Rozbiegi

Rozbieg 7. tygodnia


Zaczynamy siódmy tydzień. Polecanie czas zacząć. A Wy wybierzcie sobie co ciekawsze z nich, zajrzyjcie do autorów, może też skomentujcie? Tak sobie patrzę na moją rozpiskę, dużo będzie o jedzeniu. Może rzeczywiście trzeba nabrać sił przed startem w nowy tydzień? To trochę ruchu proszę a potem coś zjemy.

Zanim przejdę do przepisów, słówko wyjaśnienia. Mgr inż. Anioł wyjechał na ferie. Ponoć jeździ na nartach. Wysyła mi regularnie fotki, które o tym (niby) mają świadczyć. Ja jednak jestem prawie pewien, że narty zabiera dla niepoznaki, gdzieś je sprytnie maskuje pod jakimś austriackim ośnieżonym drzewkiem i biega. Więc jeśli w newsach pojawią się informacje o jakimś Yeti straszącym turystów swoim szybkim biegiem po śniegu, to śmiało tłumaczcie dzieciom, że to nie Yeti. Kolejny odcinek cyklu przygotowań do Paryża będzie więc za tydzień. Poniżej (jak i w nagłówku) fotka jego autorstwa.

Rozbieg 7. tygodnia

Fot. mgr inż. Anioł

W sobotę chodziły za mną odłożone polecane przepisy. Chodziły, wołały: „zrób mnie”, no wytrzymałem do południa. Ale gdy całkiem szybko i całkiem dobre zrobiło mi się obiadowe cannelloni, stwierdziłem, że co jak co, ale zrobię… domowy paprykarz. Z przepisu Artura z blogu Powoli.Po prostu. Kupiłem składniki i przygotowałem się do działania. Ale paprykarz (pomimo szczypty cukru w przepisie) nie załatwiał kwestii „czegoś słodkiego” na niedzielne leniuchowanie. Więc przygotowałem proste ciasto polecane przez Olę z blogu Esencja. Na 4 godziny do lodówki, a ja hop – trzeba pobiegać. Wróciłem, no i ostro zabrałem się do pracy.

Paprykarz

Paprykarz pamiętamy wszyscy. Okrągłe puszki, w środku pomidorowy ryż o smaku ryby. Niestety na ten smak najprawdopodobniej składał się przemielony stary kuter rybacki, sieci oraz stare gacie robocze szypra. I ości, głowy bo czy ryby – tu już wątpię. Stąd chęć spróbowania czegoś smacznego i wyższej zawartości ryby. Tak więc pracowicie dłubałem i dłubałem aż makrelę obrałem z ości. Wszystko mieszałem, zgodnie z poradami blogowymi Artura. Po raz kolejny zadziwiłem się, jak to jest możliwe, że składniki każde z osobna są słabo jadalne (tak, tak, łyżeczka papryki szczególnie). Nawet wymieszane nie są jeszcze dobre. Dopiero gdy przesiąkną smakami, zapachami i kolorem… Zjadłem trzy kromeczki chlebka z paprykarzem. I poczułem tę różnicę o której pisał autor. Mięciutki, sprężynujący ryż, smak papryki, nutka pomidorowa – nade wszystko ryba. Smacznego! (a link w tytule podrozdziału).

Popękane ciasteczka

Gdy skończyłem paprykarz, własnie mijała czwarta godzina leżakowania ciasta. Dotarło do mnie niestety, że ręce mam przesiąknięte zapachem makreli! Ale nic, woda z cytryną czyni cuda. Do tego okazało się, że pół kilograma cukru pudru … zniknęło! Nie ma! Trudno, wziąłem się za kulanie kuleczek ciasteczkowych, wyturlałem je cukrze trzcinowym a nie pudrze. Ciasteczka upiekłem, wystudziłem, ale konsumpcję zostawiłem na niedzielę. No i są przepyszne, jak myślicie, co podgryzam sobie wieczorkiem?

Zanim przejdziemy dalej – rzućcie okiem na piękną (polską!) reklamę (?) pomagania. I może mniej biegania. Pełen profesjonalizm. I chwila zadumy.

Misericors from Fundacja Misericors on Vimeo.

Różne inne też ciekawe

A teraz szybko biorę się za polecanie tekstów. Pozostając w temacie kulinariów polecam wpis Jak nie strzelić gafy we Włoskiej Restauracji autorstwa Varsa i Savy. Sporo ciekawie podanej wiedzy kulinarno-konsumpcyjnej.

