Lifestyle

Czym biegacz za młodu nasiąknie – Program dla szkół


Koniec roku szkolnego wybrzmiał z ostatnim dzwonkiem, a ja zdałem sobie sprawę jak bardzo muszę zmienić katalog zapytań wobec Młodego po moim powrocie z pracy.

Młody otrzymał promocję do piątej klasy, tornister leży porzucony w kącie, a ja między innymi mogę przestać pytać o to, czy ze szkoły nie przyniósł warzyw lub mleka otrzymywanego w ramach “Programu dla szkół” – choć ostatnio sam o tym już pamiętał, żeby warzywa czy mleko, których nie pochłonął w szkole, trafiły do lodówki.

Od kilku lat szkoła, do której uczęszcza Młody, uczestniczy w unijnym Programie, dzięki któremu dzieci otrzymują kilka razy w tygodniu warzywa, owoce i przetwory mleczne.

I w mojej opinii (jak i zaprzyjaźnionych rodziców dzieci w podobnym wieku, których przepytałem na potrzeby tego tekstu) program ma sens – przecież “czym skorupka za młodu nasiąknie…”

Jestem biegaczem i z dietą mam więcej wspólnego, niż się na pozór wydaje.

Poczytajcie…

Ty to możesz jeść, bo wybiegasz

Ile razy słyszałeś to stwierdzenie? Ono wydaje się prawdziwe dla kogoś, kto zaczyna przygodę z aktywnością fizyczną. Tymczasem im dłużej biegam, tym większą uwagę zwracam na to co jem, ile jem i w jakiej kolejności jem.

Faktycznie, podczas treningów zużywam ogromną liczbę kalorii. Zerknąłem na bardzo intensywny biegowo maj – 24 dni treningowe, 260 przebiegniętych kilometrów, podczas nich spaliłem 18.000 kcal. Wydawać by się mogło, że to upoważnia mnie do zjedzenia najbliższej pizzerii, wraz z obsługą, do codziennych wizyt w cukierni, lodziarni oraz małej gastronomii.

Nic bardziej mylnego. Licznik kalorii nie kłamie, statystycznie dziennie potrzebuję raptem ⅓ więcej dostaw kalorii, niż przy spoczynkowym trybie życia. Tymczasem mój głód, podkręcony aktywnością fizyczną, atakuje mnie falami – pierwsza fala nadchodzi po treningu, druga fala godzinę po, trzecia atakuje nazajutrz, a czwarta siedzi w głowie w dni nietreningowe i szepce: “zjedz coś jeszcze, przecież możesz”.

Otóż gdybym nie pilnował jadłospisu i nie stosował pewnych trików, moja waga na powrót stałaby się obiektem zainteresowania dietetyczki. I marny byłby ze mnie przykład dla Młodego.

Młody obserwator

W domu mam bardzo pilnego obserwatora moich poczynań. Który doskonale widzi co jem po treningu (banan przed standardową kolacją), wie co rano pakuję sobie do pracy (kanapki, banan, jabłka, czasem surowe warzywa), doskonale widzi ile jest warzyw w domu na obiad i co podjadam w przerwach pomiędzy posiłkami.

Młody wyciąga wnioski, porównuje mój jadłospis do swojego, patrzy też w szkole co koledzy przynoszą w swoich pojemnikach śniadaniowych. Chwała Bogu w szkołach ograniczono dostępność niezdrowych przekąsek, ale co dzieci przynoszą  do szkoły i czym się ze sobą wymienią, to odrębny temat.

Napoje słodzone, czipsy, batoniki, cukierki, kaloryczne przekąski – oj bardzo dobrze wiemy co jest reklamowane w mediach, które produkty leżą w sklepach w zasięgu naszego wzroku i ręki, które mamią kolorowymi opakowaniami.

