cholera, popatrzcie ile on już tu dobrych tekstów napisał. Oby chciał później pisać dalej. Komu jak komu, ale jemu tematów na pewno nie zabraknie.

Schneider

Trudno w tym tygodniu nie podać dalej tekstu Tomasza Peiserta „szanuj biegacza wolnego„. Daje do myślenia.

Poczytajmy o błędach popełnianych przez biegaczy. Uczmy się na cudzych błędach omijając kontuzje.

Jeszcze tradycyjnie polecę zapisy na bieg SGH. Już pół tysiąca zapisanych. Fajna koszulka. Fajne miejsce. Bieg charytatywny. Moim zdaniem warto. Bieg SGH 2016

 Jeśli charytatywnie to jeszcze zachęcam do wsparcia inicjatywy „Kilometry dobra” – ogólnopolska akcja z lokalnym akcentem. Grupa Biegowa Luxtorpeda z Czerwionki Leszczyn zbiera środki na rozwój sekcji młodzieżowej. Poczytajcie ile podjęli inicjatyw. A liczy się każda, dosłownie każda złotówka.

I jeszcze na koniec niedzieli dorzuciłem swoje wieczorne 10km do takiej wesołej fejsbukowej akcji. Moje kilometry już posłużyły do powrotu, bo ponoć „dobiegliśmy” :)

bieg na mount everest


Mały przerywnik. Jak tu się nie śmiać przy tym filmiku? Wszystkie mole książkowe wiedzą o co chodzi.


Książki, czytanie, dziennikarstwo. Mocny tekst Witka z zdolnyaleleniwy.pl „dlaczego nie warto być dziennikarzem„. Od wielu lat znajomi dziennikarze mówią o tym jak jest źle. Jakie teksty dominują na portalach i w dziennikach sami tego doświadczamy. No to Witek wbił gwóźdź, a może bardziej – kołek osinowy w truchełko dziennikarstwa. Smutne.

Przy smutnych obserwacjach pozostając – Babok i bardzo życiowy tekst – „Nie cierpię blogerów”. Pozamiatał. Albo bardziej – pozamiatała. Skutecznie. Zamykam od jutra bloga. I już.

Polecam się

Nie, no nie zostawię Was w takiej traumie. Napisałem to i owo w tym tygodniu o pewnej grze. Odważycie się poczytać?

SUPERHOT recenzja

Już za 2 miesiące stajemy z Tomkiem na starcie biegu Wings for Life w Poznaniu. Ach ta ekscytacja…

Wings for Life 2016

Linkowe party

Użyjcie klawisza „add your link” i  bawcie się dobrze.


Dziś skoczną nutę zapewniają czerwone ostre papryczki wraz z genialnym teledyskiem. Tak mało jest ciekawych historii opowiadanych w teledyskach, bardzo nad tym ubolewam.

 

Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

58 komentarzy

  1. Od obejrzenia filmu o pochłanianiu hamburgera rozbolał mnie brzuch.
    Rozterki osoby czytającej rozumiem jak najbardziej – szczególnie siedzenie bezczynnie i słuchanie audiobooka. Ponieważ sprzątanie jest dla mnie bezsensowną czynnością, która uwstecznia intelektualnie staram się zawsze słuchać audiobooka – do sprzątania musi być wartka akcja, do której łatwo wrócić mimo hałasów sprzątania, czyli kryminał, fantastyka, sensacja. Takie książki bardzo wciągają i zdarza się, że albo siedzę i słucham (co jest naprawdę bezsensem) albo pucuję caaały dom żeby mieć pretekst do słuchania.

  2. Zielona Karuzela pisze:

    Filmik o molach książkowych mega! Uśmiałam się do łez :) Link do wpisu o unikani kontuzji zapisuje. Pozdrawiam ciepło!

  3. Filmik o molach książkowych mega! Uśmiałam się do łez :) Link do wpisu o unikani kontuzji zapisuje. Pozdrawiam ciepło!

  4. Matko, ale tak wsuwać jedzenia to bym nie potrafiła ;)

  5. Dzięki za zaproszenie na linkparty :) Nie mogłam sobie darować i specjalnie stworzyłam wpis.

  6. Katarzyna Mierzwa pisze:

    O to ja na party to zawsze :) Tylko nie wiem czy moja tematyka odpowiednia :). Trzymam kciuki za bieganie. Obejrzałam filmik i szczerze nie wierzyłam że ona to zje a jednak :). U mnie tez na blogu linkowe party jakby co zapraszam :)

  7. O to ja na party to zawsze :) Tylko nie wiem czy moja tematyka odpowiednia :). Trzymam kciuki za bieganie. Obejrzałam filmik i szczerze nie wierzyłam że ona to zje a jednak :). U mnie tez na blogu linkowe party jakby co zapraszam :)

    • Bookworm pisze:

      Każda tematyka jest mile widziana, zawsze się czegoś nowego dowiem jeśli nie ja, to osoby czytające ten wpis :) Dzięki za kciuki. I już pędzę na Twoje party – ach te imprezki ;)

  8. Dotee pisze:

    Fajne to party, wychodzi na to, że odwiedzę dużo więcej niż dwie osoby:)

  9. Justyna Rolka pisze:

    Wbijam na party w kiecce mini:)) Jak zamkniesz bloga to ja też!

