Rozbieg 16. tygodnia


Kolejny tydzień czas zacząć. Za oknem kończy się niedzielny wieczór a ja staram się sklecić okrągłe, gładkie zdania; choć jestem tak zmęczony, że jest to sporym wyzwaniem. Dlaczego? O tym już za chwilę.


Bieganie

Podjąłem ważną decyzję. Spotkałem się w tym tygodniu dwukrotnie z Radkiem z Inżynierii Biegania. Tę historię opiszę osobno – dziś Radek przetestował mnie na stadionie. Na maksa – do odcięcia. Zrobił mi takie przedłużonego Coopera. Miałem ochotę zejść z bieżni i umrzeć.

Ale wkrótce otrzymam mój pierwszy plan biegowy z rozplanowanym pierwszym miesiącem trenowania. Czuję, że doszedłem do momentu, w którym potrzebuję fachowej porady i nadzoru, żeby pójść choć trochę do przodu a i sobie krzywdy eksperymentami nie zrobić. Bo już w przyszłą niedzielę staniemy z mgr. inż. Aniołem na starcie kolejnej „dychy” – w Cieszynie. A potem… Potem będzie jeszcze ciekawiej.

Wczoraj odbył się XXIII Bieg im. Wojciecha Korfantego w Katowicach. Startowało wielu znajomych, w tym Marek z blogu Droga do Tokio, który pewno wkrótce napisze relację z tego, jak prowadził, jako pacemaker grupę na 50:00. I doprowadził ją punktualnie! Ale wiecie co? Spędziłem wczoraj wieczór przeglądając fotki z biegu i natrafiłem na ciekawą historię pana Łukasza Wilińskiego. Który całą trasę przebył na specjalnym rowerze – pan Łukasz jest osobą niepełnosprawną. Na trasie asystowali mu wolontariusze, całość jego wspaniałych przeżyć – od przygotowań – po sam wymarzony dzień startu znajdziecie na jego profilu na Facebooku (profil jest otwarty). Tak się spełnia marzenia. Poczytajcie, mnie ten tekst wciągnął bezgranicznie! (a nawet dziennikarze całkiem fajne materiały przygotowali). Trochę mi żal, że w tym roku nie wystartowałem, bo rok temu było świetnie!

Przez blogosferę biegową w tym tygodniu przetoczyło się oburzenia na jednego z biegaczy, który przybiegł na metę z dwoma czipami – swoim i małżonki. Tym samym złamał regulamin i „wywindował” ją na podium (ona ostatecznie nie wystartowała). Tyle tylko, że został skazany przed wysłuchaniem wyjaśnień. Oto głos w jego obronie – poczytajcie, bo mi też ten punkt widzenia jest bliższy.

Z dużą przyjemnością przeczytałem tekst o sprzęcie na ultra – sam szukam i butów, i kurtki i plecaka na bieg na Babią. Żadne to ultra, ale pewno ze 4 (jeśli nie 5) godzin spędzimy z Tomkiem na trasie.

Już prawie kończę temat biegowy, ale poczytajcie ten tekst – jak zostać mentalnym starcem. Oj dużo siebie w tym tekście znalazłem. Zbyt dużo. A Wy?

Konkursowo

Wystartowałem w kilku konkursach w tym tygodniu. Wyniki będą – oby pozytywne – w przyszłym, ale Małżonka wygrała w totolotka (!) więc pewno limit szczęścia został wyczerpany. A wygrała o, proszę, ile!

lotto

Zanim pomyślałem wrzuciłem w blogosferę mój tekst o pewnej reklamacji w konkurs na IMOMO. Żeby tylko zmieścić się w limicie 15 zgłoszeń, a miejsca się już kończyły… Zdążyłem. A dopiero później sprawdziłem jakość tekstów… No i mi się lekko wstyd zrobiło. Wszystkie teksty świetne, a mój po prostu tylko … śmieszny. Ale co tam, przynajmniej zagłosowałem na tekst Esencji, naprawdę świetny, niesamowicie życiowy i sięgający istoty aktywności i podejścia do życia  – wygląda na to, że wygra ten konkurs zasłużenie. Zachęcam Was do wejścia i otwarcia wszystkich tekstów (wiem, że jest ich sporo). Są świetne.  Są znajomi, jest Mara Time. Byłem, czytałem, polecam.


A teraz chwila wytchnienia, Piotr z piotrfit.pl (który właśnie dziś zrobił sobie życiówkę w maratonie 3:20!!!) podrzucił mi takie cudo:

https://youtu.be/mvLN1wAGiFA

Znane, polecane

Witek czyli zdolnyaleleniwy.pl trafił jak zwykle swoim tekstem w sedno. O energetykach spożywanych przez dzieci w hurtowych ilościach. Problem jest bardzo znany, w mojej miejscowości też występuje. Niestety nauczyciele nie mieli skutecznego oręża. Już rozesłałem wpis Witka, może użyją go niczym tarana i uświadomią młodzieży, że te napoje to nie zwykła woda z bąbelkami.

