Jak zdobyć pracę — poradnik


Dziś kontynuacja sierpniowej „operacji restart”, czyli tekstu o poszukiwaniu przeze mnie pracy. Miesiąc po publikacji tamtego tekstu, po wielu rozmowach kwalifikacyjnych, udało mi się zmienić pracę na lepszą. Ten tekst to swoisty „wyciąg” podstawowych informacji, które mogą okazać się przydatne tym, którzy teraz są na moim miejscu. A sytuacja na rynku pracy, niestety nie jest wesoła.

Wiecie, co jest najciekawsze w tej magicznej wiedzy o rekrutacji? Że większość informacji jest powszechnie i publicznie dostępna, tylko (prawie) nikomu nie chce się z niej uczynić użytku! I przypuszczam, że wiem dlaczego — nikt nas nie uczył, jak walczyć o pracę, jak planować jej zdobycie i na co zwrócić uwagę podczas całego procesu rekrutacji.

Z każdą kolejną rozmową rozumiałem więcej, byłem przygotowany lepiej, dlatego też ośmielam się opublikować ten tekst.

Profile na Linkedin oraz na Pracuj.pl

Jedną z najmądrzejszych prawd jest ta, że pracy dobrze jest szukać, zanim się straci poprzednią. Dlatego warto stworzyć i na bieżąco uaktualniać swoje konta na LinkedIn i Pracuj.pl — jak i innych miejscach, w których nasz profil zawodowy wisi i niejako pasywnie reklamuje nas i nasze zdolności. Te profile mają kolejne zalety: można ustawić powiadomienia o nowych ofertach pracy, wg określonego klucza: lokalizacji, zarobków, stanowiska.

W profilu na Linkedinie jest też ta zaleta, że ma się grono znajomych. Im szersze, tym z poziomu rekrutacji lepiej — jeśli są to rekruterzy, to ich oferty widzi się szybciej, na widocznej dla nas osi czasu. A i prościej do nich dotrzeć z pytaniem, czy też wysłać od razu CV na określone stanowisko.

Jeśli jeszcze nie masz rekruterów w znajomych, to — przepraszam — na co czekasz? Wyślij zaproszenie, wraz z krótkim listem (jest taka możliwość przy wysyłaniu zaproszenia). Tak, to też jest jedna ze sprawdzonych przeze mnie porad internetowych — to działa!

Profil na Linkedin aktualizowałem dwa dni, włączając w to np. próby zmiany nagłówków w taki sposób, aby być widocznym w kategoriach, w których moim zdaniem miałem szansę na zdobycie ciekawej pracy. Naprawdę warto to zrobić, w moim przypadku po swoistym upgrade profilu dziesięciokrotnie zwiększyła się liczba oglądających, pojawiło się też kilka zaproszeń na rozmowy telefoniczne, a później kwalifikacyjne.

W profilu należy zadbać o aktualne zdjęcie, słowa klucze, nagłówki z kolorowymi ‚tickami’, to wszystko, plus opcja „szukam pracy”, ściągnęło sporą liczbę rekruterów do konkretnych rozmów.

Napisz dobre CV

Jakie jest dobre? Przemyślane i sprawdzone. Gdy już przebrniesz przez opisanie swoich osiągnięć, gdy CV jest piękne, a czasem i kolorowe (z dodanym Twoim zdjęciem) prześlij je komuś do sprawdzenia, a najlepiej zaprzyjaźnionemu rekruterowi.

Gdy będzie gotowe i gdy będziesz je rozsyłał, dopasowuj je do każdej oferty, uwypuklając to, co jest najistotniejsze. Jeśli starasz się o pracę w dziale obsługi klienta, podkreśl dotychczasowe doświadczenie w pracy z klientem, a nie kursy obsługi tokarki i uprawnienia na wózek widłowy.

Jeśli zamierzasz pracować jako specjalista w zakresie social mediów, opisz portale, które obsługiwałeś, kampanie, które prowadziłeś, wypisz wskaźniki, wskaż referencje.