  10. Ta dziewczyna z burgerami jest niesamowita! Jestem pod wrażeniem :) Tak filigranowa, a ile da radę zjeść :)

  11. Feniksowy pisze:

    Też pozwoliłam sobie dodać :D Może kogoś zainteresuje, co kobiety mówią o randkach idealnych ^^ W ogóle bardzo fajny pomysł na wpis :D Nawet nie wiedziałam, że można coś takiego u siebie zrobić.. Może też o tym pomyślę w przyszłości :)

  12. Socjopatka pisze:

    dołączam się do linkowego party, a co! ;)

  13. Nie miałam pojęcia, że jest tyle charytatywnych imprez biegowych. Gdybym była w lepszej kondycji, to może bym się skusiła na SGH. A uwierzysz, że kiedyś w liceum startowałam na 600 i 800 m w zawodach? :P

  14. Jak zwykle dobre zestawienie :) No i dorzucam się do link party :)

  15. Blogabella pisze:

    Tekst Baboka taki życiowy.

  16. MisCatalina pisze:

    To, że to mizerne dziewczę wcisnęło takiego hamburgera to niemożliwe! Jestem łakomczuchem i potrafię dużo zjeść ale od samego patrzenia zrobiło mi się niedobrze :) Tekst Baboka w punkt :) Jakoś tak trafiłeś do mojej drugiej kawki z ciekawymi linkami :) Dzięki!

  17. MisCatalina pisze:

    To, że to mizerne dziewczę wcisnęło takiego hamburgera to niemożliwe! Jestem łakomczuchem i potrafię dużo zjeść ale od samego patrzenia zrobiło mi się niedobrze :) Tekst Baboka w punkt :) Jakoś tak trafiłeś do mojej drugiej kawki z ciekawymi linkami :) Dzięki!

  18. BasiaK pisze:

    Zaczęłam od początku, od tej dziewczyny która zjada swój posiłek.O matko! To musi być fotomontaż. To nie jest możliwe. :) Dobrze, że dalej jest o bieganiu, chociaż zając też może klasyfikować się jako posiłek. ;) Ale dzięki za wyjaśnienie, bo nie miałam pojęcia kim jest zając wśród biegaczy. :) Twoje relacje z biegów zostawiam sobie na deser(no patrz, ja znów o jedzeniu):) Tekst Blogierki świetny, może stanowić wizualizację moich sukcesów biegowych, bo tam zającem jest Baśka :D. Do Anioła oczywiście zajrzę, jak co tydzień, z ogromną przyjemnością. Tekst „szanuj biegacza wolnego” bardzo mi się podoba, z wiadomych względów.;) O błędach biegaczy ciągle coś czytam lub oglądam, bo chcę takowych uniknąć. Trochę zaniedbywałam rozciąganie po bieganiu, ale poprawię się. Dobra, teraz przerywnik. Hahaha, znam to, tyle, że kiedyś z książką, teraz ze smartfonem :D Uff, dobrze, że nie zamkniesz bloga, chociaż pewnie Cię to kusi co? Miałbyś więcej czasu na swoją gierkę. :P No nie, na koniec znów o jedzeniu, tym razem ostre papryczki? Niezły zestaw dziś fundujesz :D To ja dla równowagi wrzucam link z podsumowaniem lutego, gdzie sporo jest o moim bieganiu, a raczej chodzeniu. ;) Udanego tygodnia. :)

  19. Poczułam się wywołana z piwnicy ;)
    To już trzy miesiące? Patrz, jak ten czas leci.

    Zatem wrzucam się ze strzałami w szefowe fejsy ;)

    I potwierdzam – tekst o dziennikarstwie boski! Wieczorem robię przelot przez resztę :)

  20. Filmik książkowy super, ale brakuje tam jeszcze męża/żony gadającego nad uchem dokładnie od 15. sekundy od odpalenia czytnika: „kotek, a Ty wiesz co…”…
    Idę poskakać po linkach :D Miłego dnia :D