Kolejnego wpisu (brrr) wolałbym nie publikować. Ale jednak to zrobię – zaczął się niestety sezon na kleszcze. W mojej rodzinie w ubiegłych latach zostały ugryzione 3 osoby. Nawet nie opisuję dalszych perypetii; ani poziom diagnoz lekarskich, ani diagnostyki a już na pewno leczenia nie stał na wystarczającym poziomie. Poczytajcie jak się chronić przed tymi małymi cholerami.

Jak upiec swój pierwszy chleb – rewelacyjny, przekrojowy wpis. Polecam, bo ktokolwiek za takie pieczenie się kiedykolwiek brał, doceni rozłożenie różnych sposobów na czynniki pierwsze. U mnie na blogu też jest taki jeden wpis ale bardzo, bardzo skrótowy.

 Na koniec złamię moje zasady. Do tej pory nie linkowałem topowych blogów, bo sporadycznie znajdowałem na nich pasjonujące teksty. To znaczy najlepsi blogerzy świetnie piszą, ale najczęściej to jest „lifestyle” – teksty są (moim subiektywnym zdaniem) tekstami do przeczytania i zapomnienia o nich. Ale gdy przeczytałem tekst Andrzeja Tucholskiego o tym jak napisać dobry tekst… Usiadłem i zastanowiłem się. Gość ma rację. Jeśli jeszcze nie czytaliście – polecam.

Na koniec odrobina prywaty – mam logo – nie zawaham się go użyć!

Logo_bwotr


I tak doskoczyliśmy do końca rozbiegu. W tym tygodniu, w ramach muzycznej wstawki, zaserwuję Wam utwór REBEKI – Falling, który za mną chodzi przez cały tydzień. Skończy się na tym, że kupię w końcu tę płytę. Polską płytę! Inne utwory też hipnotyzują, choć z małymi wyjątkami. Sympatyczny wokal i świetnie wykorzystane elektroniczne brzmienie.

Nazwa płyty nawiązuje do „Czarodziejskiej góry” Thomasa Manna. Tak jak tytułowa czarodziejska góra wpływa tajemniczo na mieszkańców Davos, tak stan tworzenia i słuchania muzyki przenosi nas w magiczne miejsca, odrywa od rzeczywistości, przemienia.

źródło EMPIK

Udanego 16. tygodnia!

Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

21 komentarzy

  1. Piotr Stanek pisze:

    Co do oszusta.
    Ok, wyjaśnienie jest przekonywujące. Ale czemu nie zgłosił tego od razu?
    Czy coś stało na przeszkodzie?
    To, że na mecie myśli się o prysznicu itp. to nie jest żadne usprawiedliwienie.
    Ile czasu, sił by zajęło zgłoszenie tego faktu organizatorom czy osobom od pomiaru czasu?

    • Bookworm pisze:

      Masz rację z tym brakiem zgłoszenia. Ale mądrzej by było najpierw wysłuchać jego tłumaczeń a później (ewentualnie) wrzucić jego wizerunek w internet jako (potencjalnego) oszusta. Co do wątpliwości – jak najbardziej są uzasadnione. No i niestety trudno tu udowodnić premedytację…

  2. Piotr Stanek pisze:

    Pawle,
    dziękuję za wspomnienie mojej życiówki z niedzielnego maratonu :) Miło mi :)

    Przejrzę kilka linków, a tymczasem złożę Markowi gratulacje za zającowanie :)

  3. Dziękuję za polecenie tekstu. Miło być w takim zacnym gronie. Uzupełniając temat energetyków poddaję kilka publikacji na ten temat:
    1/ European Food Safety Authority, EFSA Panel on Dietetic Products, Nutrition and Allergies: Scientific Opinion on the safety of caffeine, EFSA Journal 2015; 13(5): 4102;
    2/ Seifert M. S. et al.: Health effects of energy drinks on children, adolescents and young adults. Pediatrics 2011; 127; 511;
    3/ Zucconi S. et al.: Gathering consumption data on specific consumer groups of energy drinks. Supporting publications 2013: EN-394 (www.efsa.europa.eu/publications ).

  4. Iza pisze:

    Pawle, moje najszczersze gratulacje! :D To jest coś, a raczej COŚ! Jeszcze raz serdecznie gratuluję.
    Do linków za chwilę pozaglądam. My mieszkamy w kantonie o najwyższym poziomie zakleszczenia, że tak to nazwę. Zastanawiałam się nawet nad szczepieniem chłopców, ale lekarz mi odradził. Teraz mam innego lekarza, muszę powrócić do tematu, a na razie zacznę od tego tekstu. Dziękuję za kolejny solidny rozbieg. :)

  5. Zaniczka pisze:

    Gratuluję ponownie ;) i dziękuję za link do chleba, bo chleb trzeba naumieć się piec w razie apokalipsy zombie

