Książki

Mól w bibliotece – światy ekstremalne

Mól w bibliotece cz. 4

Dziś kolejna, piąta już odsłona cyklu „Mól w bibliotece” opisująca co ciekawego Bookworm znalazł w przepastnych i tajemniczych zaułkach bibliotecznych. Rzecz ciekawa, bo dwie z wypożyczonych książek opisują światy ekstremalne, których obyśmy nigdy nie musieli poznać.

Przy okazji wizyty w bibliotece jak zwykle pojawia się u mnie pewne pytanie egzystencjalne, bo gdy nadchodzi ponury czas rozstania się z wypożyczoną książką, to powraca z siłą fali odpływu kwestia: a może lepiej książki kupić? To pytanie powróci pod koniec tekstu.


„Ludzie i Gady” – życie za kratami godzina po godzinie

W kryminale trzeba być gotowym na wszystko. O każdej porze dnia i nocy. Można zarobić w gębę i od funkcjonariuszy, i od więźniów. Więźniowie biją w celi po wieczornym apelu. Za dnia biją klawisze. Otwierają drzwi i wpadają. Na koniec rzucają tylko: „Dobranoc”.  TEN ŚWIAT JEST BEZWZGLĘDNY.

Gady i LudzieAutor książki Mariusz Sepioło zbierając materiały do książki rozmawiał z kilkunastoma więźniami. Chciał wiedzieć, jak jest po drugiej stronie krat. Rozmówców spotykał głównie na wolności, ale z niektórymi spotykał się w więzieniu. Książka powstała głównie na podstawie nagrań, podczas części spotkań autor notował sporadycznie musiał polegać na swojej pamięci.

W Polsce jest 77 tysięcy osadzonych umieszczonych w 87 zakładach karnych i 67 zakładach śledczych. Więzienne zwyczaje i kultura wszędzie jest podobna. Króluje siła, przemoc i nikt opuszczający zakład karny nie pozostaje takim człowiekiem, jakim był przed aresztowaniem. Jest naznaczony pogardą dla wszystkich bez wyjątku.

Czytelnika ciekawią więzienne zwyczaje i więzienny język, szczególnie związane z grypserą. Grypsera to subkultura i zwyczaje pilnie strzeżone przed obcymi przez osoby grypsujące. Bardzo często, gdy trafia się na forach internetowych na „słowniki” tłumaczące zagadkowe zwroty, pod takimi tekstami pojawiają się ostrzeżenia i groźby wobec osób zdradzających tajemnice z „innego świata”, świata osób odsiadujących wyroki. Jednak kiedyś trafiłem na bardzo ciekawe opracowanie – była to bodaj praca magisterska otwarcie udostępniona w internecie – opisującą znaczenie więziennych tatuaży i tłumacząca zachowania subkultury więziennej. Trudno było się oderwać od kolejnych stron opisów tego, co za murami więzienia wolno robić, czego nie i jakie mogą być konsekwencje złamania pewnych tradycji.

„Ludzie i gady” składają się z siedmiu rozdziałów i jest to, tak jak wspomniałem, zapis rozmów z piętnastoma osadzonymi. Kolejno dowiadujemy się, jak przebiegały pierwsze chwile bohaterów od utraty wolności, opis ich zderzenia z więzienną hierarchią, poprzez opis więziennej codzienności, ich przemyśleń o relacjach z innymi osadzonymi – aż po to, jak wyglądał ich powrót do życia poza murami więzienia. Książkę wieńczy wywiad z emerytowanym funkcjonariuszem Służby Więziennej.

I ten rozdział z całej książki polecam najmocniej. Bo poprzednie rozdziały przedstawiają świat oczyma więźniów. I gdy już, już nam się wydaje, że pojęliśmy reguły grypsery i mikroświatów w celach, okazuje się, że ten świat wygląda zupełnie inaczej w opisie kogoś, kto te drzwi do cel zamykał.

Bardzo polecam tę książkę, choć nie jest to lektura łatwa z racji opisywanej tematyki.

