Rozbieg 17. tygodnia


Trochę opóźniony, to fakt, ale za to bardzo, bardzo intensywny. Pod tym adresem niedługo będzie sporo zmian (wizualnych) ale droga do nich daleka. W każdym razie – Zaczynamy!


Bieganie

Wczoraj wraz z Tomkiem czyli mgr. inż. Aniołem oraz Sylwkiem wyruszyliśmy dzielnie do Cieszyna na Fortuna Bieg Uliczny. Wspaniały bieg którego część odbywa się po polskiej stronie, część po czeskiej. O tym napisałem w osobnej relacji ale najważniejsze dla mnie jest to, że wszyscy trzej zrobiliśmy „życiówki” na trasie 10km! Swojej się nie spodziewałem, nawet wynik o 4 minuty gorszy bym „brał w ciemno”. Mam też plan treningowy, o tym również napiszę w innym tekście.

Już za 2 tygodnie startujemy w Wings For Life… Sylwia z „Radlinioków w biegu”, która wykręciła właśnie piękny czas podczas maratonu Orlen, przesłała mi zdjęcie ze stolicy pewnego pojazdu. Który jest metą i który kierowany nieubłaganą ręką Adama Małysza dogna każdego z poznańskich biegaczy…

Wings For Life samochód meta(zdj. Sylwia Krause)

W kwestii biegania jeszcze kilka słów o odżywianiu – „Gotuj się do biegu z Marcinem Świercem” – świetne i bardzo życiowe porady.

I genialnych 10 przykazań maratończyka by RunEat.pl- do wykorzystania przez każdego z biegaczy.

A poczytajcie jeszcze co Asia pisze o pewnej Nieznośnej cesze charakteru. Też ją mam. Jak ja dobrze znam te uczucia, które nami sterują podczas biegu, szczególnie gdy coś pójdzie nie tak, jak sobie wymarzyliśmy… Asia biega dużo dalsze dystanse niż ja, ale w głowie widzę bardzo podobne myśli.


Czas na reklamę? Proszę bardzo! Mnie rozbawiła :)


Humor tygodnia

I przechodzimy do wpisu tygodnia. Do tekstu, który przyprawił mnie o głęboki chichot, który przeszedł raptownie w rzężenie i brak tlenu, bo kolejne składane przez mój rozbawiony umysł literki wywoływały dalszą radość – normalnie najśmieszniejszy kawał świata, to przy tym małe coś. Przetestowałem ten tekst na kilku znajomych osobach, w tym na mgr. inż. Aniele – rezultat był podobny. Trup słał się gęsto. Tak więc dołączcie również do grona martwych ze śmiechu dusz. Proszę, relacja z pewnego spotkania blogerskiego by Therion… A że lubię bardzo logo z jego bloga, to w czasie gdy będzie Wam świadomość gasła z braku tlenu, wpatrujcie się w komara… Baj baj….

Komary

Teksty tygodnia

Zaczynam od Mara Time i jak pisać bombastycznego bloga. Jeśli nie wiecie, to poczytacie.

Czasem siła drobnych, ale wspólnych gestów przynosi dużo dobrego. Ania z kroplamorza.pl bardzo fajnie opisała to na przykładzie zbierania nakrętek. Sam kiedyś pracowicie spłaszczałem butelki PET i zakręcałem je wytrwale. Błąd! Będąc z wizytą w sortowni zdziwiłem się, że panie przy taśmie odkręcają te nakrętki. Bo butelki to pewno się i spłaszcza, ale zakrętki trzeba zbierać i przekazywać do specjalnych pojemników. Przez długi czas zanosiłem te nakrętki sąsiadce, która przekazywała je bo jej podopieczna „zbierała na wózek”. I pewnego dnia dowiedziałem się, że udało się! Ale zbieram dalej, inne osoby też pomocy potrzebują. Zajrzyjcie u Ani ile nakrętek potrzeba żeby pomóc.

To teraz skoczmy do Dizajnucha, który opublikował swoje „Top 5 instagramu„. Uważajcie, bo ja nie zdążyłem odstawić kawy przed lekturą. No nie. „Żarcie zagadka” mną parsknęło.