  6. BasiaK pisze:

    Tydzień zaczął się wspaniale, więc cały będzie dobry, łącznie z niedzielą, tak myślę. :-) Jako Twoja wierna fanka (właśnie, kiedy dostanę autograf z dedykacją?) :-) wiedziałam, że w Share Week zajdziesz wysoko. Jestem też przekonana, że to pierwszy etap Twojej blogowej kariery i kolejne nastąpią już wkrótce. Oczywiście wszystko w swoim czasie. To tak jak w bieganiu, prawda? Nie wszystko od razu. :-) Polecane przez Ciebie wpisy rozkladam sobie na cały tydzień. Reklama Ikea boska. :-D Piosenka hipnotyzuje. :-) Udanego tygodnia. :-)

    • Bookworm pisze:

      Basiu, ja nie chcę kariery! Cieszę się, że przy naszych blogach spotykają się fajne, niesamowicie sympatyczne i energetyczne osoby – to jest w całej pisaninie najważniejsze :) Też uważam, że co ma być, niech będzie – w swoim czasie rzecz jasna. Póki co też Ci życzę bardzo udanego tygodnia :)

      • BasiaK pisze:

        Mnie też cieszą bardzo te wirtualne spotkania. Zgadza się – to jest najważniejsze. Ale kariera blogowa Cię czeka, czy bedziesz tego chciał czy nie. Nie uciekniesz przed nią, choćbyś nie wiem jak trenował bieganie szybkościowe. :D Ale nie myśl o tym, nie stresuj się, rób swoje, biegaj i pisz. Tylko tyle. ;)

  7. Artur pisze:

    W pierwszej kolejności gratuluję! Tak jak pisałem na FB dla mnie jesteś Mistrzem. Mistrzem sposobu postępowania, przestrzegania zasad, mistrzem współpracy i serdeczności, mistrzem dobrego PR i mistrzem w zyskiwaniu sobie przychylności. Cieszę się, że mogę się od Ciebie tak wiele uczyć :D.
    Jak czytałem ten rozbieg, to wiedziałem, że znów nie uda mi się skończyć go przed końcem przerwy obiadowej :D Utknąłem najpierw przy linku do wpisu Witka, potem na linku do konkursu, właśnie pootwierałem sobie kolejne okna i zapamiętuje je by skończyć czytanie w domu :D Dziękuję za kolejna porcję energii!

    • Bookworm pisze:

      Arturze, zawstydzasz mnie :) A pochwała z Twoich ust liczy się dla mnie bardzo! Mistrzem kiedyś chciałbym być, teraz jestem czeladnikiem i to zbyt często niestety tępym niczym jesienny wypas sępów preriowych. Za to mam to szczęście, że pojawiają się u mnie osoby ładujące mnie energią, nowymi pomysłami czy odkrywające przede mną nowe ciekawe światy :)

  8. Esencja pisze:

    Jej Paweł, ile wątków. Trudno spamiętać, ale jest co czytać ;-) Dziękuję za piękne słowa, naprawdę dżentelmeńsko z Twojej strony i bardzo cieszę się z Twojego sukcesu w Share Week 2016 Andrzeja Tucholskiego. Wspaniały wynik.
    A tak przy okazji to niezły z Ciebie prorok (konkurs IMOMO ;-) ).

  9. Przede wszystkim wielkie gratulacje :)
    Właśnie Ewa mi podesłała info, że jest wygrana. Wchodzę na Imomo, szukam znajomych twarzy. Jest :D
    Podwójna wygrana! Teraz będziesz miał możliwość sprawdzić jak bardzo zmieniły się „błotne” specyfiki Tołpy ;)
    Po drugie – reklama Ikei bezcenna :) Zawsze twierdziłam, że oryginalne szwedzkie twory są najlepsze. A panda wymiata :D
    Po trzecie – dzięki za podrzucenie wpisu Andrzeja. Zaczytałam się, zamyśliłam. Zwykle, podobnie jak Ty, omijam teksty „dużych” blogerów. Nie raz się przekonałam, że w pewnym momencie tracą tę dusze do pisania i czuję jakby ciągneli swojego bloga bardziej z przyzwyczajenia niż z pasji. A tu poczułam inaczej, pełniej. Ten tekst znaczy dla mnie więcej niż tysiąc innych od Kominka :)
    Dzięki :)

  10. jedz z apetytem pisze:

    Zazdroszczę tej chęci do biegania wszystkim. Ja niestety nie mogę. Sapię, dyszę i chrycham,,,,,, ale za to chodzić dość szybko mogę :)))

  11. Zazdroszczę tej chęci do biegania wszystkim. Ja niestety nie mogę. Sapię, dyszę i chrycham,,,,,, ale za to chodzić dość szybko mogę :)))

    • Bookworm pisze:

      Nie zazdrość, szybki chód też buduje wytrzymałość i wbija tętno w wysokie rejony. Większość życia chodziłem szybko albo nawet bardzo szybko ale o bieganiu nawet nie marzyłem. Aż się „nawyrabiało”… :D Dziś charczałem, dyszałem i umierałem na bieżni, cóż… To już chyba chore jest ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.