Rozbieg 48.


Ależ ten czas leci. Ciekawe, w tym tygodniu znowu bardziej czytałem niż pisałem, stąd będę Wam polecał ciekawe wpisy. Więc… Bierzemy rozbieg i … Momencik jeszcze. Tytuł skróciłem. Jeśli rozbieg, to rozbieg. Krócej. Że tygodnia – to już każdy wie.


Cały tydzień pracowicie gromadziłem materiały do Rozbiegu. Przyłożyłem się. Czytałem, komentowałem, zachwycałem się Waszymi wpisami. Coraz częściej się łapałem na stwierdzeniu: „kiedy ja to wszystko przeczytam”. Lubię się delektować tekstami, smakować słowa. A nie czytać nieuważnie i szybko. W przeciwieństwie do jedzenia. Na początek więc:

Polecam

Segritta, „Po czym rozpoznać dobry głos”. Ten wpis rzucił mnie na kolana. Potem doczytałem kolejne wpisy. Uwaga, ten blog uzależnia. Udało mi się uciec, ale nie wiem na jak długo.

Dalej już było tylko gorzej. Maratime przekierowała mnie na blog Izy z Prostyplan. Nie wiem, wybierzcie tam sobie coś do poczytania, ale wsiąkniecie w jej teksty na amen. Tak jak ja.

Jeśli jesteśmy już na wsiąkaniu, to zajrzyjcie na Facebook na Kryzys Wieku.  Niby można na blog, ale po co? Na Facebooku lepiej to jakoś działa. Jakość rysunków,  komentarze. Dla mnie bomba!

Do tego dorzucę świeżutki wpis Gendergosposia o internetowych zakupach, o zmianach w prawie. Lektura obowiązkowa przed świątecznymi zakupami.

Jeszcze do tego przypomnę, że Basia z pociagdozycia.blogspot.com w „podisqusuj ze mną”  opisała swoje rozterki związane z instalacją Disqusa. Lepiej to opisała, niż mój ostatni poradnik konfiguracji Disqusa przewiduje. No i pięknie piękny tytuł wymyśliła.

Na koniec dorzucam wpis o tym co robić, gdy widzimy agresywnego psa. Sam byłem raz w nocy w takiej sytuacji, trafiłem na dużego, wyraźnie agresywnego psa. Zachowałem spokój, nie patrzyłem mu w ślepia, wycofałem się powoli w bok. Czy zrobiłem prawidłowo? Poczytajcie. Zaatakował mnie pies.

Polecam się

Kiedyś nie wytrzymałem i napisałem krótki tekst o „strefie komfortu”. Takie popularne słowa, ja już ich mam dość. Ale wciąż i od nowa słuchamy o tej strefie, niestety to jest tak modna fraza że musi być obecna. Wszędzie i zawsze.

Strefa komfortu

Monika z blogu Arighthand.blogspot.com (nie)nominowała mnie do Liebster blog award. No bo już nominowany byłem i na pytania odpowiadałem.

Liebster award

Że ja niby nie odpowiem? Ja!? Odpowiem! Lecimy!

Kiedy zacząłeś prowadzić pierwszego bloga?

Równiutki rok temu. Jest to mój pierwszy i jedyny blog. Będę go prowadził, no i tylko jego do jego końca lub mojego. o!

Jaka jest Twoja ulubiona forma interakcji z Twoimi Czytelnikami?

Ciekawe pytanie. Jakaż też może być interakcja z moimi czytelnikami. Siadamy wieczorem o umówionej porze i stukamy w tamtamy. Nie, to nie to. Może gram korespondencyjnie w szachy? Nie, to zbyt trywialne. Więc też chyba nie… To może… To może… Komentarze? Tak! Ubóstwiam je i wielbię je wszystkie razem i każdy z osobna. Tak samo ich autorów.

Który moment dnia jest Twoim ulubionym i dlaczego?

Godzina 3:39 w nocy. Raz – dlatego, że wtedy jest bardzo, bardzo wyjątkowy układ cyferek. Tak sobie człowiek patrzy na zegar i myśli: hmmm, dawno nie było aż tak nieparzyście! Dwa – a to dużo istotniejsze – wszystkie dwa koty u mnie w mieszkaniu słodko śpią. Czasem nawet chrapią. I nie żądają chrupek.

Czy dla bloga nauczyłaś / nauczyłeś się czegoś nowego?