I jeszcze bardzo długi tekst ale sięgający pewnego bardzo istotnego problemu – tłumaczeń książek. Oglądałem „Marsjanina” i chciałem sięgnąć po książkę. I po lekturze tego tekstu już mi się, prawdę pisząc, odechciało. Jak można koncertowo … zepsuć tłumaczenie – o tym jest właśnie ten (mocny) tekst.

W tym tygodniu był Dzień Książki. Z tej okazji Wilq popełnił taki oto obrazek. Po którym znowu miałem przyjemność sprawdzenia wytrzymałości przepony. Oryginał znajdziecie na jego Fanpage, u mnie musicie na obrazek kliknąć, żeby powiększyć. A w prawym dolnym rogu na koszulce… :P Widzicie?

Wilq

I tak oto szybkim, dziarskim krokiem dotarliśmy do końca rozbiegu. Udanego tygodnia i … zbierajcie siły na długi weekend!

A muzycznie? Dozwolone od lat 18-stu, bardzo klimatyczny utworek w stylu retro…

https://youtu.be/2JevpE-4leo

 

Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

64 komentarze

  1. Dzięki za polecajkę :) Aż się boję cóż się może stać, jeśli ktoś weźmie sobie ten wpis do serca :P
    Reklama jak zawsze przednia. I taka w klimatach biegowych ;)

    I jeszcze myśl o Komary rypią.
    Do dziś miałam tylko dwa skojarzenia, jeśli chodzi o słówko Therion – zespół muzyczny i Crowley.
    A teraz doszedł komar :D Chyba nie zasnę ;)

  2. Blogierka pisze:

    Ehh, a ja Ci zazdroszczę że możesz biegać! I każdemu kto może bez kontuzji. A @disqus_zwdfY22wlO:disqus to tak się wkręciła że po miesiącu biegania już 10 pyka! Zazdro500. Ja za to mam dół na maxa :(. Odpuszczam :((. Druga para niby lepiej dobrane i kolano nawala..ehh, może ja się do tego nie nadaję :(

    ps. Zmiany na blogu robisz osobiście czy komuś zlecasz make over?

    • Bookworm pisze:

      Może Ty za szybko te kilometry pochłaniasz i jeszcze się organizm nie przestawił z rowerowania? Zmian nie robię osobiście, mam swojego anioła stróża ;)

    • Zaniczka pisze:

      Wiesz co? to my będziemy im wodę podawac na mecie ;) OBIE :D

    • BasiaK pisze:

      Ty się uspokój i przestań się dołować. Szkoda że mnie nie ma w Warszawie, bo byś przebiegła się ze mną, bo ja też obstawiam, że Ty biegasz za szybko. Byłabym Twoim zającem, który by spowalniał Twój bieg. :-) Ja biegam wolno i dlatego mogę więcej, a Ty od razu chcesz bić rekordy, bo inni robią dyszki bez przygotowania. Inni nie istnieją,przestań się porównywać. Na rekordy przyjdzie czas. Jak kolano chore to do lekarza, fizjotetapeuty, czy kogoś tam, już Ty to wiesz najlepiej. I to oni Ci powiedzą czy możesz biegać czy nie. Jak nie to trudno , podleczysz i karierę biegową zrobisz później. Jak powiedza, że możesz, tylko powolii bez szaleństw to się posłuchasz, bo jak nie to Ci przetrzepię tyłek. :-P A może trenera sobie weź, fachowca i on Ci powie co i jak. Jeśli chcesz zrobimy ten bieg w dwie godziny, no dobra, godzinę 50,żeby nas nie zdyskwalifikowali :-), dla mnie to żaden problem, bardzo chętnie przebiegnę się wolno, lubię podziwiać Warszawę nocą. Ja mogę być ostatnia, a co, zamknę bieg, ktoś przecież musi. :-)
      Uf. Aż się zmęczyłam. :-)

      • Blogierka pisze:

        Nie świruj! Biegasz szybciutko i na biegu masz mieć fun ale też satysfakcje! :D Ja pójdę do „inżyniera” i zobaczymy co powie.Na chwile obecną cała lewa noga: łydka, pięta i achilles bolą nawet jak siedzę :/.
        I dziękuję za słowa otuchy! :**

        • BasiaK pisze:

          Taaa szybciutko. Nie biegam szybciutko, bo jeszcze nie umiem, kiedyś oczywiście się nauczę, bo przecież odkryłam w sobie geny kenijskie. :-P Na razie walczę z kilometrami i czas mnie w ogóle nie interesuje. :-P A jeśli chodzi o dodawanie otuchy, to polecam się zawsze. :-* Ps. Zaopiekuj się nóżką. :-)