  21. Artur pisze:

    Oj dzięki Pawle! Bardzo potrzebowałem takiego przetrzepania tyłka :) Tyle dziś o bieganiu, a ja ostatnio bardzo sobie odpuszczam. Za bardzo. Nie chcę się tłumaczyć wiosennym przesileniem, które trwa przecież od wczoraj, dlatego nazwę to po imieniu: nie chce mi się. Mam lenia i jak pomyślę o porannym biegu, to mnie skręca. Wieczorem jestem zbyt przemęczony i tak mijają dni. Tyle pozytywnych wibracji od Ciebie powinno wystarczyć abym przełamał złą passę :) Mam taką cichą nadzieję. Pozdrawiam Cię serdecznie i miłego tygodnia Ci życzę!

    • Bookworm pisze:

      Mnie się wczoraj wieczorem bardzo nie chciało. Ciemno. Zimno. Wieje. Ale poszedłem pobiegać. I chyba jedynym pozytywem była satysfakcja, że dodałem 10km do „utargu” tygodniowego. Wiało mi cały czas w twarz, biegnę w jedną stronę – wmordewind, w drugą – to samo. No ile można :D
      A spałem jak dziecko. Miłego tygodnia życzę :)

  22. Bardzo spodobał mi się książkowy przerywnik. Kilka sytuacji było z życia wzięte :-)

  23. LIFESTYLERKA pisze:

    Jako miłośniczka linkowych party dorzucam moje 3 grosze. A jeśli chodzi o bieganie, to mam ambitne plany żeby w tym tygodniu wreszcie się za nie zabrać. Może jakiś poradnik dla początkujących? Jakieś rady w stylu jak biegać i się nie zmęczyć oraz nie zniechęcić, wskazówki, triki?:) Miłego tygodnia – Ania

    • Bookworm pisze:

      Dzięki, że zajrzałaś, to tylko dzięki Tobie powstało moje pierwsze linkowe party :)
      W kwestii początków biegania to Ci polecę doświadczenia Basi z bloga http://pociagdozycia.blogspot.com/2016/02/9-etapow-mojego-biegania-z-ostrzezeniem.html
      Nie wiem od jakiego etapu aktywności startujesz, ja zaczynałem od 100m i ciężkiej zadyszki. Bardzo dobrym pomysłem jest szybki marsz przeplatany np. minutowym biegiem. Taki zupełnie podstawowy plan jest tu: http://treningbiegacza.pl/plany-treningowe/zacznij-biegac-najbezpieczniejszy-plan-treningowy-od-kanapowca-do-biegacza. Ze zmęczeniem to przewrotnie Ci napiszę, że jeśli się nie zmęczysz, to nie będziesz zadowolona :) A główna rada jest taka, żebyś nie patrzyła na cyferki, że szybciej, że dalej – na to wszystko przyjdzie czas. Miłego tygodnia i Tobie :)

      • LIFESTYLERKA pisze:

        Super, że się zabrałeś za Linkowe, to na prawdę spora satysfakcja i ma się pod nosem dużo ciekawych artykułów:). Bieganie chcę zacząć od 1 km, idę dzisiaj wieczorem. Dzięki za linki, zaraz sobie poczytam. Ta metoda naprzemiennego biegania i chodzenia podoba mi się. Kiedyś już próbowałam i nieźle się sprawdziła.

        • BasiaK pisze:

          Eee, czyli nie jesteś tak bardzo początkująca jak ja, coś już próbowałaś. :D Ja właśnie zaczęłam swoją biegową przygodę od tego planu. Tu w link party wrzuciłam link do wpisu, który posumowuje moje maszerowanie w lutym. Na początku myślałam, że to maszerowanie pominę, bo po co tak łazić i co to jest minuta biegu? Rzeczywistość pokazała co innego, minuta dla mnie to dużo. :D

          • LIFESTYLERKA pisze:

            Basiu, można powiedzieć, że jestem początkująca w tym sezonie;). Latem biegałam już sobie dystanse po 5 km, ale takim na prawdę bardzo spokojnym truchcikiem przerywanym marszem. Chetnie poczytam o Twoich doświadczeniach:).

        • Bookworm pisze:

          Wiesz co jest fajne? Gdzieś tam kawałek sobie podbiec, zatrzymać się na chwilę, popatrzeć na piękno okolicy, pobiec znowu, zanim się zrobi zimno. Tylko uważaj, bo tak to możesz się nagle znaleźć kilka kilometrów dalej niż planowałaś ;)

      • BasiaK pisze:

        Dzięki Kierowniku. ;)

  24. Anna i Artur pisze:

    Uwielbiam linkowe party! Pozdrawiam

  25. Uwielbiam linkowe party! Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.