Cały czas się uczę. A to ja przyciąć zdjęcie, a to jak niechcący skasować tekst, który się właśnie miało wrzucić. A to jak zablokować niewygodne komentarze pod blogiem. Ewentualnie jak wyciąć Ukraińców uporczywie szukających dziur w zabezpieczeniach bloga.

Czy stronę bloga założyłeś sam, czy znasz się na programowaniu?

Nie znam się. Koledzy pomogli. Ja im trzymałem piwo a oni zakładali. Złośliwi przy tym byli, bo się uczyć nakazali. Coś o jakiejś wędce a nie rybie mówili. Psiakość, wędkarze. Ale piwo im oddałem!

Jak często chodzisz na randki?

Każdy dzień i każda noc jest taką randką. Od, hoho, tylu już wspólnych lat.

Czy samodzielnie przygotowujesz prezenty czy kupujesz gotowe?

Zdecydowanie gotowe. Gdybym własnoręcznie je przygotowywał, to bym drugiego już nigdy danej osobie nie miał okazji wręczyć – po pierwszej śmiertelnej obrazie.

Jak często podróżujesz i dokąd najchętniej?

Bardzo fajne pytanie. Codziennie podróżuję wgłąb samego siebie daremnie szukając a to rozumu, a to natchnienia, a to tematu do postów. A tak bliżej to biegowo odkrywam różne ciekawe ścieżki i trasy. Najchętniej? To bym się do Hiszpanii przeprowadził. A nie tak co kilka lat ją nawiedzał.

Jak często robisz swoim bliskim miłe niespodzianki i na czym one polegają?

Stanowczo zbyt rzadko. Najczęściej staram się nie być złośliwy. Doceniają to.

Jaki jest Twój wymarzony prezent gwiazdkowy w tym roku?

Jakaś fajna książka. E-book. Albo ciepła para skarpet do biegania.

A jeśli już przy bieganiu jesteśmy…

Bieganie

Teraz dopiero odkryłem, że opisywany przeze mnie Enduhub wprowadził dość ciekawy ranking „EPI” – wg siatki centylowej. W skrócie chodzi o to, że stworzyli tabele wyników w zależności od płci i wieku. Wskaźnik EPI wskazuje nam nasz stopień wytrenowania. Przykładowo, mój średni EPI to 33, co oznacza, że na 100 biegnących jestem zazwyczaj szybszy od 33.  Mój rekord to 49 przy życiówce w Bielsku i w Bytomiu. Bardzo się cieszę, że Enduhub wciąż się dynamicznie rozwija.

Marek – droga do Tokio nawiązał współpracę z RunCzech, którzy organizują najważniejsze biegi w Czechach. Wkrótce wrzuci konkurs, w którym będzie można wygrać pakiet startowy. Pilnie śledźcie jego fanpage. Najprościej by było go polubić i automatycznie otrzymywać informacje.


Udanego startu w kolejny tydzień. Rozbieg wzięty? Poczekajcie jeszcze chwilę. Znalazłem taki fajny kawałek Louane. Co prawda w rozgłośniach króluje jej taneczne „L’avenir” ale ja polecę na krótką chwilę przed startem tę piękną melodię. Wyciszcie się, posłuchajcie. Kogoś mi jej rozśpiewany głos przypomina – któregoś z bardzo znanych francuskich wykonawców. Ale kogo?

 Po ostatnim takcie – start!

Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

17 komentarzy

  1. Blogierka pisze:

    Ciętościa jezyka i celnościa ripost mógłbyś konkurować z Wojewódzkim! ;) O prezentach i nie byciu złośliwym- MISZCZ! :)
    Segritte znam i uwielbiam :), a reszte linków odwiedzę- no bo skoro polecasz to zapewne warto :)

  2. Artur pisze:

    Dzięki za porcję nowych blogów do zgłębiania. Bardzo mi to ułatwia poszukiwania. :D

  3. Justyna Rolka pisze:

    Miłego tygodnia, jak ja Cie lubię!