  3. Iza pisze:

    Jak to u mnie często bywa, poślizg mam spory, ale już w kartach pootwierałam odnośniki, więc rozbieg biorę na raz. Wielkie dzięki i prawdziwej wiosny życzę. :)

  4. Rany, ale rozbieg… Pół dnia mi zejdzie :) Co do jakości tłumaczeń – zaraz mi się przypomina taka historia: dawno, dawno temu miałam niebywałą przyjemność przeczytać Diunę, pierwszy tom. Książka była bardzo stara, pożółkła, rozsypywała się w rękach. Wchłonęłam ją niemal na raz, chcąc więcej! Poleciałam do biblioteki (czy gdzieś, już nie pamiętam) i… na tym się skończyła moja przygoda z Diuną. Kolejne tomy były przetłumaczone przez kogoś innego, język był tak koślawy, że kompletnie nie dało się tego czytać!! Potem wiele lat próbowałam gdzieś namierzyć tę pierwszą wersję, by ją kupić…
    Pozdrawiam :)

  5. Babok pisze:

    Zacna wyliczanka na dobry tydzień :) będę miała jutro czym raczyć duszę jak kolejny raz szlak mnie trafi nad zwieszonym korposystemem :D

  6. Monika Dudzik pisze:

    Czytając tekst Theriona poryczałam się ze śmiechu. Epickie!!! Czapki z głów!
    Matko, kiedy ja się w końcu wybiorę do Poznania? Nie byłam jeszcze i chyba w tym roku też się nie zanosi…

  7. BasiaK pisze:

    U theriona już byłam i jeszcze będę. Przyznaję, że w życiu bym nie pomyślała, że gdy się znajdę w miejscu gdzie komary rypią, nie będę miała ochoty wiać, wręcz przeciwnie, chętnie wrócę.:-) Odnośnie blokowania miast i biegania, jeszcze się taki nie urodził co by wszystkim dogodził. Ale jak ktoś ma co chwila jakieś biegi pod nosem, to fakt, można się wkurzyć. Choć mnie bardziej irytuje codzienny duży ruch samochodowy na krajowej drodze, którą jadę do miasta. Włączenie do ruchu to niezła jazda bez trzymanki. A weź przejdź na drugą stronę ulicy! I mam to na co dzień. Okolicznościowe imprezy blokujące ruch wcale mi nie przeszkadzają, bo ruch jest wtedy mniejszy. :-)
    W pozostałe linki pokliikam. Piosenka bardzo klimatyczna.:-) Jeszcze raz gratuluję życiówki. Udanego tygodnia i powodzenia w zmianach na blogu.

  8. Artur pisze:

    Ale dawka abstrakcji! Dopiero dziś zajrzałem na komaryrypią i jestem wniebowzięty :D Dawno się tak nie uśmiałem :D Dzięki Pawle i pozdrowienia dla autora bloga ;) P.S. @disqus_sWpvL6DRAF:disqus Faktycznie. Imię znajduje się dokładnie tam gdzie napisałeś! Padam do stóp! :)

    • therion pisze:

      W przygotowaniu aplikacja „Sprawdź swoją datę urodzenia” na Androida :) Cieszę się, że się nie rozczarowałeś :) Pamiętaj tez, że gdybyś kiedykolwiek poczuł tekst niskiej jakości, napisany na odpierdol i zwyczajnie nudny, możesz o tym napisać na adres kontakt@nagato.pl – Szymon strasznie lubi czytać :)

  9. Joanna Kurek pisze:

    Bardzo dziękuję za polecenie mojego tekstu i bloga :) Moja ambicja już biegnie dalej więc widzimy się na Biegu Fiata za miesiąc :) Dziś idę na pierwsze bieganie po tygodniu przerwy po maratonie! Już mnie buty swędzą :) A Wings mi się marzą za rok. Ale raczej gdzieś w Europie :) Do Bratysławy mam lepszy dojazd niż do Poznania! Wiedeń i Lubljana też są na liście :)

  10. therion pisze:

    O! I tak właśnie wygląda całe zabawne życie theriona. A to go autobus ochlapie, a to mu ktoś w sklepie ostatnie pół kilo mandarynek wykupi, a to Urząd Skarbowy wezwie niesłusznie. No boki zrywać. A jak już komuś się nawet spodoba, to co therion napisze, to mu się linki pomylą i z 3 blogerów wyjdzie 10 przykazań :) Ale za dobre słowo dziękuję. Idę zaraz do przedszkola po dzieci. Na pewno będzie padać…

    • Bookworm pisze:

      Maruda. Do Ciebie prowadziły DWA linki, zaleta posiadania loga z komarem. Tam był od początku prawidłowy :P Pocieszę Cię „po polsku” – czyli swoim przykładem. Kiedyś w jednym z czasopism netowych wspomniano o jednym z moich tekstów. Niestety większość wspomnianych dokowała w pierwszym wspomnianym wpisie. Dosyć szybko to wyłapałem, zgłosiłem i … zmieniono po chyba czterech dniach. Żeby bardziej mnie pognębić, to wszystkie nieprawidłowe linki poprawiono a mój tekst wciąż był linkowany wspomnianym pierwszym wpisem. Ot i cała radość poszła w … A padać będzie. Kwestia tylko co.

      • therion pisze:

        Tak naprawdę to ten numer z linkiem mnie dużo bardziej rozbawił niż mój własny tekst. Gdyby jeszcze link prowadził do strony jakiegoś zakładu pogrzebowego albo Sejmu, to uwierz mi – żart sytuacyjny stulecia :)

  11. anjanka pisze:

    Jeśli się uda, to może poczekam na Was na starcie? :)

    • Bookworm pisze:

      Jeśli tylko nic nie stanie na przeszkodzie naszemu startowi to miło będzie się spotkać :D Dosyć z tłumu się będziemy wyróżniali, bo ja będę przypominał siebie a Tomek będzie przypominał mgr. inż. Anioła :D

  12. anjanka pisze:

    Poważnie biegniecie w Poznaniu? :))
    Ps. Nasi zabieracze odpadów sobie życzą zakręcani butelek.

  13. Obrazek na Dzień Książki rozkłąda mnie na łopatki za każdym razem. A od kiedy przeczytałęm napis na koszulce, to podwójnie :) Komara zostawiam sobie na gruntowne czytanie od A do Ź na weekend majowy, ale i tak się skusiłem (kolejny raz) na próbkę i sparaliżowało mi przeponę od śmiechu :)
    Bardzo dziękuję za polecajkę – ostatnio kurtura u mnie, czyli nudy, nikt nie zagląda, więc muczos gracias raz jeszcze :)

  14. Piotr Stanek pisze:

    Wiele wartościowych tekstów Pawle :)
    Dziękuję :)
    A i Asia z asiaprosto się załapała :)

    ad. tłumaczenie. Ten przykład Marsjanina to szczyt niekompetencji.
    A ja właśnie wolę czytać w oryginale. Bo to ma dwie wielkie zalety:
    – ulepszam swój język
    – czytam to co autor napisał, a nie to co tłumacz zrozumiał (w uproszczeniu).
    Zatem, o wiele lepiej dla mnie czytać w oryginale, zwłaszcza przy fachowych książkach.

    Fajna porada z tymi nakrętkami, miejsca już mi brakuje na segregowane odpady ale na nakrętki znajdę osobny miejsce :)

    Pawle
    ” Proszę, relacja z pewnego spotkania blogerskiego by Therion”
    podlinkowałeś link do runeat. Nie mogę sprawdzić tego wpisu tygodnia i jego poziomu rozśmieszania ;)

    • Bookworm pisze:

      Dzięki dobra duszo! A na nakrętki zawsze gdzieś się trafi – specjalne pojemniki – szybko się tego można pozbyć mając niewielkie ilości :) I fajna rzecz – na bieg na Babią zalecają zabrać nakrętki – zbierają dla kogoś :)

  15. Ruda Paskuda pisze:

    Jak do Poznania do ja przyjadę Cie powitać na mecie. A co! :-) a że z natury to ja złośliwa małpa jestem, to dołożę swoją niską osóbkę do blokującego Savonowi Poznań tłumu :-D

  16. Pani Zakalcowata pisze:

    Jak do Poznania do ja przyjadę Cie powitać na mecie. A co! :-) a że z natury to ja złośliwa małpa jestem, to dołożę swoją niską osóbkę do blokującego Savonowi Poznań tłumu :-D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.