„Co nas może zabić w mieście”. Szymon Drobniak


Bywa, że wpadam do biblioteki niczym rasowy biegacz – oddaję książki i szybciutko zgarniam z półki o nazwie NOWOŚCI kilka pozycji, które zainteresują mnie okładką. Tak było i tym razem. Moim łupem padła książka o intrygującym tytule: „Co nas może zabić w mieście”.

Przed lekturą byłem pewien, że nic mnie nie zaskoczy na liście zagrożeń, które znienacka pozbawiłyby mnie życia. Byłem w błędzie. Zachowajcie więc czujność i nie dajcie się dobrodusznie nabrać, tak jak to ja uczyniłem.

Co nas może zabić w mieście

SUWAŁKI. Pło. Nigdy o tym nie słyszałeś? To elastyczny kożuch z roślin pokrywający torfowisko. Wsysa bez szansy na ratunek.
LOS ANGELES. Tu żyje najbardziej toksyczna traszka świata.
SEUL. Żywa ośmiornica jako lokalny przysmak. Tylko że jej macki lubią przyssać się do gardła.

Szymon Drobniak to biolog ewolucyjny i popularyzator nauki – wykładowca na Uniwersytecie Jagiellońskim. Do tego grafik komputerowy i ilustrator, entuzjasta przekazywania informacji obrazem.

Czytając kolejne rozdziały książki, tego właśnie byłem pewien. Że autorem książki musi być wykładowca, erudyta, którego wykłady przyciągają studentów niczym magnes. Bo w niektórych rozdziałach autor rozpędza się prezentując czytelnikowi kompletny wykład akademicki, płynnie łącząc wiedzę fizyczną z chemiczną i biologiczną. Żongluje nią i oszałamia.

A co spotkamy w książce?

Wszelkie możliwe zagrożenia, które czyhają na biednego przedstawiciela homo sapiens, dosłownie w każdym zakątku naszej poczciwej Ziemi.

Bakterie, ryby, pająki, ruchome piaski, owady, hot dogi (!) bezecnie knują, próbując pozbawić nas tego, co najcenniejsze – życia.

Nie jest to książka dla osób, które obawiają się o swoje życie i dla hipochondryków. Jest to pozycja dla osób, które są ciekawe świata, mechanizmów ewolucyjnych, którzy lubią wiedzieć więcej.

Polowanie na „generalnie”

Nie mogłem nie wspomnieć o tej kwestii, która jest tak tajemnicza, że za każdym razem, gdy patrzę na tytułową książkę, to w gabinecie Ministra Wojny na biurku dzwoni czerwony telefon. A Miśkowi kipi na piecu mleko, które miało zapewnić mu rajski smak kakao.

Otóż na stronach: 154, 208, 225 oraz 263 ktoś długopisem zamalował słowo „generalnie”. I teraz zastanawiam się, komu to słowo przeszkadzało. Być może ktoś podczas korekty wytypował to słowo do usunięcia a nie usunął?

generalnie ponownie wykreślone

Być może słowo to powoduje jakieś tajemne reakcje alergiczne?

wykreślone słowo generalnie
W każdym razie ktoś sobie zadał trud i na czterech stronach książki to słowo zamalował Ciekawym jest to, że może bym na to nie zwrócił uwagi, gdyby własnie nie ta zadziwiająca konsekwencja. I upór. Najpierw myślałem, że to standardowy wandal podkreślacz. Bo niektórzy tak czytają książki podkreślając ciekawe dla nich treści. Później jednak wyczułem zorganizowaną pracę, która doprowadziła do wykreślenia czterech identycznych słów z książki.

Tak więc, jeśli ta książka trafi kiedyś w wasze ręce – sprawdźcie czy też jest obiektem wielokrotnego pokreślenia na wspomnianych stronach.

Wymyślanie zaskakujących sposobów utraty zdrowia i życia – i objaśnianie ich naukowo! – to niezwykła frajda. Jeszcze większą radochą jest odkrywanie nowych rzeczy tam, gdzie się ich nie spodziewamy. Obejrzyj się więc za siebie, upewniając się, że siedzisz w bezpiecznym miejscu – i w drogę!

Szymon Drobniak

Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

8 komentarzy

  1. Haha, tytuł książki genialny, ale rozwaliłeś mnie tym gościem, który wykreślił słowo generalnie. Może dla niego takie słowo nie istnieje w słowniku?

  2. Bookworm pisze:

    Jeśli dorwiesz – napisz proszę. Potwierdzi się nam kolejna teoria spiskowa (po chemitrails, szczepionkach i Scientologach) :)

  3. Bookworm pisze:

    Albo maniak antygeneralista, albo jednak poprawka w całym nakładzie, za pomocą długopisu…

  4. halmanowa pisze:

    Hahah! W życiu bym nie pomyślała, że istnieje taka książka. Aż zrobiłam się niezwykle ciekawa, co też może na mnie czyhać w tych wszystkich miastach mniejszych lub większych. Podejrzewam, że autorowi trochę się zeszło, zanim te wszystkie niebezpieczeństwa opisał.

    Jeśli w gdańskiej bibliotece dorwę jakiś egzemplarz, z pewnością nie zapomnę sprawdzić, czy „generalnie” zostało wykreślone, czy też tu – na wybrzeżu – nie grasuje wandal książkowy ;)

  5. Piękny motyw z tym zamalowanym słowem. Jak z Pynchona. :) Ciekawe czy te numery stron przypadek czy też kryje się za nimi coś więcej… ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.