Co jest grane? Shazam i Soundhound


Dziś krótki wpis o dwóch różnych aplikacjach do rozpoznawania utworów muzycznych. Czasem coś, co stosujemy na co dzień wydaje się nam tak oczywiste, że nie trzeba o tym nikogo informować. Dobrze jest jednak mieć znajomych, którzy powiedzą: „ale zaraz, skąd ty to wiesz, cwaniaczku?” No tak, bo ja mam taką fajną aplikację…


Zawodowiec

ProfessionnelKiedyś, dawno, dawno temu, w erze przedinternetowej usłyszałem w pewnym francuskim filmie motyw muzyczny. Szukałem w czasopismach, w programach telewizyjnych, przez długi czas bezskutecznie. Dopiero gdy dostałem kilka roczników „Filmu” – dokopałem się. Ścieżkę dźwiękową dorwałem na kasecie – równo w rok po rozpoczęciu poszukiwań. Tę wesołą historię opisałem we wpisie „Zawodowiec”. Dziś bym nie miał czego opisywać, bo po 5 sekundach od uruchomienia aplikacji bym słuchał utworu na telefonie.

Popatrzmy jak to działa:

Stoicie w sklepie w kolejce do kasy a z głośników leci jakiś fajny przebój.

W radiu trafiacie na samą końcówkę piosenki, bez tekstu, po którym byście mogli ją zidentyfikować.

W telewizji kończy się odcinek serialu, lecą napisy – wybrzmiewają ostatnie takty piosenki. Albo w czasie ekranowej akcji gdzieś leci interesujący utwór w tle. W życiu nie dokopiecie się do tego w internecie. Więc?

Z pomocą przychodzą aplikacje, które wystarczy uruchomić (kilka sekund) kliknąć w kółeczko na ekranie i poczekać na rozpoznanie utworu. Jeśli jesteśmy poza internetem, próbka zostanie wysłana później.

Shazam

Ja używam zamiennie dwóch programów, bo czasem jeden nie wie a drugi akurat wie „co jest grane”.

Oba programy działają w bardzo zbliżony sposób, mają porównywalne możliwości. Uruchamiacie i czekacie na rozpoznanie utworu. Później możecie poinformować o tym fakcie świat, przesłać dalej, odtworzyć kawałek, kupić mp3, dodać do playlisty w np. Spotify – cokolwiek sobie zamarzycie.

SoundHound

rozpoznaje utwory również po gwizdaniu, nuceniu.

Soundhound można pobrać tu:

Google play

Itunes

 

 Shazam

może automatycznie skanować otoczenie w poszukiwaniu melodii.

https://www.youtube.com/watch?v=JnP30QVbazE

Shazam jest do pobrania stąd:

Google play

Itunes

Sylwia z blogu Sylwiowe Kolorove przypomniała jeszcze o aplikacji TrackID (chyba była standardowo w telefonach Sony, coś ją kojarzę z mojej Xperii sprzed porzucenia standardowego softu.) O programie poczytać możecie tu: https://trackid.sonymobile.com/ Też ją śmiało mogę polecić.

Ściągniecie ją ze sklepu Google Play:

Google play


Skuteczność programów jest zaskakująca. Często rozpoznają utwory, pomimo bardzo niesprzyjającego otoczenia – szumy, trzaski. Wielokrotnie testowałem znany mi utwór, który ledwo, ledwo słyszałem, na przykład podczas jazdy samochodem – oba programy były równie skuteczne.

Oczywiście programy wskazują i podpowiadają nam listy utworów, co nasi znajomi „otagowali”, w którym kraju co najczęściej było rozpoznawanym utworem. Również jest opcja wskazywania co rozpoznały gwiazdy muzyki.

Cóż więcej mogę napisać – dla mnie to są dwie z najważniejszych aplikacji w telefonie. Dzięki nim mam sporo ciekawych „łupów”, które natychmiast trafiają na moją listę „biegową”, lub dzielę się nimi na FB.

Miłego słuchania!

Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

20 komentarzy

  1. Narwany pisze:

    Używam shazam odkąd mam smartfona, bo mimo, że znam mnóstwo piosenek na pamięć i wiem jak się zaczynają, to jednak czasami w trudnych warunkach, gdzie są tabuny ludzi, trudno jest mi się skupić i sobie przypomnieć, kto to mógł śpiewać. Wtedy właśnie z pomocą przychodzi shazam. Polecam!

