„Wilczy Legion” – Adam Przechrzta


Upalne urlopowe popołudnie. Klimatyzowana hotelowe lobby, przy wygodnych sofach stoją szklane stoliczki. Na nich różnojęzyczne gazety. Na półce niżej – pod gazetami – leżą książki – do dowolnego wykorzystania (i zwrotu). Część sfatygowana częstym użyciem. Czyli „bookcrossing” albo rodzaj biblioteki. Tę zacną ideę już kiedyś opisywałem:

Uwolnij książkę, bookcrossing

Przyglądam się dokładniej… Proszę, są też polskie książki. Jedna z nich przykuwa moją uwagę. Charakterystyczne imię i nazwisko autora. Coś mi się przypomina, przecież nie tak dawno wypożyczałem kilka jego książek, które połykałem „jednym tchem”. Czyżbym trafił na coś, czego jeszcze nie czytałem? Czyżbym!

Przygotowując ten krótki wpis, miałem wkodowane w głowie, że nie tylko zrobiłem fotkę okładce książki ale też na którymś zdjęciu z lobby książka była widoczna. Przeanalizowałem kilkadziesiąt zdjęć i … Jest! Widzicie ją, widzicie??

Wilczy Legion Adam Przechrzta


Książka oczarowała mnie do tego stopnia, że musiałem ją sobie dawkować. Bieganie, basen, wycieczki po wyspie swoją drogą, ale wieczór, wygodny fotel, coś do pochrupania i Adam Przechrzta i jego Wilczy Legion. Strona za stroną, rozdział za rozdziałem. Od połowy powieści zacząłem martwić się, że książka mi się zbyt szybko skończy! I wykrakałem. Po dwóch dniach (a bardzo oszczędnie sobie ją dozowałem, przecież nie mogłem jej wziąć na stołówkę!) musiałem czytać od początku. Nawet zaczęły chodzić mi po głowie karygodne myśli o tym, że może ja ją sobie… wypożyczę na zawsze?

Adam Przechrzta wie jak pisać, do tego niecnie korzysta ze swojej szerokiej wiedzy. Jest historykiem, doktorem nauk, interesuje się sztukami walki, w tym walki nożem, cybernetyką i służbami specjalnymi. Jak się pewno domyślacie, w jego powieściach występują wszystkie te elementy.

Przenosimy się więc do Polski międzywojennej. Jest to czas wojny wywiadów, jest to też czas wprowadzania nowych broni o których jeszcze nikt nie słyszał – nawet my, w wieku XXI. Przechrzta tworzy świat absolutnie alternatywny, fantastyczny, z pewnymi maszynami, pojazdami bojowymi, wyposaża polskich agentów w pewne dodatkowe umiejętności. Jak w każdej z jego powieści, nawiasem pisząc.

Świetnie to wszystko osadza i instaluje w ówczesnych realiach, owija nić intrygi wokół postaci historycznych. Powstaje świetny, po prostu rewelacyjny tekst, który łapie czytelnika, karmi go słowami, faktami historycznymi, wydarzeniami zmyślonymi, pomysłami, zwycięstwami. Czytelnik drży z niepewności, gdy autor zdradziecko miesza wątki i tropy, rani i zabija bohaterów. Ale tu nic nie jest oczywiste i ostateczne. Prócz tego, że nad Polską u schyłku lat trzydziestych gromadzą się czarne chmury.

Jest to jedna z niewielu książek, którą po prostu warto przeczytać dla rozrywki.

A sfatygowana okładka wyglądała tak:

Wilczy Legion Adam Przechrzta

Wkrótce na blogu opiszę też jego cykl powieściowy.

A póki co sprawdźcie pod tym linkiem, gdzie można Wilczy Legion najtaniej kupić.

Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

5 komentarzy

  1. Bookworm pisze:

    Wkrótce opiszę kolejne książki Przechrzty, znowu sam się z siebie śmiałem kończąc czytać grubo po północy, jak dziecko normalnie, jak dziecko :D

  2. Zaniczka pisze:

    Normalnie bryka Józefa mnie rozwaliła :) aaaa historyczne książki rozpoczęłam i zakończyłam czytać na Bożym Igrzysku :)

  3. Taka fascynacja twórczością konkretnego autora bardzo do mnie podobna. :) Najmilej wspominam pierwszą miłość do pisarza, w liceum miałam mocnego bzika na punkcie książek Tomasza Manna, czytałam i kolekcjonowałam co tylko się dało. Znajomi wyszukiwali dla mnie jego książki w antykwariatach. Niestety, kolekcja zapodziała się podczas jednej z przeprowadzek, czego bardzo żałuję, bo w zasadzie nie jest już do odtworzenia, tym bardziej moje skoroszyty pełne notatek i przemyśleń. :) „Wilczy Legion” wpisuję na listę książek do przeczytania. :)

    • Bookworm pisze:

      Ja podziwiam rozpiętość Twoich zainteresowań czytelniczych. Ja jednak wychowałem się na klasyce SF i historii II WŚ, później na Sapkowskim. A Ty czytasz chyba wszystko a nade wszystko „ze smakiem” :D, mnie niestety zbyt czesto „odbija” od ambitnych książek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.