(„Ludzie i gady”; Mariusz Sepioło, Wydawnictwo Czerwone i Czarne, Warszawa 2017)

„Gestapo” – cykl karny batalion Wehrmachtu

Gestapo Sven HasselCykl powieści Svena Hassela przeczytałem przed laty. Książki wykopywałem z bardzo zapomnianego działu bibliotecznego, niektóre z ich się rozsypywały w rękach – z racji wieku i wyeksploatowania. Cykl wciągnął mnie do tego stopnia, że połykałem książki nie bacząc na chronologię wydarzeń. Przygody postaci były tak różne od sielskiej wizji wojny, na której wychowywaliśmy się śledząc przygody „Czterech pancernych i psa”. Świat wojny Hassela to brud, głód, jęki rannych, śmierć w płomieniach lub pod gąsienicami, bądź powolne zamarzanie na froncie wschodnim.

Poszukałem też informacji o autorze, zastanawiając się jak to jest możliwe, że tak dobre książki umknęły mojej uwadze i na jakiej podstawie autor przywołał tak ekstremalną wizję drugiej wojny światowej. Do tej pory najlepszą relacją była „Kompania braci” opisująca walki elitarnej spadochronowej jednostki amerykańskiej.

Sven Hassel jest Duńczykiem w czasie II wojny światowej zgłosił się na ochotnika do armii niemieckiej. służył jako kierowca czołgu w liniowej jednostce pancernej. podjął nieudaną próbę dezercji, za co został przeniesiony do karnej jednostki frontowej Wehrmachtu. Walczył na wszystkich frontach oprócz afrykańskiego, dosłużył się stopnia porucznika, a po wojnie trafił do niewoli radzieckiej. Napisał czternaście powieści, które zostały przetłumaczone na 25 języków i wydane w nakładzie przeszło 50 milionów egzemplarzy.

Co przykuwa czytelnika do powieści Hassela? Prawda o absurdzie wojny i braterstwo żołnierzy rzucanych na najtrudniejsze odcinki walk. Wojna to nie wyjściowe mundury, to nie brzęk metalowych odznaczeń. Świat wojny to śmierć, podstępy, zezwierzęcenie, głód i świadomość nieuchronnej śmierci, która otacza i która przygniata bezwarunkowo każdego. Żołnierze batalionu karnego to wyrachowani cynicy, którzy wykorzystują każdy możliwy moment aby napić się, najeść, spędzić czas w objęciach kupionej miłości. Legionista, Sven, Mały, Stary, Barcelona, Porta – oni nie wierzą już w nic, poza swoimi kompanami, którzy są mistrzami w żołnierskim fachu: absolutnymi autorytetami i wirtuozami w skutecznym zadawaniu śmierci.

Tylko jedna z czternastu książek Hassela jest autobiograficzna. Jednak wszystkie wywołują u czytelnika całą gamę emocji – od szaleńczego śmiechu (bywają takie akapity) po przestrach, obrzydzenie przechodzące w powolne pogodzenie się i zrozumienie faktu, że nie ma sprawiedliwych wojen, każda z nich to świat ludzkich tragedii, bólu po stracie bliskich, to świat w którym szybciej porozumieją się szeregowi żołnierze przeciwnych stron, niż generałowie czy politycy.

„Gestapo” opowiada o tym, jak bohaterowie wracają na krótki odpoczynek do Vaterlandu, w którym szaleje wszechmocne Gestapo. To historia o kilku osobach, które trafiają do więzienia, z którego wyjść można tylko na cmentarz, po wysłuchaniu oczywistego wyroku skazującego.

Paradoksalnie to świat frontowy jest logiczniejszy i prostszy w zrozumieniu niż państwo, w którym szaleje tajna policja, w którym każdy może zostać oskarżonym i skazanym za zdradę.

(„Gestapo”; Sven Hassel, Instytut Wydawniczy ERICA, Warszawa 2012)


Bardzo trudno jest oderwać się od opisywania przeczytanych książek. Przymykam oczy i widzę kolejne, ciekawe wydarzenia, które przecież zasługują na jeszcze jeden akapit, choć jeszcze kilka słów. Jeszcze trudniej jest się z książkami rozstać oddając je po miesiącu do biblioteki. Co prawda można je wypożyczyć ponownie (po odczekaniu kolejki) ale wtedy ze wzmożoną siłą chce się książki kupić.

Czasem ulegam pokusie i kupuję a nie wypożyczam książki po otrzymaniu informacji o interesujących promocjach. Kilka „klików” i już po kilku dniach mogę cieszyć się pachnącą świeżym drukiem paczką z wyczekaną zawartością.