Cukier krzepi? niekoniecznie

Jaki jest tego rezultat? Przerażający. Trafił do mnie nie tak dawno tekst animatora dziecięcego, który często organizuje wyprawy z dziećmi do lasu. Wycieczka trwa raptem trzy godziny. Animator sprawdził dziecięcy prowiant, na podstawie tabelek na opakowaniach zsumował cukier w nim zawarty. Najzdrowiej wyekwipowana dziewczynka (butelka wody, wafelek, orzechy i warzywa) miała do spożycia 70g cukru. Jej koleżanka była rekordzistką – w sumie przyswoiła podczas wycieczki 340g cukru.

Pozostawię to bez komentarza – zacytuję tylko zdanie dietetyka o roli żywności w rozwoju dziecka:

Żywność ma ogromny wpływ na zdrowie dzieci. Ich system odpornościowy cały czas się kształtuje i nie potrafi obronić przed szkodliwymi substancjami tak dobrze, jak organizm dorosłego człowieka. Produkty najwyższej jakości powinny jeść nie tylko niemowlęta, ale także uczniowie. Wszystko, co dzieci spożywają, ma wpływ na ich rozwój fizyczny i intelektualny. Gdy w diecie znajdzie się zbyt dużo niepożądanych substancji, jak np. pestycydy, mogą się pojawić przewlekłe problemy z nawracającymi infekcjami. O negatywnych skutkach nadmiernego spożycia produktów przetworzonych i pełnych cukru wie już chyba każdy rodzic.

Otóż nie każdy rodzic wie, bywają rodziny, w których dzieci codziennie są zarzucane tysiącami pustych, przesłodzonych kalorii. Co się dzieje w organizmie dziecka – nagłe skoki cukru, insuliny, ospałość, nadmierne pobudzenie – trudno nad tą huśtawką zapanować!

Tu z pomocą przychodzi akcja, o której wspomniałem na początku tekstu. Skoro rodzice nie wiedzą jak karmić dzieci (albo wiedzą, ale im się nie chce) to trzeba zadziałać oddolnie, na dzieci – dostarczając im smaczne gotowe do chrupania i spożycia zdrowe produkty.

Program dla szkół

Od września 2017. roku “Program dla szkół” zastąpił dotychczasowe programy: „Mleko w szkole” oraz „Owoce i warzywa w szkole”.

W ramach programu w roku szkolnym 2017/2018 uczniowie otrzymywali bezpłatnie: owoce, warzywa i soki oraz mleko i produkty mleczne.

Spójrzcie jak ciekawie zaprojektowano logo – trzy w jednej zdrowej całości.

Logo Programu dla Szkół

 

Program miał na celu promowanie wśród dzieci zdrowych nawyków żywieniowych poprzez udostępnianie im mleka i produktów mlecznych oraz owoców i warzyw, tak, by od najmłodszych lat polubiły ich naturalny smak. Oprócz promowania zdrowej diety, pokazywał uczniom skąd wspomniane produkty pochodzą, jak są uprawiane i produkowane.

W roku szkolnym 2017/2018 w programie uczestniczyło około 1,8 mln uczniów, którzy otrzymywali bezpłatnie w każdym z 10 tygodni danego semestru co najmniej 4 porcje owoców i warzyw oraz co najmniej 3 porcje mleka i przetworów mlecznych. Aby zwiększyć atrakcyjność i skuteczność projektu rozszerzono katalog produktów, tak aby dzieci miały możliwość poznać i polubić nowe smaki. Program kreował prozdrowotne postawy i zachowania uczniów, dlatego zostały im udostępniane produkty o wysokich walorach zdrowotnych, świeże i niskoprzetworzone:

  • owoce (jabłka, gruszki, truskawki, śliwki) i warzywa (marchew, rzodkiewki, papryka słodka, pomidorki, kalarepa) oraz soki owocowe, warzywne i mieszane,
  • mleko białe, serki twarogowe, jogurty i kefiry naturalne.

