Ogłoszenia OLX – wesołe przygody językowe


Czasem coś sprzedaję na portalu OLX, za każdym razem, gdy zatwierdzam ogłoszenie czuję dreszcz ekscytacji, bo wiem, że jeden klik myszki dzieli mnie od rozpoczęcia wesołej przygody, bardzo często przygody również pod względem językowym i ortograficznym. I nie, nie jestem Grammar Nazi, sam popełniam błędy, za które mi wstyd ale staram się zawsze aby zachowywać jasność przekazu. W przypadku pytań do ogłoszeń na portalu OLX pojawia się jednak humor sytuacyjny i właśnie wspomniany – językowy, który przypomniał mi pewną nagradzaną powieść – „Kwiaty dla Algernona”.


Przeglądanie ogłoszeń natchnęło mnie kiedyś do napisania poradnika na co zwrócić uwagę przy publikowaniu ogłoszeń na OLX – bo jakość niektórych ogłoszeń jest bardzo słaba, a szkoda.


Wesoła historia wprowadzająca w atmosferę powieści rozpoczęła się od porządków na strychu i na działce. Dzieci rosną szybko, postanowiliśmy część zabawek i sprzętów przekazać, a to co pozostanie – sprzedać na OLX. Na tym portalu był to nasz debiut – zazwyczaj korzystaliśmy z innego, gdzie reguły były dużo bardziej restrykcyjne ale wiązało się to z prowizjami. A tu nie. Ale zanim nastąpi relacja to przenieśmy się w świat dobrej literatury.

Kwiaty dla Algernona

Bardzo serdecznie polecam lekturę tej powieści czy choćby samego opowiadania. Bez zdradzania intrygi napiszę tylko tyle, że bohaterem jest niepełnosprawny umysłowo Charlie Gordon, który bierze udział w pewnym eksperymencie medycznym, który ma na celu podniesienie jego poziomu inteligencji.

Równolegle eksperymentowi poddawana jest myszka laboratoryjna – tytułowy Algernon, który wyraźnie jest sprytniejszy od Charliego – pokonuje pewien labirynt lepiej niż on.

Charlie rozpoczyna prowadzenie dziennika postępuw którego czytanie jest męką. A to dlatego, że Charlie pisze (a genialny przekład to oddaje) z wszystkimi możliwymi błędami ortograficznymi i bez interpunkcji. Przy czytaniu tego tekstu mózg wierzga, buntuje się i krzyczy dość! I za nic nie chce się przyzwyczaić. Nie chce się przyzwyczaić ale opowieść wciąga czytelnika i pochłania wraz z butami i trudnościami w płynnym przeczytaniu tekstu.

Jak się pewno domyślacie, wpisy dziennika postępuw stają się bardziej zrozumiałe w miarę jak Charlie staje się coraz mądrzejszy. W pewnym momencie zauważamy, że na kolejnych kartach dziennika nie ma już błędów, a język staje się coraz bardziej wyszukany i specjalistyczny.

Co było dalej? Nie zdradzę – odsyłając chętnych do biblioteki po tę pozycję.

I tu przenosimy się na portal aukcyjny, zagłębiamy się w świat ogłoszeń OLX.

Tylko odbiór osobisty

Na portalu sprzedaż jest bardzo prosta. Sprzedający wystawiają sprzęty za określoną cenę, z opcją negocjacji, lub bez. Opis to „wolna amerykanka” – w przypadku sprzętów, które sprzedawaliśmy w większości przypadków był – ze względu na rozmiar i wagę – jasno określony wpis: tylko odbiór osobisty.

Faktem od dawna naukowo potwierdzonym jest ten, że ludzie albo opisów nie czytają, albo czytają ale nie rozumieją. Więc wkrótce ożywiła się skrzynka odbiorcza z pytaniami: za ile wyślę i dlaczego tak drogo. Czyli co, nie czytamy ze zrozumieniem? Nie wysyłam i kropka.

Wspomniany portal obsługuje się dobrze również z poziomu telefonu komórkowego, więc na drobne błędy czy literówki nie zwracałem uwagi. Ale… W pewnym momencie i moje wyobrażenie o języku polskim przeżyło szok, podobnie jak przy lekturze dziennika postępuw

szkusza

Umysł fajnie działa, bo często poprawia literówki „w locie” czy dodaje „ogonki”.

Więc… „Państwo z kuszą na kuriera”? Ale my do kurierów nie strzelamy…

Bo w pierwszej chwili umysł wyświetlił mi przed oczami piękną kuszę:

Kusza

Rama – Praca własna Heavy crossbow, Château de Morges museum, Switzerland.

Ale po chwili wierzgnął i przetłumaczył „szkuszą” na skuszą. A nie „z kuszą”. Czasem niestety bez pewnej dodatkowej wiedzy takie tłumaczenie nie jest możliwe – o sami popatrzcie:

Zadanie kata na lace

To klasyczny przykład na potencjalną mnogość interpretacji – bo nie wiemy gdzie umieścić „ogonki”. Że o przypadku laski/łaski nie napiszę.

Ale wróćmy do korespondencji z kupującymi.