A jeśli masz problem ze stworzeniem CV, lub z syntetycznym opisaniem swoich osiągnięć, całkiem niegłupim pomysłem jest zwrócenie się do firm, które pomogą w przygotowaniu profesjonalnego CV. Ja nie korzystałem, ale byłem bliski — znajomi polecali, warto za taką usługę zapłacić. Naprawdę często nie doceniamy naszych umiejętności i zakresu obowiązków, nie potrafimy ich przełożyć na język korpo — a oni, owszem, tak.

Bo jak tu napisać fajną „ce fałkę” nauczyciela? Jak? Mało który z nich wie, jak istotne funkcje pełnił, jak szeroki był zakres odpowiedzialności, jak ciężko potrafi pracować bez przerwy — to wszystko przepięknie można ująć w korpomowę i przekuć na skuteczne CV.

Warunki brzegowe — co ma sens, a co nie

Ustalenie pewnych optymalnych granic bardzo pomaga w rozmowach kwalifikacyjnych, bo ułatwia szybką odpowiedź na pytania rekruterów.

U mnie punktem wyjścia do określenia warunków była odpowiedź na pytanie, co potrafię w pracy robić oraz co lubię robić, jak daleko jestem w stanie dojeżdżać do pracy (czas i wygoda dojazdu), od jakiej pensji startowej zmiana pracy ma sens. Po przemyśleniu powyższych kwestii, sprawdzeniu kosztów (arkusz Excel) i grafiku połączeń kolejowych oraz czasu dojazdu samochodem nagle okazało się, że z mojego miejsca zamieszkania bliżej mam do Bielska-Białej, niż do Katowic, a najbliżej do czeskiej Ostravy! Koszt dojazdu do Katowic pociągiem to 285zł i dojazd, choć uciążliwy, jest realizowalny. Z innymi opcjami jest gorzej.

Niestety odpadły mi przez te warunki brzegowe pewne oferty, po prostu wynagrodzenie, po odjęciu kosztów dojazdu, byłoby poniżej progu opłacalności. I nie pomogło kuszenie premią, życie już też mnie nauczyło, że czymś innym jest stała pensja, czymś innym jest premia i dodatki, które wcale nie muszą być zależne od mojego zaangażowania w pracę, więc pytamy o część stałą pensji i kalkulujemy.

Internetowy research, czyli „odrób zadanie domowe”

I to jest punkt, który weźcie sobie głęboko do serca. Potrzebujecie każdej informacji o pracodawcy, o osobach zatrudnionych w firmie, o rekruterach, o opiniach osób, które w tej firmie pracowały, lub pracują. Ponownie polecam przeszukanie portalu Linkedin, który umożliwia śledzenie bieżących ofert o pracę, w którym znajdziecie profile osób pracujących w danej firmie, być może znajomych naszych znajomych — a stąd już krok do uzyskania możliwych informacji o pracy.

Podam wam przykład, jak bardzo porządne przeszukanie internetu pomogło mi w procesie zdobycia pracy. Na polskich stronach (gowork.pl) niewiele znalazłem o moim docelowym pracodawcy, którym jest światowa korporacja, ale po wrzuceniu angielskiego pytania na angielską wersję tego portalu, znalazłem kilka wypowiedzi, z których wyszło, że kolejność rekrutacji jest następująca: rozmowa telefoniczna (część po angielsku), rozmowa z native speakerem, oraz rozmowa z przyszłymi bezpośrednimi zwierzchnikami (część rozmowy po angielsku) jako wisienka na torcie i ostatni etap: test pisemny z języka w warunkach kontrolowanej samodzielności. Pozwoliło mi to odpowiednio rozłożyć siły i dobrze przygotować się językowo pod testy.

Pytania podczas rozmowy kwalifikacyjnej

Temat rzeka, ale to jest ten punkt, który MUSISZ przygotować jak najlepiej, choć wydaje się, że jest to najprostszy i najbardziej oczywisty etap.