    • Bookworm pisze:

      Mmmm, jak to dobrze, że dopiero teraz trafiłem na ten wpis, bo bym się rozpuścił z samozachwytu i uwielbienia :D Dziękuję! A i Tobie życzę serdecznie udanego tygodnia – już wkrótce nowego :)

  4. BasiaK pisze:

    Dziękuję za kolejny rozbieg. I za to, że w nim jestem. :) Ja również lubię delektować się tekstami (jedzeniem oczywiście też), smakować słowa i zaczytywać się. A potem pod wpływem przeczytanego tekstu stworzyć jakiś mały komentarzyk. :) Do tekstu o strefie komfortu zajrzę bo temat mnie interesuje. :P A co do nominacji, widzę, że wystarczy Cię nie nominować, a chętnie odpowiadasz na pytania. Zapamiętam. :) Dobra, powiem to jeszcze raz, Twoje odpowiedzi są mistrzowskie. Będę Twój blog czytać do końca! Tylko nie wiem czyjego. :) Ps.Ta piosenka… Ty wiesz, że ją kocham. :) Ps. 2.To na którą się umawiamy na te tamtamy w ramach interakcji? ;)

    • Bookworm pisze:

      A ja myślałem, że moja osobowość blogowa jest tak zawiła i skomplikowana a Ty ją w kilku linijkach komentarza rozgryzłaś – brawo! Tam tamy już, natychmiast, tylko dredy sobie zgrabne jakieś zakręcę i ciuchy njuejdżowe sprawię i już wracam dudnić ;)

  5. Monika Fiszer pisze:

    dzięki za kolejne linki, są takie osoby – m. in. Ty – których linki sprawdzam zawsze. Jakoś tak się porobiło.
    Pieśń przyjemna, ja francuskie pieśni uwielbiam, zawsze mi się kojarzą z latem i z dzieciństwem, bo miałam wspaniałą kasetę (jeszcze kasety były) z francuskimi hiciorami (miałam też kilka części Italo disco) i śpiewałam w głos te hiciory. Dodam, że francuskiego nie znam ni w ząb. Także, to musiało śmiesznie brzmieć (tuli garsons et le fil le monaż… i dalej łi memła żuwe ser…, to po mojemu: https://www.youtube.com/watch?v=0aLoezucIzk).
    Jednak mi nie przypomina nikogo, może ZAZ?

    aaaa, no i dziękuję za odpowiedzi na me wezwanie :) dobrze, że nie poszedłeś płakać w kąt. Szkoda, że mój mąż nie chce kotów posiadać… Ale ma milion pięćset innych zalet, więc mu wybaczam łaskawie. Z tym byciem niezłośliwym, w ramach niespodzianek dla bliskich to muszę przemyśleć.

    • Bookworm pisze:

      Też zaczynałem od kasety z piosenkami. A potem juz było tylko gorzej. Fonetycznie śpiewałem piosenki angielskie i hiszpańskie. Niestety po zapoznaniu się z oryginalnym tekstem często traciły urok :) Piękna piosenka! Ja to nawet nie wrzucam tego, czego słucham ze staroci – zostałbym ekspresowo dostarczony do lokalnego parku jurajskiego jako skamielina.
      Z tym brakiem złośliwości to nie można tak nagle i niespodziewanie robić takiej niespodzianki, bo bliscy gotowi do lekarza odstawić, żeby sprawdził czy to aby nie objaw choroby (ciężkiej) ;) Kroczek po kroczku, acz z zaskoczenia – delikatnie!

  6. Iza pisze:

    Polubiłam te rozbiegi z Tobą, a przy piosence miałam ciarki, chyba nie z zimna, bo siedzę opatulona kocem. :)
    I co ja mam z tym wszystkim zrobić – przeczytać. :) Toż ja nic innego ostatnio nie robię. :) Czytam i ratuję kolejne zdjęcia. Zaraz zabraknie mi miejsca na dysku, a wtedy będę musiała zrobić z nimi wszystkim porządek aby trochę miejsca oswobodzić. A jak tu robić porządku, jak tyle dobrej lektury pod nos podstawione. Jak żyć. ;)
    Uściski poniedziałkowe i podziękowania na rozbieg. PS. 3:39 – takiej godziny nikt nie powinien na oczy oglądać – toż to najlepsza pora na chrapanie, nie tylko dla kotów. ;)

    • Bookworm pisze:

      Miłego tygodnia Ci z całego serca życzę :) I podziwiam wytrwałość z porządkowaniem zdjęć. Nawet w telefonie mam z tym problem ;)
      3:39 – szczerze pisząc, to też jej chyba na oczy nie oglądałem. Ale przecież może być moją ulubioną, nieprawdaż? :)

  7. Monika Dudzik pisze:

    No to teraz już z górki, aż do kolejnego poniedziałku;) Ja również mam problem pt.”kiedy ja to przeczytam?”.

  8. No prosze ile nowosci do czytania! W polskiej blogosferze mam problem podobnie jak Ty – wiecej czytam niz pisze ;))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.