A teraz Zakalcowata i tekst o Serwisie Nadprofesjonalnym.  Swoje z serwisami przeżyłem, nieraz też opisywałem. Więc łączę się z autorką w bólu i nadziei.

Kocie łapki widzieliście? Bo na tych zdjęciach wyglądają zjawiskowo!

Odzyskiwanie danych, temat rzeka. Wiem, że to reklama komercyjnej firmy, ale lektura mnie wciągnęła. I chcę więcej. Informatyka śledcza – przykłady z życia.

Jeśli już jesteśmy przy brodaczach (wiem co piszę), to kolejne arcydziełko. The Distinguished Gentelman’s Ride. Tych filmików jest na YT dużo więcej, obejrzyjcie bo są świetne.

Polecam się

Dzięki Ance z Nieidealnanna.com trafiłem do internetowego magazynu E-magnifier. Bardzo dużo miłych słów (ale maratonów jeszcze nie biegam!), do tego w tak zacnym gronie – dziękuję!

Podzielę się też ciekawostką, zgłosiłem swoją kandydaturę na ambasadora butów biegowych Brooks Running. A co. Nawet podziękowano mi za nadesłanie kandydatury. Ostatecznie ambasadorem nie zostałem, za to bardzo się cieszę, że został nim Jacek z JackRuns, którego bieganie i wszelkie blogowe działania pilnie śledziłem od dawna. Gratuluję!

Nic nie wywołało tak ożywionej dyskusji jak mój test maseczki przeciwsmogowej Totobobo.

Totobobo test maski przeciwsmogowej

 Napisałem go, bo maseczka miała rozwiązać problem mojego zimowego biegania. Jak biegać w obłokach śmierdzącego dymu i nie zatruć się na amen? Niestety spora część czytających podchodzi do tematu o właśnie tak:

podejście ludzi do smogu

Albo tak:Rysio

Problem w tym, że rocznie umiera od smogu 45tys. mieszkańców. A alergia i astma zbiera coraz szersze żniwo, czego jestem przykładem. Póki co zamawiam zapasowe filtry do maski, te są czarne. Po prostu czarne.


A na koniec Daniela Andrade. Bardzo ciekawy, mocny głos, możecie znaleźć ją na youtube. Dajcie się ponieść jej głosowi i otoczyć dźwiękami. Udanego tygodnia!

23 Comments

  1. Ruda Paskuda

    Siedzę sobie, nadrabiam zaległości w czytaniu i co widzę? Oh my, czuję się zaszczycona :)

    • Ruda Paskuda

      A czy do tego będzie trzeba zebrać więcej „dowodów”? Bo jak tak, to ja odpadam- z dwóch powodów. Po pierwsze musiałabym psuć pralkę a jest mi ona niezbędna do życia niemalże, a po drugie, zgodzisz się, że najważniejsze, spotkanie z tym panem to ostatnia rzecz o jakiej bym marzyła :)

  2. Pani Zakalcowata

    Siedzę sobie, nadrabiam zaległości w czytaniu i co widzę? Oh my, czuję się zaszczycona :)

    • Wiesz, zmontujmy koalicję przeciw specjalistom pralkowym. Albo przeciw psuciu się AGD :D Mogę się nawet oflagować!

      • Pani Zakalcowata

        A czy do tego będzie trzeba zebrać więcej „dowodów”? Bo jak tak, to ja odpadam- z dwóch powodów. Po pierwsze musiałabym psuć pralkę a jest mi ona niezbędna do życia niemalże, a po drugie, zgodzisz się, że najważniejsze, spotkanie z tym panem to ostatnia rzecz o jakiej bym marzyła :)

  3. Bueheh! Uwielbiam te merytoryczne dysputy na fb :D
    Reklama Virgin- uwielbiam bo to takie o mnie ;) A ta polska- szok! naprawdę dobra :)
    Kulinarnego Artura namiętnie czytam ale autorki ciasteczek jeszcze nie mialam przyjemnosci poznać ;)
    Gratki fejmu w magazynie i zgadzam się z opinią Nieidelanej ( tak wiem, JESZCZE nie biegasz maratonów :)
    A Daniela- seducing voice!