  2. Blogierka pisze:

    OO- ja jestem technicznym dinozaurem!! Serio! :/
    Dzięki Wormie- ta aplikacja BARDZO mi sie przyda :)

  3. Dopytalam sie moj maz uzywa i jej fanem SOund Hound, jedziemy samochodem, w radiu leci fajna piosenka, cicho, bo komorka musi posluchac co to jest … Jest tytul, bingo. W sumie fajna aplikacja. Moj maz jest jej zagorzalym fanem. Pozdrawiam serdecznie bEata

  4. Mamy do pogadania pisze:

    Sprytne toooo :)

  5. BasiaK pisze:

    Kiedyś kolega z pracy używał podobnej aplikacji, ale o nazwę nie pytałam, bo i tak nie miałabym jej wtedy na co pobrać. :-) Ale miałam też kolegę, który chyba jakąś miał wszczepioną do mózgu, bo potrafił rozpoznać każdy utwór, podawał tytuł i wykonawcę. Świetny w tym był. :-) Za polecajkę dziękuję, bo na pewno z którejś z aplikacji skorzystam. Przyda się. :-)

  6. Iza pisze:

    A ja myślałam, że takie aplikacje to science fiction. Serio. :) Pamiętam scenę z jakiegoś filmu: do sprzedawcy w sklepie muzycznym ustawiała się kolejka, ludzie coś tam fałszywie nucili, mówili kilka słów, opowiadali „okoliczności”, a chłopak podawał im tytuł i autora utworu, a nawet rząd i półkę, na której znajdą odpowiednią płytę. I wtedy myślałam – rewelacja! Szkoda, że nie mam kogoś takiego w okolicy. ;) A tu się okazuje, że jest i nawet mamy wybór. Dziękuję! Zaraz pobieram, ale myślę, że najszczęśliwsi będą moi synowie. Jeszcze raz dziękuję. :D

    • Bookworm pisze:

      Ależ mnie ucieszył Twój komentarz, to ja Ci dziękuję, bo bardziej spodziewałem się, że większość napisze: „łeeee, Ameryki nie odkryłeś, używam tego od początku, wszyscy to mają”. A tu nie :) Bardzo fajną opcją jest przeglądanie co znajomi z Facebooka „tagują”, czasem można wynaleźć świetne utwory obcojęzyczne. Nie wiem jak u Ciebie w Szwajcarii ale u nas niestety w rozgłośniach radiowych króluje „sieczka” pop, tego się po prostu nie da słuchać, albo da słuchać krótko. Później człowiek z niesmakiem wyłącza radio, lub przerzuca się na czeskie stacje – w moim zakątku bardzo źle się łapie polskie stacje.

      • Iza pisze:

        Ja względem muzycznych aplikacji jestem totalnie zapóźniona :P Np. opłacam abonament na Spotify, a nie mam pojęcia jak tego używać. Sama się sobie dziwię, bo niby lubię różne nowoczesne rozwiązania, ale coś w tym Spotify mnie blokuje. I tagowania muzyki na Facebooku też nie znam, nie wiem o czym mowa. :? Może jakiś cykl na blogu? Jako osoba zapóźniona, ale otwarta z wielkim podziękowaniem bym skorzystała. :D

        • Bookworm pisze:

          Ja ze Spotify się uparłem, że nie zapłacę ani grosza i używam wersji otwartej – tworzę tylko listy utworów, które losowo sobie lecą – czasem mile zaskakując czy podczas biegu, czy podczas jazdy autem.
          Z tagowaniem – pozwala się Shazamowi skorzystać z listy znajomych na FB i wtedy widzi się kto ze znajomych, które utwory rozpoznał. Ja to w końcu wyłączyłem ale pewno do tematu wrócę.
          Cykl? Hm, pomyślę jak to mądrze zrobić, bo sam się najpierw muszę douczyć, żeby bzdur nie pisać :D

          • Iza pisze:

            Jak już się kiedyś przyznałam :) nie mam internetu w komórce, dlatego zdecydowałam się na abonament – chciałam mieć dostęp do muzyki poza domem. Tylko nic z tego, bo na razie lepiej radzą sobie moi chłopcy. Swoją drogą to straszne, bo kiedyś to ja byłam górą. ;)

    • No. Jaj ma takie same odczucia jak Iza. Nic dodać nic ująć.
      Dziękuję Ci za ten wpis. Za chwilę się za to zabiorę. Pozdrawiam

  7. www.gabistworkowo.pl pisze:

    Nie miałam pojęcia, że takie coś istnieje. A jak może życie ułatwić ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.