Wszyscy przecież te standardowe pytania znają, ale gdy przychodzi co do czego i gdy rekruter wygłasza pytanie, które teoretycznie się zna, zaczyna się rzeź niewiniątek, bo „gdzieś dzwoni, ale nie przekłada się to na to, co mówimy”. Wystarczyłoby kilka godzin na stworzenie porządnej listy i przeczytanie jej ze zrozumieniem (już nie piszę o wypisaniu odpowiedzi na te pytania i przepracowaniu ich), czy o stresie, który utrudnia trzymanie się założonego planu. À propos stresu — zerknijcie poniżej:

Bardzo mnie ciekawiło podczas poprzednich rekrutacji, jak zachowuje się mój organizm podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Nie odmówiłem sobie tej przyjemności, aby nie zarejestrować parametrów tętna podczas rozmów. Moje tętno spoczynkowe to ok. 60 uderzeń na minutę. A tak wygląda wykres tętna podczas jednej z moich rozmów kwalifikacyjnych:

Ot, tętno jak tętno, ale stres na stojąco wygląda inaczej…

Od strony treningowej biegacza, to nawet nie jest rozgrzewka. Ale czymś innym jest, gdy się biegnie i ciało jest w ruchu, natomiast gdy się siedzi i stresuje, każde uderzenie serca jest niczym uderzenie młotem w dzwon. Stres dosłownie wychodzi uszami. Warto się przyzwyczaić do tego uczucia, nauczyć się nad nim panować, funkcjonować w tych trudnych warunkach. By zdobyć wymarzoną pracę.

Ale wróćmy do pytań:

Mocne i słabe strony, dlaczego zmieniasz pracę, jakie projekty realizowałeś, w jakich zespołach lubisz pracować, największe wyzwanie/najgorsza porażka i jak z niej wybrnąłeś, jaki jest najlepszy profil szefa, czy lubisz pracować pod presją czasu, w jakich godzinach lubisz pracować, dlaczego przyszedłeś w zielonym krawacie — te i dziesiątki podobnych pytań wchodzą w skład kanonu rozmowy kwalifikacyjnej.

Szczególnie przyłóżcie się do „słabych stron”, nie odpowiadajcie, że jesteście drobiazgowi i skrupulatni (taka jest jedna z najczęstszych internetowych podpowiedzi), znajdźcie coś oryginalnego, waszego, z czego w prosty sposób przejdziecie na wasze mocne strony, lub coś, nad czym właśnie pracujecie.

Pytania są omawiane na filmach na Youtube, są w darmowych poradnikach co robić, co mówić, a czego na pewno nie i uwierz mi, że bez mądrego podejścia do tematu możesz być jednym z kilkudziesięciu kandydatów, którzy udzielają podobnych, niewyróżniających ich odpowiedzi podczas tej jednej szansy na rozmowie kwalifikacyjnej.

Więc poświęć kilka dni (i nocy) na porządne skorelowanie tego, co masz w CV, z tym co powiesz i czym się pochwalisz. Ćwicz, mów sam do siebie, nawet się nagraj i spójrz na swoją mimikę, spojrzenia, ruchy, to wszystko zaprocentuje!

W mojej pierwszej pracy wielokrotnie prezentowałem raporty podczas konferencji, najczęściej każdy z nich miałem rozpisany na kartkach (nagłówki i słowa klucze), a całą prezentację sprawdzałem z zegarkiem w ręku, ile potrwa, również jeśli pominę jakąś jej część.
Tak często bywa podczas rozmowy kwalifikacyjnej, zbyt długie przemowy nudzą rekrutera, który może przejść do innego zagadnienia, zanim rozkręcimy się i podamy konkrety. Stąd często krócej znaczy lepiej.

To co Ciebie MUSI wyróżnić, to entuzjazm, uśmiech, przekonanie o tym, co chcesz robić i jak wiele potrafisz.

Znajomość języków — co wpisać w CV?

