Dorsz z piekarnika, raz!


Uwielbiam ryby, szczególnie smażone. Ale dziś proponuję wszystkim biegaczom przepis na dorsza z piekarnika. Żeby menu było pełne, to krótko napiszę o chrupiącej surówce i ryżu. Smacznego!


Dorsz a sprawa śląska

Uwielbiam smażonego dorsza. Szczytem radości jest dorsz smażony konsumowany w nadmorskich okolicznościach przyrody. Niestety. Z tego co ostatnio widziałem na mapie, Śląsk póki co nie graniczy jeszcze z żadnym morzem. W związku z faktem, że śląska autonomia wciąż nie doszła do władzy, widoki na rychły morski dostęp do morza przedstawiają się fatalnie.

Gdansk1Nad Bałtyk jest daleko.


Chorwacja1Nad Adriatyk jest jeszcze bardziej daleko.


Czarne1Nad Morze Czarne jest jeszcze bardziej bardziej daleko.


Pozostaje więc dostęp do sklepów rybnych. Które oczywiście są czynne w moich godzinach pracy i ani godziny dłużej.

Ale dziś miałem dzień urlopu, wobec powyższego kupiłem Dorsza! (swoją drogą, wiecie jaka jest nazwa łacińska tego patelniowanego stworzonka? Gadus morhua. Trudno, wszystko przez to, że pływa tak daleko od Śląska.

Kupiłem również łososia, którego obrobiłem termicznie w parowarze, ale póki co skupmy się na moim ulubionym dorszu (bo wiecie, makrelę wędzoną też kupiłem!)

Przepis

Zazwyczaj rybki się smaży lub grilluje. Ale znalazłem na stronie zaprzyjaźnionego bloga crumbsofboredom.pl wspaniały (a nade wszystko prosty) przepis na rybkę z piekarnika.

A oto on, przełożony na mojego dorsza:

1. Rybkę myjemy i rozkładamy na folii (folii musi być dość sporo aby później ją w folię móc zawinąć). Rybkę solimy, pieprzymy, sypiemy przyprawy i nacieramy wyciśniętym ząbkiem czosnku. Możemy lekko podlać oliwą i sokiem z cytryny. Zawijamy i chowamy do lodówki na, powiedzmy, godzinę (i tu uwaga, jeśli chcemy do rybki zaserwować surówkę, czas przeskoczyć na chwilę trochę niżej i ją wykonać).

2. Rybkę wrzucamy do piekarnika nastawionego na 200 stopni. Najlepiej na jakiejś blaszce lub w naczyniu żarodpornym. Na całe 20 minut. Pamiętamy o dobrym zawinięciu rybki w folię.

3. Do rybki gotujemy co tam lubimy (ja uwielbiam ryż). Mogą być ziemniaczki, kus-kus ale kaszy czy klusek bym nie polecał. Choć jestem ze Śląska.

4. Nie od rzeczy będzie przygotować również surówkę. Rybka lubi mieć chrupiące towarzystwo na talerzu.

Surówka

Składniki:

  • około pół woreczka kiszonej kapusty
  • 1 jabłko
  • 1 marchewka
  • 1 cebula
  • 3 łyżki oleju lub oliwy z oliwek
  • 3 łyżeczki cukru
  • sól i pieprz do smaku

Przygotowanie:

Kapustę odciskamy, ewentualnie możemy przepłukać jeśli jest zbyt kwaśna. Kroimy na krótsze pasemka.

Jabłko obieramy i trzemy na grubych oczkach tarki. Marchew trzemy na oczkach drobnych. Cebulę kroimy bardzo drobno i wrzucamy do surówki, którą podlewamy odrobiną oleju/oliwy. W razie potrzeby dosładzamy, solimy i dodajemy pieprzu.

I do lodówki z surówką, niech się „przegryzie”. Nic tak nie wpływa korzystnie na ustalenie smaku jak wygnanie do krainy chłodu.

No i co? Po 20 minutach wyjmujemy pyszną parującą rybkę z piekarnika. Rozpływa się w ustach. Sosem z rybki możemy sobie podlać ryż.

Dorsz z piekarnika w folii

 

A cała proponowana potrawa wygląda tak:

Dorsz, surówka i ryż

Smacznego – uważajcie na ości!


 

Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. BasiaK pisze:

    Gadus morhua? Dorsz brzmi bardziej dostojnie. I smażony jest pyszny, choć jak widzę pieczony też wygląda zachęcająco. A surówka jest bardzo pomarańczowa, więc musi są w niej dwie marchewki nie jedna. Aha, jak chcesz mieć rybkę z morza, to kup w markecie mrożoną, włóż do miseczki i posól solą morską. Gwarantuję, że po jakimś czasie rybka będzie pływać w dużej ilości wody… morskiej. ;-) Ostatnio zważyłam rybę przed – 1kg. i po rozmrożeniu – 0,6kg. Czyli kupilam sobie 0,40 kg. zamrożonej wody w cenie ryby. Ale chciało mi się wtedy tak tej ryby, że zjadlabym każdą. Dobrze, że nie mam akwarium. ;-)

    • Bookworm pisze:

      Tam była jedna marchewka, no chyba nie uważasz, że przypominam królika? :D
      No, rybki uwielbiam… Nad morzem, w czasie wakacji, wypożyczałem rower na już nie pamiętam ile i gnałem na przystań do Ustronia Morskiego żeby kupić rybkę i ziiuuuu z powrotem. Pychotki :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.