W szkole Młodego ten (i poprzednie) programy działały wyjątkowo efektywnie i sprawnie od samego początku – już od pierwszego spotkania wychowawcy z rodzicami proszono, aby wdrożyć dzieci do mądrego korzystania z otrzymywanych produktów. My, jako rodzice, potwierdzaliśmy pisemnie chęć włączenia dziecka w projekt. Później nasza rola sprowadzała się do kontroli jak dziecko korzysta z dostarczonych produktów.

Dzieci były zachęcane do spożywania otrzymywanych warzyw czy owoców już w szkole, bezpośrednio po otrzymaniu, oczywiście dzieci mogły przynieść produkty do domu, wyznaczono też miejsce na ewentualny zwrot niewykorzystanych owoców i przetworów mlecznych – tak, aby nic się nie zmarnowało, lub nie trafiło nonsensownie do kosza.

Jeszcze słówko o dystrybucji – wszystkie opakowania jednostkowe miały bardzo wyraźnie oznaczoną datę przydatności do spożycia, jak i wymagane certyfikaty ekologiczne.

Nasz Młody dzielnie przynosił niewykorzystane produkty do domu, choć dzieciaki dość szybko opanowały wymianę produktów między sobą. Dość szybko musieliśmy też zacząć sprawdzać jadłospis stołówkowy – pewnego dnia dzieci wypiły otrzymane mleko po zjedzeniu w stołówce pysznego kapuśniaku. Efekty wystąpiły dość szybko – do dziś Młody pamięta, że pewnych dań nie warto ze sobą łączyć…

Internetowo i wizualnie

Program w szkole był ciekawie wprowadzony i reklamowany. Jak wiadomo słowna dydaktyka bywa nudna, a ulotki nie są obecnie najskuteczniejszym sposobem dotarcia do młodych odbiorców – wobec tego twórcy postawili na przekaz internetowy i filmowy –  wprowadzono postaci animowane, występujące w cyklu wesołych historyjek.

Odbiorcami oczywiście były dzieci klas I-V, ale i ja z przyjemnością obejrzałem wesołe przygody Chrumasa – energicznego fana sportu, jego dziewczyny Mee i powolnego marudy – Uchola, który dziwnym trafem woli słodycze od warzyw.

Chrumas

Chrumas prowadzi pamiętnik na portalu http://www.pamietnikchrumasa.pl/ tam znajdziecie ciekawe wpisy i porady.

„Program dla szkół” to jeden z najmądrzej pomyślanych i wprowadzonych szkolnych projektów. W ręce dzieci trafiały polskie warzywa i owoce oraz przetwory mleczne – zdrowa alternatywa dla pustych, przesłodzonych kalorii ukrytych w szeroko reklamowanych, kolorowych opakowaniach z przekąskami.

Z ankiet przeprowadzonych przez KOWR w 6400 szkołach objętych programem wynika, że 95% dzieci chętnie spożywa produkty owocowo-warzywne. Pamiętajmy, żeby do jednej z przegródek pojemnika śniadaniowego dziecka codziennie wkładać pokrojony owoc, lub warzywo – a już dziecko dobrze to wykorzysta.


„Program dla szkół” powróci od września nowego roku szkolnego i będzie kontynuowany w kolejnych latach.

Chrumas Program dla Szkół


 

4 Comments

  1. Akcja najlepsza dla najmniejszych !
    Szkoda, że dorośli nie są nim objęci.

    • Dorośli są nią objęci, gdy podjadają to, czego dzieciaki w szkole nie zjedzą i co przyniosą do domu ;)

  2. Iwona

    Wszystko było by ok gdyby nie to , że dziecko przynosi owoce i warzywa z pleśnią. Pani dyrektor D
    Głupio tłumaczy , że pewnie trzymało gdzieś dłuższy czas. Wielu rodziców narzeka na jakość warzyw i owoców. Sama próbowałam i wysłałam , dziecko wie że ma ich nie jeść.

    • Ups, no to niezłe kwiatki… Pozostaje interweniować gdzieś wyżej, ciekawe jak w takim razie to jest przechowywane w szkole :/

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Theme by Anders Norén