  4. Uff, dzięki. Teraz czuję się spełniony :) FB żyje własnym życiem, to coś z cyklu, że „przeszczep został odrzucony” ;) może teraz się przyjmie…

  5. no proszę – jesteś sławny! Brawo Ty. Nie dość że Cię hejtują, to jeszcze na portalach rekomendują! Będę się mogła chwalić tą wirtualną znajomością :)
    muza tym razem do mnie nie trafiła (jakoś za hałaśliwa mi się zdała), za to reklama pierwsza bardzo. No i dzięki Tobie w końcu pan Artur mnie w sobie rozkochał, pani Zakalcowa zauroczyła. :)

  6. Po takim intersującym rozbiegu należy się obowiązkowa nagroda! Ciasta są wspaniałe, wyglądają wyśmienicie i pomimo mojej deklaracji o wrogości wobec cukru dla zachowania zdrowej równowagi postanowiłem, dzięki Twojemu opisowi, bez wyrzutów sumienia je zrobić :) Już się nie mogę doczekać własnej radości :D :D Bardzo się cieszę, że paprykarz Ci smakuje. Nic bardziej mnie nie cieszy niż możliwość dostarczenia innym choć chwili tej radości jaka mi towarzyszy przy jedzeniu czegoś pysznego co sam zrobiłem :) Pędzę zapoznać się włoskimi zwyczajami. Coś mi podpowiada, że to dobra droga :) Problemu maski i smogu nie komentuję, gdyż napisałeś wszystko co najważniejsze na ten temat. Dane są przerażające… Pozdrawiam serdecznie!

    • Wiesz, wkrótce coś napiszę o tej wspólnej radości, bo coś w niej jest. Pozdrawiam i komponuj smaki dalej – ja będę wiernie kibicował, czasem może też coś przygotuję ku uciesze rodziny :)

  7. Hello, dzięki za rozbieg! Paprykarz już wchłonęłam, lecę do włoskiej restauracji :D Pozdrawiam poniedziałkowo :D

  8. Kiedy zaczęłam czytać Twój wpis, nagle zgłodniałam. Pauza. Trzeba było iść do kuchni i przyrządzić mini kanapeczki. Ostatecznie nie zaspokoiły one do końca mojego głodu, bo nie były z paprykarzem. Tak pysznie opisałeś proces przyrządzania i konsumpcji, że postanowiłam jutro zrobić paprykarz u siebie ;-)

    • Zrób, koniecznie zajrzyj do Artura, ale uprzedzam – nie rób tego „na głodniaka”, wiele razy popełniłem ten błąd i potem tylko bliska obecność lodówki mnie ratowała :) Pochwal się jak wyszedł, zrobimy fanklub Artura :D

  9. Pierwszy filmik świetny. Ruch jak widać przydaje się w każdej sytuacji. :-) Właściwie wszystkie filmy obejrzałam z zaciekawieniem. A i piosenka przypadła mi do gustu, dziękuję. :-) Paprykarz Artura rewelacja, z grubsza czytałam, więc wrócę z ogromną przyjemnością, zwłaszcza, że tam same dobre rzeczy na blogu. No i zapewne wyprobuję ten przepis. Ze słodyczami na razie stopuję, bo zjadłam dziś dużo muffinek własnej produkcji. Nie wyszły tak jak wyjść miały, ale zjedzenie jednej wzmagało apetyt na następną.;-) Dobrego tygodnia życzę Tobie i wszystkim czytającym Twoje rozbiegi. I przekaż pozdrowienia mgr inż. Aniołowi. Widoki ma boskie. :-D

    • Przekażę pozdrowienia, już chyba znużony całodziennym zjeżdżaniem (?) odmeldował się w kierunku pościelowym, bo nie odpowiada na moje nawoływania ;) Miłego tygodnia!

    • mgr inż. Anioł

      Dziękuję za pozdrowienia :) faktycznie padam trochę wcześniej, bo nawet dla biegacza 8 h dziennie na nartach w górskim powietrzu to męcząca impreza :)

  10. Ja wciąż pamiętam twój wpis o masce. Dla mnie on jest bardzo ważny i mądry. Nie tylko ze względu na bieganie. Problem jest o wiele szerszy, ale jakoś ludzie wolą o tym nie myśleć. I w tej jak i w innych dziedzinach jest bardzo wąska świadomość. Mimo, że miasta dopłacają do wymiany pieców ludzie nie korzystają z tego, wolą dalej palić i truć. A trują nie tylko innych, trują przecież też siebie. Dobrze, że o tym piszesz. W końcu od tego jesteśmy, by uświadamiać. Trzymaj się ciepło!

    • Dzięki! Tak to właśnie wygląda, jeszcze zrozumiem biedę i zakup taniego węgla/mułu, zrozumiem palenie w historycznym piecu. Ale nie rozumiem palenia śmieci i co tam w łapy popadnie.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Theme by Anders Norén