Kolejny kwiatek:

sabieze

… co zrobi? Sabieże… OK

Po dłuższym odpisywaniu na serię zapytań już byłem biegły w aukcyjnym slangu. Bo to prosty język jest – rodem dzieci neostrady czy też z bash.org:

Poklikash2

(za Bash.org)

O albo taki:

(za Bash.org)

(za Bash.org)

Ale poziom absurdu został przekroczony gdy na aukcji zjeżdżalni ogrodowej otrzymałem pytanie o :

waz-wodny

Na tyle starczyło mi inteligencji, że nie połączyłem pytania astronomią (bo jest taki  Wąż Morski – 61. pod względem wielkości – gwiazdozbiór na niebie). Nie udzieliłem również błyskotliwej odpowiedzi na pytanie:

Można, polskie prawo nie zabrania podłączania węży wodnych do zjeżdżalni, aczkolwiek nie wiem co na to Green Peace

Gdy skończyłem się śmiać wyobrażając sobie węża naciąganego na zjeżdżalnię

(Wąż wodny -wikipedia)

(Wąż wodny -wikipedia)

i za pomocą powszechnie dostępnych zmysłów uprzednio weryfikując czy zjeżdżalnia nie ma jakiś ukrytych (wężowych) funkcji odpisałem, że niestety i ubolewam nad tym faktem. Odzyskałem oddech. Otarłem łzy z oczu.

Ale na ekranie smartfona wyskoczyło info, że mam nową wiadomość – kolejne pytanie o zjeżdżalnię.

Stan

Popłakałem się ze śmiechu znowu. Znacie to uczucie, gdy pojawia się wam w umyśle, a może już na końcu palców, cięta riposta. Która być może bawi tylko was, ale za to bawi do łez. (Na usprawiedliwienie swoje dodam, że portal umożliwia dodawanie 8 fotek. Z reguły z tego korzystam robiąc dokładne, wyraźne fotografie z wszystkich stron przedmiotu. Te fotografie można powiększyć i dokładnie sprawdzić stan) .

Co więc miałem odpisać?

Stan bardzo dobry, choć szczerze przyznam, że po zakończeniu kuracji antybiotykowej zjeżdżalnia jeszcze trochę kaszle.

  Ale nie, kultura i sam nie wiem co przeważyło i konwersacja potoczyła się dalej…

Spektakl „Kwiaty dla Algernona”

Pisanie bloga rządzi się swoimi prawami. Szukając jednego, trafia się na coś innego a odkrywa jeszcze coś ciekawszego.

Znalazłem informację, że „Kwiaty…” gościły w 1981 na deskach telewizyjnego Teatru Sensacji „Kobra”. Tego nie znalazłem. Ale znalazłem fragment spektaklu w reż. Tomasza Sisickiego: „Kwiaty dla Algernona”. Tomasz Błasiak został uhonorowany pierwszą nagrodą na 36 OFTJA oraz  Grand Prix II Olsztyńskich Spotkań Teatrów Jednego Aktora „SOLO”. Scenariusz: Rafał Sisicki.

Warto poświęcić te 30 minut i porównać opowiadanie z adaptacją teatralną.

 


Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

15 komentarzy

  1. AgataDzwiga pisze:

    ha ha ha zatęskniłam za tym Twoim ciętym językiem ;). Sama pamiętam swoje przygody z OLX i unikam jak ognia. Teraz staram się albo coś wystawić na fejsie, a na olx to już w ostateczności :P

    • Bookworm pisze:

      A ja się cieszę, że Cię tu widzę. Ja tam łagodnieję wraz z biegiem kolejnych wiosen, tak tylko patrzę, uśmiecham się i czasem coś delikatnie skrobnę. Dobrze, że mi przypomniałaś o FB że też tam mogę coś wystawić :D A z OLX przerabiam kolejną ‚transzę’, pewno będzie kontynuacja.

  2. Hahaha, oplułam telefon i wzbudziłam radość kolejkowiczów pod gabinetem okulistycznym :) zjeżdżalnia kaszląca z powodu węża :) :) :)

  3. Savon pisze:

    Do mnie przy jakims projekcie jednym klientka napisała „trzcionki” ..chwile mi zajelo zanim zrozumialem o co chodzi ;)

  4. halmanmonika pisze:

    Jak zwykle, uśmiałam się podczas lektury. Przyjemnej lektury :-) Już zaczęłam myśleć nad wystawieniem na sprzedaż czegoś u siebie – a nuż, widelec też trafię na takich przezabawnych potencjalnych klientów!

  5. Anna Dobrzyńska pisze:

    Książka musi być rzeczywiście wyzwaniem dla umysłu i niezłą gimnastyką. Takie słowo, w którym można zrobić chyba najwięcej błędów to – wschód – fzhut :) Ciężko odgadnąć :)
    varsavianistycznie.blogspot.com

  1. 21 sierpnia 2018

    […] A do tego jest przyjemność związana z przygotowywaniem ogłoszenia i tą adrenaliną czy się uda sprzedać czy też nie. Plus humor, który zawsze wkrada się do korespondencji z kupującymi, co opisywałem już w pewnym tekście. […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.