Zasadniczo w CV warto wpisać prawdę i tylko prawdę posługując się powszechnie uznanymi określeniami poziomów A/B/C. Pracodawca i tak zweryfikuje ten poziom, korzystając z rozmowy telefonicznej, rozmowy z native speakerem czy z pakietu testów pisemnych (czy muszę pisać jeszcze raz, że w internecie możesz sporo wiedzy o pracodawcy i jego procedurze znaleźć?).

Przypomnę też, że jest kanon pytań zadawanych podczas rozmów, jeśli znajomość języka ma być sprawdzona, to może to być również podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Przygotuj mądre odpowiedzi, przygotuj też takie odpowiedzi, które pozwolą Ci „zdryfować” na bezpieczniejszy, uprzednio przygotowany tekst.

Tak było poczas mojego ustnego tekstu językowego, lektorka miała przygotowanych kilka pytań wytrącających z rytmu, na które pozornie nie dało się wcześniej przygotować. Gdy pytanie padło, automatycznie powtórzyłem je (zyskując na czasie), zasępiłem się, że wcale na nie nie da się tak prosto odpowiedzieć, po czym odpowiedziałem częściowo, rejterując na wcześniej przygotowany dość zbliżony temat. To wszystko udało się, bo raz: sprawdzana była moja płynność wypowiedzi, a niekoniecznie merytoryka, dwa — miałem gotowy schemat postępowania, trzy — wcześniej zostałem solidnie przeczołgany przez innego rekrutera, podczas nieudanej (dla mnie) rozmowy.

Pytania do rekrutera

Mało kto korzysta z tej opcji, a szkoda. Tak, ja też obawiałem się tej opcji, ale jeden z poradników odsłonił mi prawdę życiową, że to też może być punkt dla pytającego. Pytania podczas rozmowy wskazują na zainteresowanie pracą.

Jedno z pytań zadałem mailem, przed ostatecznym etapem rekrutacji i choć w odpowiedzi otrzymałem dość standardową odpowiedź, to literalnie dwa słowa ułatwiły mi rekrutację, usuwając to, czego bałem się najbardziej! Warto więc spróbować.

Przygotowanie przed rozmową

Jeśli udajesz się na rozmowę, przygotuj się logistycznie. Zaplanuj dojazd, parkowanie, ubiór, przelicz czas dojścia do budynku, wjazdu na odpowiednie piętro (do wind lubią być kolejki!), przejścia przez recepcję (maps Google podaje tylko czas przejazdu, dodam tak dla złośliwego ułatwienia obliczeń), wizyty w toalecie.

Miej ze sobą chusteczki, jeśli to upał: butelkę wody. Przed rozmową uśmiechnij się do siebie kilkukrotnie, wykonaj gimnastykę aparatu głosowego, to POMAGA i uniknie walki z chrypką.

Jeśli to lato i upał, a poczęstują cię zimną wodą, licz się z chwilową utratą głosu, może lepiej poprosić o wodę niekoniecznie z lodówki?

A na koniec jedna z podpowiedzi firmy rekrutującej, to również rezultat moich internetowych poszukiwań:

Po rozmowie warto wysłać mailem podziękowanie, no i oczekiwać na odpowiedź, która jeśli nie nadchodzi — trzeba się przypomnieć.

A jeśli (oby nigdy nie) rozmowa nie przebiegła pomyślnie, poprosić o informację co poszło nie tak i potraktować odpowiedź jako naukę i kolejny krok w drodze do wymarzonej pracy.

Trzymam kciuki za wasze pomyślne zmiany!


Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

4 komentarze

  1. Alex pisze:

    Fajny materiał. Pozdrawiam

  1. 10 maja 2020

    […] poprzednim tekście opisałem proces zdobywania pracy, jednym z kryteriów jej uzyskania był sposób i czas dojazdu. W przypadku planowania dojazdu do […]

  2. 15 maja 2020

    […] chcecie przeczytać, jaki był mój kolejny etap oraz poznać moje doświadczenia i wskazówki jak zdobyć pracę zachęcam do lektury […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.