Bywa też, że będąc na zakupach w centrach handlowych nieśmiało włączam aplikację Qpony.pl wyszukującą promocje i obniżki cen wg mojej lokalizacji. Jak się pewno domyślacie, wkrótce po raz kolejny będę robił porządki na półkach (tym razem) domowej biblioteki, robiąc miejsce dla nowych książkowych nabytków.


(Tekst powstał przy współpracy z Qpony.pl)


20 Comments

  1. Z tych dwóch pozycji pierwsza łyknąłbym na pierwszy rzut, bo kto wie, co się w życiu wydarzy, a wojna jednak ciągle mniej prawdopodobna :)

  2. Ta pierwsza pozycja wpisuje się w moje zainteresowania, druga – nieco mniej. Jeśli już ciężkie tematy, to raczej nie historyczne. Zwyczajnie sobie z nimi nie radzę. Natomiast więzienie, tamtejsze zwyczaje, relacje między osadzonymi i klawiszami to coś, z czym chętnie bym się zmierzyła. Co prawda stykam się z tym niejednokrotnie w kryminałach, ale to nie to samo. Kryminały to jednak w dużej mierze fikcja i nawet jeśli część opisów jest prawdziwa, to zdecydowana większość często odbiega od rzeczywistości. Mniej lub bardziej, ale jednak.

  3. Lifestylerka

    Paweł obydwie książki sa na pewno świetnie napisane, ale raczej unikam ciężkich tematów jak wojna, czy więzienie ;). Jak już coś czytam, to ma być lekkie i przyjemne, żeby mi się w nocy jakieś makabreski nie śniły ;).

    • Bookworm

      Tylko co zrobić, gdy się trafi na tak interesującą książkę, o temacie więziennym, że trudno się od niej oderwać? Właśnie zaczynam pisać kolejną recenzję naprawdę dobrej książki :)

  4. Paweł obydwie książki sa na pewno świetnie napisane, ale raczej unikam ciężkich tematów jak wojna, czy więzienie ;). Jak już coś czytam, to ma być lekkie i przyjemne, żeby mi się w nocy jakieś makabreski nie śniły ;).

    • Tylko co zrobić, gdy się trafi na tak interesującą książkę, o temacie więziennym, że trudno się od niej oderwać? Właśnie zaczynam pisać kolejną recenzję naprawdę dobrej książki :)

  5. Obie pozycje interesujące, dzięki Pawle.
    Co do mnie to bazuję na ebookach – jednak oszczędność miejsca i natychmiastowy dostęp wygrywają u mnie. Polecam dwa serwisy: bookrage.org (mają też serię z papierowymi tradycyjnymi książkami – Rewers) oraz swiatczytnikow.pl z postami o promocjach.
    Na te posty o promocjach jednak bardzo rzadko wchodzę – bo pokusa czasem za duża.

    • Właśnie dzięki Tobie śledzę bookrage, a z czytnikami i promocjami to chyba poczekam, aż VAT spadnie ;) Wiesz, bo moja biblioteka jest rewelacyjnie zaopatrzona w nowości, jeśli się na nie trafi. Bo jeśli już ktoś porwał, to się niestety czeka…

  6. Chętnie sięgnęłabym po Ludzie i Gady, świat całkowicie mi nieznany, ale czemu by się o nim czegoś więcej nie dowiedzieć. :) Nigdy nie wiadomo, czy kiedyś nie przyda się znajomość więziennego języka, choćby w stopniu mega podstawowym. ;)
    Bookendorfina

    • I to jest właśnie przerażające, że może jednak lepiej choć trochę poznać język więzienny ;)

  7. Trochę OT: osobiście wolę czytać nowe książki, choć w tych z biblioteki zdarzają się czasem fajne dopiski albo podkreślone zdania. To dużo mówi o poprzednich czytelnikach (i jest swego rodzaju zadaniem dla ludzi lubiących bawić się w detektywów :)

    • Z tego co mi bibliotekarki opowiadały, to by można osobną książkę napisać – właśnie o dopiskach w książkach. Mają jakąś panią, która robi korektę (!) tekstów wydanych książek, inna znowu polemizuje z autorami :) Kabaret pełną paszczą :)

  8. Wielopokoleniowo 3

    Myślę, że mogłoby się spodobać mojemu mężowi ;-)

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Theme by Anders Norén