Przetrwać Belize – Naval


„Przetrwać Belize. Opowieść GROM-owca o morderczym treningu w dżungli” to był mój pierwszy kupiony e-book. I tak się nim zaczytałem, że … zapomniałem, że czytam go na czytniku. Pamiętam znajomego, który przekonywał mnie przed zakupem czytnika, że „daj sobie czas na tych kilkadziesiąt stron e-booka, dopiero później przestaniesz zwracać uwagę, na czym czytasz tekst”. Dzięki Navalowi, który wciągnął mnie w swoją historię do cna, ja już po kilku naciśnięciach klawiszy byłem całkiem zanurzony w dżungli, niepomny nośnika, na którym płynie historia opisywana przez GROMowca.


Z tym e-bookiem to mam straszny problem, bo Naval urodził się w Raciborzu, mieście położonym niedaleko od mojego. Bywa tam i wcześniej czy później trafię na jakieś z nim spotkanie i co, i jak wezmę autograf? Na czytniku? To jest zdecydowana wada e-booka, muszę tę prawdę w końcu z siebie wyrzucić. Ale zanim przedstawię Wam Navala, opiszę o czym jest historia, która przewija się na stronach

Przetrwać Belize. Opowieść GROM-owca o morderczym treningu w dżungli”

Naval Przetrwać Belize

http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,3840,Przetrwac-Belize

Operatorzy GROMu uczestniczą w przeróżnych szkoleniach, wraz z innymi, najlepszymi jednostkami na świecie. W tym wypadku pojechali zapoznać się z warunkami w dżungli Belize. Szóstka operatorów, w tym Naval, polecieli do Ameryki Środkowej i tam spędzili urocze trzy tygodnie śpiąc w hamakach, szukając wody, przedzierając się przez dżunglę, tropiąc, unikając zasadzek, atakując i będąc atakowanym przez inne jednostki, w ramach ćwiczeń rzecz jasna. W tych najcięższych z możliwych warunków ciężki test przechodziło ich wyposażenie, ich wytrzymałość (nie tylko na warunki pogodowe ale też na dziwne rozkazy dowódcy), ich humor i odporność żołądków. Do tego dżungla ma taką dziwną właściwość, że „znika” niektóre często najbardziej potrzebne przedmioty.

A wszystkie te przygody są naszkicowane niezwykle lekkim piórem Navala, opisującego wydarzenia w dżungli i charakteryzującego swoich kompanów. Śniadego, Shagiego, Bazyla, Karola i Mańka. Całość jest wspaniałą lekturą, ładującą nas pozytywną energią nawet wtedy, gdy wypadałoby załamać ręce nad indolencją dowódcy tej wyprawy. Ale operator potrafi, jeśli nie tak, to zrobi coś inaczej – dopóki humor jest w narodzie, dopóty nadzieja. Ten wyjazd to realizacja młodzieńczych marzeń Navala, który był gotów nawet zaciągnąć się do Legii Cudzoziemskiej.

Naval w „Przetrwać Belize” wprowadza też swoją historię drogi do GROMu, tego jak trafił z niewielkiego miasteczka do Firmy, jest to opowieść o realizowaniu swoich marzeń i niepoddawaniu się przeciwieństwom losu. Przedstawiona historia wydaje się lekka i przyjemna, ale jeśli poszukacie informacji o Navalu to dowiecie się, że Naval jest jednym z najbardziej zasłużonych operatorów GROMu.

W jednostce służył Polsce 14 lat. Został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Krzyża Wojskowego dla wybitnie zasłużonych w bojach i Krzyżem Komandorskim Orderu Krzyża Wojskowego za czyn wybitnego męstwa połączony z narażeniem życia. Otrzymał również Złotą Odznakę GROM-u.

Był nominowany do Buzdyganów Internautów 2013. A jego postać była wzorem dla wirtualnego żołnierza w grze „Medal of Honor: Warfighter”.

Jego historię znajdziecie też w audycji „Naval” Urszuli Żółtowskiej-Tomaszewskiej w radiowej „Trójce”.


Naval to również biegacz. I dopiero teraz, przeglądając listę biegów w których uczestniczył, widzę, że biegł również w tegorocznym II Półmaratonie Praskim w Warszawie. Oczywiście przybiegł ponad pół godziny przede mną, ale gdybym wiedział, to pilnie na starcie bym się za nim rozglądał. Nie tracę jednak nadziei – w końcu go gdzieś spotkam i … wezmę ten autograf na czytniku…

Naval Przetrwać Belize ebook

Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

12 komentarzy

  1. Coraz częściej i mi się marzy czytnik. Lektura ciekawa, może na Gwiazdkę sprawię mojemu Pawłowi :) ale…ostatnio rozmawiam z mężem i mówię, może na urodziny czytnik ci kupię? A on na to, jak już zbierasz pieniądze to wolę piec do pizzy :D Taki mi się kulinarny wariat zrobił z Ukochanego :)

  2. anjanka pisze:

    to jest wlaśnie powód, że mimo wielkiej miłości do mojego czytnika pewne ksiązki kupuję w wersji papierowej. Po prostu lubie na nie patrzeć, jak stoją na półce. To ich drugie życie. Po przeczytaniu cieszą oko kolejny raz, zawsze gdy na nie patrzę :)

    • Bookworm pisze:

      Ja, co często dziwi innych, często wracam do ulubionych książek. Lubię czytać je ponownie od dowolnego, albo innym razem ulubionego miejsca. Zależnie od humoru. Właściwie to mam bardzo mało książek, do których nie wracam :)

  3. Justyna Rolka pisze:

    Zawsze możesz poprosić o autograf na klacie, bądź czole;))) „Ale operator potrafi, jeśli nie tak, to zrobi coś inaczej – dopóki humor jest w narodzie, dopóty nadzieja” – czyli mamy szansę na długowiecznie życie:)

    • Bookworm pisze:

      Spoko już ja tam coś wymyślę. Ale wiesz, mam do tej pory jedną jedyną książkę z dedykacją i każde poszerzenie mojego zbioru to znaczący procentowy przyrost – a tu nici ;)

  4. BasiaK pisze:

    Autograf się bierze na czym się da. :-) Tradycyjnej książki też nie nosisz zawsze przy sobie, a nie wiadomo kiedy i w jakiej sytuacji spotkasz Navala. Ewentualnie możesz sobie wydrukować zdjęcie okładki książki i włożyć do portfela. :-) Ja jeszcze się do e-booka nie przekonałam, oporna jestem i wolę książki w formie papierowej. Ale tak to wszystko opisałeś, że chętnie bym tę pozycję przeczytała. :-)

  5. Odwiedzić Belize to moje marzenie. Jest tam las, zabytki. ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.