..a co mi dał sport ?


…czy sport zabiera czy daje to jest kwestia sporna..

wydaje mi się że zachowując zdrowe proporcje i wytwarzajac swoista symbiozę da się z tym sportem na karku jakos funkcjonować..

po pierwsze sport który ja wolę raczej nazywać aktywnością zabiera czas.. ale też nie trzeba go oddawać niewiadomo ile – przez wiele lat „biegałem po macie” i akurat taka aktywność nie powodowała sytuacji kiedy syn mówił do mnie „proszę pana” pytajądc po cichu matkę kim jestem – duży trening 3x w tygodniu i to raczej w godzinach wieczornych ..z czego duży rozumiem taki ok 2h ..do tego garść ćwiczeń w dni pozostałe i w zupełności to wystarczało ..więc z tym czasem to jednak zabiera ale bez przesady

aktywność można powiedzieć że zabiera pieniądze.. choć jak się trzymasz danego rodzaju aktywności to jakims sprzetem koniecznym się obłożysz i na ogół starcza on na jakiś czas.. oczywiście dochodzi jeszcze koszt członkostwa w klubie sportowym (jeśli dyscyplina wymaga formy zorganizowanej) ..także no – zabiera kasę.. w moim przypadku ok 150 zł na miesiąc i to by było wszystko z tego co zabiera.. w zamian dając o wiele wiele więcej

przede wszystkim satysfakcję ..przynajmniej ja tak to odczuwałem ..satysfakcję ze zrobienia czegoś, z pokonywania kolejnych kroków, barier, osiągnięć na pewno

lepsze samopoczucie – organizm chce więcej, jest naładowany, po pewnym czasie nie może się doczekać kolejnego treningu

podnosi samoocenę – no bo skoro się realizujesz to znaczy że jesteś zajebisty ;)

jest wentylem złych mocji – możesz się po prostu wyżyć

powoduje że jesteś sprawny.. wysportowany to może za duże słowo.. ale sprawny na pewno ..może nie taki super fit ale i tak prezentujesz sie lepiej niż kanapowce w twoim wieku

co mi jeszcze dał sport to małe zwycięstwa.. takie iskierki radości dnia codziennego ..może najlepiej zobrazuje to sytuacja na maratonie (maratoniku wokół osiedla) organizowanym przez podstawówkę mojego młodego – wszyscy biegną znaczy pół szkoły z rodzicami itd. ja nie biegne bo się zgłosiłem jako obsługa checkpointu ..dostałem ostatni i czekałem aż wszyscy uczestnicy przebiegną ..ostatnim biegaczem okazała się mała dziewczynka która już nie biegła tylko szła więc poszedłem z nią na metę .. w trakcie tego spaceru wywiązała się rozmowa:

– Pan jest tatą któregoś z ucznów ?
– Tak [tu podałem imię i klasę młodego] – acha.. bo myślałam że pan nie jest nikogo tatą
zaineresowany pytam – dlaczego?
– bo Pan nie ma brzuszka a myślałam że wszyscy tatusiowie mają brzuszki

..w tym miejscu, jakby to napisał klasyk

#kurtyna


Więcej tekstów Savona znajdziesz na jego nowym blogu Savoniq.pl

Savon

to co mnie otacza nie może zostać bez komentarza.. ale bez napinki i przesadnej powagi ..ze szczyptą niestosownego humoru ..albo cynizmu ..w każdym razie naskrobie coś od czasu do czasu i mam nadzieję że ktoś to jednak czyta

Może Ci się również spodoba

7 komentarzy

  1. BasiaK pisze:

    No i trudno się z Tobą nie zgodzić. Więc się zgadzam. :-)

  2. Zaniczka pisze:

    :) :) dzieci są boskie, szczerość jest mega ważna, szkoda że potem się trochę o niej zapominamy :)

  3. Blogierka pisze:

    z tą #kurtyną to kojarzę taką jedną blogerkę :P
    ale dziecko prawdę Ci powie ;)
    swoja drogą ja bym się zapytała jak widzi mamusie ;)
    ps.oczywiście podpisuję się pod tym-co dał sport! aczkolwiek ja od piątku mam jakby rwę kulszową bo ważąc 45-8kg zrobiłam 5 dead liftów ze sztangą 60kg..auć :P

    pps. oczywiście rozkminiłam że to Crumbs ;)

  4. Hi hi hi, pan z brzuszkiem tata. Zabojcza ta logika dziecieca. Sport wiele daje, choc jak ze wszystkim pewnie potrzebny jest umiar, bo jak sie patrzy na dopingujacych sie sportowcow, ktorzy robia to juz tylko dla pieniedzy, to troche odbiera to ochote na sport. Ironia losu, bo kiedys imprezy typu Olimpiada byly metoda promowania sportu. Pawel pozdrawiam serdecznie Beata

  5. Iza pisze:

    Logika dziecięca bywa zabójcza ;) ale jak tak pomyślę, to jednak jakaś logika w tym jest. ;) Chociaż do Pawła zaglądam regularnie, to sama wirusem biegowym nadal się nie zaraziłam, za to z przyjemnością i jednak pewnym sadyzmem czytam o tym, co by mi to bieganie mogło dać. :D

  6. Pan nie ma brzuszka – to nie może być tatą ? hehe – dobre ;) Ja bym policzyła jeszcze jako koszty ceny pakietów i dojazdów ale co tam – wszystkiego sobie odmawiać ? i tak nie startuję często a po za tym bez tego biegania to byłoby mi jakoś już dziwnie teraz :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.